Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez kass18 20 lut 2012, 05:04
Witam, choruje na nerwice, derealizacje i depersonalizacje. Od 4 dni zacząłem przyjmować Velafax, jest to mój pierwszy lek. Oprócz typowych objawów, dołączył mi kolejny, bardzo niepokojący. Gdy w ciemnym pokoju skupiam wzrok na jakims przedmiocie, to zaczyna on falować, jakby przemieszczać się, i zmieniać swoje kształty. Spotkaliscie się z takim czymś? bardzo sie tego przestraszyłem, bo boje sie, że to objaw jakiejs gorszej choroby np. schizofreni. W zeszłym tygodniu byłem u psychiatry, stwierdził zaburzenia nerwicowe na tle lękowym.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
10 lip 2009, 13:07

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez tahela 20 lut 2012, 05:10
kass18,
z tym falowaniem ,czy poruszaniem sie przedmiotów w ciemnosci duzo ludzi tak ma, to po prostu złudzenie optyczne, nie masz zadnej schizofrenii
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Mightman 22 lut 2012, 18:07
A derealizacja to można nazwać taki stan: Nic nie widze przez mgłe, mroczków żadnych, żadnej szyby itp tylko poprostu siedze i myśle że to wszystko nierealne, że to świat złudzenia, czy to co faktycznie widze to jest takie naprawde czy to wygenerowane cos przez program? Czy inni widzą te same rzeczy tak samo jak ja? Czy może to życie to fikcja czyjaś tylko gra ala simsy, albo że świat to jakieś równanie matematyczne zbiór prostych, krzywych, punktów wszystko opisane wzorami itp :zonk:
Offline
Posty
734
Dołączył(a)
20 lis 2011, 18:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Tukaszwili 22 lut 2012, 19:05
Mightman, oczywiście, że tak. Derealizacja polega na tym, że wszystko wokół zdaje się być iluzją. Też tak miewam czasem. U mnie z reguły pojawia się myśl, że świat to jakiś program komputerowy, a'la Matrix. Ostatnie dwa razy zbudziłem się w środku w nocy i myślałem, że nie mam ciała. Nie czułem rąk, nóg, niczego...a mimo to poszedłem się odlać :D. Norma przy nerwicy, nie przejmuj się :)
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez 19_latek 25 lut 2012, 20:16
Mightman napisał(a):A derealizacja to można nazwać taki stan: Nic nie widze przez mgłe, mroczków żadnych, żadnej szyby itp tylko poprostu siedze i myśle że to wszystko nierealne, że to świat złudzenia, czy to co faktycznie widze to jest takie naprawde czy to wygenerowane cos przez program? Czy inni widzą te same rzeczy tak samo jak ja? Czy może to życie to fikcja czyjaś tylko gra ala simsy, albo że świat to jakieś równanie matematyczne zbiór prostych, krzywych, punktów wszystko opisane wzorami itp :zonk:



Tak, tak. To derealizacja właśnie.



A teraz pytanie do Was. Czy podczas derealizacji ktoś zrobił coś głupiego czego później długo żałował? Podczas tego stanu miewam dziwne mysli typu " a co jesli zaraz wejde pod samochód? co jesli kogos pobije? Przeciez to sen a nie rzeczywistość itp".
Mi się nic złego nigdy nie przytrafilo podczas tego stanu, jedynie większy lęk.
19_latek
Offline

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez paprys91 27 lut 2012, 12:26
hejka, mam prawie 21 lat, jestem tu nowy ale forum czytam od czasu do czasu. Ja na stany lekowe i depresyjne cierpie od 4 miesiecy, a D/D wlaczyla mi sie 2 miesiace temu. Dokladnie nie wiem co moglo u mnie byc przyczyna... z moja psycho doszlismy do wniosku ze prawdopodobnie to duzy, nieuswiadomiony stres z powodu rozpoczecia studiow i nagromadzone negatywne emocje z ostatnich kilku lat. U mnie zaczelo sie to dokladnie 27 pazdziernika 2011 (czyli juz rowniutko 4 miechy). Wraz z kumplem bylismy wyczerpani po pierwszych 6 tygodniach studiow, wiadomo - nowe miejsca, nowi ludzie, nowe zasady, duzo do ogarniecia, sieka totalna. Poszlismy sobie do kina na Paranormal Activity 3 na nocny seans, w kinie git, film ostro psychologiczny, w dodatku tematy ktore od zawsze mnie przerazaly (duchy, opetania, itp), ludzie wychodzili w polowie filmu, my doogladalismy do konca. Wyszlismy z kina, bylo ok, troche poprzezywalismy rozne sceny jak to po filmie. Wszedlem do metra i zaczelo sie - paskudny atak paniki, odrazu uczucie "umieram, cos sie ze mna dzieje, zaraz strace nad soba kontrole, zrobie komus krzywde, strace swiadomosc" itd. Przeszlo po kilku minutach ale juz czulem sie zmeczony i przerazony. I tak wpadlem w sidla leku. Wczesniej nigdy nawet nie wiedzialem na czym dokladnie polega nerwica albo nawet depresja, poprostu znalem te slowa ze sluchu, z widzenia na reklamach, dlatego kompletnie nie wiedzialem co sie ze mna dzieje. Noc mialem slabo przespana. Na drugi dzien bylem zmeczony i dopadaly mnie kolejne ataki. Pomimo ze bylem na silce, nic nie pomagalo mi zapomniec o tym koszmarze. Ataki mialem co 2-3 godziny i kazdy trwal 1-2h a do tego bezsennosc. Po pierwszym tygodniu, bylem tak wyczerpany, ze w piatkowe popoludnie, kiedy odpuscil mi jeden z atakow, z ulgi padlem na lozko i zaczalem gleboko oddychac, majac nadzieje ze jest juz po wszystkim. Niestety tak sie nie stalo. Ataki trwaly dalej, z taka sama czestotliwoscia (zdarzaly sie wyjatkowe dni, kiedy dawalo spokoj). Otepienie przyszlo po pierwszym tygodniu, pojawily sie mysli "czy widze to co widze? czy powiedzialem to co chcialem powiedziec?". Wszystko wygladalo jak za szyba, przytlumione, jakby mi sie wzrok pogorszyl albo jakbym byl pijany. Czasem mialem wrazenie ze jestem w innym wymiarze a ludzie ktorych znam nie sa tymi samymi ludzmi tylko wytworem mojej wyobrazni, a ja juz nie zyje, ze zeswiruje niedlugo, ze mam schizofrenie (chyba najglupsze natretne mysli jakie mialem). Pierwszy raz na terapie poszedlem 27 grudnia i po tygodniu ataki ustaly znacznie, ale tylko na 10 dni, pozniej powrocily i trzymaly do konca stycznia. Bylem na kilku wizytach biofeedback, tam wykazalo mi ze moje fale sa troche rozregulowane, szczegolnie te odpowiedzialne za koncentracje. Poprawilem je, ustabilizowalem i przestalem chodzic. Do dzis mam "spokoj" z atakami, ale hustawki nastrojow sa okropne. Do tego wkradla sie apatia, moje emocje sa naprawde ostro przytlumione, ostatnio calujac sie z jedna dziewczyna wogole nie odczuwalem zadnej przyjemnosci, zadnej euforii, jakby to do mnie wogole nie docieralo... pustka.
Najgorsze jednak z tego wszystkiego jest D/D zdecydowanie. Od 2 miesiecy mam tak, ze jest hustawka emocjonalna, trwajaca 3-4 dni, a pozniej wprzychodzi takie "uspokojenie", "wyrownanie" i trwa ono z 2 tygodnie. Zaczynam sie przyzwyczajac, powolutku zauwazac strzepki siebie, wracam do normalnego funkcjonowania, i nagle bum! Znowu hustawka! To mnie mocno deprymuje, bo nie moge w koncu wrocic do zdrowia. Czytalem rady roznych ludzi tutaj ktorzy wyszli z D/D, mowili zeby nie zwracac na to uwagi. OK, udaje mi sie to osiagnac, ale tylko podczas tych 2 tygodni spokoju, pozniej przychodzi hustawka, jest zalamka i zabawa zaczyna sie od nowa. Czy Ci ktorzy z tego wyszli, mieli tak samo?

Ogolnie podczas tych kilkudniowych hustawek emocjonalnych mam wrazenie jakbym codziennie czul sie inaczej, kompletnie nie czuje sie soba. Z dluzszej perspektywy czasu, mam wrazenie jakby z tygodnia na tydzien bylo coraz gorzej. Koncentracja jest w kiepskim stanie, pamiec zrobila sobie wolne, czasem jestem taki zdekoncentrowany ze np. biore tran w syropie i zaraz siegam po szklanke, nagle patrze i mysle "kurcze, po co mi ta szklanka, chcialem wziac lyzeczke, skup sie czlowieku!". Takze jak widac nawet proste czynnosci czasem sie myla.
Totalne pogubienie w czasie, nie odczuwam jakos dni i miesiecy. Dzis jest poniedzialek, a jakos wogole sie tego nie czuje, dni sie zlaly ze soba. Czy ktos z was tez tak ma? Dla mnie D/D jest absolutnie najgorszym objawem zaburzen nerwicowych. Juz wolalem te ataki paniki, niz D/D bo wtedy czlowiek nie widzi w sobie... siebie! Takie uczucie jakby moj umysl nie ogarnial wszytkiego co sie wokolo dzieje, jakby duzo bodzcow umykalo uwadze. To jest podobno spadek koncentracji uwagi.

TUTAJ PYTANIE DO LUDZI KTORZY WYSZLI Z D/D - czy ktos zauwaza podobne objawy do moich?

Z gory serdecznie dziekuje za odp!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
27 lut 2012, 11:46

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Filip120 27 lut 2012, 22:30
Ja mam cos takiego niewiem czy to przez derealizacje ze mam myli ze to sen albo ze umarłem.męczy mnie to derealizacje mam 3 miesiace.;(
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
23 sty 2012, 22:12

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Rad 27 lut 2012, 23:18
Ja też mam problem z moim stanem. Mam podobnie jak Ty. Odcinam się od świata coraz bardziej, mam różne zaburzenia ( mowy, koncentracji, pustka w głowie). Mój stan się pogarsza odkąd zachorowałem czyli od 4 lat :( Miałem kilka podejść do leków ale długo nie wytrzymałem, ponieważ one też nasilały derealizację. Na terapię chodziłem 1 rok ale specjalnie mi nie pomogła tzn. pomimo uświadomienia sobie kilku rzeczy mój stan się nie polepszył. W tym tyg. planuje iść do psychiatry (ponoć dobrego ) po jakieś leki. Do tej pory jak coś brałem to tak po pół tabletki, max po 1. Teraz będę musiał chyba "zaufać" lekom i brać dużo większe dawki, które mnie przywrócą do życia. Przeje... w tym stanie. Na zewnątrz niby wszystko mam ( prowadzę firmę, mam znajomych), a wewnątrz totalna pustka... Pomimo to cały czas gdzieś mam nadzieję że wyjdę z tego, niestety coraz mniej widzę że to jest możliwe dzięki mnie, raczej musi zdarzyć się jakiś cud :(
Rad
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
20 mar 2009, 21:15

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Tukaszwili 28 lut 2012, 16:50
W derealizacji chyba najgorsze jest uczucie samotności. Oczywiście wg. mnie. U mnie tak na zmianę - mam ataki paniki albo derealizację. Sam nie wiem co gorsze. Kiedy doświadczam d/d to myślę: "wolałbym już dostać paniki niż mieć wrażenie, że wszystko wokół jest złudzeniem", natomiast kiedy dopada mnie kołatanie serca czy inne bzdury to pojawia się głos "cholera, chyba wolę d/d bo wtedy przynajmniej nie mam objawów fizycznych". I tak w koło Macieju.
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez paprys91 28 lut 2012, 18:13
tuka - podobnie mialem jeszcze 2 miesiace temu, od miesiaca nie mam juz atakow, zostala tylko D/D, ale ona jest okropna. Pamietam jak mialem ataki to myslalem "ile bym dal zeby juz mnie nie meczyly te ataki!". Na poczatku jak mi zaczely przechodzic, to balem sie ze trace zdolnosc do odczuwania ich (czyt. schiza), pozniej mialem taka apatie, ze prawie nic nie czulem, teraz cos tam odczuwam, ale ostro stlumione. D/D daje w kosc bo nie czuje sie kompletnie soba, a wszystko wyglada tez tak odrealnione, ponure. Nie potrafie sie zmotywowac na dluzszy czas do nauki, nie widze w tym sensu teraz.
Terapia to podstawa, ale leki czasem tez sa potrzebne, zeby poprostu uregulowac chemie w mozgu, wtedy mozna lepiej skupic sie na terapii i dokladniej ja wykorzystac. Czasem jest tak, ze osoby dostaja D/D bez atakow paniki, poprostu od stresu i zmeczenia i to sie ciagnie za nimi latami.
Rad - rozmawialem z facetem, ktory przez 5 lat mial taka D/D ze byl pewien ze ma schizofrenie, az wyladowal w szpitalu psychiatrycznym, gdzie skorygowali mu leczenie i jakos z tego wyszedl !!! Mysle ze psychiatra w Twoim przypadku to koniecznosc, probuj ile wlezie, nie poddawaj sie! Czasem pomagaja tez wakacje w cieplych krajach, zeby troche sie zrelaksowac. Mozesz stosowac tez trening autogeniczny Schultza, dziala dopiero po kilku miesiacach ale to pomoze Ci na dobry poczatek obnizyc napiecie, wtedy moze lepiej zlapiesz rownowage.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
27 lut 2012, 11:46

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Filip120 28 lut 2012, 21:22
Kiedy panikowałem ze to choroba pychiczna teraz juz nie odczowam lękui przed nia.niewiem co to jet.nie czuje sie soba,moje ciało jest dla mnie tak jakby obce czuje sie jak by to był sen.lekarz zapenia ze to nie choroba.sam juz nieiem dołuje mnie too.sorry za błedy ale klawiatura mi sie zepsuła.

-- 29 lut 2012, 18:42 --

Czy to normalne?
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
23 sty 2012, 22:12

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Rindpvp 04 mar 2012, 02:15
Zależy czy odczuwasz lęk, czy jesteś na niego ciągle narażony, czy masz nerwicę i stany lękowe na tyle często by derealizacja powstała. Przy derealizacji naprawdę z organizmem dzieją się niezłe jaja, tzn. może nie z organizmem ale z naszą percepcją, spojrzeniem na świat, odczuwaniem (wygasają uczucia). Co ważne, przy nerwicy cały czas patrzymy na swój organizm i dostrzegamy w nim rzeczy które sa normalne ale które wcześniej nie były brane pod uwagę przez świadomość.
"I cicho cię proszę chroń przed ścieżką ciemną. Nawet najtwardsi mają chwile,kiedy potrzebują klęknąć"
Grammatik - Każdy ma chwilę ft. Fenomen

DDA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
456
Dołączył(a)
17 paź 2011, 16:29

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Filip120 04 mar 2012, 21:20
ta drerealizacja przyszła z dnia na dzien lekarz stwierdził stany lękowe.cały czas czuje taką dziwną rzeczywistosc,nie czuje się sobą,ludzie tacy dziwni nierealni.Do tego cały czas lęk,niepokój.nie lubie byc sam,najchetniej cały dzien spędził bym z kolegami.wieczory są najgorsze.czasami mam takie stany ze przez chwile niewiem co sie dzieje gdzie jestem,tak to sie nasila .czy to minie ?

-- 04 mar 2012, 20:22 --

zaczynam wedy panikowac.

-- 05 mar 2012, 21:49 --

a i jeszcze nie czuje sie sobą.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
23 sty 2012, 22:12

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez sm@kosz 07 mar 2012, 01:28
mam podobnie jak Ty, nie wiem czy jest to kwestia urojeń wynikających z tego, że czytałem jakie są objawy nerwicy, czy też moje uzależnienie od benzo. Ja pierwszych ataków lękowych dostałem w maju zeszłego roku. 4-5 miesięcy to była katastrofa dla mnie, którą przechodziłem codziennie. Powiedziałem dość, i poszedłem do lekarza. Przepisał mi dragi i po 2-3 miesiącach lęki: zaraz padnę na zawał, wylew itp. zniknęły, tak jak kołatanie serca i wewnętrzne drgawki. Została ta depersonalizacja, czy jak to tam się nazywa.
Pamiętam, że jak budziłem się rano wyciągałem ręce przed siebie, to czułem, że nie jestem sobą. Ba, nawet rodzice wydawali mi się obcy :D Teraz w sumie am to samo. Siedzę ze znajomymi rozmawiam, mimo, że mam świadomość tego, to za jakiś czas czuje coś takiego, jakbym na moment gdzieś odfrunął i wrócił do ciała z pytaniem "co ja tutaj robię".

Strasznie uciążliwe zjawisko, zwykle pomagają na to dragi, które dostałem i po 30 minutach wszystko wraca do normy. Chce się żyć, ma się ochotę na robienie 10 czynności jednocześnie.

Panika również mnie ogarnia, ale czas jaki zmagam się z tym ciulowym samopoczuciem nauczył mnie jak to kontrolować. Sam sobie z tym nie poradzisz, nie masz na to najmniejszych szans. Ja przechodziłem drogę lekarz rodzinny>psychiatra>psycholog i w sumie każdy mówi co innego. Jeden, że nerwica. Drugi, że efekty odstawienia alkoholu i chce, żebym na oddział otwarty szedł. A piłem codziennie przez 5-6 lat. Sięgając pamięcią wstecz o te 10 lat, gdy miałem 17 lat, to też miałem czasami nieźle zryty beret. :mrgreen: Zobaczę co dalej, w sumie łykam dropsy, i jest w miarę fajnie. Czasami kilka razy dziennie dostaję w łeb deską i nie wiem co się ze mną dzieje.

Wgl. jak się leczy to k***stwo? jak się tego pozbyć? Terapia?

Zajdź sobie zajęcie, sport, wysiłek fizyczny, przebywanie na świeżym powietrzu, książki, gry. cokolwiek. Mnie najczęściej to odrealnienie dopada jak siedzę na dupie i nie wykazuje większego wysiłku fizycznego. No i sen, drzemka w ciągu dnia jest dobrym lekarstwem.

-- 07 mar 2012, 01:50 --

ponieważ nie mogę edytować postu, to dopiszę coś jeszcze.

Kiedyś śmiałem się z mamy: jak to nie można wejść do kościoła i źle się czuć, że jest lekomankom, od czego bez powodu kręci się w głowie itp. itd. Teraz to mnie wszystko spotyka :P
Offline
Posty
126
Dołączył(a)
05 lip 2011, 22:02

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 23 gości

Przeskocz do