Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
zabijaka

Jak się psychicznie czujecie w związku z ogłoszeniem epidemii w Polsce?

Rekomendowane odpowiedzi

Ja też najpierw się z tego śmiałam, ale odkąd zamknęli mi uczelnię wzięłam na poważnie tę epidemię. Boję się o moje dwie babcie- wczoraj jedna z mamą poszły na działkę i długo nie wracały, dzwoniłam, żeby się upewnić, czy wszystko gra, bo mi się przypomniała sytuacja sprzed roku, gdzie dzwonię do mamy, żeby się zapytać czy już wraca z dziadkiem, a tu wiadomość, że dziadek nie żyje. Nadal pamiętam ten szok i niedowierzanie, kocham swoją rodzinę, mimo, że tego nie okazuję (bo nie umiem uczuć okazywać), ale bym się załamała, jakby znowu ktoś odszedł. W dodatku bardzo boję się śmierci, tego, że jest nieunikniona. Boję się też bólu fizycznego, boję się, że będę cierpieć podczas jakiejś choroby, która mnie wykończy- najbardziej boję się takich chorób jak cholera, dżuma, ospa. Boję się też, że wskutek tego kryzysu wybuchnie jakaś wojna, będziemy głodować, nie zobaczę swoich bliskich, już nigdy nic nie będzie jak wcześniej. 

Ale takie myśli nachodzą mnie tylko przed pójściem spać, w ciągu dnia jestem raczej spokojna, bo mam mnóstwo rzeczy na głowie (studia) i własne problemy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze parę miesięcy pandemii a straty w gospodarce i spustoszenia w ludzkiej psychice będą jak po wielkiej wojnie. Człowiek będzie bał się człowieka bo każdy to potencjalny nosiciel, unikał miejsc publicznych bo wszędzie czyhają niewidoczne wirusy. No i część ludzi zobaczy jak wygląda prawdziwa bieda, czy nawet głód. A ja chciałem w tym roku trochę podróżować po świecie, to już nieaktualne, kto wie może na zawsze.    

Ta pandemia to paliwo dla mojego pesymistycznego podejścia do świata, ciągle zastanawiam się jak bardzo będzie źle i że zmarnowałem kupę lat życia i nic mnie już dobrego  nie czeka bo pandemia zniszczy wszystko. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie życzę najgorszemu wrogowi tego, przez co przechodzę od kad zaczęła się ta cała epidemia. To, jakie Stany lękowe przechodzę i ataki paniki przechodzi ludzkie pojęcie.. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moj stan tez uległ zmianie na gorsze ja sie wykoncze przez tego wirusa wszedzie mowa o nim i az mi zle sie oddycha wieczny lęk 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Mag85 napisał:

Moj stan tez uległ zmianie na gorsze ja sie wykoncze przez tego wirusa wszedzie mowa o nim i az mi zle sie oddycha wieczny lęk 

Każde kichnięcie, zakaslanie lub płytki oddech (spowodowany nerwica i atakami) i już myśl że jestem zarazona.. Codziennie modlę się o koniec tego koszmaru, był początek będzie i koniec i powtarzam sobie NIE MA TAKIEJ CHMURY, PRZEZ KTÓRE SŁOŃCE SIĘ NIE PRZEDOSTANIE! 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, S. Mrs napisał:

Każde kichnięcie, zakaslanie lub płytki oddech (spowodowany nerwica i atakami) i już myśl że jestem zarazona.. Codziennie modlę się o koniec tego koszmaru, był początek będzie i koniec i powtarzam sobie NIE MA TAKIEJ CHMURY, PRZEZ KTÓRE SŁOŃCE SIĘ NIE PRZEDOSTANIE! 

Ja tez tak mam. Przez napędzająca się nerwice mam objawy fizyczne, ciężkość w oddychaniu kłucie w klatce, wrażenie ze ucisku w płucach. Masakra. Zastanawiam się wtedy czy to nerwica czy już zakażenie i czy będę umiala je rozpoznać... tez się modlę. 
tylko to nam zostało, wiara i pozytywne nastawienie... 

trzymajcie się 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
20 godzin temu, Psychoanalepsja_SS napisał:

Z drugiej strony mam możliwość zderzyć się z czymś niesamowitym. Świat nie jest taki, jaki był do tej pory, jest tak zakrzywiony, jak nie był chyba jeszcze za mojego życia. Skala tego zjawiska i reakcje ludzi oraz instytucji są takie niecodzienne. Niesamowite.

"Niesamowite" to termin freudowski, termin tego co wychodzi spoza świadomego. Porusza, bo wiemy że ciągle był, ale w sumie taki "nie nasz", nie opowiedziany świadomie kawałek. Wyłazi nieświadome, spychane. Wreszcie mamy okazję tego dotknąć, czegoś się nauczyć. Pękł gorset.

Piszecie o lęku, ale takie pęknięcie gorsetu to także szansa. Wyłazi teraz to co sie zaniedbało, co się chciało ale odchodziło na później, to co było słabym punktem. Rozstrzygają się ambiwalencje. Mamy to teraz przed nosem, ale oprócz lęku jest jeszcze szansa. Na zmianę - stylu życia, pracy, relacji, na mądrość.  Na przebranżowienie się, na zrobienie rzeczy które się chciało, na podróż wewnętrzną.

Ja wiem, że dobrze odrobiłam lekcję i nie boję się. Tj ego lęka się śmierci i jeszcze by pożyło, ale w sumie nawet nie dopuszczam mysli o tym, że mi sie coś stanie. Na razie mam co chciałam- mogę mieszkać na wsi i pracować zdalnie a tego bardzo pragnęłam. Dopóki jestem w Grze, to ok, bo wiem czym jest Gra i kim jestem. Jestem silna, wprowadziłam przez ostatnie dwa lata sporo zmian w swoim życiu i wiem że jestem na dobrym kursie. Więc jestem spokojna, ufam życiu, co nie znaczy, że będzie "dobrze" w egotycznym znaczeniu. To co mnie otacza jest piękne (cokolwiek to nie jest, bo wiem, że pod spodem Pustka) i cieszę się każdym oddechem. I tego życzę innym.

Wyłączcie me(n)dia, praktykujcie mindfulness, dbajcie o swoje sieci społeczne, nie róbcie na siłę planów bo nie wiadomo jak będzie i kiedy. Taka metoda AA- jeden dzień porządnie przeżyć. :).

Jeden dzień.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, doi napisał:

Jestem silna, wprowadziłam przez ostatnie dwa lata sporo zmian w swoim życiu i wiem że jestem na dobrym kursie. Więc jestem spokojna, ufam życiu, co nie znaczy, że będzie "dobrze" w egotycznym znaczeniu. To co mnie otacza jest piękne (cokolwiek to nie jest, bo wiem, że pod spodem Pustka) i cieszę się każdym oddechem. I tego życzę innym.

Ładnie 🙂 U mnie chyba podobnie pod tym względem, że tego koronawirusa przestałam się bać. Jakoś tak doszłam do wniosku, że jestem silna i wytrwała i nic mi nie grozi. Może to trochę wypieranie rzeczywistości, nie wiem, nauczyłam się skupiać na tym, co jest teraz, a teraz niesie ze sobą tyle wielkich wyzwań, że mnie przyszłość niewiele obchodzi. Co będzie to będzie. 

 

Boję się tylko czasem o swoje finanse. Ale też nieszczególnie, bo wciąż kompulsywnie kupuję sobie gry i książki, zamiast oszczędzać na papier ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To niepojęte, że moje chore zachowania znalazły uzasadnienie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie to bardziej irytuje niż straszy. Przez to wszystko musiałem odłożyć parę pierwszorzędnych dla mnie spraw i ogółem całe życie wywróciło mi się do góry nogami. Psychicznie czuję się dobrze. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

koronapolityka to nie jest pomysł polskiego rządu, polski rząd tylko "musiał" się dostosować

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja z uwagi na problem depresyjno lękowy bardzo źle znoszę stresy. Od miesiąca mam problemy gastryczne a niedawno dołączyły problemy lękowe. Może nie wprost związane z wirusem. Po prostu stres pogorszył przebieg choroby. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja sobie pomyślałem, że ten czas może być dla mnie szansą ponieważ mam na wszystko więcej czasu i postanowiłem nadrobić zaległości w pewnych sprawach. Na razie idzie mi nieźle i czuje się lepiej niż wcześniej. Zobaczymy co będzie dalej. Epidemia nie powoduje u mnie dużego lęku choć zaczynam się martwić co będzie np. za 2 miesiące.  Mimo wszystko nie myślę dużo o wirusie i nie oglądam wiadomości. Obawiam się tylko, że przy tak długim odosobnieniu nasili się u mnie fobia społeczna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiem tak,jeśli tak długo bedzie,a nie zanosi się na to ma to ponoć trwać dwa lata jakiś koszmar,ale oby to były brednie tylko,kto wie może akurat po świetach wielkanocnych troszkę chociaż w jakimś stopniu uspokoi sie ten wirus..Bo jak tak ma być długo to grozi kapitalizm państwowy na skraju ubóstwa i wg..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie nadaję się do niczego dziś. Nie wiem czemu ale pogorszenia kryzysy zawsze występują w odstępach kilku dni np 3. Moją poradnię zamknęli niestety i został tylko lekarz rodzinny w formie telporady. Na razie zalecił zwiększyć dawkę leków dwukrotnie do dawki terapeutycznej. Dał zwolnienie bo po nocy bez zmrużenia oka nie jestem w stanie nic zupełnie. Paraliżujący lęk, jakiś wewnętrzny stres, żołądek i jelita robią co chcą, potwornie duszno. Tylko czemu pomimo brania leków tak się nasiliło? 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wirusa jakoś kompletnie się nie boję. natomiast z powodu uwięzienia w domu czuję się kiepsko. mam dużo pracy, łącza działają słabo, mąż i dzieci non stop w domu, zero odskoczni. dobrze że mam mocne leki, inaczej bym już zwariowała :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

skupiam się na przyjemnościach, robię sobie ciepłą kąpiel, myję włosy, myję zęby, wpuszczam krople do oczu, przygotowuję dobre jedzenie i picie, z mamą pogadam, telewizji nie oglądam, bo temat koronawirusa jest nie na moje nerwy, tym bardziej nie chcę umierać, widok trumny mnie przeraża.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czuje sie koszmarnie. Zwolnili mnie z pracy (z powodu redukcji etatów spowodowanej epidemia), możliwe (a raczej bardzo prawdopodobne) że bede musiała odwołać wesele na które czekaliśmy 3 lata (oczywiście uważam że to jedyne wyjście w takiej sytuacji, zdrowie swoje i innych ważniejsze od wesela ale jakoś tak przykro jednak:() i ogolnie boje się o życie moje, mojej mamy i wgl całej rodziny ... i o gospodarkę też się boje. Jest do dupy. Czekam Na jakieś dobre wieści ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Myślę, że ten okres dla osób z nerwicą to duże wyzwanie, najgorzej jest chyba dla tych co i tak już myśleli katastroficznie albo Ci z OCD. A teraz spełniają się wszystkie najczarniejsze scenariusze. Nie wiadomo co gorsze czy strach przed zachorowaniem swoim lub rodziny czy strach, że nie będzie na rachunki i jedzenie, gdy już będą dalsze zwolnienia z pracy. Od wczoraj trwa fala zwolnień. Szukam sposobów jak to przetrwać. Podzielcie się jak radzicie sobie teraz z myślami. Jak czują się osoby z OCD nerwicą natręctw? Polecam porady dla osób zaburzeniami obsesyjno- kompulsywnymi zaburzenia obsesyjno- kompulsywne ocd.

Edytowane przez Heledore
usunięto link

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przez pierwsze 2 tygodnie było dobrze. Chyba potrzebowałam przerwy od terapii. Natomiast ostatnie dwa tygodnie były słabe: czuję się średnio, mam stany lękowe, w ciągu dnia nie mogę się za nic zabrać. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Ja natomiast z tego miejsca chciałem serdecznie podziękować kwarantannie, ponieważ dzięki niej:

 

- dokończyłem remont mieszkania

- przeczytałem jak dotąd 3 bardzo interesujące książki

- dosyć mocno doszlifowałem angielski

- nauczyłem się kilku wymagających trików żonglerskich

- opracowałem skuteczne strategie treningu fizycznego w domu

 

Kwarantanno, dobrze że jesteś.

Edytowane przez stass

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×