Nawroty nerwicy

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nawroty nerwicy

przez Gość 06 gru 2005, 13:29
Od paru dni czuje sie koszmarnie.
Zrobilam

komplet badan, wiem ze to znow nerwica a jednak od poprzedniej niedzieli mialam juz 3 ataki silnego leku. Z uczuciem zimna na

karku, rozlewajacym sie po calym ciele, w piersi az palilo, dretwienie rak, suchosc w ustach i dziwne uczucie w oczach...

pomaga mi xanax, ale ja nie chce prochow. Zupelnie nie mam apetytu, jedzenie wciskam w siebie na sile, zeby tylko cos

jesc.
Jestem z malej miejscowosci, nie ma u nas psychoterapeuty, z psychologami rozmawialam i niespecjalnie mi podeszli...


Leczylam sie juz, po odstawieniu lekow mialam kilka miesiecy spokoju i znow sie zaczyna :/
Boje sie chorob, glownie

mam schizy na punkcie raka, ale wystarczy ze zobacze cos, co mi sie nie podoba np. na skorze mojej corki i juz wpadam w

panike...
Bylam pewna, ze poradze juz sobie bez lekow... teraz biore lexapro i doraznie xanax, staram sie normalnie

funkcjonowac, ale przychodzi mi to z ogromnym trudem. Chodze do pracy i sie obijam, zaniedbuje dom i rodzine, nie mam sily na

nic. Najchetniej lezalabym cale dnie w lozku.
Powiedzcie, ze nie jestem taka zla i nic nie warta, jak sie czuje :(
Gość
Offline

przez Gość 06 gru 2005, 13:34
Przepraszam, ze sie nie

zarejestrowalam

Pozdrawiam
Agnieszka
Gość
Offline

przez reirei 06 gru 2005, 14:31
Właściwie brak łaknienia, brak sił, senność, zaniedbywanie

etc - to objawy już troszke depresyjne. Jeśli się nie mylę, to lepiej jak najszybciej zainwestuj w fachową pomoc, z tym się

już nie da żyć tak jak z nerwicą, możesz mi wierzyć :(
Co do psychologów to lej na nich. Mnie na 5ciu z dwu różnych

rejonów polski potrafił pomóc tylko jeden i niestety i tak mu się nie udało. Za to warto zainwestować w prochy - przy

nerwicy, wspomagają one tylko leczenie, ale w przypadku deprechy są one absolutną podstawą. To one cię wyciągają a motywacja

potrafi przyjść sama.
Polecam ci też ten jeden raz przejechać się do większego miasta - do jakiegoś specjalisty, żeby

postawił ci prawidłową diagnoze, będziesz chociaż wiedziała na czym stoisz. Ja też pochodze z zabitej dziury, a "spec" który

mnie badał stwierdził, że mam "ataki snu" bo mam za duże skoki cukru i dał mi skierowanie na badania pod kontem hypoglikemii.

Gdybym tego cymbała posłuchał już dawno by mnie nie było.
Offline
Posty
891
Dołączył(a)
04 gru 2005, 20:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Gość 06 gru 2005, 14:52
Nie martw sie.Jstem w podobnej sytuacji gdyz tez mam nawrot

nerwicy i juz nie pierwszy raz.kilka miesiecy temu skonczyłam terapie i troche mi pomogla ale musze jeszcze duzo nad soba

pracowac. moja terapia trwala 3 miesiace ale wiem ze to jeszcze nie koniec chodz radze sobie z nia coraz lepiej.przynajmniej

tak to sobie tlumacze
Gość
Offline

przez LINA 06 gru 2005, 15:26
Agnieszko.
Ja miałam dokładnie tak samo, czułam to samo co

Ty. Dwa miesiące temu znów wróciłam do leku, który brałam wcześniej ( DOXEPIN ) chodzę też do Pani psycholog i przyznam się,

że czuję znacznie lepiej ( jest ogromna poprawa ).

Nie martw się. Wszystko wróci do normy i będzie ok.( to kwestia

czasu- uwierz mi ).
Nie jestem pewna czy powinnać zrezygnować z leków, ale decyzja należy tylko i wyłącznie do

Ciebie.

Pozdrawiam i życzę zdrowia
Offline
Posty
454
Dołączył(a)
14 paź 2005, 09:55
Lokalizacja
okolice Wrocławia

Avatar użytkownika
przez Agal 06 gru 2005, 20:28
Dzis czuje sie po prostu paskudnie.
Mimo, ze 2 razy

wzielam xanax (0,25), ciagle czuje zimno na karku, rozlewajace sie na cale cialo. Mam jadlowstret i jestem zalamana.
Jutro

ide do innego psychiatry, zobaczymy co ta druga mi poradzi.
W zyciu tak paskudnie jak dzis sie nie czulam. A tu Mikolaj,

corka lata jak na skrzydlach a ja nie moge sie opamietac.

Maz wyciaga mnie na basen, chyba dam sie wyciagnac, lepsze

to niz siedzenie i myslenie... czy ruch Wam pomaga?

Chce jak najszybciej z tym skonczyc. Czy osrodek leczenia nerwic

przyjmuje rowniez nie takie bardzo ciezkie przypadki (bo moj chyba nie jest najciezszy).
Myslalam, ze jak zaczne leczenie

to od razu sama tego swiadomosc poprawi mi samopoczucie, ale jest coraz gorzej :(

Agnieszka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
06 gru 2005, 13:33

przez marlow 06 gru 2005, 21:27
mało pozytywny post ... takie jak ten troche odbierają mi

nadzieje ;/
Ale widocznie i na to trzeba się przygotować...nawrót to chyba nie jest fajna sprawa...Mój wniosek jest chyba

taki ,że za 1 razem trzeba walnąć "z grubej rury" i pokonać to na zawsze...
Co Cię nie zabije, to ... zrobi się z tego nerwica ;)
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
24 lis 2005, 21:27
Lokalizacja
Warszafka

przez marlow 06 gru 2005, 21:34
Agnieszko, przepraszam,że się o to zapytam,może to być

bolesne pytanie,ale zaryzykuje...
Jak to się stało,że nerwica wróciła? Czy od pierwszych objawów zmieniłaś swoje życie

mniej narażając się na stres? Czy zostawiłaś to tak jak było,nie zmieniając niczego... Bo ja z tego co rozmawiałem z

psychologiem,będę chyba musiał ostro zmienić swoje nawyki i życie... Może ty tego nie zrobiłaś...
Przepraszam,że o to

pytam,absolutnie nie chce cię dołować,czy pouczać w końcu od niedawna mam nerwice i pytam tylko z ciekawości i żeby mieć

ewentualne jakieś wzkazówki na przyszłość...
pzdr
Co Cię nie zabije, to ... zrobi się z tego nerwica ;)
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
24 lis 2005, 21:27
Lokalizacja
Warszafka

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 06 gru 2005, 21:40
Witam!!!
Marlow, własnie to samo powiedział mi mój

psycholog: "....Musisz zmienić swoje życie....;...musisz analizować problemy i dochodzić do ich przyczyny i nigdy nie

zostawiać ich bez rozwiązania....".
Stosuję sie do tych zaleceń i moge z czystym sumieniem powiedzieć, że działa....

(przynajmniej u mnie).
Pozdrawiam!!!! :D :D :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Avatar użytkownika
przez KOREK 06 gru 2005, 21:45
DarkAngel napisał(a):Witam!!!
Marlow, własnie to

samo powiedział mi mój psycholog: "....Musisz zmienić swoje życie....;...musisz analizować problemy i dochodzić do ich

przyczyny i nigdy nie zostawiać ich bez rozwiązania....".
Stosuję sie do tych zaleceń i moge z czystym sumieniem

powiedzieć, że działa.... (przynajmniej u mnie).
Pozdrawiam!!!! :D :D :D
Wlasciwie nic juz w tym

temacie dodac nie mozna.Dark Angel trafiłes w samo sedno sprawy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
05 lis 2005, 22:53

Avatar użytkownika
przez Agal 06 gru 2005, 23:13
Macie racje, chyba nic nie zmienilam, ale mnie stresuja takie

z pozoru blache sytuacje.
Nie jestem chyba hipochondryczka, ale wlasnie chorob najbardziej sie boje. Mam obsesje na

punkcie raka, wynajduje objawy u siebie (od tego zaczela sie moja nerwica). A nawrot... sama nie wiem, musialo sie skumulowac

kilka czynnikow, ale ostatnim bylo chyba to, ze zdenerwowalam sie bardzo wysypka, ktora pojawila sie u mojej corki.

W

zasadzie to raka prawie wybilam sobie z glowy, nie mysle o tym, ja ogolnie jestem zakrecona. Problemy w pracy (chociaz praca

z pozoru latwa, lekka i przyjemna), jakies tam tylko lekkie wspolzawodnictwo ze szwagierka, bardzo tez denerwuja mnie

niektorzy ludzie, no i lekka mania przesladowcza... chcialabym byc przez wszystkich lubiana i akceptowana a tak sie chyba nie

zdarza :(
Z drugiej strony:
wsparcie w rodzinie, kochajacy maz, z ktorym nerwica zblizyla mnie chyba jeszcze bardziej,

wiem ze mnie kocha i probuje pomoc. No nie ma sie do czego przyczepic. Mam fajne mieszkanie, kochana coreczke, obydwoje z

mezem mamy prace, moze nie jestesmy krezusami, ale nie musimy liczyc od wyplaty do wyplaty.
Dlatego chyba tak ciezko mi

uwierzyc, ze te dolegliwosci to 'tylko' nerwica. Jak mi ktos powiedzial, chyba mi za dobrze i szukam sobie probemow

:/

Ja juz jako dziecko mialam nerwice natrectw. Ciagle mycie rak, az skora schodzila mi z palcow a potem ciagle plucie

i uczucie wlosa w buzi. Czyli podloze mojej nerwicy moze tkwic jeszcze w dziecinstwie (ktore w moich wspomnieniach bylo

bardzo szczesliwe).

Bylismy jeszcze przed chwila cala rodzinka na basenie, super sie tam czulam, ale tuz po wyjsciu

znow zimno na karku :(

Musze chyba ciagle miec jakies zajecie, zeby jak najmniej myslec?

Agnieszka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
06 gru 2005, 13:33

Re: Nawrot nerwicy

przez Gość 07 gru 2005, 08:36
Cześć
Mam na imię Mirek
Nigdy ,

przenigdy nie mów o sobie, że jesteś zła albo nic nie warta.
Z pewnością czasem mozesz robić coś co nie jest dobre, albo

wartościowe, ale to zupełnie co innego. Jesteśmy tylko ludzmi i wiele rzeczy ( po zrozumieniu że robimy źle.... a nie zawsze

to dostrzegamy)
można naprawić. Jesteś normalną wartościową osobą , a to że doświadczas takich stanów umysłu to nie Twoja

wina ani odpowiedzialność. Nie chcę tu robić za jasnowidza, ale jak wiadomo nerwica ma raczej zawsze źródło w nierozwiązanych

konfliktach z dzieciństwa. A wtedy nie my decydowaliśmy o tym co nas spotyka i jak kształtowana jest nasza osobowość.

Pozdrwawiam Mirek
Gość
Offline

przez Gość 07 gru 2005, 08:52
Jeszcze jedno Agnieszko.
To , że jako dziecko miałaś silną

nerwicę natręct , jest bardzo konkretną wskazówką , że już wtedy istniał w Twojej psychice poważny nieuświadomiony problem.

Zatem pewne jest to , że nerwicę nosisz już w sobie od bardzo dawna . Ja miałbym parę pomysłow na temat powstania tego typu

natrectw ( ponieważ w swoim procesie terapeutycznym spotkałem się pare razy z tak właśnie objawiającym się natręctwem i u

wszystkich osób miało ono niemal identyczne podłoże) ale to tylko forum a nie gabinet psychologa , do którego polecałbym Ci

pójść.
Tylko wybierz dobrze , bo z tym też bywa różnie
Pozdrawiam raz jeszcze . Mirek

PS czasem przekonanie , że

miało się wspaniałe dzieciństwo moze być wielką zasłoną dymną. A nerwica powstaje nie tylko w domach patplogicznych.
Gość
Offline

przez Waleria 07 gru 2005, 12:53
Nie martw się i nie obwiniaj, to nie twoja wina, że nerwica

wróciła, to tak, jak gdybyś obwiniała kogoś, że choruje na serce, czy inną chorobę. Ja też niedawno przechodziłam nawrót

nerwicy, ale pokonałam go bardzo szybko, miałam już wprawę :wink: To NIE jest tak, że na nerwicę chorują tylko ludzie,

którym "coś się nie układa", też mam kochającego męża, wspaniałe dziecko, a nerwica wróciła na jakiś czas. Poprostu niektórzy

mają już takie predyspozycje.
Podsumowująć: uwierz mi, nerwica Ci przejdzie, może nawet szybciej niż myślisz. Ja jeszcze

dwa miesiące temu czułam się źle (u mnie były to objawy somatyczne, np. ucisk w głowie), a teraz powróciłam do zdrowia.

Najważniejsze to nerwicę "oswoić" i przestać się jej bać.
Pozdrawiam
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
01 paź 2005, 21:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 26 gości

Przeskocz do