Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Natalia123 04 maja 2011, 17:49
KeithRichards89 napisał(a):Ale psychoterapeuta powiedział mi, że mam pozwolić mojemu organizmowi na te objawy, że to może być trudne, ale mam z nimi nie walczyć, tylko je przyjąć. Ale przecież wtedy zapadam się w to bagno jak w czarną dziurę, i objawy się nasilają, z trudem rozgarniam te czarne chmury nade mną... Czy to aby dobry sposób? Nie walczyć a poddać się temu..? (w sensie zaakceptować...)


Myślę, że metoda może być dobra ale to zależy od osoby. Generalnie akceptacja życia takiego jakim jest stanowi bardzo istotny czynnik ku wyzdrowieniu. Radziłabym nie stosować metody w związku z konkretnym atakiem, skoro czujesz się po tym jeszcze gorzej ale powolna praca nad akceptacją Twojej sytuacji nie zaszkodzi. Akceptacja pozwala na radość z tego co jest i uspokaja, pomaga wyciszyć wewnętrzny bunt i niepokój związany z przyszłością. Na pewno gdy walczysz z derealizacją nie polepszysz sytuacji. Ale bierne poddawanie się temu, jeśli nasila objawy, także nie jest rozwiązaniem. Cierpię na derealizację parę lat, kilka lat miałam ją non stop, teraz w niektórych miejscach. Zawsze pomagały mi moje myśli na tematy niezwiązane z jazdą, dotyczące np. spotkania, na które jechałam czy sprawy, którą miałam załatwić. Albo zupełnie o czymś innym. Po prostu odwrócenie uwagi pomaga mi najbardziej, dzięki temu mogę dojechać w jakieś miejsce z większym prawdopodobieństwem. Najlepszy sposób to rozmowa przez telefon, najlepiej z osobą wesołą i optymistyczną, żartobliwą, która potrafi mnie rozśmieszyć. A śmiech rozluźnia i pomaga spojrzeć na świat bardziej optymistycznie. Mniej się wtedy boję. Jeśli Ci to pomaga dobrze jechać z kimś. Mi akurat to utrudnia jazdę.
Pomyśl sobie, że percypujesz zupełnie normalnie tylko lęk powoduje tak wielkie spięcie, że dopada Cię derealizacja. Wszystko "siedzi" w Twojej głowie. Ja nie mam np. derealizacji w małych pomieszczeniach, pomaga mi więc w pokonywaniu drogi wejście do sklepu czy księgarni. Musisz zastanowić się w jakich miejscach czujesz się swobodniej, przeanalizować myśli, które powodują niepokój i opracować metody, które pomogą Ci w nerwicy. To niełatwe bo często w lęku nie jest się w stanie uchwycić tego co dzieje się w głowie ale warto np. wybrać się w jakieś "lękowe" miejsce blisko domu i przeanalizować co się wówczas dzieje przy mniejszym lęku.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
01 maja 2011, 21:36

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez KeithRichards89 04 maja 2011, 18:15
Natalia123 napisał(a): (...) ale powolna praca nad akceptacją Twojej sytuacji nie zaszkodzi. Akceptacja pozwala na radość z tego co jest i uspokaja, pomaga wyciszyć wewnętrzny bunt i niepokój związany z przyszłością.


Taak, zgadza się. Pamiętam pierwszy atak, i mój wyjazd do najbliższego szpitala z myślą, że umieram. Wtedy wbrew mojemu codziennemu "życie nie ma głębszego sensu" - bo trzymam się tego do teraz (nie chciałbym być źle zrozumiany, to dość ciekawa moja teoria, lecz banalna i osobista - na inny wątek), nagle pojawiła się wola walki o życie, lęk przed śmiercią. Przede wszystkim dowiadując się co mi jest, i akceptując to (bo lekarka rodzinna nastraszyła mnie guzem chromochłonnym nadnerczy), że to zaburzenia nerwicowe, jest lepiej, bo podczas ataków jest mniej paniki, każdy atak inny, ale mniejszy. Już umiem je przeżywać samotnie, przeczekać itp itd. Wiem, że to nic innego jak tylko i wyłącznie to.

Co do samej derealizacji... Dwa razy miałem w supermarkecie co było dla mnie dziwne, bo jeszcze w zeszłym roku kochałem spacery po supermarketach... Jednak stwierdziłem też że chodzi o te światła i maszyny... Tak mi się kojarzyło. Przełamałem się, i znowu mogę chodzić po marketach.
A ostatnie ataki derealizacji mam w domu. W ogóle źle jest, gdy dom w którym siedzę ze względu na fobie i nerwicę staje się nie tylko miejscem ale i prawdopodobnym powodem (relacja z mamą) nerwicy i derealizacji. I mamy tu zamknięte koło.
Życie zaskoczyło mnie tak bardzo, gdy okazało się, że to, co przezwyciężyłem, po prostu schowałem najgłębiej jak tylko mogłem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
26 mar 2011, 21:46
Lokalizacja
Katowice

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Natalia123 04 maja 2011, 20:21
Czasem dobrze jest od siebie odpocząć nawet w najlepszym domu. Może powinieneś zmienić klimat, otoczenie, choć na jakiś czas? Jeśli oczywiście możesz gdzieś dojechać. Takie małe wakacje :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
01 maja 2011, 21:36

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez KeithRichards89 04 maja 2011, 20:33
Chciałbym ale.. To zamknięte koło. Brak pieniędzy, odizolowanie się od ludzi, brak miejsca, brak możliwości podjęcia pracy, lęk przed obcymi, groźnie wyglądającymi... tzn strach, bo lęk występuje ponoć przed czymś nieznanym -_-
Życie zaskoczyło mnie tak bardzo, gdy okazało się, że to, co przezwyciężyłem, po prostu schowałem najgłębiej jak tylko mogłem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
26 mar 2011, 21:46
Lokalizacja
Katowice

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Ritka7x 04 maja 2011, 21:09
Czy miał ktoś z Was ,że czujesz że Twoja świadomość jest przyćmiona przez lęk,taka przytłumiona...i że możesz się jakby skupiać na uczuciu niepokoju?...czy ktoś z Was tak ma..?..
Offline
Posty
528
Dołączył(a)
15 lis 2010, 10:12

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez KeithRichards89 04 maja 2011, 21:12
Ritka7x napisał(a):Czy miał ktoś z Was ,że czujesz że Twoja świadomość jest przyćmiona przez lęk,taka przytłumiona...i że możesz się jakby skupiać na uczuciu niepokoju?...czy ktoś z Was tak ma..?..

Dość chaotycznie to napisałaś szczerze mówiąc, ale jeśli Cię rozumiem, to ja tak mam... I pewnie wiele innych osób, jako że lęk często może przecież przyćmić świadomość w krytycznych sytuacjach. Mało tego, ja traciłem świadomość podczas ataku lęku. Co prawda jej nie straciłem, ale traciłem. Przynajmniej subiektywnie.
Życie zaskoczyło mnie tak bardzo, gdy okazało się, że to, co przezwyciężyłem, po prostu schowałem najgłębiej jak tylko mogłem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
26 mar 2011, 21:46
Lokalizacja
Katowice

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Ritka7x 04 maja 2011, 21:15
nie chaotycznie tylko niektórzy widocznie nie wiedzą o co w tym chodzi do końca;/...;)
Offline
Posty
528
Dołączył(a)
15 lis 2010, 10:12

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Misiek_NL 04 maja 2011, 21:17
Ale wszyscy wiedzą że to jest przerąbane ;)
Misiek_NL
Offline

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez KeithRichards89 04 maja 2011, 21:21
Chodziło mi o zdanie "i że możesz się jakby skupiać na uczuciu niepokoju?" które jest dla mnie chaotyczne, ale jeśli czegoś nie rozumiem to proszę rozwiń to bardziej =)
Życie zaskoczyło mnie tak bardzo, gdy okazało się, że to, co przezwyciężyłem, po prostu schowałem najgłębiej jak tylko mogłem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
26 mar 2011, 21:46
Lokalizacja
Katowice

Derealizacja. Depersonalizacja..

przez Pd123 04 maja 2011, 23:10
Witam, mam 17 lat i od ponad pół roku mam problemy z nerwicą lękową (licząc od 1-szego i jedynego mocnego ataku paniki), od tego czasu czesto przeglądałem różne fora, aby się uspokoić i upewnić, że nie mam jakiejś poważnej choroby, i że nie tylko ja tak mam.
Zacząłem chodzić na psychoterapie od paru miesięcy i muszę przyznać, że od tego czasu lęki napadają mnie raczej rzadziej i często też nie tak silne jak wcześniej. Mógłbym naprawdę dużo tutaj napisać o sobie, ale przejde od razu do rzeczy bez zanudzania- ostatnio lęki schodzą na dalszy plan(a gdy nachodzą po prostu je ignoruje i myślę sobie, że niedługo mi przejdzie), z reguły mam inne problemy(chociażby z początku przechodziłem przez taki okres, że nie byłem pewien czy naprawdę istnieje, czy to nie jest jakiś sen i czy moje życie jest prawdziwe- jakaś taka derealizacja, może naoglądałem się za dużo filmów).

W każdym razie sprawą która mnie teraz męczy jest to, że ostatnio często mam(a przynajmniej tak mi się wydaje) problemy ze świadomym funkcjonowaniem. Często w trakcie dnia dostaję takiego nagłego "przebudzenia", takiego uczucia jakbym nagle się wybudził ze snu czy odzyskał świadomość, i w takiej chwili gdy myślę o tym co robiłem przed tym "przebudzeniem" to wydaje mi się jakbym wszystko robił na autopilocie, bez zastanowienia, jakoś tak pod/nieświadomie.
Pisze o tym, gdyż jest to dla mnie dość nieprzyjemne bo nie wiem czy rzeczywiście nie działam jakoś tak podświadomie nie rozmyślając nad tym co robię, i teraz pytanie do forumowiczów:
Czy też doświadczaliście/doświadczacie czegoś takiego, i czy może wiecie czy rzeczywiście działam na autopilocie czy jest to tylko takie odczucie?
Ostatnio edytowano 04 maja 2011, 23:39 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z w/w wątkiem z uwagi na zbliżoną problematykę
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
04 maja 2011, 22:56

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Natalia123 05 maja 2011, 13:09
KeithRichards89 napisał(a):Chciałbym ale.. To zamknięte koło. Brak pieniędzy, odizolowanie się od ludzi, brak miejsca, brak możliwości podjęcia pracy, lęk przed obcymi, groźnie wyglądającymi... tzn strach, bo lęk występuje ponoć przed czymś nieznanym -_-


Ja myślę, że chodzi głównie o lęk. Izolacja wynika z lęku. Blokuje Ci możliwość podjęcia pracy a co za tym idzie - nie masz pieniędzy na życie na własną rękę. Zatem - czas to zmienić ;)

Ritka7x napisał(a):Czy miał ktoś z Was ,że czujesz że Twoja świadomość jest przyćmiona przez lęk,taka przytłumiona...i że możesz się jakby skupiać na uczuciu niepokoju?...czy ktoś z Was tak ma..?..


Tak, właśnie to dzieje się podczas ataków lęku i w czasie derealizacji. Nierealność można nazwać "przyćmieniem", skupiasz się tylko na własnych emocjach. Polecam odwrócić uwagę od własnej osoby i skupić się mimo wszystko na czymś zewnętrznym. Trudne ale wykonalne :)


Pd123 napisał(a): Często w trakcie dnia dostaję takiego nagłego "przebudzenia", takiego uczucia jakbym nagle się wybudził ze snu czy odzyskał świadomość, i w takiej chwili gdy myślę o tym co robiłem przed tym "przebudzeniem" to wydaje mi się jakbym wszystko robił na autopilocie, bez zastanowienia, jakoś tak pod/nieświadomie.
Pisze o tym, gdyż jest to dla mnie dość nieprzyjemne bo nie wiem czy rzeczywiście nie działam jakoś tak podświadomie nie rozmyślając nad tym co robię, i teraz pytanie do forumowiczów:
Czy też doświadczaliście/doświadczacie czegoś takiego, i czy może wiecie czy rzeczywiście działam na autopilocie czy jest to tylko takie odczucie?


To jest takie właśnie "przyćmienie", jak pisała Ritka. Wyobraźmy sobie, że ktoś był w stanie zagrożenia życia. Na pewno czuł paniczny lęk i założę się, że mało co z tego pamięta. Tak właśnie "działa" nerwica. Paraliż percepcyjny i rozkaz "Uciekaj!". Dlatego wydaje się nam, że żyjemy na "autopilocie". Po prostu jest to tak wielkie spięcie, że powoduje aż zaburzenia percepcji, jakbyśmy byli na rauszu. Wciąż na najwyższych obrotach, jakbyśmy ciągle mieli za sobą strasznego potwora, który ujawniałby się w najmniej oczekiwanych momentach. Wszystko to dzieje się w naszej głowie jako mechanizm obronny, włączony przez jakieś traumatyczne przeżycia. Tyle, że nie potrafimy go sami wyłączyć. Albo nie wiemy jak to zrobić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
01 maja 2011, 21:36

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez tolken24 05 maja 2011, 18:30
ja to juz sam nie wiem co mi dolega, czy to deralizacja , czy nie. Wytworzył się w mojej głowie pewien stan umysłu, tak go nazywam. Stan ów powoduje u mnie cierpienie a ujawnia się przez zmysł wzroku, nie poznaję się w lustrze, patrzę i widzę meble, ścianę, walizkę, dywan fotele i mnie to cholernie przeraża że ja to właśnie widzę. Zeby upewnić się, że istnieje dotykam twarzy rękoma, które wyglądają jak doczepione, ruszają się jakby poza moją wolą, podchodzę do lustra , widzę człowieka nie znam go ale wiem ze to ja, z ogromnym lękiem patrzę na jego oczy, ten stan najbardziej dokucza mi gdy inni się na mnie patrzą albo ja patrzę na nich, jakby chcieli wedrzeć się tymi oczami do mojej duszy. Gdy ide obraz z oczu mi ucieka a ja się na tym bardzo koncentruję. Zeby sprawdzić czy istnieje to coś mówię, mówię a głos wydaje mi się jakoś mi obcy, mówienie sprawia mi wysiłek, jakby ten głos dochodził gdzieś zza mnie, jakby był nie moj. chodzę jak w jakimś snie, filmie. Kiedyś zapytałem mamy czy ja naprawdę istnieję. Informacje z tego co widzę zapisują się jakby same, poza moją świadomością , bo ja jestem zajęty oglądaniem tego filmu, albo "mysleniem, ze patrze", ale jesli trzeba to one są w mojej głowie i mówię o nich tym obcym głosem. Wiedza zdobyta do tej pory nie została naruszona. Ten stan mam tak cały czas od momentu otwarcia oczu aż do zamknięcia i tylko sen przynosi mi ulgę, bo mnie nie ma. Mam za soba już aptekę leków i ten stan utrzymuje się nadal i nie wiem co mam z tym dalej robić. Do tego całego interesu wszystko przypomina mi ten nieszczęsny wyjazd do Grecji, piosenka, perfuma, ubranie, reklama z itaki( PTSD).i TO CO JEST NAJGORSZE ŻE OBWINIAM SIĘ ŻE TO MOJA WINA, ŻE GDYBYM NIE JECHAŁ DO TEJ GRECJI NIC BY SIĘ NIE STAŁO, ŻE DAŁO SIĘ TO POWSTRZYMAĆ. I tak zyję w takiej próżni, niebycie, nieistnieniu, amoku nie wiem brakuje mi słow żeby to zwerbalizować
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
20 lut 2011, 13:30

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Natalia123 05 maja 2011, 18:48
Myślę, że jest to silny objaw depersonalizacji. Pomyśl, że nic Ci się nie stanie i że to nie Twoja wina. Sądzę, że powinieneś skierować się na stacjonarne leczenie kompleksowe. Psychoterapia, farmakologia, obserwacja. Coś takiego trwa ze 3 miesiące i potem ludzie wychodzą w o wiele lepszym stanie lub całkiem zdrowi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
01 maja 2011, 21:36

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez tolken24 05 maja 2011, 21:03
byłem juz zapisany na odział nerwic w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Wcześniej mieszkałem i studiowałem Psychologię w Warszawie. Miałem rozpocząć 23 marca 2011 roku niestety ze względów finansowych musiałem wrócić do domu rodzinnego. Poza tym byłem umówiony z moją psychoterapeutką w Rzeszowie na terapię, rozmawiając z nią przez telefon mówiła że zajmuje się leczeniem tego typu zaburzeń. Zaczelismy terapie ale moja terapeutka zachorowała na raka. Myślałem też, że jak wrócę do domu będzie mi lepiej. Niestety nie jest. Jesli mi się nie poprawi do pażdziernika, zarobię troche kasy przez lato i zacznę chodzić na tę terapię do Instytutu. Muszę jakoś ratować moje zdrowie. Po głowie chodzi mi jeszcze cingulotomia, chirurgiczny zabieg. Zrobię wszystko żeby wrócić do zdrowia. Szpital całodobowy odpada, byłem już 2 razy. W Warszawie wypuścili mnie bez żadnych leków, mój stan był tak beznadziejny że próbowałem popełnic samobójstwo i znowu 2 tyg obserwacja, wszędzie tylko obserwacja.
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
20 lut 2011, 13:30

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 41 gości

Przeskocz do