Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez carita 14 gru 2015, 09:49
Podczas bardzo nerwowych dni, kiedy mój mózg jest w stanie wysokiego napięcia i równocześnie cały organizm podporządkowuje mu się, mam też takie coś na kształt zawrotów głowy. Ale to jest coś takiego jak takie chwilowe wahnięcia równowagi, tak jakby ktoś przesunął migawkę. To trwa ułamki sekund, ale im bardziej jestem zdenerwowana, tym częściej takie coś się pojawia, zwłaszcza jak się ruszam. Skojarzyłam to z wyższym ciśnieniem. Ponieważ jak mam takie objawy, to mierzę sobie ciśnienie, i wiem, że w takim czasie mam wyższe. Dawno temu miałam nadciśnienie i nie miałam objawów nerwicy, a te zawroty też były takie same. Był też wtedy ucisk w głowie, tak, jakby się tam coś nie mieściło, no i jeszcze kilka innych objawów, jak silne bóle głowy i wymioty. I to wszystko było spowodowane za wysokim cienieniem. Teraz ciśnienie na co dzień miewam książkowe, za to pojawiają się czasem te objawy w postaci tych zawrotów, takiego nagłej utraty pionu, równowagi. I wtedy okazuje się, że ciśnienie mam wyższe. I stąd uważam, że może i dolegliwość mam teraz inną, ale powód może być ten sam. Skoki ciśnienia. Może u Was też tak to działa.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
16 wrz 2014, 11:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez lukasz_kra 14 gru 2015, 14:35
Te zawroty głowy są dziwne. Moim zdaniem przy nerwicy to nie klasyczne zawroty. Trochę się wydaje człowiekowi że się wokół wszystko kręci. U mnie szczególnie nasila się to przy chodzeniu. Pomaga położenie się na chwilę w łóżku, uspokojenie się. Ponad pół miesiąca nie miałem nawet raz zawrotu głowy, teraz trochę wróciło.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
15 wrz 2015, 10:00

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez MamaEm 19 gru 2015, 21:56
Kłucie w głowie,bóle serca,problemy z oddychaniem...Jak się rozpłaczę z nerwów to nie jestem w stanie oddychac,mówić i tracę mowę,zanim się uspokoję z takiego szału to mija pół godziny... Często w sklepie mnie łapią duszności,czuję że się zaraz przewrócę i będą wzywać karetkę :) A jak porzadnie sie wkurzę to podejrzewam u siebie najgorsze choroby w tym czasie mimo że tak czuję się praktycznie codziennie ale zawsze wmawiam sobie że to może dzis mi ten cholerny tętniak pęknie albo dostanę zawału,bo skoro tyle dni było źle to może i teraz stanie się najgorsze.
"Dzisiaj miałem piękny sen, naprawdę piękny sen.Wolności moja, śniłem, że wziąłem z tobą ślub."
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
19 gru 2015, 21:34

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Pozioma 23 gru 2015, 14:20
Ostatnio doszły mi kolejne objawy których wcześniej nie miałam dość męczące i uciążliwe.Mianowicie mam problem z jedzeniem bo wydaje mi się że jedzenie albo jakiś kawałek stanął mi w gardle,zwłaszcza jak jem jakiś taki pokarm że coś mnie zakuje w przełyku to mam już atak paniki że coś mi się tam przylepiło i napewno tam jest.Czy ktoś z was też tak ma?Bo nie chcę chodzić po lekarzach że coś mi dolega.Pozatym częste odbijanie ale gdzieś wyczytałam że w chwilach stresu od łapania czy połykania powietrza tak się dzieje.Ostatnio jadłam coś tam z groszkiem cukrowym i upier......liło mi się że upka z tego groszku przylepiła mi się w gardle i przez resztę dnia schiza
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
27 lis 2014, 12:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Pozioma 23 gru 2015, 15:49
Nie lubię świąt i tej całej bieganiny i sztuczności lęki się nasilają
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
27 lis 2014, 12:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Pozioma 23 gru 2015, 16:02
Dodam jeszcze że często mnie kuje w gardle albo w przełyku j w tedy mam panikę że coś mi tam się przylepiło.suchość w ustach i takie tam podobne ....
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
27 lis 2014, 12:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Nortt 23 gru 2015, 16:38
A ja dodam coś od siebie, jak jeszcze się edukowałem i myślałem że mam przyszłość, to ataki paniki, lęków miałem prawie codziennie, nie mogłem spać, taki koszmar mej codzienności, cały czas spięty, bóle mięśni klatki piersiowej, lodowate blade ciało. Na nerwice chorowałem od dzieciaka, teraz mi przeszło. Co mi pomogło? Depresja :D, teraz moje życie jest gówno warte i z chęciom bym zdechł, pomogło na wszelkie hipochondrie :D. Także, można powiedzieć że z nerwicy lękowej akurat można wyjść :pirate:
Wenlaflaksyna, Mirtazapina i symbolicznie Metylofenidat
''Jak możesz twierdzić, że kochasz jednego człowieka, skoro na świecie jest dziesięć tysięcy ludzi, których kochałabyś bardziej, gdybyś ich kiedyś poznała? Ale nigdy ich nie poznasz.''
Avatar użytkownika
Offline
Posty
205
Dołączył(a)
05 gru 2015, 21:16

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez nefretis 23 gru 2015, 17:46
piszecie o atakach a czy ktos ma objawy wolnopłynące, stałe lub po prostu częste, codziennie, trwające miesiącami? Czytam ze u wielu osób są ataki a dolegliwosci zmieniają lokalizację. A co zrobic gdy objawy mam juz 1,5 roku a badania typu gastroskopia, próby, usg sa dobre. silną Nerwice mam juz 10 lat, u mnie objawy są długotrwałe. Ataki miałam czasem w supermarketach ale widziałam ze to agorafobia wiec nie przejmowałam się.
A co zrobic z lękiem uogolnionym, ściskającym za gardło, tzymającym non stop. Mam uderzenia gorąca, mdłosci, bole, gule w gardle, spiete plecy szyję, poczucie ze niebawem umrę lub dowiem sie o jakiejs strasznej chorobie, ktora mnie zżera.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1020
Dołączył(a)
17 lis 2014, 14:28
Lokalizacja
Poznań

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Nortt 23 gru 2015, 18:08
nefretis napisał(a):piszecie o atakach a czy ktos ma objawy wolnopłynące, stałe lub po prostu częste, codziennie, trwające miesiącami? Czytam ze u wielu osób są ataki a dolegliwosci zmieniają lokalizację. A co zrobic gdy objawy mam juz 1,5 roku a badania typu gastroskopia, próby, usg sa dobre. silną Nerwice mam juz 10 lat, u mnie objawy są długotrwałe. Ataki miałam czasem w supermarketach ale widziałam ze to agorafobia wiec nie przejmowałam się.
A co zrobic z lękiem uogolnionym, ściskającym za gardło, tzymającym non stop. Mam uderzenia gorąca, mdłosci, bole, gule w gardle, spiete plecy szyję, poczucie ze niebawem umrę lub dowiem sie o jakiejs strasznej chorobie, ktora mnie zżera.


To normalne, organizm żyje cały czas w stresie, jest wyczerpany, objawy będą prędzej czy później ciągłe. Stosujesz jakąś farmakologie? Po zastosowaniu leków, objawy powinny ustąpić.
Wenlaflaksyna, Mirtazapina i symbolicznie Metylofenidat
''Jak możesz twierdzić, że kochasz jednego człowieka, skoro na świecie jest dziesięć tysięcy ludzi, których kochałabyś bardziej, gdybyś ich kiedyś poznała? Ale nigdy ich nie poznasz.''
Avatar użytkownika
Offline
Posty
205
Dołączył(a)
05 gru 2015, 21:16

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez nefretis 23 gru 2015, 18:53
Stosowałam Bioxetin parę lat temu i objawy zniknęły w 95%, pozostał nieznaczny lęk psychiczny i lekkie napięcie,
rok temu chciałam znowu spróbować Bioxetin jednak czułam się podle, nic nie znikało a nawet było gorzej. Odstawiłam zamieniając na Triticco - senność, nie mogłam się ogarnąć, mdłości. Odstawiłam.
Poszłam na 8 miesięczną terapię indywidualną któa może trochę podniosła mnie na duchu, poprawiła humor jednak lęk o zdrowie, hipochondria i objawy zostały. No, może bywały delikatniejsze ale znikomo.
Czy nie ma dla mnie ratunku?
Kiedyś pomagał alkohol ale ile można? Ostatnimi czasy po alko jest gorzej fizycznie - kac, bóle żoładka, jelit, podły nastrój...nawet po jednym czy dwoch piwach 0,3.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1020
Dołączył(a)
17 lis 2014, 14:28
Lokalizacja
Poznań

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez nefretis 23 gru 2015, 18:58
aha, mam wrażenie że strzeliło mnie na maxa po śmierci brata, powiesił się, miał depreche, troche ćpał.
Dziwne jest tylko że rok po tragedii trzymałam się bdb,
nagle, jednego dosłownie dnia zaczęło się. Czy mogę dopiero teraz odreagowywać? Po roku spokoju? Ten moj stan z zaburzeniami pokarmowymi trwa 2 lata. boje sie raka zoladka trzustki, ze zdechne w męczarniach. Masakra:((
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1020
Dołączył(a)
17 lis 2014, 14:28
Lokalizacja
Poznań

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ala1983 23 gru 2015, 19:45
nefretis napisał(a):Czy mogę dopiero teraz odreagowywać? Po roku spokoju?

Tak.
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3513
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Desperat62 24 gru 2015, 19:09
nefretis napisał(a):aha, mam wrażenie że strzeliło mnie na maxa po śmierci brata, powiesił się, miał depreche, troche ćpał.
Ten moj stan z zaburzeniami pokarmowymi trwa 2 lata. boje sie raka zoladka trzustki, ze zdechne w męczarniach. Masakra:((


To pachnie mi urojeniami z twojej strony. Kobieto wyjdź na powietrze, do lasu, udaj się na zabawę. Z czasem ci przejdzie. Nie wmawiaj sobie choróbsk - raczyska :?: :nono:
Desperat62
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez atkam77 27 gru 2015, 12:41
No i znowu tu wracam:( kolejny nawrot nerwicy po 2 latach spokoju...rozbujała się w ciągu 2 tyg. wróciłam do psychiatry i do leków.Nienawidzę tego stanu zanim leki się rozkręcą a ja czuję że to już koniec i beznadzieja.Jestem nie do życia,załamana,budzę się w nocy z okropnym wszechogarniającym lękiem .Wymiękam.Niedawno mój kolega popełnił samobójstwo.Przegrał z depresją.Rozwaliło mnie to totalnie.Myślę że było impulsem do nawrotu nerwicy ,za intensywnie o tym myślałam,nie mogę pojąć dlaczego te choróbska nas dopadają i tak zniewlają.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
10 gru 2015, 13:52

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 23 gości

Przeskocz do