Skocz do zawartości
Nerwica.com

Jak sobie próbuję radzić...


Kryształ40

Rekomendowane odpowiedzi

W dniu 7.07.2026 o 06:40, Kryształ40 napisał(a):

-

Takie chwile są ważne. Bardzo ważne. Jesteśmy jednak osobami stadnymi i obecność ludzi nam bliskich, osób które lubimy i przy których czujemy się dobrze, jest dla nas terapeutyczna. Czasem jest to lepsze od jakiejkolwiek terapii, nawet takiej za 500zł. A zakupy... dają dawkę dopaminki i szczęścia. Takie drobne gesty i prezenty dla siebie i innych cieszą, zwłaszcza jak lubisz komuś coś podarować, to korzystasz podwójnie. Tak mają ludzie wrażliwi. A dbanie o siebie jest super. Uwielbiam kosmetyki, ciuszki i inne dziewczyńskie gadżety :D I nie musi to być droga rzecz. Czasem też idę do lumpa. Mam spoko rzeczy, które bardzo lubię. Pościele lubię też tam kupować.

 

W dniu 7.07.2026 o 06:40, Kryształ40 napisał(a):

-

A co się stało? Chyba jest jakiś temat na ten temat od Ciebie, to sprawdzę, bo nie jestem do końca w temacie.

Też mam niechęć do facetów. Ale powoli mi to przechodzi.

"Nie nienawidzę ludzi. Po prostu nienawidzę głupich ludzi... a większość ludzi jest głupia". ~ Dr. House 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, Verinia napisał(a):

A co się stało? Chyba jest jakiś temat na ten temat od Ciebie, to sprawdzę, bo nie jestem do końca w temacie.

Też mam niechęć do facetów. Ale powoli mi to przechodzi.

kochanek ją zostawił i to ja smuci a mąż wybaczyl romans...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

17 godzin temu, Dalila_ napisał(a):

Nikt się nie dziwi bo złamane serce to poważna depresja

Jest nawet takie coś takiego jak zespół złamanego serca. Niby uczucie jak podczas zawału serca. Nie wiem ale zagadnienie ciekawe. Dobrze, że mnie to ominie, a innym współczuję ulokowanie uczuć w niewłaściwą osobę i późniejszy rozpad tej iluzji bywa destrukcyjny i dewastujący. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Kryształ40 napisał(a):

-

Kto by załatwił to dodatkowe łóżko dla córki? Bo na pewno nie ten mężczyzna, który ma fobię. Fobii społecznej nie leczy się lekami, ani nawet nie widzę tu za bardzo zastosowania dla terapii, trzeba ciągle wystawiać się na niekomfortowe sytuacje, żeby z tego wyjść, czyli właśnie wychodzić z domu, rozmawiać z obcymi. Niepotrzebnie go wyręczałaś w obowiązkach domowych i życiowych. Może lepiej się stało, że Wam nie wyszło. Możesz zająć się teraz sobą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, czarna rzodkiew napisał(a):

Fobii społecznej nie leczy się lekami, ani nawet nie widzę tu za bardzo zastosowania dla terapii, trzeba ciągle wystawiać się na niekomfortowe sytuacje, żeby z tego wyjść, czyli właśnie wychodzić z domu, rozmawiać z obcymi.

Kiedy można powiedzieć, że się wyszło z fobii społecznej? Walczyłam z tym wiele lat, i chyba jeszcze resztki zostały. Są sytuacje, kiedy muszę "nastawić" głowę na jakieś zderzenie z człowiekiem, a większość sytuacji idzie już gładko. Nie zawsze jednak czuję się swobodnie. Czy to chodzi o samoocenę? Terapeutka zaprzeczyła, kiedy powiedziałam, że mam niską samoocenę. Powiedziała, że nie widzi tego u mnie. Męczyły mnie też natrętne myśli - wszystkie dotyczące ludzi i ich postrzegania mnie. Miałam traumę w szkole, gdzie byłam kozłem ofiarnym. A wcześniej byłam pewną siebie dziewczynką i szło w coraz gorsze poczucie własnej wartości. Zamknęłam się w domu i internecie. Tak jest do teraz, tylko że już nie czuję się gorsza, ale czasem czuję, że ktoś mnie ocenia. Ale może ocenia. Nie wiem. Wystawiałam się na wiele prób. Paradoksalnie pierwszy wybuch manii spowodował, że poczułam się ja Bóg. Niezniszczalna, lepsza. I od tamtej pory to poczucie wyjątkowości jest. 

Edytowane przez Verinia

"Nie nienawidzę ludzi. Po prostu nienawidzę głupich ludzi... a większość ludzi jest głupia". ~ Dr. House 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, Prince of darkness napisał(a):

Jest nawet takie coś takiego jak zespół złamanego serca. Niby uczucie jak podczas zawału serca. Nie wiem ale zagadnienie ciekawe. Dobrze, że mnie to ominie, a innym współczuję ulokowanie uczuć w niewłaściwą osobę i późniejszy rozpad tej iluzji bywa destrukcyjny i dewastujący. 

Trzeba mimo uczucia jak zawału serca żyć dalej. Nie lubię osób co się roztapiają nad sobą. Jedynie tragedia jakaś to może tłumaczyć a tak ja litości nie odczuwam i jestem z tych co mówią takiej osobie ogarnij się 

W sensie jak ktoś przechodzi tragedię mam multum empatii 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Kryształ40 będzie tak usuwał wątki i gubi się treść już drugi raz. Ok

Co to ma być i czemu admini wgl usuwają treści Xd wg mnie to głupie, miałeś konto pisałeś chcesz to załóż nowe a nie wtedy coś było i nagle nie ma. Czemu służy ta opcja w ogóle 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, Prince of darkness napisał(a):

Jest nawet takie coś takiego jak zespół złamanego serca. Niby uczucie jak podczas zawału serca. Nie wiem ale zagadnienie ciekawe.

Jest, tylko to ma trochę inne przyczyny niż złamane serce po rozstaniu ;) tzw. kardiomiopatia stresowa, rzadka, ale się zdarza. Objawy jak zawał, leczenie w szpitalu jak zawału, ale zawałem typowym nie jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

55 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Kryształ40 będzie tak usuwał wątki i gubi się treść już drugi raz. Ok

Co to ma być i czemu admini wgl usuwają treści Xd wg mnie to głupie, miałeś konto pisałeś chcesz to załóż nowe a nie wtedy coś było i nagle nie ma. Czemu służy ta opcja w ogóle 

52 minuty temu, Dalila_ napisał(a):

Bo ktoś chce tak i już.

Bo tak chciała i już. Z różnych mogła przyczyn.

56 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Ja chce rozwiązanie problemów swoich, pieniądze i dobra pogodę, zdrowie i pokój na świecie. 

Opatrzność Bożą 

Niechaj będzie dane Tobie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Dalila_ napisał(a):

Trzeba mimo uczucia jak zawału serca żyć dalej. Nie lubię osób co się roztapiają nad sobą. Jedynie tragedia jakaś to może tłumaczyć a tak ja litości nie odczuwam i jestem z tych co mówią takiej osobie ogarnij się 

W sensie jak ktoś przechodzi tragedię mam multum empatii 

Litowanie się nie pomoże jak ktoś ma miękkie serce to musi mieć twardą dupe. Life is brutal and full of zasadzkas. A empatii masz dużo to fakt 🙂

 

3 godziny temu, Noire Panthere napisał(a):

Jest, tylko to ma trochę inne przyczyny niż złamane serce po rozstaniu ;) tzw. kardiomiopatia stresowa, rzadka, ale się zdarza. Objawy jak zawał, leczenie w szpitalu jak zawału, ale zawałem typowym nie jest.

Jak zawsze w punkt 🙂. Karoshi to też ciekawe zjawisko prawda? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ludzie się zabijają z powodu rozstań. Dostają szaleństwa, zostają bezdomnymi, rzucają się z mostu. Częściej robią to mężczyźni. I co, lepiej powiem mu: - ogarnij się. Nie lituj się nad sobą, bo ja takich uczuć nie odczuwam. 

 

I tak sobie pomyślałam o pewnych ludziach. 

Edytowane przez Verinia

"Nie nienawidzę ludzi. Po prostu nienawidzę głupich ludzi... a większość ludzi jest głupia". ~ Dr. House 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No bo rozstanie moze byc bardzo ciezkie. Traci sie ukochana osobe i marzenia o niej. Czasem wali sie caly swiat, bo ten swiat sie budowalo z tym kims. Moje pierwsze rozstanie ciezko przezylam, nie chcialo mi sie zyc, chcialam sie tylko schowac i spac. Odrzucenie i podeptane marzenia potrafia bardzo bolec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja swoje nadal przeżuwam. Wracają pewne wspomnienia, emocje, uczucia w nieoczekiwanych momentach. Najczęściej podczas słuchania muzyki.

Związek zostawia na nas swoje piętno. Jedni dojdą do siebie po miesiącu, innie nie zapomną nigdy, inni po kilku latach wrócą do życia, a niektórzy... 

No ale można o tym gadać i gadać. Czy wina jest tu, czy tam. 

"Nie nienawidzę ludzi. Po prostu nienawidzę głupich ludzi... a większość ludzi jest głupia". ~ Dr. House 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, Verinia napisał(a):

Ja swoje nadal przeżuwam. Wracają pewne wspomnienia, emocje, uczucia w nieoczekiwanych momentach. Najczęściej podczas słuchania muzyki.

Związek zostawia na nas swoje piętno. Jedni dojdą do siebie po miesiącu, innie nie zapomną nigdy, inni po kilku latach wrócą do życia, a niektórzy... 

No ale można o tym gadać i gadać. Czy wina jest tu, czy tam. 

Zostawia piętno. Ale mając swoich bliskich choćby a Ty do tego stopnia na sobie się skupiasz że ktoś skończył związek i posypały ci się marzenia i cierpisz i rezygnujesz z życia to chyba taka osoba ma trochę więcej egoizmu w sobie. Ja ani za dzieciaka nie wierzyłam w świętego Mikołaja ani za dorosłego nie uważałam że jestem osoba której marzenia nie mają prawa się posypac :DJakby wiadomo chyba jaki jest świat  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 godzin temu, Noire Panthere napisał(a):

Jest, tylko to ma trochę inne przyczyny niż złamane serce po rozstaniu ;) tzw. kardiomiopatia stresowa, rzadka, ale się zdarza. Objawy jak zawał, leczenie w szpitalu jak zawału, ale zawałem typowym nie jest.

To znaczy że przeszłam zawał i zyje bez leczenia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiem, że ciężko Wam to wszystko zrozumieć. Targają mną różne emocje. Jest mi ciężko. Staram się iść na przód, ale ciągle robię krok w tył. Terapeutka stara się jak może- to bardzo dobra osoba, która uważnie słucha i widzi, że szczerze przyznaję się do swoich błędów. Dlaczego mi ciężko? Bo to nie był jeden dzień tylko praktycznie dwa lata. To jest sporo czasu jak dla mnie. Z niczym sobie nie radzę. Gdzie nie wyjdę to wszędzie coś mi się przypomina. Zazdroszczę tym którzy potrafią iść mimo wszystkiego naprzód. Koleżanki znają całą prawdę. Ostatnio kolega dzwonił z pracy, pytał co się dzieje, on jest po przejściach więc powiedziałam prawdę- nie oceniał. Byłam gotowa na to, że każdy mnie skrytykuje bo na to zasługuję, a oni podają mi rękę. Pytają kiedy wrócę do pracy, pytają co się ze mną stało, że tak schudłam. Innym o tym nie mówię. Nie każdy to zrozumie- walczę sama ze sobą.  Staram się wychodzić- na spotkanie z koleżanką, wychodzę z córką, na spacery, na rowery, nad morze. Nic mi nie daje ukojenia. Sama muszę odnaleźć sposób co może mnie uspokoić. Najważniejsze jest teraz skupić się na sobie- może to egoistyczne, ale moje zdrowie psychiczne jest najważniejsze tak samo jak i wasze..., albo mnie zrozumiecie albo i nie. Nie mam do nikogo żadnych pretensji.  

 

Edytowane przez Kryształ40

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×