Skocz do zawartości
Nerwica.com

Po pewnym czasie, również się witam.


sleepwalker

Rekomendowane odpowiedzi

Od pewnego czasu przeglądam to forum, od kilku dni jestem zalogowana, ale dopiero teraz odważyłam się napisać. A wszystko dlatego, że coraz bardziej wątpię w skuteczność mojej terapii. Od stycznia zaczęłam swoje cotygodniowe sesje terapeutyczne. Biorę też leki, najpierw Setaloft, teraz Asertin. Mimo leczenia cały czas odczuwam lęki, a depresyjne myśli mnie nie opuszczają… Przez wakacje ‘oderwałam’ się trochę od tego wszystkiego, zaniechałam wszelkie wizyty u lekarzy (mam trochę problemów ze zdrowiem), usprawiedliwiałam swoje unikanie związków brakiem czasu (boję się związków), ciągle coś robiłam (inni ludzie, nawet ja sama sobie wydaję się nudna),byłam oderwana od nieszczęść więc nie myślałam o wypadkach, straości itp. Ale teraz wakacje się kończą, zaraz zacznę praktyki i boję się tego porażenia rzeczywistością… Na nowo zaczęłam odczuwać problemy ze snem. Potrafię leżeć i odczuwać stres, taki nieuzasadniony. Przez to zdążyłam już sobie zedrzeć całe szkliwo z zębów. Nie mam pojęcia co dokładnie mi jest, ale widzę, że terapia wcale nie przynosi rezultatów. Psychiatra proponuje mi zwiększyć dawkę leków, psycholog mówi, żebym doświadczalnie w ogóle przestała je brać, a ja nie wiem czy w ogóle jest sens dalej to ciągnąć, chociaż widzę że sama sobie nie radzę i albo reaguję kompulsywnymi zachowaniami, albo kompletnym zniechęceniem i zamykaniem się w swoich czterech ścianach. Może śledząc historie innych na forum uda mi się znaleźć jakieś rozwiązanie. Muszę jakieś znaleźć, bo to czego najbardziej bym chciała tj. cofnąć albo chociaż zatrzymać czas, zostać na zawsze małą beztroską dziewczynką, która niczym nie musi się martwić i którą inni się opiekują, jest niemożliwe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm... czy masz jakis przyjaciół? wiesz, takie osoby, z którymi możesz porozmawiac o wszystkim. ja tez mam lęki przed wieloma rzeczami, czasem swiat mi sie na głowe wali i napawa mnie mysl że nie dam rady. mozliwe że za duzo od siebie wymagasz i dlatego ciągle odczuwasz lęk przed tym, że coś sie nie uda. i moze masz za mały kontakt z ludźmi. bo takie samotne siedzenie w domu jest najgorsza rzeczą jaka możesz zrobic, gdy wydaje ci się że nic nie ma sensu i się boisz codzienności. warto kogos poznac. ze związkami mozesz miec problem bo jesteś nieśmiała, boisz sie nowych kontaktów a może ktoś cie zranił w przeszłości i ten ból nie do konca został wyleczony? trudno mi sie wypowiedziec bo nie jestem psychologiem, ale kiedys tez miałam problem z nawiazywaniem kontaktów o zwiazkach mowy nie było. to tak z mojej perspektywy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jak jest teraz ze związkami u Ciebie? Inaczej niż kiedyś? Jeśli tak, to co pomogło Ci w zmianie?

Otacza mnie wiele ludzi, takich z którymi mogę porozmawiać o wszystkim dwóch. Wychodzę z domu na spotkania, imprezy itp. ale często nieustannie czuję się skrępowana, próbuję się dopasować do pozostałych, boję się być oceniona. Nawet gdy gdzieś jestem i bawię się dobrze to myślę o tym, żeby już być sama w domu i móc być sobą w końcu. Sama nie do końca wiem o co mi chodzi, przez to często na terapii nawet nie wiem co mówić. Co do związków to gdy już się z kimś spotykam to bardziej dlatego, że tak 'trzeba' niż jakbym sama z siebie chciała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no w moim przypadku to przezyłam dosc mocno taka niespełniona miłosć. i dlatego potem bałam sie zranienia. tym bardziej, że nie rozumiałam osobników płci przeciwnej którzy najpierw odwzajemniali uczucie (albo udawali) a potem sie wycofywali... w ogóle to jestem typem niesmiałej dziewczyny, cichej, duzo sie ucze, wole sporty niedruzynowe, imprezy rzadko. i tez mam wrażenie ze ludzie wciąz mnie oceniaja. ale ostatnio dzieki mojemu przyjacielowi zaczynam na to patrzec inaczej - po prostu bardziej w siebie wierze (bo ta niesmiałosc przesiadywanie w domu i niechec do ludzi i ich ocen względem mnie - wywołały u mnie kompleksy i całkiem zamknełam sie na swiat). a własnie mój przyjaciel codziennie mówi mi że jestem wspaniała wartosciowa dziewczyna, przypomina mi o dobrych stronach i zawsze tłumaczy że to co dla mnie wydaje sie okropne dla innych może byc niezauważalne (jak większośc młodych kobiet nie akceptuje sie w pełni). i to własnie mój przyjaciel przekonał mnie że przeciez podobam sie wielu mezczyznom i jest wielu wartosciowych facetów. dzięki temu ich dostrzegam i w koncu sie zakochałam w kims kto pokochał też mnie. wczesniej po prostu unikałam miłosci jak ognia, a o zakochaniu nie było mowy - nawet jesli cos czułam to zaraz urywałam znajomosc ze strachu przed odrzuceniem. uważałam sie za gorsza. zmianiając podejście do własnej osoby, swoje poczucie wartosci, zmieniłam tez sposób postrzegania swiata. i sądze ze to bardzo wazne w budowaniu zwiazków (pewnosc siebie i wiara w to, że sie uda a nawet jesli nie to problem nie tkwi w nas).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×