TANATOFOBIA - Lęk przed śmiercią jak sobie z tym radzić

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: TANATOFOBIA - Lęk przed śmiercią jak sobie z tym radzić

przez panna truskawka 05 lip 2010, 23:44
Wiedziałam, że ta terapia jest długa ale nie sądziłam, że aż tak długa ;)
Ogólnie gdzieś koło lutego nawiedziły mnie te myśli i czasami było okropnie. Teraz porównując okres do zimy to jest trochę lepiej. Być może to teraz przechodzę kryzys myślowy. Na dodatek sytuacja u mnie w domu nie jest najlepsza (chodzi o rodziców) i czasami zauważam, że po większej kłótni moich starszych, te myśli o starości nawiedzają mnie mocniej.
Czasami też sobie myślę, że moje problemy skończą się wtedy, jak wyprowadzę się z tego domu. No ale całej historii nie będę tu opowiadać- tak czy siak, te myśli są beznadziejne i głupie i strasznie męczą psychicznie.
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
31 gru 2009, 14:55

Re: TANATOFOBIA - Lęk przed śmiercią jak sobie z tym radzić

przez bardziej_plejer 06 lip 2010, 18:28
panno truskawko. nie jestes sama z tymi myslami :) ja tez je mam :)
ja robie dwie rzeczy a w zasadzie trzy a nawet cztery:
1/ przyjmuje, ze ktos juz mnie powolal do zycia, wiec tym sie nie przejmuje
2/ przyjmuje, ze ten, kto mnie powolal lub to, co mnie powolalo rowniez sobie zdawalo sprawe
z mojej smiertelnosci... wiec tak musi byc i to jest "przemyslane" i zaplanowane ;)
3/ zakladam - mimo wszystko - ze jest cos po "tym" zyciu i staram sie zajac "moja dzialka", czyli tym co dotyczy mnie tu i teraz
4/ jesli to nie pomaga, powtarzam sobie "mam dom w lesie" i wyobrazam dom na polanie pod lasem, by odciagnac glowe od myslenia o przemijalnosci :D :great:

Tez tak mam, ze po co to wszystko, skoro i tak umre. Nie potrafie sie cholera spontanicznie cieszyc,
a jak sie ciesze, to od razu wpadam do koszyka z napisem "i tak umrzesz" i wlacza sie myslenie... ;)

Bardzo mozliwe jest, ze te mysli powstaja rzeczywiscie jako zaslona dymna dla prawdziwego problemu,
tak jak pisze roberto120. Aha - tez mam kryzys w terapii, kompletny spadek samooceny, chyba depresje
i mysli, ze przeanalizowalem juz wszystko, nie potrafie tego poskladac i jaki w tym wszystkim cel i gdzie
jest to pieprzone swiatelko w tunelu (wierze, ze sie pojawi :) )...

Ale... podobno tak ma byc, moze wlasnie tu "w totalnym dole" budujemy nowa jakosc, nowy sens, nowe dlugie szczesliwe zycie z happy endem :) ?
Tylko spokoj nas uratuje.

http://www.ambientmusicguide.com/pages/radio/audioPage.php
Polecam zatopic sie w dobra uspokajajaca muzyke :)
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
09 sty 2010, 01:20

Re: TANATOFOBIA - Lęk przed śmiercią jak sobie z tym radzić

przez panna truskawka 06 lip 2010, 21:39
Uff... jak dobrze, że nie jestem z tym wszystkim sama. U mnie jest też z tym problem, że katoliczką byłam a nagle totalny kryzys wiary. Poddaje w wątpliwość istnienie Boga, no i doszłam do wniosku, że po śmierci nie ma nic. Po prostu: mózg przestaje funkcjonować wraz z nim wszystkie inne czynności życiowe i koniec.
I tak właśnie teraz troche natręctwa myślowe na tematy religijne ustąpiły (choć nie całkiem) ale ta starość i przemijanie ... ble.
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
31 gru 2009, 14:55

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: TANATOFOBIA - Lęk przed śmiercią jak sobie z tym radzić

przez bardziej_plejer 06 lip 2010, 22:56
Ja przestalem wierzyc w Boga, bo ogolnie moj swiat sie zalamal po tym jak zostawila mnie dziewczyna,
z ktora bylem 7 lat... powiedziala mi, ze "rozstanmy sie na 3 miesiace i zobaczymy", podczas gdy juz
sie z kims spotykala... perfidne, chamskie, bezczelne i nie godne czlowieka... dla mnie by wystarczyl
prawdziwy powod rozstania, szczerze powiedziany prosto w twarz "zakochalam sie w innym, znudziles
mi sie"... szkoda, ze "bliska" mi osoba nie byla w stanie porwac sie na glupia prosta szczerosc.

Wtedy padlo mi wszystko, stwierdzilem, ze to bez znaczenia czy chodze do kosciola czy nie,
ze po co mi ta instytucja "Boga" i co to w ogole jest... ze to nic nie zmienia.

Ostatnio wlasnie przeszedlem kolejne rozstanie (zawsze mnie bolaly)... myslalem, ze juz sobie
zycie uloze, ze ktos mnie pokochal po prostu takiego jakim jestem i ze dzieci, przyszlosc, bla bla.
No i znowu totalny dol... potem jeszcze doszly stany lekowe po spaleniu za duzej ilosci zielska.

...i gdzies w tym wszystkim stwierdzilem, ze skoro cale zycie szukam kogos, kto mnie pokocha,
tak jak nikomu sie to dotychczas nie udalo ;) to znaczy, ze to musi byc Bog. I zaczalem sobie
to wszystko rozwazac... troche juz nie z perspektywy ja i moje problemy, tylko z perspektywy
ja i Kosmos, Absolut... ze jestem tu jeden sam, do okola mnie jest to wszystko i ziemia i nasz uklad
sloneczny i tyle przyrody i tyle ludzi itd. itp. zaczalem troche czytac roznych cytatow z biblii i brzmia dla
mnie troche inaczej niz kiedys. Np. to, ze Bog jest Miloscia ma dla mnie teraz osobisty wymiar.
W sensie kiedys myslalem, ze Bog jest ta miloscia co sie dzieje miedzy ludzmi itp. a teraz
widze to jako milosc, ktora dostrzeglem wlasnie w tym, ze zyje, ze zostalem powolany
do zycia. Ze jestem czescia jakies szerszej historii - miliony lat za mna i miliony przede mna.
Ta obecnosc tego wszystkiego przestala mnie przerazac a zaczyna byc oswojona i przyjemna powoli :)

Wszelkie historie z chodzeniem do kosciola, dawaniem na tace, kazaniami itp. itd. odsuwam na bok
(w sensie nie namawiam/nie odradzam), bo to sa wszystko nasze ludzkie spoleczne sposoby na religijnosc.
Natomiast wiara jest czyms kompletnie innym, kompletnie wiekszym i co najwazniejsze dajacym ukojenie.
To takie osobiste podlaczenie do Swiata ;) jak dla mnie.

Czyli tak jakby odnalezienie Boga, Absolutu, Praprzyczyny czy jakkolwiek nazwac to wszystko
czego nie da sie tak naprawde nazwac pozwolilo mi na nowo odnalezc siebie, w sensie swoje
miejsce w tym kompletnym chaosie. Moje 5 minut ;)

Jesli mialbym cos doradzic, to zobacz co Ci daje najwiecej spokoju.
Czy zaprzeczanie istnienia Boga (jakkolwiek go rozumiesz) czy wiara w to, ze jednak cos jest.
Ja wierze w to, ze mozna tak i tak - dla kazdego cos dobrego...
Tylko spokoj nas uratuje.

http://www.ambientmusicguide.com/pages/radio/audioPage.php
Polecam zatopic sie w dobra uspokajajaca muzyke :)
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
09 sty 2010, 01:20

Re: TANATOFOBIA - Lęk przed śmiercią jak sobie z tym radzić

przez roberto120 08 lip 2010, 14:19
Monika1974 niestety nie wyzdrowiałem, Tanatofobia męczyła mnie wcześniej zanim dostałem nerwicy i depresji z prawdziwego zdarzenia. Wyszedłem z niej i byłem wolny na jakiś czas ale teraz wpakowałem się w jeszcze większe gówno. Leczę się prochami i chodzę na terapię. Myślę że będzie dobrze. Pozdrawiam
roberto120
Offline

Re: TANATOFOBIA - Lęk przed śmiercią jak sobie z tym radzić

przez adnauseam 23 lip 2010, 01:16
Witajcie,
Znalazlam ten temat w google wstukujac 'tanatofobia'. Tak jak i Was, od jakiegos czasu mecza mnie natretne mysli o smierci, wlasnie jestem po kolejnym 'mini-ataku'.
Ale tak po kolei...:
Nie wiem, ile to trwa- przynajmniej pol roku, moze o wiele wiecej. Mam 25 lat, jestem mloda osoba, ale mysl ze przemijam i robie sie coraz starsza i coraz blizej smierci towarzyszy mi prawie codziennie, dopada mnie znienacka, przy np wykonywaniu blahej czynnosci. Kiedys bylam religijna osoba, i smierc tlumaczylam sobie jako przejsciem w inny stan swiadomosci, bytu (miewalam ciagotki do wierzenia w rzeczy podchodzace pod New Age, obe itp). A teraz- sama nie wiem. Dochodzi we mnie do glosu racjonalistka. Tlumacze to sobie 'na logike'- np. skoro czlowiek jest wynikiem ewolucji i przed nami w ciagu ewolucyjnym byly malpy a potem neandertalczycy itp - kiedy w nas pojawila sie dusza, o ktorej mowi kosciol? Przeciez nie mogla nagle wskoczyc od ktoregos pokolenia w czlowieka, czy pol-czlowieka - neandertalskiego czy jakiegos tam naszego przodka. Do tego dochodza dokononania wspolczesnej nauki, wszystko mnie przekonuje, ze jestesmy tym samym, co zwierzeta, tylko nasze mozgi sa na o wiele wyzszym poziomie rozwoju. I tym samym przekonalam sama siebie, ze religia to wytwor naszego umyslu zdolnego do logicznego myslenia i myslenia wyobrazeniowego.
Niestety, to mi nie pozwala znalezc spokoju, a moze wlasnie przez to- zaczelam miec te obsesyjne mysli o smierci. Chociaz nie, bo pamietam epizod z dziecinstwa- kiedy bylam b.wierzaca- mialam moze ze 12,13 lat i przez ok.tydzien, za kazdym razem kiedy szlam spac i zostawalam sam na sam z myslami pojawiala sie obsesyjna mysl-sama z siebie, niczym nie prowokowana, ot tak- ze moja mama kiedys umrze. To bylo tak paralizujace, straszne, przerazajace, plakalam codziennie, nie chcialam rozmawiac o tym z nikim , jakos samo mi potem przeszlo. Takze to niekoniecznie kwestia wiary.

A teraz- przeraza mnie nie tylko wizja mojej smierci i tego, ze kiedys calkiem znikne, przestane oddychac, nie bedzie mnie, nic nie bedzie- ale i przerazajaca jest nieuchronnosc smierci i nieprzewidywalnosc. Fakt, ze np idziemy do pracy planujac przyszly tydzien i giniemy pod kolami samochodu. Ot tak. Ostatnio byl w tv program o kosmosie i ziemi, tym z czego jest zbudowana, jak powstawala itp. Wierzcie mi, to bylo absolutnie straszne dla mnie- ogladac go- a widzialam go mimochodem, bo chlopak ogladal i wstyd mi bylo powiedziec zeby wylaczyl. Paralizuje mnie mysl, ze jestesmy niczym wobec kosmosu, ze wszystko powstalo- my, ziemia, wszysciutko co na niej jest- z kuli pierwiastkow i gazow, i sie powolutku tworzylo. Przeraza mnie, ze swieci nad nami kula gazu, ktora moglaby byc dla nas mordercza- spalic nas, albo przestac swiecic- taka wizja 'apokalipsy' mnie trwozy do granic, niedobrze mi sie robi na taka mysl, ale takich mysli wlasnie nie moge sie pozbyc. Mysle czasem o ludzkosci, ze nas jest coraz wiecej na ziemi, coraz tloczniej- ze w koncu sie zadepczemy, zabraknie dla nas wody czy miejsca. I wlasnie ta bezsilnosc w moich myslach jest najgorsza- ze nie mozna nic zrobic. Slonca nikt nie zatrzyma, wody nie przywroci gdy jej braknie itp. No i ten lek przed nagla niespodziewana smiercia....Ech.
Te mysli pojawiaja sie znienacka, np po zupelnie udanym dniu, kiedy siedze i zaczynam myslec- np dzis- o tym, czy chce miec dzieci- od mysli do mysli przeszlo do mysli o smierci i strachu (dzieci- moze nie miec i adoptowac bo nas duzo na ziemi-czy nas aby nie za duzo- po drodze jeszcze o bombie nad Hiroszima ze sie ludzie jej nie spodziewali- potem ze sie ziemia przeludni w koncu-na koncu mysl o smierci i panika).
Nie mam takich objawow fizycznych jak kolatanie serca, ale doslownie mysl mnie obezwladnia, nogi dretwieja, czasem wrecz fizycznie robi niedobrze, wybucham placzem. Z reguly jak jestem sama, ale zdarzylo sie mi plakac po cichu u boku mojego chlopaka gdy oboje lezelismy w lozku wieczorem. Czasami takie mysli dopadaja mnie, kiedy np powinnam sie starac cos zrobic- mysle sobie, po co, i tak za tysiac lat nikt nie bedzie nawet wiedzial o moim istnieniu i dokonaniu. Tak jak ktos juz wspomnial, podobnie mam- kupuje cos, ciesze sie z tego- a potem mysle- no i co z tego? To nic nie znaczy wobec wszechswiata, kosmosu, nic.

Rozpisalam sie, wybaczcie, nie mam sie z kim tym podzielic. Zaczynam powoli myslec o wizycie u psychologa.

I tu jeszcze Robert napisal cos, co jest dla mnie wazne :
''Lęk przed przemijaniem może brać się z tego, że żyję się w konfliktach nie związanych z temat śmierci, czy starzenia. Może brać się z tego że jest się strofowanym np. przez rodziców. Nie moc wyrażania się i bycie w roli nie akceptowanej przez siebie może dawać takie efekty. W ten czas nie moc wyrażania się może dawać myśli do głowy jak ten czas przemija a ja nie jestem tym kim chce być.
Na dobrą sprawę powiem wam, że lęk u mnie ten skończył się jak zacząłem wszystko układać w swoim życiu tak jak chciałem i stałem się osobą tą co chciałem.''

Tak jest u mnie! Nie skonczylam studiow, nie mam pracy z ktora wiaze przyszlosc, jestem 'wolnym rodnikiem', zupelnie nie wiem co dalej, nie spelniam sie...a koncze za niedlugo 25 lat i przeraza mnie ta mysl bycia na wiecznym rozdrozu i zmarnowania swojego zycia. Czas i talent przecieka mi przez palce. Takze moze cos w tym jest. Ech. Dobrej nocy wszystkim
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
23 lip 2010, 00:53

Re: TANATOFOBIA - Lęk przed śmiercią jak sobie z tym radzić

przez panna truskawka 26 lip 2010, 15:56
Mam DOKŁADNIE wszystko to samo, co opisuje autorka powyżej.
Pamiętam właśnie jak miałam z jakieś 10, 11 lat płakałam w nocy do poduszki bo "nie wiedziałam czy Bóg jest czy go nie ma". Poszłam do mamy i jej powiedziałam o tym. Ale mama jak to mama odpowiedziała, że nie warto się zastanawiać nad takimi rzeczami, zaparzyła melisy i tyle. Mnie to pytanie jeszcze przez kilka dni ciągle nurtowało i nieustannie siedziało w głowie. Później jakimś cudem przeszło.
Teraz (od lutego) borykam się właśnie znów z takimi myślami egzystencjalnymi. Są ze mną codziennie. Byłam osobą wierzącą, chodziłam sobie do kościoła i w ogóle nie zastanawiałam się czy Bóg jest czy go nie ma. A teraz? Coś pękło we mnie. Zaczęłam tłumaczyć sobie, że raczej nikogo tam nie ma. Człowiek stworzył religię po to, żeby było mu łatwiej i miał nadzieje, że po śmierci jest inny lepszy świat. Doszłam do wniosku, że po śmierci nie ma po prostu nic. Jak nic nie było przed urodzeniem tak nic nie ma po śmierci- po prostu serce i mózg przestaje działać, nasza świadomość zanika i w ogóle nie wiemy, że nas już nie ma. Cos trochę podobne do snu. Nawet nie wiemy kiedy zasypiamy dokładnie, a jak śpimy i nic nam się nie śni to ogólnie nic nie pamiętamy z tej nocy.
Czasami moje myśli są tak natrętne, że wyć, krzyczeć i ryczeć mi się chce z bezsilności. Jedynie co mnie uspokaja to, to, że inni też mają podobne problemy i nie jestem z tym sama.
Czasami też nachodzą mnie myśli, co będzie jak moja mamusia umrze, albo co będzie jak zachoruję na nieuleczalną chorobę. Mam też natrętne myśli dotyczące starości. Jeżeli teraz boję się śmierci i starości to co będzie jak np stuknie mi 60-70 lat? Czy depresja i nerwica zniszczy mnie wtedy całkiem?
Ech, ciężko, ciężko mi dziś.
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
31 gru 2009, 14:55

Re: TANATOFOBIA - Lęk przed śmiercią jak sobie z tym radzić

przez bardziej_plejer 26 lip 2010, 17:28
Hej,

Z tym Bogiem czy absolutem czy jak go nazywamy... ja bym jednak byl optymista.
1/ jestesmy ograniczonymi istotami (zadni z nas bogowie)
2/ musi istniec cos wiecej - czlowiek poszukuje tego od dawna
3/ jak niby wytlumaczyc cudowne uzdrowienia, wybudzenia ze spiaczek, dziwne zdarzenia, ktorych
ani medycyna ani psychologia nie potrafi wytlumaczyc (np. to, ze z depresji wychodzi sie bez
antydepresantow tak naprawde, tylko przy pomocy terapii, bo prochy to placebo... a jedyne badania,
ktore potwierdzaja skutecznosc antydepresantow sa w posiadaniu firm farmaceutycznych...).

Ja mysle, ze jakas blizej nieokreslona Istota, Sila odpowiada za to wszystko, za harmonie na swiecie.
Ze to wszystko jest przemyslane i nasza wolna wola nie wynika ot tak sobie, tylko sluzy nam do tego,
by albo wzrastac i budowac, albo burzyc i niszczyc... My jednak o tym decydujemy czy chcemy
tworzyc czy wrecz przeciwnie.

Mi tez ostatnio brakuje dzieciecej wiary jaka mialem jak bylem maly. Wszystko bylo uporzadkowane,
mialo swoj poczatek i koniec. Moje zycie sie jednak skomplikowalo, pogubilem sie... ale wiem, ze musze
sie odnalezc i bedzie jak dawniej - spokojnie i w okreslonym celu.

Skoro psycholog nie jest mi w stanie odpowiedziec na moje pytania i moja terapia... nie dziala,
to do kogo mam sie zwrocic po odpowiedz jak nie do Stworcy, ktory i tak pewnie odpowiedzi
zapisal we mnie. Ja pewnie zadaje zle pytania...

PS. Gdybysmy mieli wiare, nie mielibysmy takich problemow, bo smierc dla osoby wierzacej
jest tylko zmiana, a nie koncem.
PS2. Jestem pewien, ze poprzednie pokolenia tez to mialy. Kazdy czlowiek musial to miec,
w koncu jestesmy w pewien sposob tacy sami! Kazdy ma swoj sposob na swiadomosc
smierci. Trzeba byc tylko cierpliwym a rozwiazanie pojawi sie samo :) Ja w to wierze :)
Powodzenia! i rzeczywiscie super jest to, ze jest nas wiecej z takimi problemami, ze
jest jeszcze ktos taki jak my :)
Tylko spokoj nas uratuje.

http://www.ambientmusicguide.com/pages/radio/audioPage.php
Polecam zatopic sie w dobra uspokajajaca muzyke :)
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
09 sty 2010, 01:20

Re: TANATOFOBIA - Lęk przed śmiercią jak sobie z tym radzić

przez veraverde 11 lis 2010, 01:08
przez zupelny przypadek weszlam na strone tego forum
mam 24 lata,obecnie przebywam w UK,skonczylam tutaj studia i szukam konkretnej pracy,ale jest dosyc ciezko
mam chlopaka,niewielu znajomych i czeste mysli na temat smierci
otoz sa momenty kiedy w minute ogarnia mnie strach,czuje bol w klatce piersiowej i mysle o tym ze to wszystko sie kiedys skonczy,ze moi rodzice umra,czego nie chce najbardziej na swiecie-bo wiele mi dali,bardzo mi pomagaja i sa jedynymi osobami na ktore moge liczyc zawsze i wszedzie....wtedy rowniez zaczynam plakac,nie wiem co sie ze mna dzieje,najbardziej dziwne jest to ze taki strach pojawia sie w krotka chwile i potem rownie szybko mija,oczywiscie jak juz sie wyplacze
dzisiaj powiedzialam to mojej mamie przez telefon i wlasnie powiedziala ze moge miec depresje...co mnie zmartwilo bo bedac w UK jest problem z otrzymaniem fachowej pomocy,terapii itp.
nie wiem moze wynika to z tego nie mam fajnej pracy,grupy znajomych, moj facet pracuje na nocki,wiec czesto wieczorami siedze sama i wtedy dopadaja mnie takie mysli....zauwazylam jak mam zajecia,czytam,pracuje,ogladam film,moj umysl pracuje idealnie,ale potem nastepuje ta chwila i wszystko peka....
czytalam ze mozna ze soba rozmawiac,powtarzac regulki,moze zaczne to robic...czesto sie modle,bo odczuwam pewnego rodzaju relaks i ukojenie....

miewam rowniez sny kiedy jestem swiadoma tego ze snie,ale nie moge sie wybudzic i boje sie ze sie nie wybudze,najgorsze jest to ze czuje swoje cialo,ale nie moge sie ruszyc,czuje jedynie swoj umysl i strach...

jak sobie z tym radzic?
nie chce miec depresji,fakt faktem czesto placze i jestem raczej negatywanie nastawiona do zycia...jak to zmienic?a te mysli o smierci pchaja mnie w jeszcze glebszy dol....

sie rozpisalam...pozdrawiam!
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
11 lis 2010, 00:49

TANATOFOBIA - Lęk przed śmiercią jak sobie z tym radzić

Avatar użytkownika
przez antracytowa 20 maja 2011, 13:17
Wiem, zdubluję trochę swoją wiadomość, bo część tej bezczelnie skopiowałam z wpisu powitalnego. Ale tutaj również chciałam napisać, ponieważ do tego właśnie wątku jako pierwszego trafiłam, gdy wpisałam w googlach słowo "tanatofobia". Tutaj najpierw uświadomiłam sobie, że nie tylko ja boję się śmierci, nie tylko ja czuję to, co czuję, i nie tylko ja mam takie, a nie inne objawy.

Już jakiś czas temu zauważyłam, że pomaga mi pisanie, dlatego niedawno założyłam bloga. Nie zrozumcie mnie źle, nie chcę zrobić sobie jakiejś zawrotnej reklamy, po prostu jak każdy pisząc chciałabym pisać również dla kogoś. Chciałabym aby ktoś zainteresowany tym tematem czytał to co mam do przekazania, rozumiał, może podyskutował, jeśli z czymś się zgadza lub nie, gdzieś w bardzo skrywanych pragnieniach może nawet chciałabym komuś pomóc swoim pisaniem. Możliwe, że tutaj, na tym forum nie zawitam długo. Długi post w jakimś wątku opisujący pokrótce wszystko co się da nie jest dla mnie wystarczającą formą kontaktu (również wystarczającą formą terapii, bo pisanie traktuję po części jako jej element). Wolę skupić się na jakimś konkretnym elemencie, czasem do czegoś wrócić, czasem odbiec od tematu opisując po prostu własne zdanie odnośnie otaczającej rzeczywistości, czy bieżących wydarzeń. Dlatego zapraszam do lektury mojego (młodego jeszcze, ale z pewnością na bieżąco przeze mnie odwiedzanego) bloga: http://zfobia.blogspot.com/

Pozdrawiam wszystkich.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
20 maja 2011, 12:39

TANATOFOBIA - Lęk przed śmiercią jak sobie z tym radzić

przez Martysienka 01 paź 2011, 18:02
Ja dopiero zaczęłam terapię... tylko, że ja od razu poszłam do lekarza. Już po niecałych dwóch tygodniach od pierwszego ataku paniki i strachu przed śmiercią poszłam do psychiatry zaczęłam brać też antydepresanty. Teraz zaczęłam psychoterapię... Trochę przeraża mnie fakt, że to musi tak długo trwać bo nie wyrabiam już od czterech tygodni a co dopiero czekać na poprawę dwa lata! Pociesza mnie jednak fakt, że wiem, że jestem chora! Do tej pory jakoś żyłam ze świadomością, że umrę więc nauczę się żyć z tym od nowa. Trzeba dużo samozaparcia i wiary w siebie! Rozejrzyjmy się dookoła - czy ludzie, których mijamy na co dzień myślą tak samo jak my? Dużo rozmawiam o swoim problemie bo tłumienie emocji w sobie i udawanie, że jest OK też niczego nie zmienia a nawet pogarsza sprawę. Dlatego np. wiem, że ludzie nie reagują na śmierć w ten sposób jak my! My jesteśmy chorzy z różnych to przyczyn "życiowych". Kiedy uporamy się z problemami, z którymi borykamy się na co dzień i poznamy siebie (np. podczas wizyty u psychologa) zmierzymy się też z naszymi obawami i rozmyślaniami na temat sensu życia. Okaże się, że wcale nie boimy się tego co nas czeka i będziemy żyć pełną parą! W to właśnie wierzę pomimo mojego ciężkiego stanu. Jestem naprawdę w rozsypce i nie wiem jak przeżyję kolejny dzień ale wierzę, że w końcu to minie a wiara w to zmusza mnie do pracy nad sobą!
Życzę powodzenia (sobie też) :)
Pozdrawiam
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
17 wrz 2011, 12:28

TANATOFOBIA - Lęk przed śmiercią jak sobie z tym radzić

przez bies 19 lip 2013, 11:31
Witam!
Od 11 roku życia mam lęk przed śmiercią. Dzieciństwo miałam szczęśliwe, ale właśnie, gdy miałam 11 lat straciłam ukochaną babcię. Od tego wszystko się zaczęło. Kilkanaście razy na dobę myślę o śmierci. Na jakieś 5 lat miałam z tym spokój, ale ostatnio te lęki bardzo się nasiliły. Mam teraz dwie córeczki i boję się, że umrę zanim one dorosną. Kiedy się kładę, czuję jakby ciało ściskało moje organy wewnętrzne. Czuję duszności - niejednokrotnie w ciągu dnia. Boję się, że nie zdążę w życiu zrobić wszystkiego, czego pragnę, że nie spełnię oczekiwań innych, a zwłaszcza dzieci... Długo by pisać na ten temat... Wiem, że pilnie potrzebuję pomocy, ale boję się, że nie trafię na prawdziwego specjalistę (jestem z Gdańska).
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
19 lip 2013, 11:28

TANATOFOBIA - Lęk przed śmiercią jak sobie z tym radzić

przez Saraid 19 lip 2013, 11:44
bies, Psychoterapia by Ci sie przydała ,wiesz to zawsze jest pewna loteria jednemu dany terapeuta pomoże drugiemu nie jest w stanie.Poszperaj w necie ,popytaj ludzi i nie miej z góry zalożenia że trafisz żle.
Saraid
Offline

TANATOFOBIA - Lęk przed śmiercią jak sobie z tym radzić

Avatar użytkownika
przez amelia83 19 lip 2013, 12:05
bies, rozważ Tą panią, jest psychoterapeutą i psychiatrą, http://annawojtas.iq.pl/
'Jeśli nie umiesz latać, biegnij. Jeśli nie umiesz biegać, chodz. Jeśli nie umiesz chodzić czołgaj się. Ale bez względu na wszystko- Posuwaj się naprzód '
M. Luther King

'jak o mnie ktoś zapyta powiedzcie mu że znikam, za równoległym światem, gdzie liczby nie są ważne'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13390
Dołączył(a)
17 mar 2011, 16:01
Lokalizacja
daleko czasem blisko

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 19 gości

Przeskocz do