Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Moja długa historia...

przez J-23 06 cze 2014, 15:48
esper bardzo dobrze że walczysz, najważniejsze jest przełamanie lęku, jak już to zrobisz to zapamiętaj ten moment (czujesz się lepiej), gdy pojawi się ponowny atak lęku to przypomnij sobie ten pozytywny moment - lęk i napięcie powinno zmaleć, a gdy zmaleje to znowu poczujesz się lepiej i tak małymi krokami zaczniesz przełamywać te napady paniki. Bo potrafisz to robić tylko ważne jest abyś zaczął budować swoją moc na tych pozytywnych chwilach. I jeszcze jedno - terapia może trwać latami, więc się nie poddawaj!
J-23
Offline

Moja długa historia...

Avatar użytkownika
przez pink_hope 06 cze 2014, 16:24
[color=#112f55]esper[/colotne ], widze ze jesteś tu już sporo czasu....jeśli mogę Cie pocieszyć to mam dokładnie to samo co Ty....oprócz tego depresje,silne stany lekowe i natrętne myśli...doskonale wiem o czym piszesz...sama już nie wiem ile tak pociagne...to jest masakra..wspolczuje...bylam na 3 psychoterapiach,2 razy w szpitalu na ustawieniu lekow....brałam już prawie wszystkie i jestem na dnie...na sama myśl o wyjściu dostaje atakow paniki...eh szkoda slow...już nie potrafie tego ogarnąć :( :( :(
Raz tylko w zyciu człowiek może być szczęśliwym.....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 paź 2012, 13:27
Lokalizacja
Częstochowa

Moja długa historia...

przez esper 06 cze 2014, 21:56
Zarejestrowałem się dość dawno, ale forum śledzę bardzo sporadycznie. Generalnie w ciągu ostatnich paru lat, chyba trochę za bardzo próbowałem zamieść mój lęk pod dywan. Myślałem, że póki lęki mam tylko poza domem, to jakoś sobie poradzę. Że najwyżej będę pracował w domu, zakupy robił przez internet, albo ktoś je zrobi za mnie i tylko od czasu do czasu przyjdzie chwila rozpaczy, że marnuję sobie życie i nigdy nie spełnię moich marzeń o dalekich podróżach. Przyznaję, że od tego 2009 zacząłem coraz mniej przykładać się do terapii i, prawdę powiedziawszy, nawet przestałem wierzyć, że jakakolwiek terapia mi pomoże. Po prostu zacząłem się przyzwyczajać do myśli o tym, że resztę życia spędzę w domu. Ale teraz, kiedy zacząłem dostawać lęki nawet w domu, naprawdę się przeraziłem. Staram się myśleć pozytywnie, ale jest ciężko. Nie potrafię do końca uwierzyć w to, że naprawdę nic mi się nie stanie od nerwicy, ani w to, że nie jestem wariatem. Muszę przestać koncentrować się na swoich objawach i na swoim ciele i przestać walczyć z dziwnymi odczuciami. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
10 paź 2010, 22:03

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Moja długa historia...

przez dziewczynacienia 06 cze 2014, 23:59
esper, odezwij się na pw, chciałabym z Tobą prywatnie porozmawiać na gg albo tutaj na forum w prywatnych wiadomościach, wiele nas łączy, może jesteś w stanie dać mi dobre wskazówki jak dalej życ.. mam to samo podobnie.. sklepy centra handlowe, spacery, wyjscie dalej niż 500metrów od domu samej jest niemożliwością , za to z kims jest lepiej , ale np bedac w sklepie czasem i z kimś mam pewnego rodzaju atak.... odpisz
Posty
7
Dołączył(a)
06 cze 2014, 23:16

Moja długa historia...

Avatar użytkownika
przez pink_hope 07 cze 2014, 07:09
esper, nigdy nie pogodze sie z tym ze resztę życia mam spędzić w domu :( ,widzisz ja też mam silne lęki w domu...a przez zaleganie doszła depresja i nerwica natrectw myslowych...ciagle myśle o wyjściu ale lęk powala,jest tak mocny że dosłownie słabne i nie wiem co się ze mną dzieje,tysiace chorych myśli, które wykańczają...raz z agora wygrałam w 2007 roku,ale "aż" na 4 lata,w 2012 powróciła z potrójną siłą...w moim wypadku psychoterapia nie pomogła,farmakoterapia też nie...tak jak Ty jestem zdesperowana....również staram się nastawiać pozytywnie...no ale choćby mi 1000 terapeutów mówiło ze mi się nic nie stanie to uczucie niestety dominuje nad racjonalnym mysleniem...ja tez kocham podróże i fotografie,choroba mi to zabrała....pisz tu z nami w kupie lepiej....
Raz tylko w zyciu człowiek może być szczęśliwym.....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 paź 2012, 13:27
Lokalizacja
Częstochowa

Cała moja historia.

Avatar użytkownika
przez boberator 10 cze 2014, 12:47
Cześć! Pisałeś, że chcesz wykluczyć przerost Candida. Jak chcesz się do tego zabrać? Też muszę jakoś się przebadać w tym kierunku... To strasznie przerażająca choroba, właściwie niewyleczalna, można zapomnieć o większości najważniejszych przyjemności życia (dobre żarcie, alkohol, często nawet i seks)...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
06 sty 2013, 21:31

Cała moja historia.

Avatar użytkownika
przez braksił22 11 cze 2014, 14:35
@boberator
Czy niewyleczalna? Nie wiem. Słyszałem, że gdy się rygorystycznie podejdzie do tego, to po długiej diecie pełnej wyrzeczeń można powrócić do normalnego życia, w tym też diety. Alkoholu nie piję, więc dużej straty nie będzie. Seks? Kto Ci takich głupot naopowiadał? :D Seks jest dobry na wszystko! Żarcie, tak jak napisałem, po diecie można powoli zacząć wdrążać "normalne" produkty.

Jak chcę wykluczyć przerost Candidy? Chyba jedynym sposobem jest badanie mykologiczne. Póki co załatwiam alergologa i gastroenterologa. Później się zajmę dalszą diagnostyką.
Tak jak Ty w tej chwili, kminisz nad swoim losem. Boisz się walczyć ze mną swoim wewnętrznym głosem. Padasz pod ciosem, paranoje Tobie niose, jak śmierć mam kosę w Twojej głowie sobie chodzę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 19:04

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez pawelpaniki 26 cze 2014, 18:46
AniaMosh napisał(a):Powiem ze swojej perspektywy. Mam taką pracę, że codziennie jestem w stanie stresu, zdenerwowania.
Jak sobie z tym radzę? Wieczorem całkowicie odcinam się od świata. Wyłączam telefon, laptopa i leże przy zgaszonym świetle.
Niby sprzyja depresji, tak? Ale naprawdę pomaga. Gdy już jest naprawdę źle, to wmawiam sobie, że mam kota w głowie, biorę to na wesoło i wtedy jest o niebo lepiej, ponieważ najlepiej właśnie zajrzeć strachowi prosto w oczy. Wtedy strach nie ma szans!


jak ja ci zazdroszcze chciałbym tak podchodzic do wszystkiego tego co mi dolega strach przed smiercia jest najgorszy mysle sobie ze to w koncu mnie wykonczy
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
26 cze 2014, 12:47

Coś o objawach itd. - po 8 latach z nerwicą lękową

Avatar użytkownika
przez monk.2000 28 cze 2014, 00:55
Cześć. Jak dla mnie jesteś rekordzistą. W wątku z 2007 roku. Fajnie, że pamiętałeś o tym forum i odpisałeś. Wielu nie dba o swoją internetową tożsamość, gubią hasła, zapominają o swoich kontach.

Fajnie, że ci się udało. No i szacunek, że pracujesz w branży technicznej. Sam chciałem być inżynierem, ale nie wyszło.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Cała moja historia.

Avatar użytkownika
przez Alice in wonderland 29 cze 2014, 20:19
Hej Braksil,

Postanowiłam odpisać bezpośrednio w Twoim wątku. Przeczytałam Twoją historię. Dużo przeszedłeś, zgodzę się z tym. Zresztą większość tu z Nas jest po różnych przeżyciach, które tak a nie inaczej wpłynęły na Nasze obecne samopoczucie.

Wiesz co, dopiero co pisaliśmy o tych wrzodach, że mało co się nimi przejmujemy ale te sprawy są akurat udokumentowanymi chorobami, które faktycznie mamy i potrafią dawać naprawdę solidne objawy różnego pochodzenia. Dlatego bardzo dbaj o swój żołądek (dieta). Podejrzewam, że zlewne poty, uczucie paniki, które niegdyś miewałeś było zapewne spowodowane wrzodami, które niszczyły Cię od wewnątrz. Może to wywołało u Ciebie później faktyczny lęk bo nie wiedziałeś co się z Tobą dzieje? A potem machina się nakręciła...

Niedokrwistość mogłeś mieć przez wrzody mimo, że nie było krwawych wymiotów i krwi utajonej. Mogły podkrwawiać co jakiś czas. Oczywiście niedokrwistość daje paskudne objawy: osłabienie, drgawki, bladość skóry (ja byłam biała jak ściana w ciąży).

Żelazo - dobre na niedokrwistość ALE powoduje czesto skutki uboczne, nawet straszne bóle brzucha. Nie kazdy toleruje żelazo. Czasem trzeba zmienic preparat ze wzgledu na złe samopoczucie. Żelazem mozna sie nawet zatruc, moja kolezanka trafiła do szpitala.Zelazo co smieszne bardzo zle działa na wrzody !!!!!!! Jak ja je brałam to żoładek tak mnie ściskał ze myślałam że umre i do dzisiaj obwianiam je za powrót dolegliwości żołądkowych. MOże lepiej zastosować dietę na anemię? Ja wyszłam z ciezkiej anemii dietą, odstawiłam to wstretne zalazo po jakimś czasie, zawziełam sie i udało się osiagnac diametralnie wyzsze wyniki hemoglobiny i hematokrytu.

Dieta na anemię - żelazo najlepiej wchłania się z mięsia i nie wchłonie się bez wit C. Ja jadłam 2 tygodnie wołowinę gotowaną na przemian z cielęciną plus ziemniaki posypane natką (wit C) i surowa papryka (wit C) bo cytrusów przy wrzodach nie mozesz. A moze wlasnie masz niedobór wit C? Ona jest bardzo wazna, zreszta jak wszystkie witaminy. Jeden minus: wołowina i cielecina są drogimi miesami a piszesz że ciężko z finansami. MOże wiec chociaz raz na jakis czas zjesz wołowine? Z natką. Nawet raz w tygodniu... Nie polecam soku z surowego buraka na anemię bo jesli masz problemy zoladkowo-jelitowe to lepiej NIE.

Głowa - proponuję żebyś zrobił sobie porządne badanie rezonans/tomograf głowy, czyli wizyta u neurologa, opisanie że taki wypadek miał miejsce, masz problemy z psychiką itd. Bedziesz miał ogląd jak to wyglądaw środku.

tarczyca - to bezwzglednie powinienes zrobic !!! Ze wzgledu na TSH na poziomie 5 i wahania tego TSH i absolutnie z powodu chorób tarczycy w rodzinie. Mój endokrynolog od razu o to pytał. TSH miałam własnie 5i brałam lek na niedoczynność. Też teraz czeka mnie wizyta. tarczyca rozlegulowuje cały organizm, powoduje stany depresyjne, lękowe, chudniecie, tycie, problemy jelitowe, no kosmos! Badania do tarczycy to TSH, FT3, FT4, Anty TPO, Anty TG. Te dwa na koncu bardzo wazne bo swiadcza o chorobie np hashimoto. Powinieneś to zrobić dla samego siebie, kontrolnie. Uspokoi Cie to lub wyjaśni jakieś problemy. Na NFZ badania tarczycowe moze zlecic internista ale chyba tylko TSH i FT4 a reszta endokrynolog.

Cukier - lubisz słodycze jak czytam :) badałeś poziom glukozy na czczo? MOże to też świadczyć o candida albicans. Cukier dodatkowo fermentuje w jelitach i powoduje bolesne wzdęcia, gazy, objawy nadwrażliwego jelita. Spróbuj odstawić słodycze np na 7 dni i poobserwuj.

Język geograficzny
- to masz na bank po antybiotykach na wrzody. Taki język to zazwyczaj grzybek. Pokaż lekarzowi to da Ci Nystatynę, która może i pomoze na flegmę w gardle. warto też zrobić wymaz.

Jeśli coś nie doczytałam i źle napisałam to przepraszam. Pisz jak tam się czujesz! Trzymam kciuki
Moje objawy: Ucisk w szyji, napięcia mięśni szyi, flegma w gardle
Posty
252
Dołączył(a)
01 sie 2013, 18:27
Lokalizacja
Kraina czarów...

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez agnieszkasz 02 lip 2014, 14:16
Zajrzeć strachowi prosto w oczy.. ale to nie takie proste! Chyba każdy na tym forum chciałby opanować tą umiejętność, jednak zakładam, że dla większości z nas jest to nie do przeskoczenia. Dla mnie na pewno w każdym razie nie jest na tę chwilę.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
20 cze 2014, 15:40

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez adzikk 08 lip 2014, 20:34
Hej :) dopiero co się zarejestrowałam ale podzielę się moją historią.
Moje lęki zaczęły się w maju ubiegłego roku - nie przeżyłam tak jak trzeba żałoby po mojej ukochanej babci. Wracałam właśnie od chłopaka z Belgii ( a dodać trzeba , że strasznie boję się latać) kiedy coś zaczęło się ze mną dziać. Na początku olałam , pomyślałam , że pewnie nic wielkiego i jak zwykle wyolbrzymiam. Jakimś cudem dotarłam do dworca kolejowego i wtedy się zaczęło. Wchodząc do pociągu nic nie widziałam ( jakieś mroczki przed oczami ect.) , bicia serca , omdlenie i najgorsze z najgorszych kontrolowanie oddechu z drżeniem całego ciała - czyste wariactwo. Dochodziłam do siebie 6 dni - w tym czasie trafiłam na ostry dyżur ( 2 razy) , neurologa, laryngologa , doktora rodzinnego ( 3 razy), zrobiono mi tomografię głowy , podano 10 kroplówek i nazwano zwyczajną histeryczką. Przy ostatniej wizycie Pani Doktor Internista ( którą do dziś miłuję za to co zrobiła) poprosiła mnie, abym udała się do szpitala i poprosiła doktor psychiatrę o opinię. Jako , że byłam pewna swojej śmierci ( czy to nie normalne dla Nerwicy?) udałam się do szpitala psychiatrycznego. Zostałam przyjęta i wylądowałam w szpitalu bez klamek. Byłam tak przestraszona i wyczerpana tym wszystkim - wreszcie po 6 miesiącach od śmierci babuni - zaczęłam wyć jak bóbr w tymże szpitalu. Dodac muszę , że płacz to nie jest żaden problem dla mnie - zwyczajnie zablokowałam się emocjonalnie i to mnie niszczyło w środku. POłożono mnie w szali z szybami - gdzie pielęgniarki pilnowały , abym nic przypadkiem nie odwaliła. Moją sąsiadką była dziewczyna o zaburzeniu dwubiegunowym - na dzień dobry powiedziała , że mnie zabije. Więc siedziałam na łóżku i płakałam. I płakałam i płakałam. Aż miły Pan Sanitariusz przyszedł, aby ze mną porozmawiać. Nie zrozumcie mnie źle - ja po prostu myślałam , że ze mną jest coś nie tak. Oszlałam , sfiksowałam... Cięzko określić. Pani Doktor Psychiatra zrobiła ze mną :D 2 godzinny wywiad. Na począktu nie chciałam spowiadać się jakiejś obcej babie - ale ona podeszła mnie w taki sposób , że po prostu słowa same płynęły z moich ust. Jeszcze tego samego dnia jako niegroźny przypadek zostałam położona w normalnym pokoju z osobami chorymi na depresje. Podano mi leki uspokajające ( Lorafen raz) i poszłam spać. Odsypiałam cały tydzien lęków , zmagań i płaczu. W ciągu kolejnych dni zostałam zaklasyfikowana na terapię behawioralną grupową ( na którą czekałam dwa miesiące). Wyszłam ze szpitala na własne żądanie- gdyż dostawałam leki uspokajające i w zasadzie na tym konczyla sie terapia. Wróciłam do domu. Nie mogłam podniesc sie z łozka. Przestawiłam meble byle tylko nie pamietac ostatnich dni. Oglądałam seriale i zamykałam się w sobie. Miałam ciągłe nerwobóle. Ten który zaczął się w mojej łydce - szedł przez całe ciało. Oczywiście miałam zrobionego doplera - żyły czyste. Wstając rano mój puls sięgał 130 uderzeń na minutę. Z rana nudności to był porządek dzienny. Mimo wszystko walczyłam ( choć jeszcze nie wiedziałam z czym do konca) zdałam egzaminy , a nawet obroniłam się ( jak mówi mój Belg " MOJA LICENCJATKA EUROPEJSKA"). On przylatywał do mnie i wspierał. Kiedy ja trzęsłam się w nocy ze strachu on trzymał mnie za rękę. Razem chodzilismy na spacery i oglądalismy seriale. To nas bardzo zbliżyło. W lipcu zaczęłam terapię.( 3 miesięczną). Po wywiadzie dostałam Fluoksetyne w postaci Bioxetinu 20 mg oraz diagnozę - Nerwica lękowa . Zaczęłam pracę nad sobą. Poznałam mnóstwo fantastycznych ludzi i ich historię , dramaty przeżycia. z Panią Sonatą - moją terapeutką przeszyłysmy prawie wszystkie najtrudniejsze etapy mojego życia , na ten czas dowiedziałam się , że jestem DDA. Jakoś to wyparłam przez te lata. Lęki zmniejszały się choć nie dawały spokoju. Jednakże wychodziłam bardzo dużo , starałam się podróżować , prowadzić samochód po prostu żyć. Terapię zakończyłam we wrześniu - w stanie w jakim chciałam być. Przez chorobę udało mi się pozbyć bagatela 7 kg ( na stan lipiec 2013 było to 48 kg przy wzroscie 170 cm). Ale wróciłam na studia do Belgii - sama , podchodziłam do egzaminów i jakos tak szło.

Jak wygląda to teraz?
Pod koniec kwietnia udało mi się zejść już z dawki 10 mg dwa dni w tygodniu na zupełne odstawienie. Ważę 58,8 kg. Jednakże pod koniec tego miesiąca zmarł tata mojego chłopaka. Niespodziewanie w wieku 50 lat. Strasznie to przezyłam. Wspierałam całą rodzinę kosztem siebie. Powróciły nerwobóle , bóle głowy i kontrolowanie oddychania , o koszmarach nawet nie wspomnę. Zaczęłam wracać do fuloksetyny . Dodatkowo biorę magnez i witaminy( chyba wykupię jakiś wagon czy coś ). STrasznie się boję , że to wraca. Zauwazyłam , że zaczynam denerowowac się w kolejkach i pociągach. Kręci mi się w głowie. Paralizuje mnie myśl , że znowu bede szła przez to piekło. Ale parafrazując Salvadora Daliego , który dowiedział się o tym , że ma raka : - Biedny rak. Ja mogę powiedzieć : Biedna nerwica.

Się rozpisałam.
[b]Nastaw się na ciągłą pracę nad sobą ![/b <3
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
08 lip 2014, 20:02

Coś o objawach itd. - po 8 latach z nerwicą lękową

przez James55 16 lip 2014, 14:42
Wspomniałeś, że niedługo rozpoczniesz studia i wtedy pojawi się szansa na wyjazd z domu. Trzymam za Ciebie kciuki, by nie zabrakło Ci sił i byś w końcu mógł się choć trochę uniezależnić od rodziców. Pozdrawiam!
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
16 lip 2014, 14:36

Coś o objawach itd. - po 8 latach z nerwicą lękową

przez medela 16 lip 2014, 14:58
LDR, Gratuluje, to bardzo pozytywne co napisales i "spiales" taka klamra czasu. Pozdrawiam !
Offline
Posty
282
Dołączył(a)
26 sty 2013, 15:04

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do