nerwica a ważne decyzje życiowe

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez brombal_42 08 paź 2007, 18:30
Nerwica jest jak moja druga troche kapryśna siostra, musze z nia sie nauczyc żyć jesli chce przeżyć jakoś godnie. Jak to w zyciu bywa to zapewne ma to i swoje dobre i złe strony. Dobre, bo sadzę, że jestesmy prze to wyjatkowi, bardziej wraż;liwi na to co sie dzieje na tym świecie, a złe bo w zetknieciu z rzeczywistościa trudno złapać zwykły oddech powietrza , bo świat zwariował. Mimo, ze boli, mimo że tak trudno zebrać resztki sił by iść dalej, to woleto niz to zwyrodniene. Jeszcze patrząc w lustro widze człowieka, zagubionego, ale majacego jakies wartości, werzacego w cos więcej niz ,,pieniądz"
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
07 paź 2007, 21:57
Lokalizacja
polska

Avatar użytkownika
przez Andrew_i 11 paź 2007, 22:02
No własnie, zawsze gdy z nie dam sobie z czymś rady z powodu nerwicy mam później doła. A znów jak przezwycięże strach to mimo że jest to dla mnie sukces to jakoś nie potrafie sie nawet z tego cieszyć. Inni ludzie robią wszystko bez lęku, wyjazdy, praca itp., a ja co dzień odczuwam ten strach i nie moge sie go pozbyć:/

ja mam bardzo podobnie

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:07 pm ]

Ja duzo straciłem przez to g.... od 17 roku zycia jak zostalem pobity przez grupe 10 osob wszystko sie spieprzylo i juz nie jest takie jak kiedys. Mialem problemy w podstawowce z akceptacja (inni mnie nie lubili) innych ale przeszlo jak poszedlem do zawodowki i do liceum bylem bardzo lubiany no i nagle trach. Duzo stracilem ze swojego zycia a glownie chodzi mi o kontakty z kobietami. jak jakas mi sie spodobala panna to po jakims czasie zaczalem sie wycofywac i bac co bedzie jak sie dowie ze jestem chory, czy z nerwow zwymiotuje w jej towarzystwie itp.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
16 lip 2006, 22:44

Avatar użytkownika
przez scrat 12 paź 2007, 02:13
W zasadzie tylko to o czym pisaliście. Przyjaciele, zamykanie się na ludzi, lepsza praca (nie wziąłem, bo wiem że nie dawałbym psychicznie rady), stracone szanse na dobre zdjęcia (lubię robić fotki, ale wiem że np. nie umówiłbym się na sesję z fotomodelką, mimo że miałem okazję... Chociaż tutaj też wchodzi trochę kwestia lojalności wobec mojej dziewczyny), no i te cholerne studia, które wielu z nas spędzają/spędzały sen z powiek i dobre słowa z ust...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Wesnaa 14 paź 2007, 00:54
Eh, mnie nerwica hamuje w wielu planach, które chciałabym zrealizować. Chciałabym np. zapisać się na kurs tańca..mało tego już szukam w internecie jakieś fajnej szkoły, wielki entuzjazm.. no i cóż- na tym się kończy. Mam obawy przed podejmowaniem jakiś nowych wyzwań i tyle. Najbezpieczniej mi w domu, przed komputerem, telewizorem i ewentualnie w grupie moich sprawdzonych znajomych. Nerwica zabiera mi młodość, tak myślę. Miewam opory przed wyjściem gdzieś na imprezę, ale dlaczego? Eh, NIE WIEM, to jest silniejsze ode mnie, totalne wariactwo. Często jestem przygaszona, wystraszona...tkwię sobie w takiej byle jakiej rzeczywistości.
Second Life Syndrome
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
30 lis 2006, 11:14
Lokalizacja
sama nie wiem...

Avatar użytkownika
przez Andrew_i 14 paź 2007, 12:58
Wesnaa ja mam podobnie młodośc mi przemija do klubów nie chodze chociaż aż mnie skręca z zazdrosci jak inni ida bo się boje bo mam zaburzenia lekowe od takiej sytuacji jak wracalem z dyskoteki zostalem dotkliwie pobity no i mam teraz przesrane męcze się już z 8 lat nic zero dziewczyn praktycznie zero niczego nie mam z tego życia mówi się ze jest jedno a ja mam jeszcze takie spierdzielone ze czasmi zygam tym wszystkim i jestem zły na wszystko.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
16 lip 2006, 22:44

przez agula12 15 paź 2007, 21:22
Mnie nerwica dopadla rok temu.Jeszcze wtedy mialam chlopaka i nie bylo tak zle,bo wiedzialam ze mam jego.Ale gdy pol roku temu mnie zostawil,moje leki bardzo sie nasilily.Wtedy zostalam sama...Nie mam przyjaciol,znajomych,jestem praktycznie sama.Przez nerwice rzucilam studia,o ktorych bardzo marzylam.Zrezygnowalam z pracy,bo boje sie jezdzic autobusem,a musialabym dojechac 8km.Z domu wychodze tylko do sklepu,bo mam zaledwie kilka metrow.Nigdzie dalej sie nie rusze.Od 6 miesiecy siedze tylko w domu.Jest mi strasznie zle,ciezko...Nie chce stracic kolejnego roku przez nerwice.Pomozcie!!!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
15 paź 2007, 20:39

Avatar użytkownika
przez Andrew_i 15 paź 2007, 22:25
Wesnaa napisał(a):Eh, mnie nerwica hamuje w wielu planach, które chciałabym zrealizować. Chciałabym np. zapisać się na kurs tańca..mało tego już szukam w internecie jakieś fajnej szkoły, wielki entuzjazm.. no i cóż- na tym się kończy. Mam obawy przed podejmowaniem jakiś nowych wyzwań i tyle. Najbezpieczniej mi w domu, przed komputerem, telewizorem i ewentualnie w grupie moich sprawdzonych znajomych. Nerwica zabiera mi młodość, tak myślę. Miewam opory przed wyjściem gdzieś na imprezę, ale dlaczego? Eh, NIE WIEM, to jest silniejsze ode mnie, totalne wariactwo. Często jestem przygaszona, wystraszona...tkwię sobie w takiej byle jakiej rzeczywistości.

Ja mam podobne odczucia jak wyżej i najgorsze jest to że to wszystko prawda. Zaniedługo sylwester a ja już się boje że ktoś mnie zaprosi na niego a ja ze strachu odmówie dobrej zabawy w dobrym towarzystwie. Jeszcze te leki żeby dzialaly jak trzeba :(

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 8:27 am ]
aha i chciałem jeszcze dodać ze czasem mam takie dni jak agula12 ze boje sie wyjsc z domu i wychodze tylko do sklepu. agula12 współczuje tobie naprawde mocno bo wiem jak to jest.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
16 lip 2006, 22:44

przez agula12 15 paź 2007, 23:36
A powiedz co robic,bo ja juz nie chce tak dalej zyc.Trace najlepsze,mlode lata.Boje sie wychodzic z domu.Z reszta w domu tez sie czasem zle czuje.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
15 paź 2007, 20:39

Avatar użytkownika
przez Andrew_i 16 paź 2007, 08:34
Witaj Agula12
Najlepiej skonsultuj się z lekarzem, bo masz silne lęki skoro nawet w domu jest tobie źle, porozmawiaj o tym z rodzicami, siostrą bratem moze oni jakoś pomogą tobie obniżyc lęki. Wiem jak to jest też jestem zły na swój los i też wydaje mi się że moje najlepsze lata które mialy być piękne i szalone są szare i smutne. Ale głowa do góry agula12 Ja tobie nic nie poradze bo sam mam problemy chociasz bym chciał wszystkim nam pomóc ale się nie da.Miłego dnia i się trzymaj!!! :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
16 lip 2006, 22:44

nerwica a ślub

przez Lukasz1979 03 sty 2008, 21:27
Witam Wszystkich,

od ponad dwóch lat zmagam się z nerwicą - zaczeło się od kościoła, potem pojawiła się także, gdy przebywałem w miejscach publicznych lub korzystałem ze środków komunikacji publicznej. Ciągle towarzyszy mi niepewność, że odejde z tego świata (np. na serce) oraz chęć ucieczki do samochodu, domu lub w inne spokojne miejsce. Nie będę dalej opisywał symptomów mojej choroby i sposobu jej leczenia, gdyż jak temat wskazuje stanąłem przed dużym problemem, który chcę pokonać.

Mianowicie mam narzeczoną i chcielibyśmy zawrzeć związek małżeński. Nie wiem za bardzo jak tego dokonać - do kościoła chodzę niezwykle rzadko, gdyż po prostu się boję. Np. przed marketami też odczuwam strach, ale w nich zawsze mogę skoncentrować się na zakupach, czy nawet czytaniu składników na opakowaniu produktu, co pozwala mi nie mysleć o "głupotach" . Natomiast w kościele muszę zachować powagę i skupienie. Nie powiem - niekiedy mam super dzień, gdzie mogę iść wszędzie bez problemów, ale daty ślubu nie sposób ustalić pod taki dzień - trzeba być naprawdę dobrą wróżką.

Mam pytanie czy jest jakaś inna możliwość przyjęcia tego kościelnego sakramentu, gdyż na dzień dzisiejszy po prostu nie dam rady stanąć na środku, patrzeć na kogoś kogo kocham i jednocześnie walczyć (lub co gorsza przegrać i uciec z przed ołtarza) z chorobą. Może ktoś miał podobny problem i już wie jak go pokonać?

pozdrawiam
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
03 sty 2008, 20:11

Re: nerwica a ślub

przez ane23 04 sty 2008, 20:32
Lukasz1979 napisał(a):Witam Wszystkich,

od ponad dwóch lat zmagam się z nerwicą - zaczeło się od kościoła, potem pojawiła się także, gdy przebywałem w miejscach publicznych lub korzystałem ze środków komunikacji publicznej. Ciągle towarzyszy mi niepewność, że odejde z tego świata (np. na serce) oraz chęć ucieczki do samochodu, domu lub w inne spokojne miejsce. Nie będę dalej opisywał symptomów mojej choroby i sposobu jej leczenia, gdyż jak temat wskazuje stanąłem przed dużym problemem, który chcę pokonać.

Mianowicie mam narzeczoną i chcielibyśmy zawrzeć związek małżeński. Nie wiem za bardzo jak tego dokonać - do kościoła chodzę niezwykle rzadko, gdyż po prostu się boję. Np. przed marketami też odczuwam strach, ale w nich zawsze mogę skoncentrować się na zakupach, czy nawet czytaniu składników na opakowaniu produktu, co pozwala mi nie mysleć o "głupotach" . Natomiast w kościele muszę zachować powagę i skupienie. Nie powiem - niekiedy mam super dzień, gdzie mogę iść wszędzie bez problemów, ale daty ślubu nie sposób ustalić pod taki dzień - trzeba być naprawdę dobrą wróżką.

Mam pytanie czy jest jakaś inna możliwość przyjęcia tego kościelnego sakramentu, gdyż na dzień dzisiejszy po prostu nie dam rady stanąć na środku, patrzeć na kogoś kogo kocham i jednocześnie walczyć (lub co gorsza przegrać i uciec z przed ołtarza) z chorobą. Może ktoś miał podobny problem i już wie jak go pokonać?

pozdrawiam


Łukaszu nie przejmuj się, nie jesteś sam. Miałam ten sam problem, raz nawet odwołałam ślub, na szczęście prawie nikogo jeszcze nie zaprosiliśmy, no i miałam wyrozumiałego faceta (teraz męża). Ja się bałam tego że będę w centrum uwagi i się zbłaźnię, że coś się stanie i wszyscy będą o mnie mówić i naśmiewać się, potem doszły wątpliwości że chyba nie kocham przyszłego męża - to był koszmar, im bliżej ślubu tym więcej lęków, myśli i wątpliwości.
Kilka miesięcy po odwołanym ślubie wzięliśmy ślub cywilny - jako takie przygotowanie, oswojenie się. Było tylko kilka osób. Po kolejnych 3 miesiącach był ślub kościelny, osób również było mało, zaprosiliśmy mniej niż połowę tego co planowaliśmy za 1 razem, miałam skromną sukienkę, nie było wesela a obiad w domu (mój dom daj mi duże poczucie bezpieczeństwa). Dzięki temu czułam się spokojniejsza, choć nadal przerażona - również tym że spanikuję i ucieknę. To był ogromny stres, przez cały czas myślałam czy nie uciec, czy nic się złego nie stanie, czy się nie skompromituję, naprawdę, chyba drugi raz bym się nie zdecydowała na to bez uprzedniego leczenia - mam na myśli pracę z psychologiem. Wtedy nie chodziłam na psychoterapię, nie umiałam sobie z tym radzić. To chyba jakaś fobia społeczna, takie unikanie wystąpień, ludzi i stresujących sytuacji. Czy masz kontakt z psychologiem? Czy rozmawiałeś z nim o swoim problemie ?

PS. wiem że ksiądz może udzielić ślubu w innym miejscu niż Kościół, ale to dość trudne do załatwienia, prawdę mówiąc nie słyszałam o takim przypadku, ale to ponoć możliwe. Natomiast ksiądz może skrócić mszę ( godziny do 40 minut - tak było u nas), czasem nawet zrezygnować z mszy i przeprowadzić jedynie samą ceremonię zaślubin (trwa około 15-20 min)- jednak dobrze gdybyś miał znajomego księdza, bo niechętnie się na to zgadzają, prędzej skrócą niż zrezygnują z mszy. Już prędzej ślub cywilny weźmiecie w plenerze :)
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
06 gru 2007, 00:32
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 32 gości

Przeskocz do