Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hope82 13 lip 2010, 21:38
Cześć wszystkim znerwicowanym :)
Jestem tutaj nowy i chcę Wam troszku opowiedzieć o swoich przygodach :]
W ogóle to chyba jestem znerwicowanym hipochondrykiem. Cokolwiek dziwnego się dzieje z moim samopoczuciem to już zapala się lampeczka "pewnie jestem na coś chory, albo zaraz umrę". Masakra jakaś ?! Najgorsze w tym wszystkim jest to, że mam zdolność w kilka sekund się tak nakręcić, że mój organizm od razu reaguje tak jak sobie nakręciłem i wtedy jest dopiero ciężko. Nie wspomnę o podróży tramwajem czy autobusem ( jeszcze teraz w tym upale ) o niczym innym nie myślę tylko o tym, jak dojadę do celu i czy w ogóle dojadę, a może zemdleje? No bo czemu mam nie zemdleć, skoro jest mi gorąco ( leczę się też na nadciśnienie, które w sumie spowodowane jest raczej przez stres ), więc sama świadomość tego, że pewnie mam wysokie ciśnienie, jest mi gorąco, bo jest upał więc zaraz będzie mi jeszcze gorzej, zaczynam się stresować, no i jeszcze jest lęk przed lękiem ?! <sic!> do tego dochodzą różne objawy organizmu jak pocenie, drżenie, uciski w głowie, tłum w autobusie, autobus stoi w korku i nie ma jak uciec od tego wszystkiego i trach! napad lęku, którego nie mogę opanować. Ale .... po napadzie okazuje się, że mimo tych wszystkich strasznych sytuacji - nie zemdlałem ! więc nie jest tak źle, tylko ... po co to wszystko? nie lepiej na spokojnie jechać tym autobusem? sam staram sobie to tłumaczyć i napadu nie miałem już długo :]
Problem drugi to właśnie taki, że jak coś się zadzieje,to od razu myślę, że pewnie jestem chory - mam raka, albo zaraz będę miał zawał albo wylew ! bardziej to drugie no bo przecież leczę się na nadciśnienie. I tak się człowiek męczy każdego dnia. Ale to nie koniec. Pojawia się kolejna myśl :-) skoro ja tak codziennie myślę nad tym wszystkim, martwię się to pewnie .... kiedyś zwariuję i skończę w psychiatrycznym .... ech.
Powiem tak, trochę jestem z siebie dumny, bo niby się boję takich sytuacji, ale nie rezygnuję z niczego. Mając świadomość, że może będzie napad lęku to i tak jadę tym tramwajem czy autobusem. Kiedyś też w kinie źle się czułem, w kościele i raczej staram się być gdzieś na końcu, tłum napierający z tyłu raczej mnie odstrasza.
No i jakoś to idzie, ale chciałbym się tym nie przejmować i nie martwić i tym samym nie powodować takich głupich sytuacji.
Nie chodzę do psychiatry, nie chodzę do psychologa, nie biorę żadnych prochów, staram sobie pomagać samemu.
Aktualnie jedynie co mnie wkurza to fakt, że jak źle się czuję to się nakręcam, że to jakaś choroba i nad tym muszę pracować.

Pozdrawiam wszystkich podobnych :-)
Zapraszam również chętnych do kontaktu.
hope82
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
13 lip 2010, 21:19
Lokalizacja
Warszawa WA

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez pixon 13 lip 2010, 22:21
Z psychiatrami i psychologami tez należy uważać. Zależy czego się oczekuje. Trzeba sie odpowidnio nastawić. Jesli jestes człowiekiem któremu wystarczy żeby ktoś cie wysłuchał to pół biedy. Pójdziesz wygadasz sie , psycholog powie kilkanaście razy "taak" lub inne tego typu odzywki żeby podtrzymać twój monolog a jednocześnie nic nie sugerować.Ja mam niezbyt udane wspomnienia odnośnie lekarzy i psychologów.Brałem leki, były terapie behawioralne.
Leczę sie juz 10 lat.
Żeby wyjść z tej strasznej choroby to trzeba mieć kogoś bardzo zaufanego.Kogoś komu możesz bezgranicznie zaufać. Owszem leki sie przydają. Pomagają. Tylko że nie można ich brać w nieskonczonosc.Moim sposobem jest moja Matka. Kiedy mam atak lęku ( takiego że myśle że to już koniec) ona trzyma mnie za ręke i lęk powoli odchodzi.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
05 lip 2010, 20:33

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez sitsaluti89 15 lip 2010, 19:07
Witam jestem świeży na forum, a wstęchły nerwicowo ;), zaczęło się od 13 roku życia teraz mam 21 i z przerwami nerwica atakuje.
Dodam że jeszcze nigdy nie byłem u psychiatry a radzili mi to już od 15 r ż , ale w poniedziałek w końcu idę, bo "chcę żyć a nie istnieć".
Atak zaczyna się od jednorazowego podknięcia serca-to wywołuje strrraszny lęk zaczynam panikować i wtedy- wiem dziwne - chodzę tam i z powrotem od pokoju do kuchni około godziny i to tyle, wiem ubogie ale jak się ruszam to lepiej to znoszę, i nienawidzę jak ktoś każe mi w takich sytuacjach usiąść to mnie jeszcze bardziej rozbija i dostaje wręcz szału.
Pozdrawiam :) <jeszcze wesoły bo dzisiaj atak tylko rano był, z tym że teraz ta pora do 22 to najczęściej mam te ataczki>.
Zdrowia życzę!!! :tel2:
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
14 lip 2010, 22:34

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez bax102 19 lip 2010, 10:24
A kogoś z was bolały jaja, miał srakę po wypiciu mleka lub zjedzeniu czegoś ostrego ? Poza tym czasem czuje takie dziwne pieczenie w klacie i gwizdy świsty, beki sreki i inne pierdoły podczas nabierania powietrza. Znacie to ?

Pozdro600
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
30 kwi 2010, 23:00

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 19 lip 2010, 11:59
bax102 napisał(a):A kogoś z was bolały jaja, miał srakę po wypiciu mleka lub zjedzeniu czegoś ostrego ? Poza tym czasem czuje takie dziwne pieczenie w klacie i gwizdy świsty, beki sreki i inne pierdoły podczas nabierania powietrza. Znacie to ?

Pozdro600



Mnie nie bolaly jaja po wypiciu mleka, bólów w kroczu też nie odczuwałam, nigdy nawet w okresie bycia zdrową , kiedy piłam mleko.

Może pijesz z brudnego naczynia?

Co do ostrych potraw...poprostu ich nie jedz, jeśli nie chcesz mieć d.upy jak pawian.

Czasami mi świczszy w płucach jak jestem przeziębiona, mam katar, albo jak wypalę dużo papierosów.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez apus 19 lip 2010, 12:35
Pewnie na mój post znowu będzie bez odpowiedzi w kolejnym temacie, ale trudno i tak napisze. Otóż po przeczytaniu waszych wypocin o atakach paniki, zastanawiam się czy ja mam nerwice lękową czy na prawdę coś jest z moim ciałem. Uświadomiłem sobie, że się nie boję przebywać powiedzmy w autobusie czy hipermarkecie, boje się konkretnych sytuacji lub pewnych osób, które mogłyby mnie zaczepić, okraść, pobić. Chyba większość osób odczuwa lęki w takich sytuacjach i może ja jestem jedną z nich. Juz sam nie wiem co myśleć, wolałbym, żeby okazało się, że jestem chory na jakiegoś raka i umrzeć w spokoju. Jescze jedno zapomniałem powiedzieć, ze tej choroby spodziewam się najbardziej ponieważ w mojej najbliższej rodzinie zmarło na nią 5 osób w ciągu ostatnich 5-6 lat, w tym moja 16 letnia kuzynka :cry:
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niechaj przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy już przejdzie, obrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. Jestem tylko ja."
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 lip 2010, 15:58
Lokalizacja
Dolny Śląsk

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 19 lip 2010, 12:39
apus, dlaczego boisz siekonkretnych sytuacji? O jakich sytuacjach mówisz?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez bax102 19 lip 2010, 13:07
Generalnie mam alergie na wszystkie pyłki traw itp. itd. Może nabawiłem się uczulenia na potrawy po kuracji antybiotykowej. Generalnie to właśnie po niej zaczęły się wszystkie moje problemy. Sraki, duszności i takie pierdoły z którymi normalnie nie da się funkcjonować. Zrobili mi gastro fazę tudzież skopię i wyszło, że mam przepuklinę przełyku. Może to o to chodzi ? Taki teraz podkurwiony chodzę.

P.S. Jak już dałem się zagonić do psychiatry to ten zapodał mi takie bletki, że już po pierwszym dniu zaczęły napieprzać mnie plecy, później zajebiście schudłem i dostałem kurewskich lęków nie wiadomo skąd. Aha i zbladłem bardzo, bardzo. Lipa co ?
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
30 kwi 2010, 23:00

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mikamika 19 lip 2010, 13:21
bax102 napisał(a):Generalnie mam alergie na wszystkie pyłki traw itp. itd. Może nabawiłem się uczulenia na potrawy po kuracji antybiotykowej. Generalnie to właśnie po niej zaczęły się wszystkie moje problemy. Sraki, duszności i takie pierdoły z którymi normalnie nie da się funkcjonować. Zrobili mi gastro fazę tudzież skopię i wyszło, że mam przepuklinę przełyku. Może to o to chodzi ? Taki teraz /cenzura/ chodzę.

P.S. Jak już dałem się zagonić do psychiatry to ten zapodał mi takie bletki, że już po pierwszym dniu zaczęły napieprzać mnie plecy, później zajebiście schudłem i dostałem kurewskich lęków nie wiadomo skąd. Aha i zbladłem bardzo, bardzo. Lipa co ?


nooo lipa
ja po tabsach od psychiatry tez sie gorzej czuje niz lepiej

sraka, dusznosci tez mam
mikamika
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez apus 19 lip 2010, 13:33
Monika1974, chyba nie potrafię teraz tego wyjaśnić, jak mnie to spotka to ci opiszę
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niechaj przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy już przejdzie, obrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. Jestem tylko ja."
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 lip 2010, 15:58
Lokalizacja
Dolny Śląsk

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez bax102 19 lip 2010, 13:47
Ale jak to spotka ? Ty wyczekujesz, aż coś Cię spotka ? Przeca to bez sensu.

Ja po tych lekach to zajebiście źle się czułem. Miałem jakieś fazy których nigdy wcześniej nie miałem. Mam wrażenie, że to zupełnie nie dla mnie było. W dodatku w ogóle nie mogłem spać, jaaaaaaaaaaaka lipa. Kto nie musi niech nie bierze. Nie dajcie się robić w balona przez lekarzy. Oni przepiszą dla was leki, mają was w dupie, a wy zostaniecie ze swoimi problemami.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
30 kwi 2010, 23:00

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez apus 19 lip 2010, 14:21
bax102, nie, nie wyczekuję po prostu nie potrafię tego opisać słowami
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niechaj przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy już przejdzie, obrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. Jestem tylko ja."
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 lip 2010, 15:58
Lokalizacja
Dolny Śląsk

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez bax102 19 lip 2010, 15:13
skoro można opisał słowami miłość to wszystko można
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
30 kwi 2010, 23:00

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Nenaja 21 lip 2010, 01:03
Nie wiem, czy przez odstawienie leków, czy przez te upały...ale ataki mam coraz silniejsze, jak tąpnie to aż muszę się położyć, zimna woda i wiatrak, okno...żeby powietrze było... i czekam, aż to dziadostwo minie :roll:
Nenaja
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 23 gości

Przeskocz do