Skocz do zawartości
Nerwica.com

Droga edukacji, wykształcenie, kursy. Pasje i zainteresowania. Opowiesz?


Verinia

Rekomendowane odpowiedzi

29 minut temu, Śmojda napisał(a):

Pomijając ratowanie świata(ja inaczej to interpretuję niż ratowanie czy zbawianie), to podstawowy problem jest w tym, że jeśli posiadam jakąś mocną predyspozycję do jakiegoś zawodu i to czasem skrajnie pozytywną, to posiadam też wady, które też bywają skrajnie negatywne.

 

Właśnie przykład z własnym przedsiębiorstwem. Skrajna uczciwość, brak kombinatorstwa i ryzykanctwa. Raczej taka firma długo nie pociągnie i będzie bardzo niszowa.

 

Praca z językami, co z tego, że mógłbym się ich się szybko uczyć, skoro mam dziadowski głos, więc kariery w callcenter nie zrobię, nie posiadam też cech jak naciągactwo czy wciskanie kitu.

 

Zawsze muszę mieć jakiś mocny deficyt, który będzie mi uniemożliwiał pracę czy naukę.

 

 

A czy to nie jest wymyslanie wymowek? Dlaczego myslisz, ze ze znajomoscia jezyka musisz pracowac w call centre? Przeciez jest tyle roznych prac, a call centre to raczej nie jest dla nikogo praca marzen, pracowalam kiedys w call centre i nikt tego nie lubil, to raczej byla praca tymczasowa, zeby oplacic rachunki.

Z drugiej strony, dzieki tej pracy wiele sie nauczylam i potem moglam sie dalej rozwijac, ale to nie byl jakis z gory ustalony plan. Po prostu gdy czlowiek zaczyna cos robic to moga sie pojawic nastepne mozliwosci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja teraz krótko i nie chce mi się rozpisywać, bo zaraz będę grał w gierkę :D

 

Szkoły całe życie nienawidziłem, może poza gimnazjum, bo fajne koleżanki były i nauczyciele też byli spoko. Z angielskiego miałem dobre oceny. A tak to nienawidziłem całe życie rano wstawać, szkoła to była męka, nienawidzę się uczyć, sprawdziany i prace domowe to była kara jakaś od losu. Wczesne lata podstawówki może były spoko, bo nie bylo takiej spiny ze szkołą, dużo czasu się spędzało na zewnątrz, grało w piłkę, a potem w gierki na kompie, było fajnie :D .

 

A liceum to już w ogóle totalna klapa, a w klasie maturalnej wylądowałem u psychiatry, bo nie radziłem sobie już psychicznie, a potem miesiąc wakacji, bo mi zwolnienie lekarz wypisał, musiałem siedzieć w domu i się leczyć, brać tabletki, a potem to już zaległości i mi się nie chciało, nawet na bal maturalny nie poszedłem, do próbnej matury też nie. Zaszyłem się w domu i grałem sobie tylko w Diablo, i słuchałem muzyki z wieży.

 

Dyrektorka oczywiście chciała, żebym dalej chodził, zajęcia indywidualne, miałem klasę powtarzać, ale nie eh :D . Gdybym miał się od nowa uczyć, to fajnie byłoby zostać inżynierem, tworzyłbym sobie odtwarzacze muzyczne albo słuchawki czy komputery, ale nie da rady, a szkoła kosztuję :D . Chciałem też być gwiazdą rocka :D 

 

Może w następnym życiu, na innym świecie :D Na tym są wojny, susze, upały, więc cienko widzę przyszłość ogólnie :D A miliarderem też już raczej nie będe, żeby sobie kupić wyspę i bunkier wybudować. 

 

W Anglii chodziłem do college, ale z angola też średnio mi szło, z matmy na drugim roku miałem najlepsze wyniki z egzaminów w całej grupie (po 78/83 punkty), bo pamiętałem dużo ze szkoły w Polsce, ale potem też presja, nauczycielka ucz się, bo ci dobrze idzie, to dostaniesz się dalej, a ja się zaszyłem na farmie daleko za miastem, i depresja myśli samobójcze, nie chce mi się uczyć :D. Zadzwoniłem do lekarza i proszę antydepresanty, bo mam chęć skończyć ze sobą :D 

 

A zamiast siedzieć w college i się uczyć, wolałem chodzić na wycieczki piesze i upijać się cydrami :D Samotność i te sprawy, człowiek przygnębiony, że nikogo nie ma i nie ma się do kogo odezwać nawet. Więc olewam wszystko i nie lubię się uczyć. Nie chce być kimś ani odnosić sukcesów. Dzienx

Edytowane przez KochamElcie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, Żaba Monika napisał(a):

A czy to nie jest wymyslanie wymowek? Dlaczego myslisz, ze ze znajomoscia jezyka musisz pracowac w call centre? Przeciez jest tyle roznych prac, a call centre to raczej nie jest dla nikogo praca marzen, pracowalam kiedys w call centre i nikt tego nie lubil, to raczej byla praca tymczasowa, zeby oplacic rachunki.

Z drugiej strony, dzieki tej pracy wiele sie nauczylam i potem moglam sie dalej rozwijac, ale to nie byl jakis z gory ustalony plan. Po prostu gdy czlowiek zaczyna cos robic to moga sie pojawic nastepne mozliwosci.

Call center, to chyba najszybsza praca na start i jest zapotrzebowanie na niszowe języki.

 

Inne moje pomysły na prace z językami obcymi bez wyższego wyksztalcenia: recepcja w hotelu - odpada również z powodu kiepskiego głosu. Doradca zawodowy też mi to odradził, bo praca mocno stresująca i dużo nieprzewidywalności.

 

Przedstawiciel handlowy - nie posiadam w ogóle podzielności uwagi, by prowadzić jakiekolwiek auto oraz brak gadany i wciskania kitu.

 

No nie wiem czy to takie wymówki, skoro posiadam deficyty w najbardziej podstawowych kwestiach.

 

Od razu będę do zwolnienia, bo nie będę miał wyników albo z powodu aparycji czy z powodu zachowania.

 

Mam kiepską konfigurację cech osobowości, zainteresowań oraz intelektualnych.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, Śmojda napisał(a):

Call center, to chyba najszybsza praca na start i jest zapotrzebowanie na niszowe języki.

 

Inne moje pomysły na prace z językami obcymi bez wyższego wyksztalcenia: recepcja w hotelu - odpada również z powodu kiepskiego głosu. Doradca zawodowy też mi to odradził, bo praca mocno stresująca i dużo nieprzewidywalności.

 

Przedstawiciel handlowy - nie posiadam w ogóle podzielności uwagi, by prowadzić jakiekolwiek auto oraz brak gadany i wciskania kitu.

 

No nie wiem czy to takie wymówki, skoro posiadam deficyty w najbardziej podstawowych kwestiach.

 

Od razu będę do zwolnienia, bo nie będę miał wyników albo z powodu aparycji czy z powodu zachowania.

 

Mam kiepską konfigurację cech osobowości, zainteresowań oraz intelektualnych.

 

Mozesz pomyslec o pracach, w ktorych nie trzeba byc przebojowym i nie trzeba nikomu nic wciskac. Szczerze mowiac to sama bym nie chciala takich prac, nie kazdy ma predyspozycje do uzerania sie z ludzmi. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Żaba Monika napisał(a):

Mozesz pomyslec o pracach, w ktorych nie trzeba byc przebojowym i nie trzeba nikomu nic wciskac. Szczerze mowiac to sama bym nie chciala takich prac, nie kazdy ma predyspozycje do uzerania sie z ludzmi. 

Mam zdiagnozowane od niedawna ADHD typu nieuważnego oraz zespół Aspergera.

 

Nie mam już pojęcia gdzie mogę pracować i w jakie kształcenie mogę iść. Po za tym wieku 35, to niektóre kierunki kształcenia odpadają - bez sensu by było iść na medycynę i ja skończyć w wieku 40+

 

Niby dla autystycznych najlepsze prace i kształcenie, to programowanie i praca na suchych faktach.

 

Próbowałem programować i kompletnie mi to nie wchodzi i jest to dla mnie niezrozumiałe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Śmojda napisał(a):

Mam zdiagnozowane od niedawna ADHD typu nieuważnego oraz zespół Aspergera.

 

Nie mam już pojęcia gdzie mogę pracować i w jakie kształcenie mogę iść. Po za tym wieku 35, to niektóre kierunki kształcenia odpadają - bez sensu by było iść na medycynę i ja skończyć w wieku 40+

 

Niby dla autystycznych najlepsze prace i kształcenie, to programowanie i praca na suchych faktach.

 

Próbowałem programować i kompletnie mi to nie wchodzi i jest to dla mnie niezrozumiałe.

A cos manualnego? Na przyklad bycie elektrykiem? To tez ciekawa praca moim zdaniem plus masz robote i ja robisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Żaba Monika napisał(a):

A cos manualnego? Na przyklad bycie elektrykiem? To tez ciekawa praca moim zdaniem plus masz robote i ja robisz.

Właśnie nie wiem czy podołałbym tego typu zawodom.

 

Ciężko mi idzie np. składanie mebli i nie mam do tego cierpliwości.

 

Kompletnie nie widzę siebie też jako budowlaniec, płytkarz.

 

U mnie w rodzinie od strony matki wszystkie dzieci i ich dzieci, mają dwie lewe ręce, jesli chodzi o manualne zajęcia - totalna dupowatość. Brak cioteczny prawdopodobnie też jest w spektrum, drugi może trochę.

 

Ten drugi bardzo daleko zaszedł zawodowo i naukowo, a jego dzieci poszły na całkiem prestiżowe kierunki.

 

Tylko ja jestem taka czarna owca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, Śmojda napisał(a):

Właśnie nie wiem czy podołałbym tego typu zawodom.

 

Ciężko mi idzie np. składanie mebli i nie mam do tego cierpliwości.

 

Kompletnie nie widzę siebie też jako budowlaniec, płytkarz.

 

U mnie w rodzinie od strony matki wszystkie dzieci i ich dzieci, mają dwie lewe ręce, jesli chodzi o manualne zajęcia - totalna dupowatość. Brak cioteczny prawdopodobnie też jest w spektrum, drugi może trochę.

 

Ten drugi bardzo daleko zaszedł zawodowo i naukowo, a jego dzieci poszły na całkiem prestiżowe kierunki.

 

Tylko ja jestem taka czarna owca.

Jesli nie sprobujesz to sie nie dowiesz.

Duzo ludzi pracuje byle jak albo nie wiedza co robia XD 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Żaba Monika napisał(a):

Jesli nie sprobujesz to sie nie dowiesz.

Duzo ludzi pracuje byle jak albo nie wiedza co robia XD 

Wiesz, ja mam teraz pracę za najniższą krajową i jest to praca póki co idealna dla mnie. Totalna monotonia, całkiem spora przewidywalność, niezbyt duża odpowiedzialność.

 

Niestety, awansu w takiej robocie nie ma, nawet pensji większej nie będzie, jakby mi przybyły jakieś umiejętności przydatne w tej pracy.

 

Tylko, że praca taka trochę niezbyt pewna z różnych względów.

 

Rozmawiałem z doradcą zawodowym, to w sumie mi nic nie pomogła i poleciła zostać gdzie pracuje 😅 Jak jej podawałem zawody, gdzie bym się widział, to stwierdziła, że do żadnej tego typu prac się nie nadaję przy mojej konfiguracji psychologicznej.

 

Czy to prawda czy po prostu mnie łatwo skreśliła na podstawie samej rozmowy - nie wiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 minuty temu, Śmojda napisał(a):

Wiesz, ja mam teraz pracę za najniższą krajową i jest to praca póki co idealna dla mnie. Totalna monotonia, całkiem spora przewidywalność, niezbyt duża odpowiedzialność.

 

Niestety, awansu w takiej robocie nie ma, nawet pensji większej nie będzie, jakby mi przybyły jakieś umiejętności przydatne w tej pracy.

 

Tylko, że praca taka trochę niezbyt pewna z różnych względów.

 

Rozmawiałem z doradcą zawodowym, to w sumie mi nic nie pomogła i poleciła zostać gdzie pracuje 😅 Jak jej podawałem zawody, gdzie bym się widział, to stwierdziła, że do żadnej tego typu prac się nie nadaję przy mojej konfiguracji psychologicznej.

 

Czy to prawda czy po prostu mnie łatwo skreśliła na podstawie samej rozmowy - nie wiem.

Ach, to spoko, jesli masz prace i Ci pasuje. Oczywiscie najlepiej miec taka prace, jaka sie lubi i zeby jeszcze byla dobrze platna, ale jesli mialabym wybrac tylko 1 opcje to wolalabym gorzej platna, ale zebym ja lubila. Pracowalam w stresujacych pracach i byl to koszmar (na dodatek zle placili lol).

Dziwne, ze Ci nie zaproponowala jakichs innych opcji, jest tyle roznych prac. Choc czasem lepszy wrobel w garsci niz kanarek na dachu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

11 minut temu, Śmojda napisał(a):

Wiesz, ja mam teraz pracę za najniższą krajową i jest to praca póki co idealna dla mnie. Totalna monotonia, całkiem spora przewidywalność, niezbyt duża odpowiedzialność.

 

Jeśli się w tym odnajdujesz, jest to komfortowe dla Ciebie, to zostań w tym. Jak będzie czas na zmiany, a może będzie, to coś zadziałasz. Bez presji. Moja praca jest monotonna również, bezstresowa. Nie mam zamiaru jej zmieniać. NIe wyobrażam sobie działać w jakiemś miejscu, gdzie może być stres, mobbing i pośpiech. Nie widzę się w innej pracy, bo w tej mam kontakt z ludźmi, stałymi klientami, co bardzo lubię. Jestem cały czas na świeżym powietrzu. Trochę podnoszenia, trochę układania i "aranżacji" :D Ale przede wszystkim godziny pracy - wstaję 4/5 rano, w domu 12/13. Parę dni w tygodniu, bo nie ma teraz potrzeby aż takiego "zarabiania". A jak kiedyś będę miała inny plan na siebie, to może. Kto wie, co przyniesie przyszłość :D Pamiętam jak znajomy mówił, że jak zacznę tę pracę, a nie pójdę na studia, to już nie wrócę na studia. Miał rację :D 

"Nie nienawidzę ludzi. Po prostu nienawidzę głupich ludzi... a większość ludzi jest głupia". ~ Dr. House 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

@Śmojdamam pytanko. Czy u Ciebie są jakieś cechy pozytywne, jakie "daje" Aperger? Bo słyszałam, że tacy ludzie mogą spędzać bardzo dużo czasy nad swoimi wąskimi zainteresowaniami. MIeć takiego bzika na jakimś punkcie. Miałam kiedyś chłopaka, który miał Aspergera i on bardzo lubił samochody,a dokładnie Mercedesy. Coś tam jeszcze robił... nie pamiętam dokładnie. Miał świetny gust muzyczny i był ciekawym człowiekiem. Bystry też. Ale to było jeszcze w szkole. I był to związek na odległość - dużą. 

 

Mi na komisji, gdzie odwoływałam się w sprawie nieprzyznaniu mi renty, na samym końcu miałam napisane na "opisie" mnie - (...)Dodatkowo stwierdza się degradację osobowości, zanik uczuć wyższych i autyzm

Moja psychiatra na to: - To co Ty jej powiedziałaś? :D 

 

No ale w zasadzie mogę być na jakieś tam skali autyzmu. Coś tam mi się zgadza. Mam problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego. Jakoś oczy mnie rozpraszają. Problemy z utrzymaniem relacji. Mogę być wszędzie i nigdzie, ale szybko tracę zainteresowanie. Jestem bardzo specyficzna. Nie da się o mnie powiedzieć "zwyczajna". Mam coś w ekspresji, sposobie mowy, czy choćby przekonaniach, co odbiega daleko od normy. Czy uznaję to za jakiś mój defekt? Nie wiem. Wywalone mam w sumie już. Skoro mam tyle zaburzeń, to nie chce mi się już tak siebie biczować, że jestem nie taka, jakby chcieli tego inni. Świat i tak sobie tańczy,.

"Nie nienawidzę ludzi. Po prostu nienawidzę głupich ludzi... a większość ludzi jest głupia". ~ Dr. House 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest mi dobrze w tej pracy, ale obawiam się czy kiedyś jej nie stracę z różnych względów i będę zmuszony iść do ,,normalnej,, pracy. Mam gołe średnie wykształcenie, a te moje ukończone kursy są nic nie warte - pracownik biurowy czy ten grafik.

 

Dlatego chciałbym się jakoś zabezpieczyć na przyszłość.

 

Mnie kiedyś stymulowano bym szedł na technika farmacji, bo bardzo szybko zapamiętuje leki i wszelkie technikalia z nimi związane. W obsłudze ludzi bym pewnie sobie poradził. Tylko co z tego, skoro trzeba liczyć dobrze w pamięci i nie wolno się machnąć, bo można kogoś przez pomyłkę zabić albo dostać karę od NFZ. Ja nie potrafię liczyć w pamięci, nawet niskich wartości, a już w ogóle bym się nie doliczył, gdybym miał przeliczać ilość tabletek, zwłaszcza jakby były w niestandardowym dawkowaniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Śmojda napisał(a):

Ja nie potrafię liczyć w pamięci, nawet niskich wartości, a już w ogóle bym się nie doliczył, gdybym miał przeliczać ilość tabletek, zwłaszcza jakby były w niestandardowym dawkowaniu.

Da się tego nauczyć. Ja muszę wydawać w pamięci, bo jest to praca bez kasy fiskalnej. Na początku jak było milion osób, a ja musze liczyć, wydawać. Sto osób o coś pyta, a ja z fobią społeczną. Wejście na głęboką wodę. Nauczyła mnie ta praca radzić sobie w takich sytuacjach, gdzie jest adrenalina związana z liczeniem na szybko. Nauczyłam się mieć "dobrą gadkę", żeby sprzedać, coś doradzić. Także praktyka czyni mistrza. Polecam kiedyś zaryzykować. Wejście jest straszne, ale potem da się. Nie zawsze w pracy jest super, trzeba też mieć farta. 

5 minut temu, Śmojda napisał(a):

Dlatego chciałbym się jakoś zabezpieczyć na przyszłość.

Czaję. No to niech Ci się przyśni plan. A tak serio... odpuść na razie. Pomysł sam przyjdzie, tak myślę. Na siłę nie ma co kminić i się denerwować. Masz pracę i tego się trzymaj. A jak chcesz się zabezpieczyć, no to nie wiem. Ja sama nie wiem, co kiedyś będzie. 

"Nie nienawidzę ludzi. Po prostu nienawidzę głupich ludzi... a większość ludzi jest głupia". ~ Dr. House 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 minut temu, Verinia napisał(a):

 

@Śmojdamam pytanko. Czy u Ciebie są jakieś cechy pozytywne, jakie "daje" Aperger? Bo słyszałam, że tacy ludzie mogą spędzać bardzo dużo czasy nad swoimi wąskimi zainteresowaniami. MIeć takiego bzika na jakimś punkcie. Miałam kiedyś chłopaka, który miał Aspergera i on bardzo lubił samochody,a dokładnie Mercedesy. Coś tam jeszcze robił... nie pamiętam dokładnie. Miał świetny gust muzyczny i był ciekawym człowiekiem. Bystry też. Ale to było jeszcze w szkole. I był to związek na odległość - dużą. 

 

Mi na komisji, gdzie odwoływałam się w sprawie nieprzyznaniu mi renty, na samym końcu miałam napisane na "opisie" mnie - (...)Dodatkowo stwierdza się degradację osobowości, zanik uczuć wyższych i autyzm

Moja psychiatra na to: - To co Ty jej powiedziałaś? :D 

 

No ale w zasadzie mogę być na jakieś tam skali autyzmu. Coś tam mi się zgadza. Mam problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego. Jakoś oczy mnie rozpraszają. Problemy z utrzymaniem relacji. Mogę być wszędzie i nigdzie, ale szybko tracę zainteresowanie. Jestem bardzo specyficzna. Nie da się o mnie powiedzieć "zwyczajna". Mam coś w ekspresji, sposobie mowy, czy choćby przekonaniach, co odbiega daleko od normy. Czy uznaję to za jakiś mój defekt? Nie wiem. Wywalone mam w sumie już. Skoro mam tyle zaburzeń, to nie chce mi się już tak siebie biczować, że jestem nie taka, jakby chcieli tego inni. Świat i tak sobie tańczy,.

Właśnie te moje zalety są jednocześnie wadami. Jestem skrupulatny, konkretny, widzę szczegóły, mam dobrą pamięć i pasję do niekonwencjonalnych rzeczy, jeśli mi przypadną do gustu. Jestem też w pewnych dziedzinach perfekcjonistą, ale na ekscentryczny sposób.

 

Tak więc mnie pasjonuje farmakologia - działanie leków, interakcje, uboki leków czy medycyna i z łatwością zapamiętuje medyczne rzeczy. Myślę, że nie miałbym problemu z nauką anatomii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, Śmojda napisał(a):

Właśnie te moje zalety są jednocześnie wadami. Jestem skrupulatny, konkretny, widzę szczegóły, mam dobrą pamięć i pasję do niekonwencjonalnych rzeczy, jeśli mi przypadną do gustu. Jestem też w pewnych dziedzinach perfekcjonistą, ale na ekscentryczny sposób.

 

Tak więc mnie pasjonuje farmakologia - działanie leków, interakcje, uboki leków czy medycyna i z łatwością zapamiętuje medyczne rzeczy. Myślę, że nie miałbym problemu z nauką anatomii.

No ale wady właśnie można podbić na zalety. Super, że Cię interesuje farmakologia, bo mnie też. Uwielbiam czytać o tych wszystkich lekach. Opracowania, badania, hypka czytam. Tzn. teraz już rzadziej, bo akurat inetersowałam się głownie tym, co biorę lub chcę brać. Moja lekarka zawsze kierowała się moim zdaniem w sprawie leków, bo wiedziała, że coś tam czytam. Czasem robiłam notatki, żeby wiedzieć o tych receptorach, jak działają, ich trudne nazwy. Nie jestem w tym dobra jakoś, ale gdzieś tam lubię te wszystkie informacje o lekach 🙂 Do medycyny bym się nie nadawała. Jestem bardziej w artystycznym kierunku ukształtowana, czy tam humanistycznym. Kiedyś mocno wchodziłam w psychologię, ale jakoś mnie to znudziło. Jakby, mam fazę na inne rzeczy. Co jakiś czas mam inne zajawki. 

 

No czytam właśnie, że w Apergerze jest dobra pamięć. To mega zaleta. No i piszą, że można dużo osiągnąć w takich naukowych sprawach. Czemu masz takie niskie mniemanie o sobie?

"Nie nienawidzę ludzi. Po prostu nienawidzę głupich ludzi... a większość ludzi jest głupia". ~ Dr. House 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

31 minut temu, Śmojda napisał(a):

Jest mi dobrze w tej pracy, ale obawiam się czy kiedyś jej nie stracę z różnych względów i będę zmuszony iść do ,,normalnej,, pracy. Mam gołe średnie wykształcenie, a te moje ukończone kursy są nic nie warte - pracownik biurowy czy ten grafik.

 

Dlatego chciałbym się jakoś zabezpieczyć na przyszłość.

 

Mnie kiedyś stymulowano bym szedł na technika farmacji, bo bardzo szybko zapamiętuje leki i wszelkie technikalia z nimi związane. W obsłudze ludzi bym pewnie sobie poradził. Tylko co z tego, skoro trzeba liczyć dobrze w pamięci i nie wolno się machnąć, bo można kogoś przez pomyłkę zabić albo dostać karę od NFZ. Ja nie potrafię liczyć w pamięci, nawet niskich wartości, a już w ogóle bym się nie doliczył, gdybym miał przeliczać ilość tabletek, zwłaszcza jakby były w niestandardowym dawkowaniu.

A czemu trzeba to liczyc w pamieci? Takie maja wymogi?

Zwlaszcza jesli pomylka wiaze sie z duzymi konsekwencjami to troche dziwne, ze polegaja na liczeniu w pamieci, a nie na komputerze. Kazdy sie moze pomylic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Verinia napisał(a):

No ale wady właśnie można podbić na zalety. Super, że Cię interesuje farmakologia, bo mnie też. Uwielbiam czytać o tych wszystkich lekach. Opracowania, badania, hypka czytam. Tzn. teraz już rzadziej, bo akurat inetersowałam się głownie tym, co biorę lub chcę brać. Moja lekarka zawsze kierowała się moim zdaniem w sprawie leków, bo wiedziała, że coś tam czytam. Czasem robiłam notatki, żeby wiedzieć o tych receptorach, jak działają, ich trudne nazwy. Nie jestem w tym dobra jakoś, ale gdzieś tam lubię te wszystkie informacje o lekach 🙂 Do medycyny bym się nie nadawała. Jestem bardziej w artystycznym kierunku ukształtowana, czy tam humanistycznym. Kiedyś mocno wchodziłam w psychologię, ale jakoś mnie to znudziło. Jakby, mam fazę na inne rzeczy. Co jakiś czas mam inne zajawki. 

 

No czytam właśnie, że w Apergerze jest dobra pamięć. To mega zaleta. No i piszą, że można dużo osiągnąć w takich naukowych sprawach. Czemu masz takie niskie mniemanie o sobie?

To pisałem czego mam niskie mniemanie 🐸

 

Zawsze miałem zainteresowania naukowe i miałem sporą wiedzę, choć nie ekspercką. Za dzieciaka, to byłem takim podwórkowym ,,omnibusem,,. Tworzyłem różne wynalazki.

 

W wieku 13 lat dostałem komputer i  wciągnąłem i się mocno na lata. Zastanawiam się czy może komputer nie spowodował u mnie jakiegoś stępienia, bo późniejszych latach tego 130iq w testach nie było.

 

Wszystkie kierunki studiów, gdzie się widziałem i dalej widzę, wymagają bardzo dobrej znajomości matematyki. Humanistyczne kierunki mnie kompletnie nie interesują z resztą są dla mnie stratą czasu, bo po większości z nich nie ma pracy. Jedyny wyjątek, to filologie, choć może i coś więcej by się znalazło.

 

Innym ludziom intelekt jakoś dostosowuje się do zainteresowań czy pracy.

 

Jak ktoś jest totalnie tępy do ,,wyższej,, nauki i go to kompletnie nie interesuje, to w zamian jest doskonały i ma zajawkę w takich rzeczach jak budowlanka i inne tego typu zawody manualne. I odwrotnie też tak jest.

 

A ja nie mogę robić jednego, bo jest dla mnie to całkowicie niedostępne, a drugie mnie kompletnie nie interesuje i mam do tego dwie lewe ręce.

 

Więc nie mogę robić nic i pozostaje mi zamiatanie ulic czy składanie długopisów 🤤

 

A wiedzę pozyskuję i nawet mógłbym jeszcze czytać podręczniki akademickie, tylko po co mi taka ekspercka wiedza np. z dziedziny mykologii czy nuklearna, skoro ona mi się zupełnie do niczego nie przyda? Chyba tylko do szpanowania ludziom, że mam średnie bez matury i mam wiedzę prawie jak profesor.

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

18 minut temu, Żaba Monika napisał(a):

A czemu trzeba to liczyc w pamieci? Takie maja wymogi?

Zwlaszcza jesli pomylka wiaze sie z duzymi konsekwencjami to troche dziwne, ze polegaja na liczeniu w pamieci, a nie na komputerze. Kazdy sie moze pomylic.

Nie wiem czy mają takie wymogi, bo nie dopytywałem. Ale kolega opowiadał, że zdarzały się pomyłki  jego znajomym. Mówił, że najgorsze jest przeliczanie pieluch na refundację, bo tutaj łatwo o pomyłkę i są jakieś niejasności i potem konsekwencje są z tego powodu, jak się pomylisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

10 minut temu, Śmojda napisał(a):

A wiedzę pozyskuję i nawet mógłbym jeszcze czytać podręczniki akademickie, tylko po co mi taka ekspercka wiedza np. z dziedziny mykologii czy nuklearna, skoro ona mi się zupełnie do niczego nie przyda? Chyba tylko do szpanowania ludziom, że mam średnie bez matury i mam wiedzę prawie jak profesor.

"Czytajcie książki. Każda kartka jest jak 5 zł w waszą inwestycję". - słowa dziennikarza w mojej szkole na warsztatach. Nie pamiętam kto to mówił, ale były to ważne słowa dla mnie. Nigdy nie wiesz, co przyniesie przyszłość i czy los się do Ciebie nie uśmiechnie. 

"Nie nienawidzę ludzi. Po prostu nienawidzę głupich ludzi... a większość ludzi jest głupia". ~ Dr. House 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Verinia napisał(a):

"Czytajcie książki. Każda kartka jest jak 5 zł w waszą inwestycję". - słowa dziennikarza w mojej szkole na warsztatach. Nie pamiętam kto to mówił, ale były to ważne słowa dla mnie. Nigdy nie wiesz, co przyniesie przyszłość i czy los się do Ciebie nie uśmiechnie. 

Jeśli wymyślą lek na deficyty umysłowe to tak. 

 

A matury z matmy raczej nie zniosą, by chociaż załapać się na jakiś kierunek humanistyczny.

 

Tak jak powiedziałem, moja ew. wiedza akademicka służyłaby wyłącznie szpanowaniu, dlatego ja się w nią nie zagłębiam. Mnie tylko interesuje wiedza standardowa, która może się też przydać w praktyce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×