Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

stass

Użytkownik
  • Zawartość

    4
  • Rejestracja

  1. stass

    Jak żyć z brzydka twarza?

    Na jakich podstawach postrzegasz siebie za brzydką? Czy te podstawy oparte są na rzeczywistych faktach które to jednoznacznie potwierdzają, czy raczej oparte są na Twojej interpretacji, wyobrażeniach i domysłach (bo tak mi się wydaje; tak myślę - bo tak myślę) Jałowość w relacjach damsko męskich czy ogólnie w relacjach z ludźmi, może wynikać z Twojego unikajacego temperamentu z którego nie zdajesz sobie sprawy, może wynikać z niskiej wibracji (energii), braku odpowiednich kompetencji społecznych etc. A Ty (twoje ego) nie będąc świadomą tych powodów, znajduje sobie bardzo przekonujący i pozornie racjonalny powód - jestem brzydalem. Wyjdź ze swojej głowy, wyobraź sobie jak fizycznie wychodzisz z siebie, odpal sobie swoją przeszłość na dużym projektorze i oglądaj ją jak film, jako zwykły, postronny widz, który tylko ogląda i nie dorabia żadnych historyjek, nie komentuje ani nie ocenia, i postaraj się odpowiedzieć na powyższe pytania. Pozytywna ocena innych tylko nakarmi na chwilę Twoje ego ale nie naprawi Twojej własnej oceny która jest zniekształcona.
  2. Do tego momentu nie miałem pojęcia kim jest William James, aż mi głupio. Jeżeli miałbym Ci wskazać moją inspiracje to byłby to Anthony de mello oraz generalnie filozofia i strategie mentalne dalekiego wschodu.
  3. Przejmujesz się losem innych bo się z nimi identyfikujesz, i wchodzisz w określoną rolę i odtwarzasz jej uczucia i emocje. To jest mechanizm nad którym da się zapanować i go kontrolować. Kiedyś jeździłem do takiej starszej Pani na rehabilitacje domową, spotykaliśmy się przez dłuższy czas, aż pewnego dnia jej córka zadzwoniła do mnie z informacją że mama zmarła, pękł tętniak. Z racji że dostałem w życiu już kilka takich wiadomości, wiedziałem jak zareagować, odpowiedziałem (w skrócie) - Rozumiem, dziękuję za informacje, wszystkiego dobrego. Mama słuchała naszej rozmowy obok, i po wszystkim zarzuciła mi że bardzo "bezdusznie" przeprowadziłem tą rozmowę. Ani nie wyraziłem swojego współczucia, ani nie powiedziałem że mi przykro. Bo jak bym jej współczuł to prawdopodobnie popsuł bym sobie resztę dnia a może i nawet tygodnia, zamiast identyfikować się z jej cierpieniem, odebrałem tylko czystą informację. Pozatym moje współczucie ani nie poprawiło by stanu emocjonalnego córki, ani tym bardziej nie spowodowało zmartwychwstania jej mamy. Akurat na temat śmierci mam korzystnie wypracowane przekonania które pomagają mi ją znosić, czy to u obcych, członków rodziny, czy nawet mojego ukochanego kota. Takie jak: -każdy organiczny twór ziemski ma swój początek i koniec, rośliny po czasie więdną, wysychają, drzewa się łamią, owoce gniją a ludzie umierają, to jest tak oczywiste i naturalne jak to że codziennie wschodzi słońce. -czas i moment śmierci jest tym najwłaściwszym, człowiek umiera wtedy kiedy ma umrzeć, nie wcześniej ani nie później, ten moment gdy to się stało, było momentem jedynym słusznym i właściwym. - śmierć daje to, czego szukam przez całe życie,- przebudzenie i wolność. Duch opuszcza ograniczajacą materię i w końcu idzie tam, gdzie czuje się najlepiej, czyli do astrala. Dla chrześcijan oczywiście może to być niebo ☺ Więc podsumowując, przedewszystkim staraj się wychodzić ponad swoje JA, kwestionujac to co odczuwasz, pytaj siebie;-czy ja chce to odczuwać, czy mi to jest potrzebne?czy drugiej stronie to potrzebne? Czy moja empatia cokolwiek wniesie? Empatia jest w porządku, dopóki nie zatracasz w niej siebie
  4. 1. Skąd wiesz wiesz co myśli reszta świata, skoro jedyne myśli jakie możesz znać to własne? 2. Nie ma znaczenia co Ty myślisz, ani co myśli ktokolwiek inny, bo myśli to ulotne wirtualne byty, które nie mają żadnego związku z rzeczywistością, jedynie ją zniekształcają, Ty w ten krzywy obraz bezrefleksyjnie wierzysz i na jego podstawie budujesz sobie swój własny nieprawdziwy model świata który wydaje Ci się prawdziwy i żyjesz jak w matrixie. 3. Typy, o których tak myślisz, prawdopodobnie nawet nie wiedzą że istniejesz, i podczas gdy Ty produkujesz swoje myśli, oni poznają nowe dziewczyny i miło spędzają czas. 4. Gdy sam wychodzisz do klubu, to znaczy że.... sam wychodzisz do klubu, nic mniej, nic więcej. Cała pozostała historia (bajerant, desperat, podrywacz) jest dorabiana przez ludzkie ego, domysły, wyobrażenia, iluzje. Nie daj się im porwać, nie wchodź w nie bo stracisz kontakt z rzeczywistością i faktami. 5. W wychodzenie samemu do klubu nie ma nic złego, jeżeli nie robisz przy tym nikomu krzywdy, nie wrzucasz tabletek gwałtu dziewczynom do drinków ani nie okradasz ich przy barze. Czy z którymkolwiek z powyższych punktów jesteś w stanie się nie zgodzić?
×