Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Misiek_NL 08 gru 2010, 13:20
Onel napisał(a):Dzisiaj mogę powiedzieć tak: najgorzej ejst rano, zaraz po przebudzeniu, bo wstaję ze snu w inny sen, potem w ciągu dnia jakby troszkę przechodzi ale wraca na wieczór. Zauważyłam dzisiaj jeszcze jedno (haha, zauważyłam, bo znów myślałam o tym gównie), że jak się długo zajmuje jedną rzeczą, a już najgorzej taką, któa nie wymaga poruszania się np. oglądanie TV, to tracę kompletnie poczucie czasu. Mam wrażenie, że siedzę bez ruchu choćby 5 godzin, kiedy naprawdę minęło może z 15 minut...i znów zaczyna się lekka panika. Najlepsza jest rozmowa no ale nie mogę bez przewry nawijać cały dzień do każdego w domu...jednym słowem, po prostu czas przestał dla mnie istnieć, nie czuję upływającego czasu, po prostu zero odczuć, że minęło 5 minut, godzina czy 10 godzin...zaraz nastanie noc, a ja pójde spać, obudzę się rano i nie będę w stanie wyobrazić sobie tego, że spałam 7 godzin, bo nie będę tego czuła...nie wiem czy ktoś mnie zrozumiał :P


Mam identycznie...
Misiek_NL
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez JJ28 08 gru 2010, 16:55
19_latek moja sytuacja wygląda następująco: nerwica jest właściwie w mojej głowie od 10-ciu lat z tym że w tym były 3 kilkumiesięczne fatalne, koszmarne okresy, z których (właściwie z dwóch) udało mi się wyjść samej, nie było to wyleczenie całkowite ale znaczne polepszenie formy. Poza tymi okresami czułam się ok, prawie ok. Teraz, od roku jest ten trzeci raz i tym razem nie umiem sobie poradzić. Miesiąc temu poszłam do psychiatry pierwszy raz w życiu i przepisał mi rexetin. Pełna optymizmu i wiary w cudowne uleczenie zaczęłam brać to świństwo. Wytrzymałam 6 dni...czułam się fatalnie, bardzo fatalnie, nic nie jadłam (-5kg w 6 dni), nie mogłam spać, wszystko mnie bolało, a psychika była koszmarnym stanie, miałam potężne lęki (wcześniej aż takich nie miałam). Zadzwoniłam do psychiatry i ten powiedział, że mam zrobić przerwę w braniu leku. Niestety ja czułam się jak wrak i nie wzięłam już więcej żadnej tabletki. No i zaczęły się jazdy, nie wiem czy mogę to wiązać z rexetinem, czy wyczerpaniem organizmu i ze zmęczeniem ale dopadło mnie odrealnienie i apatia..i tak już jest tydzień. Nie mogę spać dalej, mimo iż wcześniej nigdy nie miałam problemu ze snem. Dzisiaj umówiłam się do psychologa na 21.12, spróbuję psychoterapii.

Thazek witaj! Czyli jest nas więcej w BB :yeah:
A znasz może U.Nikiel? Wiesz coś na jej temat?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
07 gru 2010, 21:34
Lokalizacja
B-B

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez 19_latek 08 gru 2010, 18:00
JJ28,
Nom, niestety takie sa pierwsze dni brania leku, kazdy z nas to przechodzil ale wiedz ze po jakis 2-3 tyg jest juz ulga, nie ma skutkow ubocznych a lek zaczyna dzialac i mozna normalnie zyc. Tzn w miare normalnie bo i tak jestem troche otumaniony, mam derealizacje itp ale moge juz robic to co wiekszosc osob.
19_latek
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Onel 08 gru 2010, 18:50
Za kazdym razem jak jest lepiej (kilka dni, zdarzał się i cały tydzień) to dziadostwo wraca i to silniejsze w swojej beznadziejności. I zawsze jak wraca to myslę sobie, że już gorzej być nie może a jednak...i jesli teraz jakimś cudem mi się poprawi i potem wróci gorsze niż było to w końcu serio chyba zeświruje, bo nie wiem co jeszcze może sie na silić niż uczucie, że mnie nie ma i że wszystko jest...czystą fikcją ale nie wiem nawet skąd ta fikcja się wzięła... :hide:
Mam jeszcze pytanie. Czy ma ktoś z Was coś takiego: kiedy leżę w bezruchu z zamkniętymi oczami to po pewnej chwili pojawiają się jakies dziwaczne obrazy, jakby sie powiększają, pochlaniają mnie, czuję się wtedy jakbym umierała...okropne to jest. Pytam bo dzisiaj byłam na badaniu eeg i kiedy babka kazala mi tak lezeć zaczeło mi się wydawac, że "zchodzę". Marzyłam, żeby otworzyć oczy ale nie mogłam. Mialam wtedy wrażenie, że jak je otworzę nie będe wiedziała gdzie jestem, że znajde się gdzies indziej. Kiedy lekarka pozwolila mi otworzyć oczy spłynęła na mnie ulga. Takie uczucie pochłaniania miałam zazwyczaj w gorączce, nie wiem skąd to się wzięło ale jest przerażające. Dzieje się tak tylko kiedy zamykam oczy i zazwyczaj serce mi wtedy łomocze. Nie mogę leżec w bezruchu, bo czuję się jakbym nie miala ciała i te obrazy dziwne, powiększające się, malejące...brrr...nie wiem czy ktoś mnie zrozumiał, ale może jest ktoś, kto mial coś takiego..
Ehh...szczerze mówiąc wolałabym już chyba, żeby to badanie wykazało jakieś faktyczne dziadostwo w mózgu, żeby mi to wycięli i żeby wszystko było ok niż mam się zmagać z wlasną psychiką, która jest już ... chyba spaczona
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
06 paź 2010, 14:29

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez GreenGo 08 gru 2010, 19:11
Czy ma ktoś z Was coś takiego: kiedy leżę w bezruchu z zamkniętymi oczami to po pewnej chwili pojawiają się jakies dziwaczne obrazy, jakby sie powiększają, pochlaniają mnie, czuję się wtedy jakbym umierała...okropne to jest.
To jest normalne, nie ma powodów do obaw. Niektórzy to mają, inni nie. Jest jeszcze paraliż przysenny, nie można się ruszać, ale jest się przytomnym, to też nic wielkiego, jest uczucie spadania podczas zasypiania. Te wszystkie efekty są bezpieczne, nie mają związku z chorobą.
GreenGo
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Guzik 08 gru 2010, 19:32
Ja kiedy zamykam oczy zapadam się w otchłań, i czasem mam tak jak by mi się czasoprzestrzeń rozdwajała okropnie dziwnie ale otchłań jest gorsza, zlewam się też z przestrzenią i śpię przy zapalonym świetle bo jak mnie łapie takie nieczucie to nie wiem gdzie jestem a światło mnie odrobinkę łapie, mam gdzie się zaczepić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1643
Dołączył(a)
14 wrz 2010, 16:56
Lokalizacja
Trójmiasto

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez GreenGo 08 gru 2010, 19:44
W dzieciństwie miałem mnóstwo takich efektów przestrzennych, niektórych sie strasznie bałem, inne były bardzo tajmenicze, toważyszyły im fajne uczucia, wielkiej przestrzeni dookoła, ale już raczej żadko teraz to mam. Jak śpię na plecach, to albo budzę się z koszmarami, albo podczas zasypiania zrywam się z łóżka, bo czuję, jakbym spadał w przepaść, ale to też żadko.
GreenGo
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez 19_latek 08 gru 2010, 21:42
Guzik,
Mam to czesto, dla mnie to jest fajne bo zapadam tak jakby w stan hipnozy.
19_latek
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez GreenGo 08 gru 2010, 21:52
towarzyszyły przez "RZ", rzadko też przez "RZ" :why:
GreenGo
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Guzik 09 gru 2010, 02:16
19_latek napisał(a):Guzik,
Mam to czesto, dla mnie to jest fajne bo zapadam tak jakby w stan hipnozy.


Ja zapadam się w nieskończoność i to nie jest fajne, umieram ze strachu i mdłości. Dla mnie żadne takie doznania nie są fajne. Ostatnio jak miałam stan "boje się własnego głosu" zostałam zapytana na ćwiczeniach i miałam wrażenie że schodzę ze świata. Dziękuję za takie coś!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1643
Dołączył(a)
14 wrz 2010, 16:56
Lokalizacja
Trójmiasto

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Thazek 09 gru 2010, 12:51
JJ28, nie! nie słyszałem. Moja siostra słyszała coś ale nie wiem co i jak! :)
a kogo szukasz? Psychiatry czy psychologa? 8)
Thazek
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez tynka92 09 gru 2010, 13:16
Onel, ja też tak mam, jakby jakieś kwadraty czy coś takiego zbliżało się do mnie (może i pochłaniało). Pewnie większość ludzi tak ma, ale się tym nie przejmują.
Offline
Posty
257
Dołączył(a)
12 maja 2009, 20:45
Lokalizacja
Bydgoszcz

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez 19_latek 09 gru 2010, 15:23
A macie podczas derealizacji zaburzenia widzenia? Tzn rozmazane wszystko, inny kontrast itp?
19_latek
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Onel 09 gru 2010, 18:25
A macie podczas derealizacji zaburzenia widzenia? Tzn rozmazane wszystko, inny kontrast itp?


Ja mam obraz dobry, tzn. na tyle na ile pozwala mi moja wada -8 dioptri;/ Jedyne co mi przeszkadza to męty, szczególnie teraz jak leży śnieg, wkórzające to jest ale tego akurat nie wiąże z derealizacją.

Ostatnio jak miałam stan "boje się własnego głosu


Też mam czasem coś takiego, że mój głos wydaje mi się kompletnie obcy, zastanawiam się wtedy czy to mój głos? Czy to ja wypowiadam te słowa?;/
Ogólnie dzisiaj jest jakby lepiej, ale nie mam co się cieszyć. Najbardziej mnie wnerwiają masakryczne myśli egzystencjalne w postaci pytań: jak to jest, że ja żyję, że czuję, że postrzegam świat, że mówię i porozumiewam się z ludźmi, jak to jest, że ja to jestem "ja" a ktoś inny jest "kimś innym", ze nie wiem co inna osoba czuje, czasem to nawet się czuję jakbym była uwięziona w swoim ciele (nie wiem czy rozumiecie;p), to jest aktualnie najgorsze.
Zbliżają się święta i chciałabym je w miarę kontaktowo przeżyć, bez zastanawiania się czy ja żyję i po co...ehh...co to za paskudztwo no? Nie potrafię tego zrozumieć, że mózg może robić takie rzeczy...nie do pojęcia :roll:
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
06 paź 2010, 14:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 38 gości

Przeskocz do