Fobia szkolna

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez LuC 25 sty 2007, 19:30
przed szkołą mam lęk - już 3 kierunki studiowałem, żadnego nie skończyłem :/
i jak mam być szczery to seroxat mi nie pomagał... więc na razie mam karencję do momentu polepszenia
"Należy doceniać to, co się posiada, nie niszczyć tego, a i korzystać z życia piersią pełną, bo nie znamy dnia ani godziny "

pozdr...
LuC
Avatar użytkownika
LuC
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
22 sty 2007, 17:22
Lokalizacja
z doskoku

przez atrucha 25 sty 2007, 19:45
Niestety w tym wieku nie jest łatwo odnaleźć się wrażliwej osobie między emocjonalnie jeszcze nie wyklarowanymi rówieśnikami. Krótko mówiąc - trudny okres w życiu. Pocieszające jest to,że z czasem koledzy zmądrzeją i odpuszczą (aczkolwiek pojawią się w życiu inne,nowe problemy)
Zimne dłonie to tylko durny pretekst w szukaniu rozrywki (prawie zawsze miałam lodowate dłonie i nigdy nikt mi z tego powodu nie dokuczał).

Ostatnio chodzę z moim dzieckiem systematycznie do psychologa. Wizyty przynoszą rezultaty. Starajcie się delikatnie przekonać ją,żeby uczestniczyła w takich spotkaniach..
Wojtek miał stany lękowe. Psychiatra zaleciła branie Asentry. Po ponad trzech miesiącach skończyliśmy przyjmowanie tabletek. Jak na razie jest wszystko ok. Być może siostra tez potrzebuje małego "wspomagacza" na pewien okres.. Doda jej więcej pewności siebie i optymizmu.

Starajcie się angażować ją w czynny udział w życiu rodzinki. Serwujcie jej małe przyjemności.. Nic na siłę,a delikatnie.
Wybierz się z nią na małe zakupy. Kupcie jakiś fajny ciuch (niech towarzystwo w klasie spojrzy na nią z innej strony)

I rozmawiajcie z nią.. Dużo i spokojnie.
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Szkoła

przez dex 01 lut 2007, 14:02
Mam 16 lat i chodzę do liceum. Moja nerwica objawia się przede wszystkim lękiem do lekcji fizyki i wiedzy o kulturze. W te dni po prostu nie jestem w stanie iść do szkoły ponieważ mam ataki lęku. Wydaje się mi że głównym moim problemem jest strach przed dostaniem słabej oceny. Oraz fakt że nie umiem iść na tak zwanego "waleta". W ciąż wydaje mi się że jestem najgłupszy,najgorszy itp. choć jestem średnim uczniem i nie mam wcale aż tak złych ocen a wręcz jestem jednym z niewielu którzy nie mają ani jednej oceny dopuszczającej co podkreślają moi rodzice pocieszając mnie. Męczące jest także uczucie że każdy mnie obserwuje i obgaduje choć z tego co mi wiadomo wcale tak nie jest. Nie mogę znieść widoku jak moi rodzice męczą się razem ze mną czasem mam uczucie aby skończyć raz na zawsze z tym wszystkim i dać im święty spokój. Na przykład naszło mnie to uczucie wczoraj gdy moja mama potłukła termometr i chciałem połknąć rtęć. Byłem już u psychiatry ale nie wiem czy same leki mi pomogą.
dex
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
01 lut 2007, 13:01

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez atrucha 08 lut 2007, 20:59
Widzę,że mechanizm strach ---> jelito wrażliwe ---> strach ---> jelito wrażliwe (itd) działa jak u mnie :?
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

przez raisa 09 lut 2007, 00:13
A czy wy nie macie problemów ze skupieniem się? Dla mnie to właśnie jest największym utrapieniem. Nauka zajmuje mi dużo czasu, bo mam okropne problemu ze skupieniem się.
Jak sobie z tym radzicie?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
09 lut 2007, 00:10

Avatar użytkownika
przez IceMan 09 lut 2007, 01:40
raisa - ja sobie z tym w ogóle nie radzę... chętnie też poczekam na rady od kogoś... to ciągłe ślęczenie nad książkami bez specjalnego skutku już mnie wykańcza :/, ciebie też?
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Ania1987 09 lut 2007, 11:50
Moja choroba też uwydatniła się przez szkołę, ten ciągły stres, niechęć do lekcji, a potem wyrzuty sumienia, że znów ma się ileś materiału w plecy. A najgorsze jest to, że zawsze sobie w szkole radziłam, gdyby nie choroba to była bym już na jakiś dobrych studiach. A ona mnie tak zniszczyła, sprawiła, że cieszyłam się zwykłym zaliczeniem-mierną-(a ambicja chciała czegoś więcej). Najbardziej w szkole dobijali mnie ludzie, zazdrościłam im, że nie mają takich problemów jak ja, że nie myślą czy iść do szkoły czy nie, nie myślą o bólach brzucha, lękach, że mają zwykły stres związany z klasówką, a ja(nie wiem, dlaczego) musiałam zmagać się z tymi wieloma rzeczami naraz(dodam, że jak zdawałam do szkoły to jeszcze nie wiedziałam, że mam nerwicę i na swoje nieszczęście poszłam do szkoły z pierwszej 10 w Warszawie, –więc możecie sobie tylko wyobrazić jak dostałam po dupie-ten wyścig szczurów- nawet jak dostałam dobrą ocenę to pseudo koledzy wiedzieli jak mnie potraktować). Stałam się niczym, pośmiewiskiem, – bo nikt nie wiedział, co przeżywałam – myśleli, że jestem zwykłym nieukiem, zastanawiali się jak się dostałam do tej szkoły-że jestem niegodna uczyć się razem z nimi w jednej klasie. Może, dlatego teraz tak bardzo boję się studiować, boję się, że znów będę jedną z gorszych. Chociaż teraz przeżywam nie mniejszy stres, bo nie robię nic, jak spotkam jakiegoś znajomego to opuszczam wzrok, mam dosyć ciągłego tłumaczenia, że nie robię nic, bo jak komuś wytłumaczyć, że się po prostu boję!!?? Zdrowi ludzie tego nie rozumieją mają takich jak ja za zwykłych leni i obiboków... (Nawet kiedyś w złości mój facet mi tak powiedział) Przez moją chorobę straciłam wiarę w siebie, w swoje możliwości, zatraciłam wszystko to, co budowałam przez tyle lat i wylądowałam z niczym........nie warto jest się tak starać
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Avatar użytkownika
przez IceMan 09 lut 2007, 13:24
Ania1987 napisał(a):..nie warto jest się tak starać

a ja mówię, że warto. I będę walczyć, żeby ta pieprzona nerwica nie zniszczyła mi życia. I ktoś tą walkę wygra, ale to raczej nie będę ja. Aniu, walcz o swoje dobro i szczęście, bo nie warto go niszczyć dla nerwicy... Masz siłę, wykorzystaj ją dopóki ją masz, aby to zwalczyć. I po tym marsz na studia ! :D
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Ania1987 09 lut 2007, 13:42
Znaczy Piotrek chyba mnie złe zrozumiałeś!? Nie chodzi mi o to, że nie warto walczyć z nerwicą, bo uważam, że bezapelacyjnie warto. Ale chodzi mi o szkołę, czasami myślę, że dużo osób chciało zobaczyć mój upadek(może z zazdrości, że mi tak dużo rzeczy w życiu wychodzi, że jak na jedną osobę dostałam za dużo darów od Boga, że jestem szczęśliwa) i się doczekali mają to, co chcieli... Ta twarda, pełna wiary w siebie, swój wygląd, swoją inteligencje, dumna, pełna zapału Ania już nie istnieje, został tylko wrak człowieka, stwarzający jeszcze resztkami sił pozory .... tęsknie bardzo za tamtą Anią
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Avatar użytkownika
przez IceMan 09 lut 2007, 13:54
Widać, że zburzyli mocny zamek tą swoją zazdrością. Ale ty możesz go odbudować. Pomyśl, jaka byłaś wtedy, zacznij się w ten sam sposób zachowywać jak wtedy, a może reszta przyjdzie sama... Ty chociaż taka byłaś, a ja nigdy nie miałem wiary w siebie... i może zapędziłem się w to co teraz mam... Wszędzie gdzie usłyszę śmiech - śmieją się ze mnie, głupi żart znajomych traktuję jak ostrą 'docinkę'. Sam siebie dołuję i wszędzie węszę, jak to ludzie uważają mnie za dno. I czasem staram się myśleć, ale w głębi jestem przekonany do tego pierwszego...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Ania1987 09 lut 2007, 14:06
Ja dalej taka jestem, ale tylko wtedy, gdy patrzysz na mnie z daleka, gdybyś mnie kiedyś gdzieś zobaczył np. na ulicy pewnie powiedziałbyś, ale ta dziewczyna ma dużo wiary w siebie, wie, że jest atrakcyjna, (ale to tylko pozory, bo ja tego nie wiem, a może wiem, ale już się tego boję z lęku przed zazdrością).

Nie masz się, co dołować lepiej nigdy czegoś nie mieć niż spaść z tak wysoka. Na pewno jesteś bardzo wartościowy, tylko boisz się w to uwierzyć, łatwiej się dołować niż podtrzymywać wiarę w siebie(a co Ci szkodzi spróbować!?) Muszę przyznać, że miło mi się z Tobą rozmawia (i wcale się nie śmieje z Ciebie tylko do Ciebie!!!) :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

przez chodek 09 lut 2007, 15:57
Niestety dla ludzi z nerwicą szkoła to ogromny problem i bariera często nie do przejscia.
W podstawówce i gimnazjum zawsze miałem świadectwo z czerwonym paskiem, nie przypominam sobie, żeby nauka sprawiała mi większe trudności. Dobre wyniki były chyba spowodowane tym, że mojej mamie bardzo zależało na tym, żebym się dobrze uczył i zawsze był najlepszy-taka chora ambicja względem mnie.Bolało mnie to, że często nie byłem doceniany za to że się staram i mam wyniki w nauce-matka wpajała mi, że muszę byc dobry z matematyki i z fizyki, a do innych przedmiotów przywiązywała miejszą uwagę.Z języka angielskiego miałem niezłe wyniki, czerpałem sporą satysfakcję z nauki tego języka, niestety mimo tego matka mnie nie doceniała, twierdząc że się nie staram i powinienem wkładac więcej pracy, skoro ona płaci pieniądze za dodatkowe lekcje...Chyba zawsze chciałem spełniac jej chore ambicje i przez to nie miałem własnego zdania i tak naprawdę nie wiem co chcę w życiu robic...
Po gimnazjum przyszedł kolejny rozdział-czyli liceum. Poszedłem do najlepszej szkoły w mieście, wiele osób mnie straszyło, że tu nie każdy się utrzyma, że nie jest łatwo. Trafiłem do najlepszej klasy, do ludzi od których wymaga się dużo. Zawsze byłem gdzieś z boku, nie potrafiłem znalesc wspólnego języka z wieloma ludzmi z klasy...Szerze muszę przynac ze są to wspaniali,ambitni ludzie, ale zupełnie inni niż ja, wiecznie chwaleni i aktywni na forum szkoły.Ja zawsze stałem z boku, nauka sprawiała mi problemy, nie przykładałem się do niej specjalnie.Teraz jestem w klasie maturalnej, niedługo ten "najważnieszy egzamin w naszym życiu" jak mówią. Co potem? Nie wiem, cały czas stoję na rozstaju dróg i nie wiem co wybrac...nie wiem kim jestem, nie wiem co chcę w życiu robic...czuję się jakby mnie nie było...
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
21 gru 2006, 21:37

Avatar użytkownika
przez IceMan 09 lut 2007, 16:54
Ania1987 napisał(a):Muszę przyznać, że miło mi się z Tobą rozmawia

I wzajemnie (ze 100% szczerością) :D
Co do dołowania, dzisiaj się nieco lepiej czuję i mam zamiar starać się stanąć na nogi, bo wydaje mi się, że do tego nadarza się okazja. Wiecznie pisałem innym: masz siłę, głowa do góry itp itd - czas to zastosować do siebie. Wydaje mi się, że już spadłem z wysoka i nieźle się poturbowałem. W podstawówce i gimnazjum byłem dobrym uczniem, a gimnazjum skończyłem z wyróżnieniem przyznanym tylko pięciu uczniom na roku. A w liceum zacząłem spadać w dół. I teraz mam wrażenie, że mimo że trafiłem do najlepszej szkoły w mieście i chyba do najlepszej klasy w tej szkole... to czuję się tam jak taki średniaczek, szaraczek. W sumie gdybym opisał swoją historię tak jak chodek, to bym mógł znaczny jej kawałek po prostu skopiować. Też spełniałem ambicje rodziców, wydaje mi się też że chore. A teraz nerwica i to zmęczenie mnie wykańczają. Widzę to dziś po sobie. Całe ferie czułem się fatalnie, a dziś czuję się wreszcie dobrze. Wynik - całe ferie prawie nic nie ruszyłem z prezentacji z polskiego, zdołałem napisać tylko pół strony wstępu, a teraz już mam i plan prezentacji, i prawie 2 strony tekstu w Wordzie. Więc można, ale trzeba mieć tą siłę i tą motywację, której mam jak kot napłakał.

Chodek, pozdrawiam! Czytając twoją historię w 90% czytałem o sobie. Moja niewiele się różni. Może kilka szczegółów, no i mniej więcej wiem co chcę robić - informatyka. I to tyle. Czy też masz obecnie trudności z nauką? Jeżeli chodzi o wybór, to w tym wypadku bądź egoistą i wybierz coś, co Tobie pasuje, co jest twoją pasją, co lubisz robić i co będziesz chciał robić w przyszłości. Ja tak właśnie zrobiłem.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez chodek 09 lut 2007, 17:45
No witam ja Ciebie :)

Przez całą swoją edukację żyłem w przeświadczeniu, że moim powołaniem jest matematyka i fizyka, w sumie sam nie potrafię teraz powiedzieć,czy sugerowałem się głosem własnego ja, czy może po prostu bałem się zdania rodziców i chciałem spełnic ich oczekiwania. Zadeklarowałem, że będę zdawał matematykę i fizykę rozszerzoną na maturze...sam nie wiem czy był to dobry wybór...no ale niestety jest już za późno, żeby cokolwiek zmienić...Niestety muszę się uderzyć w pierś i powiedzieć, że mam problemy z nauką...Patrząc w wstecz, mogę powiedzieć że wkładałem w nią minimum swojej pracy, przez co nie było dobrych wyników.Niestety, edukacja do matury leży, w ferie zajrzałem tylko troszeczkę do matematyki i fizyki, Znalazłem trochę materiałów do prezentacji... Próbuję coś robić, niestety gdy pojawiają się problemy, zaraz rzucam książkę w kąt i olewam całą sprawę...
Docelowo chcę składać na Politechnikę Warszawską, nie wiem czy nie przeceniam swoich możliwości, w sumie zasugerowałem się tym, niewielu wybiera tą uczelnię, wiec nie będę miał później problemów ze znalezieniem pracy. Na razie muszę przebrnąć przez maturę....a coś czuję , że będzie to droga przez mękę...
" Ja składam się z części niespójnych, przeczących sobie nawzajem "
"Z tylu różnych dróg przez życie każdy ma prawo wybrać źle"
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
21 gru 2006, 21:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do