Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez pawelcz 28 lis 2006, 17:47
to mija sam jestem tego przykladem - juz prawie wyszedlem calkowicie z tego okropienstwa a jeszcze niedawno temu wysiadalem i myslalem ze to juz koniec :)
Offline
Posty
145
Dołączył(a)
02 paź 2006, 15:32

przez janeczka84 30 lis 2006, 20:29
skoro jestes juz temat -derealizacja to chcialabym sie dowiedziec czy ktos ma tak jak ja i czy to jest derealizacja waszym zdaniem...
Wiec poczatkowo mialam takie stany jak wiekszosc opisuje-przytepienie zmyslow,rozmyty(lekko )obraz i wrazenie tego ze jestem w snie ...i totalna ale to totalna panika wewnetrzna...czyli klasyczna derealizacja
to juz znikneto ale jest cos innego...
czuje sie jakbym wlasnie zeszla ze statku jakbym miala w kazdej chwili sie przewrocic, zatoczyc (ani razu nawet nie nie zachwialam i nie mam zadnych klopotow z rownowaga) taka totalna niestabilnosc, jakby mnie jakies sily ciagnely albo pchaly w rozne strony( to nie mocne uczucie ale mocno denerwujace) i do tego czuje sie mocno otępiala.troche to przypomina uczucie bycia pijanym no i ten cholerny lęk...ciagly...ze sie przewroce, ze ludzie beda sie smiali...zawsze i wszedzie lek...ale nie o to mi teraz chodzi...czy ktos z was czuje sie jakos tak podobnie??
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
11 wrz 2006, 12:33

Avatar użytkownika
przez ewa125 30 lis 2006, 20:46
janeczko tez tak mialam. obudzilam sie i taki mialam caly dzien.jakby mi sie ciagle w glowie krecilo, lapalam sie caly czas za glowe. wychodzi na to ze to tez nerwicowe...na szczescie minelo i mialam tak tylko 1 dzien. moze to byc tez od niewyspania.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez janeczka84 30 lis 2006, 20:52
czyli to jednak tez tylko nerwica...no to i tak dobrze...bo myślalam ze to mam tylko ja...a to niestety nie zmeczenie, bo mam tak całe dnie od chwili kiedy sie obudze to chwili kiedy zasne i to nie jedyne moje objawy nerwicy (stwierdzonej przez psychiatre).minelo na kilka dnia ale znowu wrociło...
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
11 wrz 2006, 12:33

przez weronika 01 gru 2006, 16:00
Janeczko a czy nie zaczęłaś właśnie brać jakiegoś nowego leku, nie zwiększałaś albo nie zmniejszałaś dawki?Ja czułam się tak jak ty, kiedy zaczynałam nowe leki albo odstawiałam, poza tym porozmawiaj o tym ze swoim lekarzem, ja lekarzem nie jestem, więc nie chcę nic stwierdzać, ale takie objawy mają też ludzie którzy mają kłopoty z krążeniem
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

eh

przez horror_violet 21 gru 2006, 14:55
mam dokładnie to samo... robi Ci sie tez tak jakby słabo w tym momencie? tak dziwnie... mi jest trudno to opisać... mam tak dość często i nie potrafie tego racjonalenie wytłumaczyć... i ta mysl... dlaczego jestem? jak to sie dzieje... i to uczucie...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
16 gru 2006, 15:48

Depersonalizacja?? Derealizacja??

przez hania 02 sty 2007, 14:52
Co oznaczają te pojęcia??
hania

[ Dodano: Wto Sty 02, 2007 1:52 pm ]
dzięki:)
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
12 lis 2006, 15:36

Depersonalizacja

przez Beksalala 04 sty 2007, 12:08
Witam wszystkich uczesników portalu. Jestem Nowa, wiec się przedstwię. Choroba dwubiegunowa daje mi już popalić 11 lat. Czyli prawie polowę mojego zycia. W tym roku polożylam sie na 11 miesiecy. I jeszcze leżę.

O co innego chciałam jednak spytać. Czy ktoś z Was wie co to takiego DEPERSONALIZACJA? Czy ktoś przeżył coś takiego i mógłby się podzielić wrazeniami. Długo choruje na depresję, ale coś takiego przytrafiło mi sie po raz pierwszy w życiu? Jest to uczucie tzw urwanego filmu. Wtedy ma się wrażenie, że traci się kontrole nad sobą i nad tym , co się mówi. Myśli latają jak messerschmity. Takie lekkie "psycho". Niby się jest obecnym, ale nie do końca. Słowa wkładane są w usta, niby mówi sie składnie, ale jakoś od rzeczy. I bardzo długo (ok pół roku, albo i więcej dochodzi się do siebie. Jest to chyba najgorsze i ostatnie stadium choroby dwubiegunowej. Bardzo mnie interesują spostrzeżenia innych na ten temat. W jaki sposób sobie z tym poradzili i czy mają jakieś uwagi?
Koniec i bomba, kto czytał, ten trąba.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
04 sty 2007, 11:07

Avatar użytkownika
przez biedronka 04 sty 2007, 14:42
Zajrzyj na to forum: http://www.derealizacja.fora.pl/index.php
Buziaczki
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
05 lut 2006, 22:44

Avatar użytkownika
przez Sofia 19 sty 2007, 16:01
Kama, nie martw sie. Kazdy ma jakies dziwne ,, cos ,, Ja tez , ale sie lecze.Mysle ze powinnas isc do lekarza, im szybciej tym lepiej.Zycze powodzenia ;)
Dziel sie twym chlebem z innymi,
bedzie smaczniejszy.
Dziel sie twym szczesciem,
bedziesz szczesliwszy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
25 wrz 2006, 15:06
Lokalizacja
z daleka

Kama bądż spokojna.

przez Gregorius 19 sty 2007, 23:37
To odczucie depersonalizacji jest wytworem twojegi umysłu, i to tylko twoje subiektywne uczucie. W nerwicach pojawiaja sie takie objawy jak uczucie depersonalizaji lub derealizacji ale nie mają one w żadnym wypadku podłoża psychopatologicznego. Chory psychicznie mie będzie nawet zdawał sprawy z tego jest chory , nigdy nie powedziałby że czuje że nastapiła u niego depesonalizacja .Chory psychicznie utrzymuje że jest zdrowy , wierzy w swoje urojenia , omamy itd. Ty natomiast cierpisz na nerwice a przy tej dolegliwości chory ciągle rozstrząsa sie nad soba myśli , analizuje swój stan zdrowia , swoje samopoczucie, rozważa każda sytuacje ze swojego zycia , czuje wszechogarniący niepokój, lęk, jest mu żle. U Ciebie pod wpływem tych czynników powstało takie uczucie depersonalizacji , ale jest to wytwór twojego umysłu powedzmy taki psikus :smile: Nie martw sie tym. Przede wszystkim nie myśl o tym , postaraj zając sie czyms innym w żadnym wypadku nie zastanawiaj sie nad swoja chorobą.Staraj sie duzo przebywac z ludżmi , rozmawiać z nimi , spotykac sie najcześciej jak to tylko mozliwe . najgorszym rozwiazaniem jest zamykanie sie w sobie i wycofywanie w głąb swojej chorej duszy. Poza tym dobrym sposobem na walke z nerwica jest uprawianie sportu , i techniki relaksacyjne. Nie wolno zapominać takze o medytacji ( dla osób wierzących alternatywą jest modlitwa ). W ogóle bardzo ważna rzeczą o ile nie najwazniejszą w nerwicach jest duchowość. Nerwica jest chorobą duszy, spójrzcie jak dużo ttuaj mówi sie o lekach , psychiatrach , psychologach , objawach , lękach a jak mało o duchowości o religii . A to może tutaj jest klucz do wyleczenia.Nie od dzisaj wiadomo że szczera i żarliwa wiara przynosi pokój , ukojenie , radość. Polecam iśc tą drogą.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
14 sty 2007, 10:30

przez pawelcz 20 sty 2007, 00:48
poczytaj na http://www.derealizacja.abc.pl/ a poznasz sposoby na wyjscie z tego :) sam jestem tego przykladem ze mozna wyzdrowiec. glowa do gory!
Offline
Posty
145
Dołączył(a)
02 paź 2006, 15:32

Avatar użytkownika
przez telimenka 21 sty 2007, 16:59
witajcie
Cierpie na fobie spoleczna i stany depresyjne.
Ostatnio dotarlo do mnie, ze inaczej widze swiat gdy jestem np. w domu, a inaczej w sytuacjach spolecznych. Gdy jestem w domu widze kazdy przedmiot, osobe 'w calosci'... czyli po prostu normalnie.
Gdy znajduje sie w sytuacjach, ktore mnie stresuja swiat zdaje sie wirowac, widze fragmenty osob, wszystko dzieje sie jakby w przyspieszonym tepie, lub tez nieruchomieje.... ludzie rosna w moich oczach, wydaja sie dziwni, jacys zamazani!! takie sa tez moje wspomnienia.. fragmenty postaci jakies ruchy, wirowanie... a gdy mam sie odezwac moje wlasne slowa wydaja mi sie dziwne i obce, czuje sie jakby caly swiat napieral na mnie n- To takie uczucie totalnej beznadziejnosci, ktorego nie potrafie opisac.
Nigdy wczesniej nie rozpatrywalam tego w kategoriach derealizacji. Dopiero teraz dotarlo do mnie ze inni ludze zawsze widza otaczajacy ich swiat normalnie. zazdroszcze im.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez viper_88 26 sty 2007, 23:09
Sam również miałem takie stany derealizacji (teraz miewam je już znacznie rzadziej). W takich chwilach miałem takie wrażenie, jakbym znajdował się w świecie, który do mnie (alboja do niego) nie pasuje. Zstanawiałem się czy aby to wszystko, co mnie otacza, nie jest przypadkiem jakimś nierealnym wytworem mojej wyobraźni, albo czymś zaistniałym tylko po to, by wszystkich nas łudzić. Szytem było też wyobrażenie sobie tego, że Ziemia (jak iwszystko inne) znajduje się w jakieś pustej przestrzeni, która jest w zasadzie niczym. Zdarzało się też, iż zastanawiałem się, po co w zasadzie mam się uczyć lub też po co w ogóle robić cokolwiek, skoro i tak kiedyś wszyscy umrą (albo zniszczy nas jakaś tajna organizacja, taka, jak np. Masoneria). Czasami głowiłem się też nad ty, po co ja w zasadzie żyję - bez żadnego większego celu, sensu i powodu - po prostu jestem ot tak sobie... Czasami obawiałem się tego czy kiedyś nie zapomnę jak się mówi i nie będę już umiał niczego wyrazić... Straszne... :( Innymi czasy spoglądałem też na innych, zasanawiając się "Kim ty w zasadzie jesteś?" (np. w trakcie rozmowy, albo też ot tak sobie, spoglądając na kogoś z byle jakiego powodu). Dopadała mnie też czasem myśl czy aby na pewno moi rodzice są moimi rodzicami, czy po prostu "czymś", takim dziwnym i nieokreślonym...

Ja nie wiem, od czego te wszystkie myśli się u mnie zbierały (i czasem nadal się zbierają), ale to wszystko jest straszne... :( Może coś takiego powoduje jakaś duża wrażliwość, albo źle wyrobiony charakter...?

Jeśli o mnie chodzi, to wszyscy mi zawsze mówili, że "jestem za poważny jak na swój wiek". Mając np. 13-14 wolałem zadawać się z osobami, które miały lat 19-20. Do tego zawsze słyszałem, że używam nadto poważnych słów i określeń, ja na swój wiek... Kiedyś nie postrzegałem tego jako wadę, a wręcz jako atut, iż jestem poważniejszy od reszty, że tak powiem "jełopów". Może ja po prostu za szybko spoważniałem i wydoroślałem? Sam mam co do tego takie wrażenie, gdyż teraz chcę jak gdyby to wszystko "cofnąć". Nigdy nie chodziłem po żadnych szalonych imprezach, mając "pokręconych" (w pozytywnym znaczeniu tego słowa) przyjaciół i nie upijałem się do nieprzytomności... Czy taka rzecz może być przyczyną moich nerwic? Ja sam nawet nie wiem... Może było to nie korzystanie z życia, które teraz, tak się na mnie "odbija"? Jest co prawda jeden znaczący powód, przez który unikałem tego typu kontaktów, ale nie czuję się do końca na siłach, by go tutaj wyjawić...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
21 sty 2007, 19:17

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 36 gości

Przeskocz do