Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Keji 19 lip 2012, 22:38
Mogę wyróżnić dwa typy. Pierwszy bardzo "klasyczny", występujący w sytuacjach społecznych; w szkole, wśród znajomych, w trakcie odpowiedzi, wypowiadania się, czytania na głos, na wyjazdach itd: Przyspieszone bicie serca, pocenie rąk, wrażenie, że za chwilę zwymiotuję oraz najgorsze jak dla mnie, czyli przyspieszony oddech (wentylacja się włącza ;)) uniemożliwiający poprawne wydobycie z siebie głosu (Och, ile ja się wstydu najadłam jak mi na głos kazali czytać! Teraz najwyżej się wykłócam, że nie będę, bo nie, bo nienawidzę- dziecinne, ale co mam zrobić, tekstu nie starcza, by to opanować). Zdarzają się też inne, najczęściej przed spaniem czy w ogóle w trakcie mało aktywnego przebywania w domu: czasem włącza się depersonalizacja, nagle ciało wydaje się o wiele cięższe niż jest, lęk "wisi w powietrzu", pojawiają w głowie dziwne wizje albo obrazy, co by przyprawić mnie o dreszczyk emocji pt "Jestem na granicy szaleństwa". Jak sobie radzę? Walczenie z tym czy próby zmniejszenia na siłę to chyba najgorsze, co można zrobić, bo jest jeszcze gorzej. Staram się dlatego to zaakceptować i "przepuścić" przez moje ciało bez większych emocji z mojej strony, co by się nie nakręcać. Co do odpałów typu "Zaraz zwymiotuję albo zemdleję", to wciskam sobie takie obiegowe nieco zdanie, że przy poziomie adrenaliny wzrastającym podczas typowego napadu jest to zwyczajnie zablokowane, niemożliwe. Nie wiem, czy to prawda, ale lepiej wmawiać sobie takie coś niż, że rzeczywiście mogę to wywołać.
Keji
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Adam Smith 19 lip 2012, 22:49
Pierwszy bardzo "klasyczny", występujący w sytuacjach społecznych; w szkole, wśród znajomych, w trakcie odpowiedzi, wypowiadania się, czytania na głos, na wyjazdach itd:

Nie masz przypadkiem zdiagnozowanej fobii społecznej ?

. Nie wiem, czy to prawda, ale lepiej wmawiać sobie takie coś niż, że rzeczywiście mogę to wywołać.

Pewnie , że tak ;)

Korzystasz z psychoterapii ? ;)
Adam Smith
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Keji 20 lip 2012, 13:24
Diagnozy niewiele mnie obchodzą na dzień dzisiejszy, jedyne co mam to zaburzenia lękowe mieszane, ale mówię, nie jest to jakimś punktem zwrotnym w moim życiu. Tak, mam fobię społeczną do pewnego stopnia, przy czym lęki i ataki paniki nie występują u mnie wyłącznie w sytuacjach społecznych, mam je na co dzień, więc zwyczajnie nie mam potrzeby oddzielania fobii od nerwicy lękowej, "koegzystują" ze sobą, że tak powiem. Wiele razy byłam już na granicy, by przestać wychodzić z domu, do szkoły, ale jeszcze się nie dałam na amen i nie dam. Może mi pomaga myśl, że to nie w ludziach tkwi problem, ale w mojej głowie, niby oczywista oczywistość, ale znam osoby z fobią w jej zaawansowanym stopniu, które nie mają tego świadomości. Terapie mam przerwaną od dwóch lat, jak znajdę dobrego lekarza gdzieś w województwie, to za rok planuję wrócić.
Keji
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ona71888889 20 lip 2012, 17:04
czesc... od dwoch miesiecy mam nerwice lekowa... nigdy sie tak nie czulam to jest straszne wszedzie wychodze z chlopakiem, sama sie boje i nawet jak z nim wychodze i jestem w wiekszym miescie to nogi robia mi jak z waty jakbym zaraz miala zemdlec i duszno mi sie robi.. jak najszybciej chce byc juz w domu jak mam takie ataki a co dopiero wychodzic gdzies ze znajomymi :( jak mam to powstrzymywac ?
Ostatnio edytowano 20 lip 2012, 17:33 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przeniesiono z działu Zaburzenia osobowości
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
20 lip 2012, 16:51

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ona71888889 20 lip 2012, 17:07
mozecie cos poradzic? nikt z mojej rodziny tego nie ma i ze znajomych tez.. nie mam z kim otym pogadac.. bylam mieiac temu u psychologa i dal mi leki antydepresyjne wzielam wszyzstkie ktore mi przepisal i wsumie nie mam lekow takich w domu jak wczesniej mialam... ale i tak najgorzej jest nadal jak wychodze w miasto..
Ostatnio edytowano 20 lip 2012, 17:34 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przeniesiono z działu Zaburzenia osobowości
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
20 lip 2012, 16:51

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 20 lip 2012, 17:35
ona71888889, pomyśl o psychoterapii, jeśli leki nie działają.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 20 lip 2012, 18:22
Złośliwe pogłaśnianie telewizora .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16581
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Keji 20 lip 2012, 18:26
Spokojnie, skoro nasilenie jest od dwóch miesięcy, to jeszcze nie tragedia. Powstrzymać? Nawet nie myśl. Jeśli będziesz próbowała na siłę je zatrzymać, będziesz się przeciwstawiać i panikować w myślach, czemu cię to spotkało i jakie to straszne, co właśnie się dzieje, to wyłącznie nakręcisz organizm, który odda ci jeszcze dłuższą i większą dawką lęku. Zaakceptuj to, staraj się przyjąć bez emocjonalnie i pomyśl, dlaczego coś takiego w ogóle się zaczęło, wszak to zawsze znak z wnętrza, iż coś jest nie tak, poczytaj na ten temat i, mówię, przede wszystkim nie traktuj tego jako końca świata, niejeden człowiek, którego mijasz na ulicy ma to samo. Jeśli samej nie uda ci się tego przepracować, wtedy udaj się do psychologa. Faszerowanie się tak od razu lekami to moim zdaniem zły pomysł, skoro zaczęło się nagle, to pewnie jest jakiś problem, nad którym trzeba popracować- natury psychicznej bądź fizycznej.
Keji
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez basia1978 21 lip 2012, 11:59
Witam, jakiś miesiąc temu zdecydowałam się po półtora roku odstawić citabax, robiłam to stopniowo, według zaleceń lekarza. Kiedy tabletki się skończyły, zaczęłam się czuć coraz gorzej, doły, zawiechy, płacz, niechęć do życia. Nie wiem, czy to kwestia psychiki, czy rzeczywisty brak leku w organiźmie, ale zaczęłam brać na nowo i jest jakby lepiej, tylko że znów miewam lęki (a już ich wcale nie było). Jednak nie o tym chciałam: dziś w nocy jak miałam napad, znów mi się wydawało, że tym razem umrę na pewno, wzrok mi szwankował, wszystko było jakby wyostrzone i przybliżone. Dziś poszłam na spacer z psem i pies nagle się zatrzymał. Zaczął się cofać i nie chciał iść dalej. Nagle zobaczyłam grupę żałobników, którzy szli za trumną. I tu jest problem: nie wierzę w życie po śmierci, do kościoła nie chodzę, ale wkręciłam sobie, że pies wyczuł duchy. Znów wzrok mi się wyostrzył, wszyscy ludzie mieli straszne twarze, naprzeciw mnie szedł chłopak z dzieckiem na rękach (trzymał się przodem do mnie), a mi się wydawało, że on niesie małego szatana, dziecko miało takie wielkie, ciemne oczy... Boję się, że sfiksowałam na maxa, boję się, że mnie zamkną w psychiatryku.
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
01 gru 2010, 18:39

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kasiotla 21 lip 2012, 14:04
Boje się. Ja chyba umieram
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 maja 2011, 21:07

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Keji 21 lip 2012, 15:27
kasiotla, może to zabrzmi okrutnie, co powiem, ale... Nie ma tak lekko, nie umierasz :P Tylko spokojnie :*
Keji
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Szałwia 30 lip 2012, 14:33
Wczoraj atak nerwów w galerii handlowej, już nie pamiętam kiedy tak źle się poczułam w miejscu publicznym. Nagła biegunka, cała byłam roztrzęsiona. Całe wmawianie i trzymanie się myśli że "dam radę, potrafię gdzieś wyjść i się źle nie poczuję" poszło w gruzy, tak się czuję :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
30 lip 2012, 13:47
Lokalizacja
Wrocław

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kaktus_aak 31 lip 2012, 13:29
Witam Wszystkich!
Na forum jestem od niedawna, tydzień temu założyłam tu konto bo czuję że muszę się więcej dowiedzieć o tym wszystkim co mnie spotyka. Już od dłuższego czasu, praktycznie od rozpoczęcia studiów(5 lat) odnoszę wrażenie że jestem jakaś "inna" niż wszyscy i zbyt nieśmiała jak na swoje lata(24). Z tym jeszcze może i bym sobie poradziła, przecież to nie koniec świata, ale od jakiegoś roku zauważyłam że jak się zdenerwuję to mam takie objawy: strasznie trzęsą mi się ręce(to jest dla mnie najgorsze, bo wszyscy to widzą), serce mi wali, ciśnienie normalnie niskie rośnie do 160( ostatnio na badaniach mi takie wyszło, pielęgniarka aż się dziwiła) i do tego często wychodzą mi czerwone plamy na dekoldzie. Przypadek sprzed 2 dni: pojechałam na weekend do chłopaka, przywitałam się z przyszłą teściową i tak mi ciśnienie skoczyło że nie umiałam zjeść obiadu, tak mi się ręce trzepały.. A potem spokój.. całe 2 dni czułam się super, piłyśmy razem kawkę, byłyśmy na zakupach i cala sytuacja nie powtórzyła się. I tak jest nie pierwszy raz, bo wiem że co idę na imprezę, czy do ludzi w odwiedziny to najpierw tak się zdenerwuję sama nie wiem czym, a potem mi przechodzi.. co to jest? czy to nerwica, rodzaj fobii społecznej, czy może nieśmiałość do potęgi?
Proszę o pomoc, bo ciągle o tym myślę i już teraz boję się października, kiedy to rozpoczynam staż.. Pozdrawiam:)
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
25 lip 2012, 15:08

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Szałwia 31 lip 2012, 20:21
Kowal, chciałam i jednocześnie się zmusiłam bo od paru dni gorzej się czułam, i to był taki test czy sobie poradzę w takim miejscu, jak się będę czuła. Szłam do kina z chłopakiem i bardzo mi zależało by wszystko było w porządku. Wyjścia publiczne samej czy z nim już od dawna nie były dla mnie problemem i tym bardziej przeżyłam taki regres. Niby wiem że to przejdzie i z tego wyjdę ale ciężko w to uwierzyć
Avatar użytkownika
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
30 lip 2012, 13:47
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: SCF i 26 gości

Przeskocz do