NERWICA NAS ZMIENIA

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez shadow_no 22 sie 2006, 16:30
aniołek, napewno nie możesz nastawiać się, że leki zadziałają wbrew Twojej woli. Musisz walczyć z tym psychicznie. Przede wszystkim.
Lek to nie jest pigułka na wszystko.
A poza tym, żeby psychotrop zaczął działać, musi być dobrze dobrany oraz musi być przyjmowany już jakiś czas.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Avatar użytkownika
przez p0rk 22 sie 2006, 21:57
Ja mam opory przed braniem wszelakich piguł. Ale jak sytuacja zmusza to biorę i nie marudzę. Zdrowie psychiczne jest ważne, i można je leczyć. Więc zadbaj o nie. Shadow_no ma rację: trzeba dobrze dobrać i mądrze stosować. Życzę podjęcia udanej decyzji!
vanitas vanitatum, et omnia vanitas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
19 sie 2006, 20:49

przez atrucha 23 sie 2006, 09:15
Jeżeli rodzina męczy człowieka w kwestii "psychotropów" tzn,że nie ma w temacie orientacji. Przerabiałam sytuację u siebie w domu. Dużo czasu upłyneło nim zrozumieli (i też nie do końca). Brałam udział w zajęciach na medycynie.Podkreślają problem częstego braku zrozumienia ze strony rodziny. A przecież takie wsparcie bardzo potrzebne..Są stany kiedy człowiek nie ma innego wyjścia i musi pomóc sobie farmakologicznie (mówię o uzasadnionym sięganiu po leki i konsultowanym z lekarzem).
Porozmawiaj ze swoim lekarzem. Zdecydujcie o najlepszym wariancie. Będzie dobrze ;)
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez wojtek_112 23 sie 2006, 10:44
Ja nigdy nie brałem i nie wezme.I cały czas nie rozumiem, niech ktoś napisze.Leki leczą czy tylko maskują objawy?Bo wiele osub pisze że wraz z braniem leków spada libido, człowiek jest otępiały...więc jest to raczej ogólne usypianie organizmu.Leki chyba mają pomódz w cierpieniu podczas ewentualnej psychoterapi,ale nie mogą jeje zastąpić.Bo co jak sie przestanie brać leki, przecież nie przestajesz blokować różnych uczuć?Przynajmiej ja to tak rozumiem.Niech ktoś kto wie coś więcej napisze.
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
04 cze 2006, 17:10

przez atrucha 23 sie 2006, 12:33
Wojtuś..Ile szkół,ile doswiadczeń - tyle teorii znajdziesz. Od zawsze to forum podzielone było na zwolenników i przeciwników leczenia farmakologicznego. Zapewne każdy ma odrobinę racji. Sama zaczynam dzień od tabletki ale nie neguję opinii tych,którzy unikaja tego. Nie czuję się otępiała a moje libido też w normie.Są leki nowej generacji,zdecydowanie lepsze od "wstrętnych psychotropów" i ja w nie wierzę. Wierzę też w efekty psychoterapii.
Sporo jest materiałów na necie o równowadze chemicznej mózgu i jej wpływie na nerwicę lub depresję. Poczytaj.Dla mnie to mocny argument.
Ostatnio edytowano 23 sie 2006, 12:35 przez atrucha, łącznie edytowano 1 raz
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez aniołek 23 sie 2006, 12:35
Shadow-oczywiscie masz racje,ze trzeba dobrze dobrac i madrze zastosowac-ja tak zrobilam bo przeciez bylam u specjalistki a co do zastosowania to napewno licze sie z tym,ze wymaga to ode mnie takze gimnastyki psycicznej :)ale takie rzeczy wiem.
Wojtek 112-Atrucha właśnie napisala dlaczego siegamy po leki,bo czasami jest juz taki stan kiedy bez leków nie możemy sobie poradzic i niestety musimy wybierac miedzy spadkiem libido i delikatna sennościa,a wyjsciem np. do śmietnika :(

ja obudzilam sie dzis znowu i pomyslalam pierdziele mam dosyc walki z lękami....biore dzisi lek,ale nie wzięlam ktos moglby pomyslec,ze to wielkie bohaterstwo z mojej strony-nie jest leki sie nasilają.i najsmieszniejsze jest to,że chyba nie biore ich bo boje sie co powie znowu moja rodzina,dla nich jest to takie nie zrozumiałe :(
'LUDZIE LUDZIOM......'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
19 lip 2006, 20:55

Nie mogę sie pogodzić!

Avatar użytkownika
przez blackwitch 19 gru 2006, 22:34
Bardzo trudno pogodzic mi sie z mysla tego ze cos ze mna nie tak. Pamietam siebie z przed paru lat- byłam osoba pogodną, optymistyczna, miłam mnostwo przyjaciól. ludzie mnie lubili. Wszytsko to odeszło jak za dotknieciem zlej rozdzczki. Stałam sie wiecznie skoncentrowana na sobie, odrzucająca, wiecznie niezadowolona. Najgorsze jest o ze z brakiem akeptaji swojej osoby (podejzewam ze w tym lezy zrodlo), stałam sie tez bardziej krytyczna w stosunku do innych. Ciężko mi przejawiać jakikolwiek optymizm, boje sie ludzi i tym samym boje sie z nimi przebywac. Spedzam mnostwo czasu na mysleniu o tym w czym lezy przyczyna, na koncentrowaniu sie z znwu mam zly dzien, ze znowu bede spieta i nieprzyjemna. I bardzo mi zal. Nie moge sie z tym pogodzic- z ta utrata własnego "dobrego" ja. dodam ze chodze na psychoterpie, ale mam coraz wieksze watpliosci czy pomaga. Prosze o rady.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
21 lis 2006, 22:50

Witaj Blackwitch

Avatar użytkownika
przez teflopondi 20 gru 2006, 00:33
Jak przeczytałam Twojego posta to tak jakbym przeniosła się w swoją przeszłość i dokładnie-aż nie mogę w to uwierzyć ja przeżyłam to samo co Ty. Kiedyś też miałam moc energii w sobie, aż kipiałam optymizmem. Miałam mnóstwo zainteresowań, przyjaciół, nigdy się nie nudziłam. Byłam b. ambitną, zadbaną i pewną siebie istotą. Później przeżyłam niestety b. wielką lecz bolesną miłość która bardzo zmieniła moje życie. Z perespektywy czasu wiem że to co się odezwało niedobrego we mnie było przez cały czas ale ujawniło się w momencie głębokiego szoku. Później było już coraz gorzej. Tzn. życie=wegetacja i ciągły lęk, poczucie winy, totalny brak poczucia własnej wartości. Lęk towarzyszył mi od kiedy się zbudziłam praktycznie przez c. czas no i niechęć do ludzi, lęk przed wyjściem do ludzi. Poczucie że wszyscy mnie nie znoszą i nie lubią. Piszą tu ludzie którym pomogła wiara, samokontrola, psychoterapia. Mi nie pomogło nic. Absolutnie nie widziałam dla siebie nadzieji... totalna autodestrukcja z obsesyjnymi myślami samobójczymi. Od czterech miesięcy biorę sertralinę (to lek nowej generacji bez skutków ubocznych i nie uzależniający) cóż... długo to trwało ale wróciłam do zdrowia, lekarz mój - zresztą b. mądry i troskliwy zarządził branie tych leków min. pół roku. Opiszę działanie w skrócie:
brak jakichkolwiek lęków
b. widoczna poprawa koncentracji i logicznego myślenia
wewnętrzny spokój
poczucie powrotu własnej tożsamości
pewność siebie
.... no i uśmiech na twarzy.

Nigdy nie byłam za braniem leków ale tłumaczę sobie to tak że dobrzy ludzie go wymyślili a tymi ludźmi to chyba BÓG kierował
:lol: jakbyś chciała się wygadać jeszcze to wal śmiało albo na gg
pozdrawiam Cię serdecznie - nie jesteś sama
"kimkolwiej jesteś, jakiekolwiek były Twoje rany i bolesna przeszłość nigdy nie zapominaj zachować w swojej poranionej pamięci że czeka Cię - wieczność miłości ze mną..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
19 gru 2006, 11:11
Lokalizacja
opole

Avatar użytkownika
przez blackwitch 20 gru 2006, 12:57
Hej, dzięki za maila, moze powinnam zaczac myslec o braniu lekow. Troche sie tego boje, mam z reszta ciagle nadzieje ze poradze sobie sama. W kazdym badz razie dzieki za odzew. pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
21 lis 2006, 22:50

Więc nie jest z Tobą tak źle :)

Avatar użytkownika
przez teflopondi 20 gru 2006, 13:46
Spróbój sobie poradzić sama może dasz radę :roll: życzę Ci wszystkiego dobrego!
:lol:
"kimkolwiej jesteś, jakiekolwiek były Twoje rany i bolesna przeszłość nigdy nie zapominaj zachować w swojej poranionej pamięci że czeka Cię - wieczność miłości ze mną..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
19 gru 2006, 11:11
Lokalizacja
opole

przez wiki86 20 gru 2006, 13:48
tez tak mam jak Wy :( ale nie poddam sie!!Terapia pomaga i to bardzo nie rezygnuj z niej chodz tyle az bedzie dobrze!! 3maj sie :smile:
"Dopóki walczysz jestes zwycięzcą"
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
02 kwi 2006, 21:47
Lokalizacja
Alwernia

Pytanie -

przez Zmęczona 22 gru 2006, 18:25
Jakie macie kontakty z ludzmi ? Nerwica jakos zmieniła was ( w sensie np trudnosci zawierania kontaktow ? czy nie wplyneła na was w ten sposob ?) ja zastanawiam sie nad sobą i sama nie wiem ... jakos sie zminiłam ale nie wiem czy znacząco , jakos wzieło mnie na przemyslenia
Pozdrawiam Was ! I ZYCZE NAPRAWDE SPOKOJONYCH i WESOŁYCH ŚWIĄT !! MUSIMY BYC SILNI : ] życie może być naprawde piękne



http://www.forum.nerwica.com/nerwica-na ... ht=zmienia
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
04 lip 2006, 20:02

przez soja 23 gru 2006, 21:23
Mnie nerwica zmienila i to bardzo. Mam teraz maly kontakt z ludzmi. Zazwyczaj wydaje mi sie, ze kazdy chce mnie oszukac, obgadac i ma wobec mnie jakies ukryte, zle intencje. Wogole wydaje mi sie, ze wszyscy sie ze mnie smieja. To okropne, bo kiedys lubilam ludzi, chodzilam na imprezy, a teraz jestem zamknietym w sobie odludkiem. Czuje jakas uogolniona nienawisc do swiata przez nn.
Offline
Posty
80
Dołączył(a)
19 sie 2006, 15:12

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 26 gru 2006, 16:20
Mnie nerwica nie zmieniła...cały czas jestem niesmiały,głupi,popieprzony...a wszystko to dzięki innym ludziom...... :( :(
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 24 gości

Przeskocz do