Skocz do zawartości
Nerwica.com

Dubel


LIVING IN THE HELL

Rekomendowane odpowiedzi

Hejka, 

Nigdy nie pomyślałam iż może istnieć coś gorszego niż piekło... Żyje w nim od dwóch lat... strarajajac się znaleźć sensowne wytłumaczenie tego co mnie spotkało... Dwa lata temu położyłam się spać , kiedy obudziłam się rano wraz z otwaciem oczu obudzilam się jako inna osoba ! Bez jakichkolwiek emocji! Leżałam godzinami wpatrując sie w sufit jak sparaliżowana probujac znaleźć  sensowne wytłumaczenie tego co się stało!? W mojej glowie byla pustka tak jakgdyby moj mozg sie zresetował i zaczął działać od zera zostawiając tylko wspomina świata w którym żyłam. Po dwóch dniach było mi ciężko rozważałam szpital psychiatryczny i żałuję że nie zglosilam się do nich wtedy o pomoc ! Po 4 dniach  umówiłam się z koleżanka na zakupy . Po wyjściu z domu to było coś niesamowitego uwierzcie mi że najlepszy pisarz książek  "fantasy" nie potrafiłby nakreślić tego co ja przeżywałam... To było jakbym znalazła się w "obcym świecie" wszytko do okoła domy , auta , ludzie byli inni...Teraz zbiegiem czasu wiem dlaczego tak się działo ...spróbuje wam wyjaśnić !  Każdy z nas jest inny , nie ma na świecie takich samych osób!  Każdy z nas odczuwa emocje inaczej, pomimo tego iż jak lecą łzy to znaczy że jesteśmy smutni itd jednak wpływ na nasze odczucia mają nasi rodzice , rodzeństwo, przyjaciele , miejsce w którym dorastamy , to jak wyglądamy kształtuje nasze emocje w każdym z nas.  Ja budząc się nie czułam nic ! I w momencie kiedy wyszlam na ulice pomimo iz kształty budynków się nie zmieniły to dla mnie było to nowym miejscem!  Wyobraźcie sobie że zamieniacie się z kolegą osobowością  i on przechodząc koło danego budynku czuł nienawiść a wy szczęście w zależności co wam się w tym miejscu przydarzyło i teraz wszystko do okoła odbieracie w inny sposób tylko ja nie czułam swoich emocji i nie odczuwalam nic nawet tych które miałyby być zamienione z inną osobą. Wytrzymałam tak około 2h kiedy weszłam do jednego z ulubionych sklepów nic mnie tam nie interesowało, nie mogłam nawet skupić się na jednej rzeczy.  Nagle szybkie bicie serca, brak powietrza wybiegłam na zewnątrz próbując złapać oddech rozgladajac się do okoła ogarnąło mnie takie uczucie strachu/lęku jednak nie było ono takie jak kiedyś... było straszne tak ogromne i nie wytlumaczalne ! Biegiem wracałam do domu. Dwa dni pózniej umówiłam się z przyjaciółmi na piwo . Spotkaliśmy się w barze i było mi łatwiej z opanowaniem tego co do okoła więc spędziłam w ich towarzystwie jakieś 5 h.  Kolejne dwa dni od tego momentu obudziłam się z atakiem paniki, byłam zmęczona i to było nie do zniesienia, trzeslam się chcąc ze sobą skończyć jednak starałam ogarnąć myśli i napisałam smsa do przyjaciółki. Przebiegła do mnie , zabrała do swojego mieszkania i dała diazepan po którym spałam. Następnego dnia zaciagneła mnie do przychodni......

 

To był początek z mojego nowego życia i doświadczeń....

 

Będę bardzo wdzięczna za Państwa komentarze , porady ...itd . Może ktoś znalazł się w takiej sytuacji lub zna kogoś ...proszę tym bardziej o kontakt.

 

Opisze resztę wydarzeń w krótce gdyż obecnie nie czuje się zbyt dobrze .

Chciałbym podkreślić bo byłam często pytana  przez osoby z portali o narkotyki itd.

Nie biorę narkotyków, raz na dwa lata kiedy byłam odwiedzić przyjaciółkę w Holandii to zapaliłam z nią... Piłam alkohol w weekendy itd obecnie nie pije wogule . Nie brałam żadnych leków przed tym co się stało...Pale papierosy.  Rodzinkę mam wspaniałą żadnych traumatycznych zdarzeń.  Jedyne co mogło spowodować to "COŚ" to nadmierny stress. Byłam w toksycznym związku przez 8 lat. Odeszłam od partnera co nie było łatwe...W tym samym czasie dostałam awans, wpakowalam się w kolejną chora relacje, dostałam następny awans , pracowałam przez rok praktycznie na dwie prace gdyż nie mogli znaleźć nikogo na moje poprzednie stanowisko. Zamieszkał u mnie brat z którym ciągle miałam problemy , kolejny brat wylądował w szpitalu. .. I pewnego dnia zaczęłam mieć trudności z wykonywaniem codziennych czynności.  Brak snu , koncentracji, ataki paniki zadzwoniłam do przychodni dostałam poradę aby zapisać się na terapię... 6 godzin raz w tygodniu które niestety nie pomogły mi wręcz przeciwnie...wprowadziły chaos w obecnym czasie.  Postanowiłam odciąć się od wszystkiego co mogłoby negatywnie wpływać na mój stan zdrowia, odeszlam nawet z pracy która kochałam.  Niedługo po tem  obudzialam się w tym PIEKLE. 

Mam informacje również że choroby psychiczne można odziedziczyc w genach więc stwierdzam iz żadna z osób w mojej rodzinie nie zmagała się z niczym oprócz babci która w wieku 70 lat zachorowała na Alzheimer . No i rodzina z mojego taty strony to Zydzi. Moj tata jest Katolikiem z resztą rodziny mam słaby kontakt . Czasem pisze z kuzynem z Israela a reszta mieszka w USA i to tak również od święta jakąś wiadomość. Sama nie mieszkam w Polsce. Wyjechałalam w wieku 21 lat.

 

Byłam energiczna, czułam satysfakcję kiedy mogłam pomagać innym , nie wyróżniałam ludzi pod względem kasy , wieku , ukończonej szkoły itd . Zawsze lubiłam rozmawiać ze wszystkimi, szkoła mnie nudziła jednak w pracy uwielbiałam się uczyć, rozwijać umiejętności...kochałam podróżować, weekend na sofie nie był w moim stylu więc często spędzałam czas z moja Chrzesnicą. Nie mam własnych dzieci. Łatwo ufalam ludziom, byłam wredna i stanowcza. Wyróżniałam się automatycznym zapamiętywaniem numerów. Zawsze przyciagalam do siebie ludzi ...nie wiem czym ...miałam duże grono przyjaciół, znajomych. Nie przywiazywalam wagi do wydatków i odkładania kasy zawsze byłam rozrzutna. Zbieranie pochwał budowalo moje ego. Miałam jakieś zasady którymi się zawsze kierowałam. Nie nawidzilam klamstwa.  Poznając obce osoby w pubie czy na wakacjach rozmawiałam z każdym do okoła jednak kiedy poznawalam kogoś od kogo oczekiwałem czegoś...siedziałam zawsze cicho obserwując i słuchając danej osoby aby ja lepiej poznać i łatwiej dostać to czego chciałam...muszę się przyznać iż trochę manipulowalam ludźmi gdyż pomagając im wiedziałam że będę później miała korzyści...

Pracowałam jako Team Leader, Technik Zywieniowy ale nie mogłam wysiedziec na dupie w biorze i zaczęłam prace jako Kierownik w między czasie ucząc się robić duże projekty...

 

Nie wiem co jeszcze mogę napisać, napewno znalazłby się więc wad ...Ale to opiszę później. 

 

Mam nadzieję że znajdziecie chwilę żeby przeczytać ta moja historię...

 

Pozdrawiam Serdecznie!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

×