Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez bliksa 20 paź 2009, 13:39
mateusz2100, haha mam nadzieje, ze twoje słowa okażą sie prorocze :D
Są takie chwile, w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1827
Dołączył(a)
26 kwi 2009, 16:19
Lokalizacja
F 41.2

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez mateusz2100 20 paź 2009, 13:42
:D TAKZE MUSI BYC DOBRZE... A TYM LASUSIE TO OCZYWISCIE ZARCIK TAKI.. BO JAK WIADOMO LUDZIE DOTKNIECI NERWICA .. PO PROSTU SA UBODZY WEWNETRZNIE.. STAD TEN KONFLIKT EMOCJONALNY... A CO DO ZIOLKA TO TAKZE NIE TYKAM TEGO OD 6 LAT.. PIWKO CZASEM... WODKI ITD TEZ NIE PIJE NO BO TELI BIORE... PRACUJECIE NA CO DZIEN? FUNKCJONUJECIE NORMALNIE? :D

[Dodane po edycji:]

:mrgreen: BLIKSA bedzie dobrze wspomnisz moje slowa ........... :lol:
"tez z tym walczyłem" ..... da sie z tym wygrac

Wiem, że czasami bywa źle, ale zapamiętaj jedno – po każdej ciemnej nocy przychodzi jasny dzień. Więc nieważne, jak jest, wypnij klatę, trzymaj głowę w górze i poradź sobie z tym.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
11 maja 2007, 15:49
Lokalizacja
Poznan

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez bliksa 20 paź 2009, 13:51
[quote="mateusz2100"]:D BO JAK WIADOMO LUDZIE DOTKNIECI NERWICA .. PO PROSTU SA UBODZY WEWNETRZNIE..




nie zgadzam sie z tym stwierdzeniem :evil:
Są takie chwile, w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1827
Dołączył(a)
26 kwi 2009, 16:19
Lokalizacja
F 41.2

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 20 paź 2009, 14:09
Zależy co kolega uważa za nie ubogość wewnętrzną? :)
Bo jeżeli chodzi o pewność siebie to owszem większa cześć nerwicowców niestety jest bardzo w tym względzie uboga...ale jeżeli chodzi o uczucia, empatię to wręcz przeciwnie i stąd tez często zachowania lękowe.
Mateusz mam 24 lata a lęki w sumie od małego jak tak dobrze sobie powspominać, jakieś małe natręctwa, i różne takie ale jazdy porządne to od dwóch lat, mam nieźle nakićkane po prostu we łbie :) na szczęście coraz bardziej czuję że mogę z tego wyjść.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez NutkaKRK 20 paź 2009, 22:51
Witajcie :) Jak dzisiejszy dzień?
Chciałam Was o coś zapytać- czy dd nasila Wam się najbardziej w znajomych miejscach? Np. w domu we własnym pokoju?
Bo zauważyłam jakąś taką dziwną zależność :)
Pozdrowienia!
    Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi bo nie jesteś sam.
    Śpij nocą śnij nocą śnij, niech zły sen niech Cię nigdy wecej nie obudzi!
    Jak na deszczu łza, cały ten Świat nie znaczy nic ... nic.
    Chwila która trwa, może być najlepszą z Twoich chwil.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
08 paź 2009, 21:03
Lokalizacja
Kraków

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez tet 20 paź 2009, 23:06
Hej Nutka :smile: u mnie jest tak, że miejsca, w których dopadło mnie dd są z góry sklasyfikowane przez mój umysł jako stresogenne. Przykładowo: leżąc w łóżku wieczorem nęka mnie dd, to za każdym razem kiedy kładę się spać przypomina mi się owa sytuacja.. no i proces wkręcania is on :-|
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez mateusz2100 21 paź 2009, 00:41
tak Victorek chodzilo mi wlasnie o tą ubogosc o , ktorej napisalem.. ja mialem taki ciezki stan w luym ... po prostu tragedia.. nie wiedzialem co sie ze mna dzieje... to DD najgorsza jest depersonalizacja... jak sie komus o tym opowiada.. to wogole ludzie nie maja pojecia o co w tym chodzi.. a jest bardzo bolesne .. mi jakos na szczescie leki pomogly na depersonalizacje... a z derealizacja to roznie... jak jade np. autem czy cos robie i przychodza te stany.. po prostu nauczylem sie to ignorowac.. zaakceptowalem ten stan ... i jakos mija.. nie mysle,... nie wkrecam sobie dalej..bo to poglebia.. Victorek ja tez mam natrectwa i tez od dziecinstwa mialem rozne jakies takie nerwicowe stany.. mi sie zaczelo od lęków nocnych.. pozniej minelo ,ale w okresie dojrzewania palilem mariuchane jakis rok.... i mysle ,ze to wlasnie wywolalo u mnie ten stan z jakim sie borykam do dzis.... moj psychiatra twierdzi ,ze to nie od tego itd.. ale na wielu forach pisza ,ze mozna od ziola schizofrenii dostac.. my na szczescie jej nie mamy.. mam tylko i az nerwice.. pozdrawiam Was serdecznie.. i milego dzionka na jutro zycze!

[Dodane po edycji:]

,, o ktorej napisałeś" (połknąlem literke) :smile:
"tez z tym walczyłem" ..... da sie z tym wygrac

Wiem, że czasami bywa źle, ale zapamiętaj jedno – po każdej ciemnej nocy przychodzi jasny dzień. Więc nieważne, jak jest, wypnij klatę, trzymaj głowę w górze i poradź sobie z tym.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
11 maja 2007, 15:49
Lokalizacja
Poznan

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 21 paź 2009, 01:59
Ja akurat leków za dużo nie łykałem, ale głównie co zaczło mi pomagać to czas jaki mam dd, po prostu znane mi objawy juz tak nie przerażały ale przede wszystkim taktyka ignorowania tego, tak jak piszesz, staram się nie myslec kompletnie o schizie, nie wkręcac dalej, bo nic dobrego z tego nie wynika, A co ważne z tej dd tez nie wyniknie psychoza.
I tego się trzymam, bywa różnie, ale przynajmniej widzę jakąkolwiek poprawę, że coś sie rusza w dobra stronę :)
Ogólnie uważam ze do nerwicy , do lęków takich chorobowych trzeba mieć predyspozycje, oczywiście moga wystąpić po traumie itp, ale tak jak opisujesz od dziecka coś tam się działo, czyli gdzieś juz to mieliśmy zakodowane, i tylko wystarczył zapalnik, a bardzo czesto właśnie takowym zapalnikiem jest zioło w ogóle narkotyki w różnej postaci, duże ilości i częste alkoholu, i oczywiście zapłon w postaci stresów, problemów zyciowych :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez waleczna 22 paź 2009, 23:05
Cześć. Ja też zauważyłam, że dd nasila mi się w konkretnych sytuacjach.Żyje z tym od dzieciństwa, mniej więcej od 20 lat. W okresie szkoły średniej byłam tak skonfudowana i załamana dd, że myślałam zupełnie poważnie o samobojstwie. Ale nie to jest najgorsze. Zdecydowanie najgroszy jest stan wegetacji. Ja w taki sposób to właśnie odczuwam. To nie jest zycie. Nic do mnie nie dociera z taką intensywnościa jak powinno. To jest kompletna wegetacja. Wpływa ona na moje wybory i na jakość mojego życia.
Moja rodzina zawsze wmawiała mi ze nic takego nie istnieje. Nigdy wiec nie bylam u lekarza. Naprawde ulzylo mi ze znalazłam to foum. Wiem przynajmniej, że cierpie na dolegliwosc, której sobie nie wymysliłam.
Zaskoczyło mnie jednak to co piszecie. DD bierze się od nerwicy??Od lęku?

Czy ktos może podać przykłady terapii behawioralnych lub innych, którymi można to leczyć??
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
22 paź 2009, 22:39

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez mateusz2100 23 paź 2009, 12:52
CZESC WALECZNA.. DO MNIE TEZ TA RZECZYWISTOSC NIE DOCIERA TAK JAK POWINNA CZASAMI MAM WRAZENIE ZE TO CO JEST WOKOL MNIE TO TAK JAKBY NIE ISTNIALO BYLO ZA SZYBA.. A JA JAK W KLOSZU... DD NAJCZESCIEJ BIERZE SIE Z LĘKU.. CZY CHODZILAS DO PSYCHIATR LUB PSYCHOLOGA?? KTO CI STWIERDZIL ZE MASZ DD? POZDRAWIAM...

[Dodane po edycji:]

,,PSYCHIATRY"
"tez z tym walczyłem" ..... da sie z tym wygrac

Wiem, że czasami bywa źle, ale zapamiętaj jedno – po każdej ciemnej nocy przychodzi jasny dzień. Więc nieważne, jak jest, wypnij klatę, trzymaj głowę w górze i poradź sobie z tym.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
11 maja 2007, 15:49
Lokalizacja
Poznan

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez waleczna 23 paź 2009, 13:48
W szkole średniej wysłano mnie na różne testy, ale oficjalnie niekt tego nie stwierdził. Badano mnie raczej pod wzgledem depresji i schzofrenii.
Nigdy nie b yłam wiec leczona jak nalezy. Moi rodzice wstydzil się, że muszę pójść do psychologa. Miałam tylko naście lat i nie poradziłam sobe z tym sama niestety. Tak jak napisałam w poprzednim poście sądziłam, że takie wrażenia nierealnego widzenia mam tylko ja. Ucieszyłam się wieć znajdując to forum.
Jak sie głębiej zastanowić nad sposobem w jaki funkcjonuje, to faktycznie dużo w tym lęku. Lek przed kontaktami z ludźmi, lęku przed światem. Mam obniżona odporność na chamstwo i brak kultury..ciezka sprawa. Poza tym niskie poczucie własnej wartości.

Typowe deprecha, lęki i całkowite wycofanie. Cos jakbym zapadła sie w siebie, albo jak napisałeś, jakby ktos mnie nakrył dużą szklanką odgrodził od świata szklanym ekranem.

AA!!! powiem jeszcze coś. W dzieciństwie, kiedy po raz perwszy pojawił se ten stan myslałam, że coś sę stało z moimi oczami, że może wzrok mi się popsuł (miałam jakieś 12 lat) więc mama zaprowadziła mnie do okulisty...;)śmieszne?? i tragiczne jednocześnie:(


Oczywście z czasem przyzwyczaiłam się do wegetacji, ponieważ każde napomknięcie o problemie konczyło sie awanturą, tzn. rozice wstydzili się mnie i pewnie do dzis sądzą, że udaje. Wiele słyszy się o tym, że choroby duszy są wstydliwe,ale znacznie bardziej boli, krdy nie znajduje sie oparcia w bliskich:(


Zastanawiam się jak funkcjonujesz? Czy udaje Ci się pracować ? Jesteś efektywny? Ja zauważyłam, że na wszystko muszę przeznaczyc o wiele wiecej energii. Mój wysiłek na 20 min pracy jest tak wielki, że po powroce do domu mam wszystkiego dosyć. Innymi słowy szybko się męczę. Byc może dlatego, że zajmuję się odganianiem leku i trudno mi się skupić na pracy:(

Pozdrawiam
Mam nadzieje, że post choc dlugi będzie czytelny.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
22 paź 2009, 22:39

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez mateusz2100 24 paź 2009, 08:28
HEY WALECZNA..TAK PRACUJE.. FUNKCJONUJE NORMALNIE... JEZDZE AUTEM ITD.. MIALEM TAKI KRYZYS W LUTYM, ALE POWIEM SZCZERZE,ZE OD KWIETNIA CZUJE SIE SUPER W POROWNANIU DO TEGO CO BYLO...NO TA DEREALIZACJA.. ALE ZOSTALY JUZ TYLKO PO NIEJ SLADY... POWIEDZMY ZE RAZ W MIES. WRACA NA JEDEN DZIEN ,ALE DAJE SOBIE Z TYM RADE.. JA NP. PO POWROCIE DO DOMU Z PRACY TEZ CZUJE SIE CALKOWICIE WYCIECZONY... ALE ODCZUWAM BARDZO DUZĄ SATYSFAKCJE ,ZE MOGE SOBIE ODPOCZAC ITD.. ZAWSZE STARAM SIE JAKOS GOSPODAROWAC CZAS.. DUZO ZAJECIA... CZY TO JAKAS KSIAZKA, CZY INTERNET, CZY NP. JAKIS FILM.. OGOLNIE TO JESTEM KUCHARZEM ,TAKZE DUZO CZASU SPEDZAM W KUCHNI.. TO MNIE RELAKSUJE.. CO DO TWOJEJ PRACY I LĘKU TO MUSISZ PRZESTAC O TYM MYSLEC.. WIEM ,ZE LATWO SIE MOWI ,ALE UWIERZ ,ZE SIE DA BO SAM TO ZWALCZYLEM.. NAJLEPIEJ JAK BYS POROZMAWIALA Z RODZINA U MNIE TEZ BYL TEN PROBLEM,ZE COS SOBIE WKRECAM ITD.. I ZE MAM SIE WZIASC W GARSC... ALE KTO TEGO NIE MA TO TEGO NIE ZROZUMIE... POJDZ DO PSYCHIATRY I PO PROSTU OPOWIEDZ DOKLADNIE O SWOICH OBJAWACH.. MOZE JAKAS TERAPIA.. MOZE LEKI.. NA JEDNYCH TO DZIALA NA DRUGICH NIE .. JA OD LUTEGO JESTEM NA REXETINIE TERAZ DAWKA 40mg/h I LERIVON NA NOC 30mg.. POCZATKOWO BYLO GORZEJ ALE PO 2OCH , 3ECH MIES.. POCZULEM ,ZE ZNOWU ZYJE.. A SWIAT NABRAL KOLOROW... WIADOMO ,ZE LEPIEJ NIE ZACZYNAC BRAC LEKOW.. BO JESLI TWOJ STAN NIE JEST,AZ TAKI ZLY , BO Z TEGO CO PISZESZ TO NIE JEST , TO UWAZAM ZE POWINNAS SKORZYSTAC Z TERAPII I NA PEWNO BEDZIE DOBRZE... POZDRAWIAM
"tez z tym walczyłem" ..... da sie z tym wygrac

Wiem, że czasami bywa źle, ale zapamiętaj jedno – po każdej ciemnej nocy przychodzi jasny dzień. Więc nieważne, jak jest, wypnij klatę, trzymaj głowę w górze i poradź sobie z tym.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
11 maja 2007, 15:49
Lokalizacja
Poznan

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez bliksa 24 paź 2009, 10:18
mateusz2100, facet krzątający sie w kuchni - marzenie :shock:
Są takie chwile, w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1827
Dołączył(a)
26 kwi 2009, 16:19
Lokalizacja
F 41.2

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez roza21 24 paź 2009, 14:32
Witam Was wszystkich.Jestem tu nowa i postanowiłam podzielić się z Wami moimi przeżyciami.
U mnie problem z nerwicą lękową zaczął się 4 lata temu.Prowadziłam normalne i spokojne życie, należałam do optymistycznie nastawionych do ludzi i świata osób.Nagle mój świat stanął na głowie, a ja wraz z nim.Pewnego popołudnia w towarzystwie moich znajomych zapaliłam trawkę- nie robiłam tego po raz pierwszy więc dla mnie oznaczało to po prostu dobrą zabawę.Zapaliłam, po chwili poszłam sama do pokoju i usiadłam na kanapie.Wpatrywałam się w telewizor, gdy nagle głosy moich znajomych zaczęły wydawać mi sie dziwne, moje myśli kłębiły się w głowie, czułam jak wszystko wiruje- nie mogłam nad tym zapanować.Nagle ogarnął mnie niesamowity lęk,serce biło jak zwariowane, nie mogłam oddychać, słabiło mnie prawie do utraty przytomności.Lęk przerodził się w okropny lęk przed śmiercią.Było to o tyle straszne,że biegałam po całym domu ze szklanką wody, wiedziałam, że nie mogę wezwać pogotowia, gdyż byłam pod wpływem narkotyków.Trzymało mnie to kilkanaście minut.Wycieńczyło mnie to strasznie i nawet nie wiem kiedy usnęłam.Na drugi dzień dziękowałam Bogu, że żyję i normalnie się już czuję- niczego wtedy nie byłam jeszcze świadoma. Niestety po ok. 2 tyg. dostałam atak paniki-byłam czysta, od tamtej pory nigdy nie zapaliłam trawki.Nie mogłam zrozumieć dlaczego tak się dzieje, przecież nic nie brałam a czuję dokładnie to samo uczucie, któro wtedy mi towarzyszyło :shock:.Od tamtej pory regularnie dostawałam ataków paniki,odstawiłam alkohol, kawę-wszystko to, co potencjalnie mogło mi zaszkodzić.Hospitalizowali mnie-leżałam 2 razy w szpitalu często było u mnie pogotowie,leczyłam się u psychiatry, psychologa, brałam silne leki: Diazepam, Afobam, Relanium,Hydroksyzynę, Asentrę-a doraźnie podczas ataku dostawałam dożylnie lub domięśniowo najczęściej Relanium lub Hydroksyzynę.To tylko niektóre leki, które brałam- nie pamiętam wszystkich ale było tego sporo.Przeszłam piekło!!!Zrezygnowałam całkowicie z leczenia- od 3 lat nie biorę żadnych leków ani nie chodzę do specjalistów-przy tym wszystkim panicznie boję się przyjmować leki, wydaje mi się że zrobią mi one krzywdę, mam przed tym lęk.Dolegliwości są nie do zniesienia.Zawroty głowy towarzyszące mi na co dzień uniemożliwiają mi normalne funkcjonowanie i do tego ten okropny strach.Strach przed światem, przed codziennością, przed śmiercią,przed bezradnością, przed egzystencją.Tematem Przewodnim tego forum jest derealizacja i depersonalizacja, więc jeśli o mnie chodzi to cierpię na tą przypadłość praktycznie od początku mojej choroby- choć z czasem te objawy nasiliły się.Objawy są dokładnie takie jak niektórzy tu opisujecie.Rano, gdy wstaję z łóżka czuję się w miarę dobrze, lecz z biegiem dnia robię się co raz bardziej otępiała.Nie czuję realności świata, tak jakby działo się to koło mnie, tak jakbym była sobą i uczestniczyła w tym ale nie czuję tego.Wszystko wygląda dla mnie inaczej: drzewa, kwiaty, ludzie, otaczający mnie świat-do tego pogarsza mi się wzrok i słuch(słyszę czasem echo swojego głosu lub głosu innych).Towarzyszą temu potworne myśli typu; ''Co ja tu robię?"
''Jaki jest cel mojego istnienia",''Dlaczego wszystko jest takie dziwne i takie inne?''.A temu z kolei towarzyszą zawroty głowy, strach,brak równowagi, plącze się język, brak koncentracji, kojarzenia faktów, obojętność i skupienie tylko na własnej osobie i na tym co się ze mną w tym momencie dzieje-reszta się przestaje wtedy liczyć.Najgorzej jest w miejscach publicznych, lub gdy sama gdzieś jadę np autobusem-zaczynam się wtedy źle czuć, denerwuję się tym, zaczynam drżeć,nierównomiernie oddycham, wszystko wiruje, mam ochotę ewakuować się natychmiast gdziekolwiek- ale nie wiem co później zrobię.Wysiądę z autobusu w szczerym polu i gdzie pójdę?, co zrobię?.Wtedy ogarnia mnie czarna rozpacz i nie wiem co robić.Ten strach jest okropny.Nabrałam wiele doświadczenia względem tej choroby, potrafię radzić sobie z większością jej objawów i wierzę, że będę całkiem zdrowa, ale wiem też, że muszę coś z tym zrobić i dlatego postanowiłam poszukać pomocy u specjalistów.Wiem, że samo tak po prostu to nie przechodzi, trzeba walczyć i nie poddawać się.Trzymam za Was wszystkich kciuki i było by mi miło, gdyby ktoś się wypowiedział.Pozdrawiam gorąco
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
24 paź 2009, 13:09

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 26 gości

Przeskocz do