Skocz do zawartości
Nerwica.com

Straciłam dziecko


jasminum2

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

 

poruszam się tu nieco po omacku, bardzo proszę o wskazówki - czy są tu rodzicie, którzy stracili dziecko ?

Jestem niedoszłą mamą bliźniąt, urodziłam 2 dziewczynki w 24 tygodniu ciąży, jedna z nich po tygodniu odeszła. Druga, żyje i rokuje duże nadzieje na normalnym rozwój i samodzielne życie. To wydarzyło się ponad rok temu, w lipcu 2010 roku.

Od tego czasu mój świat runął. Od paru miesięcy żyję w klatce własnej psychiki. Dopiero teraz uświadamiam sobie swoją chorobę. Wszystko nasiliło się 3 miesiące temu, gdy wróciłam do pracy. Rzeczywistość wpędza mnie w tak silny stres, że brak mi sił. Dostałam się wreszcie jakis czas temu do psychiatry, dostałam miravil, ale skutki uboczne były tak silne, że po paru tabletkach nie odważyłam się już zażyć. W desperacji w ubiegły piątek pojechałam do lekarza rodzinnego z prośbą o lek - dostałam promolan, zażywam od 3 dni.

Piszę trochę bez ładu i składu, przepraszam. To forum znalazłam parę miesięcy temu, bo podejrzewałam, że mam lekką dperesję, ale zabrakło mi czasu i sił aby zacząć leczenie, co doprowadziło do strasznego stanu mojej psychiki. Zresztą karmiłam piersią jeszcze mojego wcześniaczka, więc i tak nie mogłabym nic zażywać. Zastanawiam się co dalej. Leki ? Czy powinnam szukać psychoterapeuty ?

Zamierzam zadzwonić do psychiatry, u którego zaczęłam leczenie, czy mam zażywać obecne leki, co dalej. To lekarz na nfz, nie pokładam dużych nadziei w ten tok leczenia. Szukam jakichś wskazówek, jakie macie doświadczenia ?

 

Dopóki przez 1,5 roku funkcjonowałam tylko w domu, z dziećmi mój stan nie był aż tak dokuczliwy, po powrocie do pracy, gdzie pracuję na stanowisku kierowniczym wpadłam w tak silny stres, że moje ciało czasem mnie przeraża - wymioty z nerwów, szumy w uchu, błyski w oku, zawroty głowy, silne bóle głowy, etc. Nie kontroluje stresu w jakim żyję, a moja praca nie należy do wyjątkowo stresujących - jest raczej spokojna. Boję się ludzi, mam lęk przed rozmową, wydawaniem dyspozycji, często płaczę. To wszystko przekłada się na moje życie rodzinne.

 

Brak mi sił, nie wiem co dalej.

 

Straciłam jedną z córeczek, z drugą mieliśmy wiele przejść i nerwów. Już jest z nią lepiej, budujemy dom, wydawać by się mogło, że jesteśmy na prostej...a właśnie teraz opadłam z sił i energii, gdyby nie dzieci, nie dałabym rady wstać, zaczynać dnia, nie chciałabym żyć...muszę zyć dla nich, choć to życie mnie nie cieszy, nie widzę pozytywów, nie myślę o przyszłości, walczę, żeby przezyć kolejny dzień.

 

Przepraszam za chaos,

 

jeżeli w tym chaosie ktoś doszukał się sensu, proszę niech napisze...

J.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj

 

Przeżyłam podobną historię, z tym ,że żadne z moich bliźniąt nie przeżyło. To było już wiele lat temu, teraz chyba czas wyleczył rany. Poza tym zawsze staram się również tłumaczyć ,że gdyby wtedy wszystko potoczyło się inaczej to na świecie nie byłoby mojej córki. Wiem jak to boli. Po tej historii pojawiły się u mnie pierwsze symptomy nerwicy. Poza tym osoby mi wtedy najbliższe nie stanęły na wysokości zadania.

Co mogę radzić Tobie? wg mnie powinnaś się leczyć, póki jeszcze w miarę funkcjonujesz bo samo raczej nie minie. Radzę odwiedzić psychiatrę ale i psychoterapeutę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×