Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Karo02

Użytkownik
  • Zawartość

    47
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Cześć wszystkim . Mam 19 lat (rocznikowo 20) i kompletnie nie umiem w relacje damsko-męskie. Nie chodzi o to, że nie umiem nikogo zainteresować sobą, bo faceci nie kończą ze mną po 1 spotkaniu. Bardziej chodzi o to, że nie umiem zatrzymać nikogo na dłużej i moje "związki" są mega toksyczne. Oczywiście wiem, że wina leży głównie u mnie i popełniam szereg błędów. Niestety ciągle podobne i nie mam pojęcia jak stworzyć zdrowy związek. Możliwe przyczyna jest też to, że jestem z rodziny dysfunkcyjnej w której było trochę przemocy i nie nauczyłam się jak rozwiązywać konflikty w sposób zdrowy i jak radzić sobie z emocjami. W związku bądź relacji jestem osobą bardzo niestabilną, często krzywdzę tym inne osoby albo po prostu zrażam do siebie. Jestem w stanie codziennie robić awantury bez powodu czy czepiać się, bo mam jakieś tam oczekiwania a druga osoba ich nie spełnia. Też jak druga osoba nie robi tego co bym chciała to jestem w stanie od razu sobie wmówić, że ta relacja jest do kosza i zaczynam pod wpływem emocji z tą osobą zrywać i to się zdarza często. Nie raz na kilka miesięcy a co kilka dni i osoba czuje się ze mną jak na takiej tykającej bombie która zaraz może wybuchnąć nie wiadomo czemu. Po czasie osoby przestają mi ufać, są zranione, zrażone i to one ode mnie odchodzą co jest dla mnie bolesne. Ufać w sensie nie zdrady, ale wiedzą, że w każdej chwili może mi coś odwalić i np zacznę robić awantury w których odwołuje spotkanie i nie chce drugiej osoby znać, wyzywam, bo nie odpisała mi tak jakbym chciała albo coś tam robiła i nie odpisała od razu. Wiem brzmi to strasznie i pewnie jest to mega uciążliwe dla innych ludzi. Źle się z tym czuje, że doprowadzam do takich sytuacji, bo sama sobie psuje relacje i jakieś relacje mogłyby trwać dłużej i być piękniejsze a ja sobie je sama niszczę chyba głównie pod wpływem emocji i mam duże oczekiwania do osoby która można rzec dopiero poznaje i są to początki związku.Bardzo się boje, że nie bede w stanie nikogo zatrzymać na dłużej. Na początku faceci chcą się ze mną spotykać, sami inicjują spotkania, piszą do mnie, ale ja mam większe wymagania oni nie potrafią im sprostać, bo po 1 o nich nie mówie w normalny sposób a jest awantura, wymuszanie, rozszczeniowość. Jedna wielka masakra. Byłam w ostatniej relacji taka męcząca i awanturująca, że chłopak mnie musiał z 3 razy zablokować na kilka godzin, bo pisałam dużo wiadomości i nie umiał mnie uspokoić i też miał tego zwyczajnie dość. Na spotkaniu też potrafię reagować emocjonalnie, ale jest nieco lepiej niż przez wiadomości. Co może być głupie, żeby przez jakieś sms dochodziło do takich sytuacji z mojej strony. Po 3 spotkaniu jeszcze to akceptował, ale jak po każdym spotkaniu były awantury przez sms czy telefon to nie umiał tego wytrzymać. Uważał, że chciał jedynie takiej normalności, bez awantur, jazd. Potem chciałam to naprawić jakoś, ale było za późno, bo za dużo już dziur było w relacji.Jednym słowem związek ze mną to nie przyjemność a MĘCZARNIA.Czy mogłybyście mnie jakoś wesprzeć w tym wszystkim, dać jakieś rady odnośnie budowania związków.Wiem, że mam dopiero 19 lat i czas na długie związki, ale są osoby młodsze czy w tym samym wieku co tworzą związki długie i są w miare normalne. Pewnie niedojrzałe, ale nie toksyczne. Chciałabym kogoś zatrzymać na dłużej i być w szczęśliwej relacji więcej niż miesiąc czy kilka miesięcy.ps: Zanim zaczniecie pisać o terapii to chodzę do psychologa, ale od niedawna.
  2. Karo02

    lęki w relacji

    No właśnie zaczynam się dusić. Tu blisko w realu. Słowa, że jestem jego, mówi mi zdrobnieniami. A przez wiadomości fakt jest miły ale bez jakiś bliskosci większych. Nie wiem już na czym do końca stoję. Rozumiem że to początek i są osoby co nie wchodzą od razu w związki, że wola się pospotykac najpierw ale mnie to zaczyna męczyć. Już się momentami nawet nie cieszę że do niego jadę. Aby co? Znowu być blisko i znowu aby był potem na pewien dystans przez SMS?. Dobra dzisiaj mil życzył mi miłego dnia i interesuje się mną, zadaje pytania i to miłe ale mam wrażenie że jesteśmy blisko niby w realu ale nie jest przekonany do mnie ab w związek wejść i ja to odczuwam i wariuje. A że jestem wrazliwa to odczuwam 100 razy bardziej. Przez co sama zaczynam się do naszych rozmów dystansować. Wolę się zająć sobą aby nie analizować i się nie zasmucać. Ale wiem że przez to nieco się oddalamy i on może tego nie rozumie. Bo pisze i zawsze.odposywalam szybciej a teraz z godzinnym opóźnieniem. Bardzo go lubię w realu, podoba mi się ale ten jego stosunek że nie wejdzie w związek bo nie jest przekonany mnie odrzuca. A zarazem mną się interesuje i proponuje spotkania to moim zdaniem wóz albo przewóz. Albo bierze odpowiedzialność i wchodzi w związek albo nie. Boję się że zmarnuje mi czas. Wiem mam zaledwie 20 lat ale przed sobą kilka relacji takich właśnie nie znaczących, jedynie przygoda i zabawa i mnie to zmęczyło. Chciałabym coś na dłużej. Dbac o kogoś i wejść w normalny, fajny związek. Jasne miłe spędzanie czasu jest super ale no szukam czegoś dłuższego. Nie będzie się deklarował i po jakimś czasie mi powie ze to jednak nie to i zmarnowane kilka miesięcy ale śmieszne jest to że nawet ktoś po roku może nas zostawić z dnia na dzień. Że to chyba mój strach przed odrzuceniem. Zeiazki są mega trudne bo nigdy się nie ma.pewnosci a chciałabym aby ktoś został ze mną na wieki... Poza tym mam potrzeby aby mieć dziecko już za rok nawet dwa. Ktoś ppmysli że niepoważna ja bo bardzo młoda ale skoro mam takie potrzeby i chciałabym rodzinę założyć w wieku 22 lat to coś złego? Każdy ma inne inspiracje. Ja chce dziecko. Ale wiem że warto mieć te dziecko z kimś sensownym z kimś co się zbudowało super relacje partnerska. A co jeśli nie znajdę takiej osoby... wiem może za bardzo patrzę dlugodystansowo.
  3. Karo02

    lęki w relacji

    W realu jest bardzo fajnie. Jest inaczej, bo możemy się przytulić, jest wtedy czuły poprzez gesty. Nawet nie musi jakoś słodzić, gesty wystarczą. Choć i tak kilka razy powiedział, że jestem jego i mi to wystarczyło. Chciałabym tak też przez wiadomości, ale on pisze mi mało kiedy coś romantycznego. Jest duży przeskok i nie umiem się połapać. Wyobraź sobie, że jesteś z kimś blisko, spędzasz z tą osobą kilka dni. A potem ona do ciebie pisze jak do kolegi. Dużo pytań mi zadaje, nie powiem, ale nie ma buziaczków, słodkich słów. Czuje jakbym pisała z kumplem. Rozumiem, że oficjalnie razem nie jesteśmy i dopiero spotykamy się miesiąc, ale w realu my się serio zachowujemy jakbyśmy byli w związku. Poznałam jego rodziców, babcie już, bo mieszka na tej samej wsi. Nie oczekuje szybkich deklaracji, bo jesteśmy w trakcie poznawania się, ale kurczę nie umiem znieść tego przeskoku. Tak mam w planach studiować w jego okolicy. Tak to byśmy mieli do siebie 15-20 min busem czy pociągiem i moglibyśmy się spotykać niemalże codziennie. Tak są ogólnie męczace i nie umiem się odnaleźć za bardzo. Łatwiej mi by było jakby przez wiadomości był bardziej czuły, ale przecież nie będę naciskać na niego szczególnie że nie jesteśmy razem np pół roku. A miesiąc się poznajemy i można rzec, że ta relacja jest bliska związku, że kręcimy ze sobą.
  4. Spotykam się z pewnym chłopakiem. Niby nasza relacja rozgrywa się spoko. Byłam u niego ostatnio na kilka dni i w trakcie naszego wypadku już chciał się umówić na kolejny i za kilka dni znowu się spotykamy, ale nie umiem poradzić sobie z rozłąką (dzieli nas odległość 200 km) i mam silne lęki przez co ciągle widzę jakieś zagrożenia. Mimo odległości to widzimy się za 5 dni znowu na kilka dni. Powinnam się ciszyć, że sam wyszedł z inicjatywą i że znowu się spotykamy, ale niestety wszystko mi przysłaniają moje lęki, że coś jest nie tak. Nie lubię z nim pisać. W realu jest miło, super się gada, jesteśmy blisko a przez wiadomości wszystko jest sztywne przez co myślę, że się oddala. Pisze do mnie, interesuje się mną, zadaje pytania, ale wolałabym aby przez wiadomości byl bardziej nie wiem jak to określić słodki?. Taki jak w realu a jest taki przeskok. Chciałabym być z nim blisko również przez wiadomości. Wiem, że to wszystko dziecinne i w ogóle. Sama nie wiem skąd tak mam, że nasz kontakt mnie mega stresuję przez neta, bo doszukuje się, że on nie wiem mnie odrzuci mimo, że się ze mną kontaktuje i mnie nie olewa. Wystarczy, że napisze bez emotikonki jakiś czas to ja dostaję płaczu i buzują we mnie silne emocje, boję się, czuję lęk i mnie to bardzo męczy. Wiem to niezbyt normalne, nie wiem jak sobie z tym poradzić. Staram się skupiać na sobie i ciągle mieć w głowie, że i tak się spotykamy i nie muszę aż tak dużej wagi przykładać wiadomością na messengerze, że mi się podoba bardzo w realu. Nie umiem znieść tego napięcia... E-mail
  5. Poznałem 2 miesiące temu dziewczynę. Spodobała mi się i spotykaliśmy się regularnie. Relacja szła w kierunku związku więc zaproponowałem jej wspólny wyjazd w góry na 2 dni. Pojechaliśmy i fajnie spędzaliśmy czas. Chodziliśmy po górach i knajpkach, spacerowaliśmy. Niestety dziewczynie bardzo odwaliło. Wcześniej podobnie zachowywała się przez wiadomości, były sygnały ostrzegawcze, ale je bagatelizowałem choć mnie te sytuacje w pewien sposób dotykały. Myślałem, że skoro tak pisze przez wiadomości a na spotkaniach jest fajnie to skupię się na tym co jest na spotkaniu. No i chodzi o to, że przez wiadomości wpadała w dziwne wybuchy, nic się nie działo, bo mieliśmy kontakt codziennie. Nie zaniedbywałem kontaktu, często pisałem pierwszy a i tak jej było "mało" i robiła mi przy tym pretensję. Jak jej nie odpisywałem tak jak ona chce to wpadała w szał przez wiadomości i potrafiła za jednym razem wysłać ich 30 pod rząd w których raniła mnie swoimi słowami typu, że teraz jesteśmy tylko w koleżeństwie, bo napisałem coś nie tak według niej (ale to były jej fantazje, bo była normalna rozmowa), albo jak coś pomagałem siostrze to potrafiła dzwonić po 10 razy i w tych wiadomościach było coś, że ona chce tylko koleżeństwa skoro coś tam. Potem mówiła, że to w gniewie, ale już wtedy nie umiałem tego pojąć. No i te wybuchy były co 2 dni, bo coś tam nie tak jej odpisałem a liczyła na coś innego albo tylko jednym słowem a nie rozpisywałem się, bo np nie czuje potrzeby pisać wypracowań i ona robiła mi nawet problemy bo odpisałem "oki" i uważała, że ją olewam mimo, że codziennie z rana do niej coś tam pisałem więc nie dawałem jej żadnych podstaw do tego. Ona chyba chciała aby ciągle było romantycznie, ale tak się nie da być ciągle czułym przez wiadomości, bo ma sie swoje sprawy itd chyba mnie rozumiecie?, ale nigdy jej nie olewałem w ciągu kilku min miała odpowiedz, sam coś pisałem. No i przymykałem na to oko i na tym wyjeździe jej powiedziałem, że musimy coś zrobić aby nam się lepiej pisało przez te wiadomości, bo tak to ciągle jakieś wybuchy są niepotrzebne to stwierdziła, że to tylko wiadomości i postara się aż takiego znaczenia im nie dawać, ale ciągle czuje się olewana przeze mnie i mało ważna. I nie wiem czy tutaj nie wychodzą jej jakieś braki?. Bo szczerze mnie to zaczeło męczyć i ranić bo staram się nie tak że mi nie zależy (wkońcu sam do niej pisze, proponuje spotkania) i boje sie wejsc w wiadomości, że znowu wybuch bo znowu jej cos nie pasuje. Przechodząc do tego wypadu bo to co zrobiła to mną wstrząsnęło i ciągle się waham czy dać tej znajomości szanse aby rozwijała się dalej. No a więc w górach jak byliśmy zachciało mi się spać na drugi dzień i w drodze do hotelu jej to mówiłem, że nie wyspałem się poprzedniej nocy i położę się spa, bo oczy mi się same zamykają. Na i kłade sie do łóżka a tak smutna mina i sie pytam co sie dzieje i stwierdziła, że ma za mało czułości to ja przytulam choć naprawdę chciało mi się spać i jak już prawie zasypiałem to powiedziała mi że musimy porozmawiać szczerze i powiedziała, że ma ochotę się bardziej poprzytulać bo w sumie jest okazja. To ja, że innym razem bardzo chętnie, ale teraz jestem spiący. To wpadła w szał, że co z nią nie tak, że czemu nie chce jej dać więcej czułości skoro ona tego potrzebuje. Starałem się jej wytłumaczyć, że mam potrzebe snu i beda jeszcze sytuacje gdzie bardziej sie poprzytulamy a teraz chce spać to wpadła w jeszcze większy lament i zaczęła mi płakać. Nie wiedziałem co sie dzieje, bo dla mnie to normalne, że jak druga osoba chce spać to się aż tak nie przeżywa i rozumie sie potrzebe drugiej strony i nic sie takiego nie działo. To stwierdziła, że mam gdzieś jej potrzeby. To znowu powatrzam to samo, że chce po prostu spać, że nie mam nawet siły na większe czułości bo wie dobrze ze mało spalismy poprzedniej nocy i jest spiący i że codziennie nie trzeba się zabawiać, bo nie zawsze się ma na to ochotę czy siłę. To nie zrozumiała i powiedziała coś co mnie szczerze zabolało. bo zapraszam ja, organizuje wypad, robimy to co chce a ona mi powiedziała bo po prostu chciałem iśc spać. Rozumiecie normalna potrzeba i myslalem ze druga osoba to zrozumie, bo chyba tak powinno być to mi powiedziała prosto w twarz, że w sumie to pewnie znajdzie facetów lepszych ode mnie którzy ją zaspokają i stwierdziła, że napewno takich znajdzie. Normalnie mnie zmurowało i już przestałem się w ogóle odzywać. Po 15 min stwierdziła, że idzie spać do drugiego pokoju, nie powstrzymywałem je. Na nastepny dzień też nic nie wyjaśniała, milczała. Całą drogę milczeliśmy i myślałem, że to koniec. Tak to odczytałem, bo powiedziała mi sama, żę znajdzie lepszych ode mnie i poszłą spać do drugiego pokoju a na drugi dzień nie nawiązuje do tej sytuacji i mało rozmawiamy w trakcie drogi, tak w ogóle to ja już nie umiałem z nią gadać po tym. Pojechała pociągiem i myślałem że to koniec kontaktu. No, ale w domu zaczęła mi pisać, że przeprasza, że powiedziała to w złości ja jej napisałem, że bardzo odwaliła i nie chce jej przeprosin i niczego już chyba, bo mnie ta sytuacja rozwaliła wewnętrznie. Nie rozumiem czego ode mnie oczekuje, że bedzie jak dawniej po takim tekście? że sie pogodzimy i zapomne o tym co mi powiedziała, że ludzie nie maja uczuć, dumy, honoru. Bo ona jakby chciała się pogodzić a ja nie wiem czy dalej w to brnąć w ogóle tego nie rozumiem. Jak wam na kimś zależy dziewczyny i nic sie takiego nie dzieje, bo facet chce isc spac, albo nawet nie ma ochoty na bliższe zbliżenia to chyba nie robicie dramy. Ogólnie mogło jej sie nie podobać ale takich słów przykrych się po prostu nie mówi. Poza tym to nie było w trakcie kłótni gdzie oboje nas poniosło, ale normalna sytuacje gdzie chciałem iść spać i nie było powodu do dramy. Wszystko mnie zdusiło, pierw wiadomosci ze chce tylko koleżeństwa gdzie bylismy często blisko na spotkaniach potem ten tekst, ja nie umiem z nią nawet po tym pisać. A ona oczekuje, że jej to wybaczę kiedy prosiłem ją juz nie raz aby przez wiadomości nie robiła wybuchów to robi je ciągle i mnie okłamuje, że nie bede już tak a potem znowu... czemu powiedziała takie słowa i nie zerwała po nich ze mną znajomości? jak mam sobie w ogóle wytłumaczyć jej słowa? ona mysli ze ja od tak o tym zapomne? jak sie nie da i w człowieku to siedzi.
  6. Zależy. Czasami ja, czasami ktoś inny. Też jak się uśmiecham to osobie łatwiej podejść i zagadać, bo daje jej sygnały, że chce. Kontakt wzrokowy jest ważny. Ja mam bardziej dylemat, że ja zawsze muszę komuś proponować spotkanie. W sumie były koleżanki co też mi proponowały wyjścia, ale od ostatniego czasu to ja musiałam ciągle coś proponować i te koleżanki się zgadzała, ale nigdy nie było tego z drugiej strony. Jak odpuściłam to one też nie proponowały i gdyby nie ja to byśmy się nie widziały. Zadziwia mnie to, ale jedna okazała się fałszywa i już w ogóle nie gadamy, ignoruje mnie jak tylko się da. A druga po prostu ma bardzo dużo znajomych i dlatego ma troszkę tak na mnie wywalone tak mi się przynajmniej wydaję, że to o to chodzi, ale też mi się zwierzyła, że nie wierzy w takie szczere relacje, bo miała dużo takich przyjaciółek sisek i często te relacje i tak nie wytrzymywały próby czasu i się kończyły więc już nie ufa więc może dlatego nie chce nic dawać do relacji, bo boi się, że i tak się rozpadnie i będzie tak samo. Nie wiem. Ona ma dużo znaj, ale takich chyba bardziej powierzchownych. Chciałabym taką grupę koleżanek z 2-3 gdzie piszemy ze sobą, wysyłamy sobie coś na messenegru i wychodzimy i robimy coś fajnego np wieczory przy winku i każda się wygaduje. Mam 19 lat więc jakieś parcie na chłopaka nie mam, bo mam jeszcze czas, ale mam potrzeby mieć przyjaciółki czy przyjaciela czy mieszane towarzystwo. Obojętnie ale aby mieć tych przyjaciół i fajnie spędzać czas. Rozumiem, że może to męczysz takie ciągłe bieganie za ludźmi, inijcałowanie a inni mają obojętne podejście a i tak znajomych mają. Może tak jest, że im bardziej czegoś chcemy to tego nie mamy i trzeba się skupić na innym obszarze życie i nagle zaczyna się układać naturalnie a nie na siłę.
  7. Karo02

    Samotność

    Tak jest bardzo przykra. A najgorsze jest to, że czasem nie da się tego zmienić. Człowiek wręcz nie chce być samotny, szuka sposobu, stara się i tak na daremne. Ja mam koleżanki coś w typu jak się odezwę i napiszę do nich co tam to odpiszą, jak zaproponuje spotkanie to się spotkają, ale ABY SAME NAPISAĆ I COŚ ZAPROPONOWAĆ TO NIE. Mnie wtedy to strasznie dołuje i odechciewa mi się proponować spotkań, pisać i się starać jak osoba nie daje tego spowrotem tylko ma mnie gdzieś. Tak zgadzam się, że dużo osób traktuje osoby które są same jak wyrzutków i osoby z którymi nie ma co się trzymać. Jeszcze jest takie coś jak prestiż w przynajmniej szkołach średnich tak jest, że jak ktoś ma znajomych i chodzi na imprezy to jest cool a ten co siedzi sam w domku, nie imprezuje to jakiś zmielony i te osoby co właśnie mają prestiż ignorują i nie zwracają uwagi na osoby samotne. A osoby samotne jeszcze bardziej to przeżywają i koło się zamyka. Nie wiem jak jest w dorosłym życiu. Chyba prestiż się robi jak ktoś jest super wykształcony, ma dobra prace, super samochód i atrakcyjnego partnera i dużo ludzi patrzy powierzchownie i takie osoby zauważa, lepiej traktuje. Pewnie w dorosłym życiu jest podobnie heh. Co mogę ci poradzić to wychodzenie ze strefy komfortu i zajęcie się sobą, zapisanie się na kilka zajęć dodatkowych. Dla samego siebie, jakiś sport. No u mnie wygląda tak, że jak jestem samotna (teraz jestem sama jak palec) to wkręcam się w treningi, zapisałam się na pole dance, dam o siebie jak najbardziej potrafie i sobie żyje, nie licząc już na nic, nie wierząc że z ludźmi będzie lepiej, bo ja ludzi nie rozumiem, nie wiem jak postępować aby było dobrze aby robić właśnie te dobre wrażenie i ludzi chcieli rozwijać ze mną relacje.... to dla mnie widocznie za trudne, ale chce być fajną osobą tak dla samej siebie z pasjami, robiącą coś a nie siedzącą tylko na dupie.
  8. Karo02

    Samotność

    witam w kręgu osób które czują się samotne, bo nie wychodzi w życiu uczuciowym. Mimo, że mam 19 lat to już tracę nadzieje, że kogoś fajnego poznam do związku, bo nie umiem utrzymywać relacji, są dla mnie pełne rozczarowań, bo nikt chyba nie umie spełnić moich potrzeb na dodatek mam problem z komunikowaniem potrzeb...
  9. Samotność znowu zapukała do moich drzwi. Jestem sama jak palec. Aktualnie nie mam NIKOGO. Koleżanek mieć nie potrafię, zawsze to ja proponuje spotkania ale mi nikt, nikt też nie pisze. Jedynie pisze z moim byłym, czysto koleżeńsko. Nawet nie wiecie jakbym chciała mieć grupę koleżanek albo chociaż jedną z którą mogłabym się spotkać, pogadać, pośmiać. Spotykałam się z pewnym chłopakiem ( poznałam go przez neta), ale dość dosadnie go odrzuciłam, go to zabolało i nie za bardzo chce utrzymywać kontakt koleżeński. Niby chce, ale też nie pisze już pierwszy, kontakt się powoli traci. Niestety nie utrzymałam nawet koleżeństwa... Boje się ze będę sama już na zawsze, że nigdy nie znajdę partnera na jakiś dłuższy okres życia, że nie znajdę koleżanek czy przyjaciół. Czasem myśle, że jedyne rozwiązanie to śmierć bo czuje się tak bardzo samotna, nie wiem czym sobie zasłużyłam czym żeby ludzie mnie tak odbierali i nie brali pod uwagę. Jedyne co mnie trzyma przy życiu to treningi, dbanie o siebie pod względem urody. Jako, że jestem kobietą to mi to sprawia frajdę. Dbanie o sylwetke aby była jędrna i wymodelowana, o włosy aby były długie i zadbane, o skóre i ciało poprzez pielegnacje. No i psycholog dał mi takie zadanie abym się zapisała na jakieś zajęcia dodatkowe bo żaliłam się mu na samotność. Myślę nad pole dance w moim mieście ale nie mam pojęcia czy wyjdę ze strefy komfortu czy się odważe. Jak ktoś chce pocieszyć czy popisać to może pisać na priv...
  10. Czuje się okropnie. Popełniałam błąd w relacji, bo nie skontrolowałam swoich emocji i druga osoba nie chce mi wierzyć i się obraziła. Jest mi potwornie przykro, bo na dodatek wiem, że to moja wina i wszystko boli dwukrotnie. Nie wiem już co mam robić, staram się zająć sobą, mieć jakieś zajęcia aby odciągać negatywne myśli, ale emocje są tak intensywne i przykre, że nie umiem znieść sama siebie. Ta osoba po prostu milczy, jest obrażona i nie wiem co dalej, bo bardzo to się wszystko skomplikowała. A im więcej milczy tym bardziej myśli nie dają spokoju, zadręczam się, nie wiem na czym stoję. Mimo, że dzisiaj odbyliśmy znowu rozmowę to dalej nie wiem na czym stoję a druga osoba zarzuca mi, że ciągle gadamy o tym samym i jest to denerwujące ale zarazem ta osoba nie odpisuje mi jak wcześniej na wiadomości i wiem, że jest coś nie tak. Chce to wyjaśnić i dojść do jakiegoś porozumienia to słysze odpowiedź, że nie wie. Jest to bardzo męczace. Czy ktoś mógłby napisać do mnie na priv i udzielić jakiegoś wsparcia, rady, bo czuje, że wariuje z własnymi emocjami.
  11. Karo02

    Samotność

    Jeśli ktoś czuje się mega samotny to może do mnie napisać na priv, chętnie z kimś popisze i dam wsparcie
  12. Hej. Mam przypuszczenia zaburzeń lękowym. Jeszcze leków nie biorę, bo objawy nie są aż tak uciążliwe choć coraz bardziej zastanawiam się nad wzięciem leków, bo objawy nasilają się jak jestem z kimś w związku. Od 2 miesięcy jestem w związku z pewnym chłopakiem (23 latek), ja mam (19) i ogólnie to co jakiś czas odczuwam silne lęki jak się nie widzimy. Wydaje mi się przez wiadomości mało czuły. Nie było co prawda dnia, że w ogóle nie pisaliśmy i mnie olał, bo pisać to pisze do mnie tylko on przez wiadomości jest dla mnie mega "odpychający". Zależy też w sumie od dnia, czasem pisze tylko pojedynczymi wyrazami, innym razem więcej coś napisze i jest bardziej czuły. Przeważnie po tym jak mu napisze, że czuje się przez wiadomości nie kochana to on zaczyna się starać być bardziej czuły choć nie trwa to długo, bo potem wraca jakby do swojego stylu pisania, takiego trochę zimnego. Gadaliśmy o tym i mi mówił, że on przez wiadomości tak ma, bo czasami są dni kiedy nie wie o czym pisać dlatego odpowiada jednym słowem. Też mi się przyznał, że nie lubi za bardzo pisać, bo skoro się widzimy co 2-3 dni to mu to wystarcza, że na spotkaniu jest bardzo przyjemnie (jest mega czuły w realu) i przez wiadomości nie umie być jakiś super romantyczny a ja jakby tego oczekuje i za każdym razem kiedy ja sobie o nim myśle w domu, wyobrażam i po prostu kiełkują się w mojej głowie jakieś myśli romantyczne z nim i przez wiadomości jestem mega romantyczna, bo chce to utrzymać z spotkania to on nie potrafi już być ciągle taki romantyczny i słodko pierdzący, spotykam się ze ścianą w sensie, że odpisuje nie tak jakbym chciała, nie ma w tym tego romantyzmu. Ja bym po prostu chciała aby codziennie było czule, słodko, romantycznie, uczuciowo a wiem, że tak codzienne życie nie wygląda. Nie zawsze się ma na to ochotę, czasem chce się właśnie odpocząć od czegoś takiego i popisać tak normalnie, bez słodkich słówek. Tylko, że ja to bardzo lubię i dzięki takim słodkim słówka czuje się bezpieczna w związku, mam mniej lęków. On się stara czasami mi coś napisać słodkiego, ale ja bym chciała więcej, codziennie. Jak pisze tak ze mną normalnie to czuje się mega niekochana, jest mi smutno i pojawiają się lęki, których on nie potrafi zrozumieć, bo nic takiego dla niego się nie dzieje. Nie wiem co się ze mną dzieje, ale w sobotę o 3 w nocy poleciał na Dominikanę. U nas w Polsce była 17 jak do mnie napisał, że doleciał i coś tam jeszcze mi napisał. Ja na to odpisałam i chwile popisaliśmy, bo on napisał mi, że zw. Niby wszystko normalnie, ale zabrakło mu znowu takiego romantyzmu z jego strony. Mógł napisać nie wiem "Doleciałem kochanie nareszcie, a ty jak tam?". Takie coś by spowodowało, że bym była spokojniejsza w relacji i moje jakieś tam potrzeby były zaspokojone. Potem po 19 jak był już w hotelu i był taki dzień rozpakowywania to pisał do mnie dość dużo wiadomości jak to bedzie wyglądać, że nie zawsze będzie miał neta. Tak myślałam nie oczekiwałam że będzie ze mną ciągle pisał, bo jest na wczasach, ale aby te wiadomości które mi już wysyła były czulsze i znowu moje wyobrażenie się rozminęło. Może pisać nawet 2 wiadomości codziennie, nie chce więcej ale aby były po prostu czułe, ale on nie, on po prostu jakby pisać z kumplem. Napisałam mu długie wiadomości, że sorry, że nie odpisywałam, ale byłam na urodzinach u babci i coś miłego mu tam napisałam. To on odpisał, ale tak bez żadnego romantyzmu. A co mnie najbardziej zesmuciło to to, że nie zapytał się mnie jak było na imprezie lub cokolwiek mojej osoby. Powiedziałam sobie w głowie, że jaki egoista z niego, nie zapytać się dziewczyny jak tam albo o cokolwiek. Popłakałam się rano, nienawidze z nim pisać, czuje taka niechęć, że mi sie nawet nie chce z nim spotykac, odpowiadac na wiadomosci. On w ogóle jakby nie wie jak sie zachowywac w zwiazku, jest to dla mnie dziwne, bo ja jestem czuła bo dla mnie to normalne a on fakt pisze do mnie, dosc duzo ale te wiadomosci sa takie nie jakie bym chciala. kiedy polecial ta zaczelam tesknic, wyobrazac sobie wizje romantyczne i ja to przelewam na wiadomosci a ten mnie po prostu zawiódł i zaskoczył, ze mozna byc az tak. Nie myslalam ze tak bedzie, myslalam ze sie zapyta cos o mnie, napisze mi cos czulego a tu takie rozczarwanie jego osobą, nie spalam cala noc bo miala lęki a rano jak przeczytalam co mi napisal bez zadnego zapytania co u mnie, bez romantyzmu to sie tak popłakalam chcialam mu juz napisac ze jest serio popiep**rzonym egoista ale nie chce mu psuc wakacji, nie zrozumie ze mnie to boli i sie tylko pokłócimy, dlatego nie pisze nic, nawet mu nie odpisalam bo przeszla mi totalnie ochota, czuje sie tak niekochana ze to szok. ja wiem ze to tylko glupie wiadomosci i nie powinnam go oceniac przez pryzmat ich ale czuje taka niechęć, bo on mnie wiecznie przez te wiadomosci rozczarowuje, jest fajnie kilka dni a potem oczekuje cos normalnego dla mnie to on mi tego nie daje i dla mnie to jest jak mozna byc w zwiazku takim nieczułym i egoista. Jak sobie poradzic z takimi odczuciami, lękami?. Zdaje sobie sprawe, że przesadzam. Mam ochote do niego napisac co mysle, ze dla mnie to dziwne byc w zwiazku i nie zapytac sie o nic druga połówke, ale zarazem pewnie wyjde na taka co sie czepia i ma pretensje, na dodatek w ogole nie spal, 10 h lecial to byl zmeczony i dlatego tak odpisywal a ja wyjde na wredna babe co sie czepia.
  13. Nie popieram zachowania twoich rodziców, ale wiem jak to ja miałam 16 lat i jakie były kłótnie z moimi rodzicami, normalnie codziennie darcie się na siebie nawzajem, taki totalny toksyk. Jesteś w trudnym wieku, twoi rodzice chcą dla ciebie dobrze, ale pokazują to w taki dość chory sposób, bo się zapewne buntujesz. Spójrz też na swoje zachowanie czy przypadkiem się nie stawiasz i czy od ciebie nie wychodzą te nerwowe sytuacje ( choć dalej powtarzam, że rodzice powinni inaczej reagować i ich zachowania nie popieram. W domu często trzeba się dopasować, podporządkować zasadą które w nim panują. Jeśli nie robisz to o co oni proszą to jasne, że oni będą ingerować, bo wcześniej mieli kontrole a teraz ją tracą. A, że ingerują w chory sposób to swoją drogą, ale szczerze większość rodziców takich jest. Osobiście teraz kontakt z moimi rodzicami się poprawił, bo to JA zmieniłam swoje zachowanie w stosunku do NICH. Zaczęłąm ich traktować jako ważne mi osoby, staram się z nimi mieć dobry kontakt i budować więź. Przewartościowałam swoje życie i uznałam, że rodzina jest najważniejsza, ona z tobą zostanie jak będzie się coś złego działo, do niej możesz iść i prosić o pomoc. Dlatego moim zdaniem utrzymywanie dobrych kontaktów z rodzicami jest bardzo ważne i to rzutuje na nasze życie w przyszłości. Jak dzieci miały rodziców alkoholików ( to nie jest wina dzieci, niestety w takich rodzinach się urodziły i rozumiem, że ucinają wszelkie kontakty) to potem mają często problem w relacjach. Często zachowują się jak rodzice, mają te same patologiczne zachowania. Nie chce tutaj tak uogólniać, ale często właśnie tak jest. Jak ja ciągle się kłóciłam z rodzicami to byłam w szkole nerwowa, nie umiałam budować relacji, ciągle chodziłam smutna, dużo płakałam, uciekałam z lekcji, chodziłam często do łazienki aby sobie popłakać i nie miałam nikogo, nawet moja najlepsza koleżanka się odwróciła ode mnie, bo nie wiedziała co właściwie się ze mną dzieje, sama ją odrzucałam, bo uciekałam w swój świat, pełen cierpienia i zmartwień. Nikt nie chce trzymać z osobami które są smutne i uwierz to widać jak osoba jest przepełniona problemami i sobie nie radzi sama ze sobą. Niestety najlepiej jakby osoby reagowały i okazywały wsparcie osobie która ma łzy w oczach, ale mało osób takich jest, większość się wtedy odsunie od ciebie. Ludzie ciągną do osób pogodnych i szczęśliwych, tak to już jest. Więc może być tak, że jak nie masz nikogo, bo jesteś jak sama piszesz nieśmiała to możliwe jest to spowodowane twoimi relacjami w domu, kłócisz się z rodzicami, idziesz do szkoły i eminujesz negatywną aurą, jesteś nerwowa, wkurzona na nich, zła i smutna i mimo, że myślisz sobie tego napewno nie widać to może właśnie roztaczasz taką złą aurą i ludzie od ciebie stronią, są mili, ale sama powiedziałaś, że nie chcą jakoś cię bardziej poznać i nie masz przyjaciół. Zaczęłabym od spróbowania naprawienia relacji z rodzicami. Proszą cię o coś to to robisz i się nie buntujesz, mama chce abyś sprzątała po sobie to staraj się to robić. Nie wiem jak się uczysz, ale najlepiej też nie olewaj nauki nawet dla samej siebie się ucz i jak rodzice zobaczą dobre stopnie to też może zmienią stosunek. No niestety tak życie z rodzicami wygląda, lubią jak ich dzieci są posłuszne, uczą się dobrze, sprzątają po siebie. Jak sama pisałaś nie pracujesz więc twoim jedynym obowiązkiem jest nauka więc może warto by było wywiązywać się z obowiązków i uczyć się choćby na 3 i 4. Nie dostawać jedynek. Nie wiem jak to u ciebie wygląda z nauką, ale tak tylko sugeruje. Wiesz też jest tak, że wszyscy prawie rodzice się czepiają o to, że ich dziecko ciągle siedzi przy kompie i komórce. Ja ich troszkę rozumiem, wiesz martwią się, że za dużo czasu spędzasz. Poza tym nie jest ci szkoda dnia?. Nie lepiej byłoby coś porobić produktywnego np pouczyć się, poćwiczyć, poczytać, pouczyć się angielskiego, porobić coś co lubisz, ale nie na telefonie. Co do kościoła to moim zdaniem powinni uszanować twoją decyzje aby do niego nie chodzić, jeśli jesteś nie wierząca. Niestety masz rodziców jaki masz, może postaraj się chodzić do kościoła, ja wiem, że się zmuszasz i męczysz, ale zrób to dla choćby nawet świętego spokoju. To tylko jedna godzinka tygodniowo, tylko jedna jedyna. To naprawdę mało a może im sprawiasz przyjemność jak pójdziesz z nimi. Co do wyzywania to też przez to przerabiałam, ale im bardziej patrzyłam na nich co ich może uszczęśliwić to tym mniej było wyzwisk. Oni chyba myślą, że cię tym zmotywują, tak to jest mega nie fajne z ich strony. Każdemu należy się szacunek nawet jak nie chcesz robić co oni chcą, ale sęk w tym aby sprawiać im tą przyjemność i robić coś co ich uszczęśliwi. Chcą abyś sprzątała po sobie to sprzątaj, chcą abyś się dość dobrze uczyła to się ucz i też dla samej siebie się ucz. A jak cię wyzywają to bądź mądrzejsza, wysłuchaj i najlepiej nic nie mów, w takich sytuacjach milczenie jest złotem. W moim przypadku wystarczyło właśnie sprzątać po sobie, uczyć się, poświęcać im czas, pomagać. Poświęcać czas to w takim przypadku np wspólne granie, oglądanie serialu, filmu. Nie wiem co twoi rodzice lubią i co mogłabyś z nimi porobić, nie masz nikogo to czemu nie możesz spędzać czasu z rodzicami. Moi lubią jeździć na rowerze więc wspólne wypady są naprawdę fajne, lubią grać w gry planszowe i to też jakaś rozrywka, budowanie więzi. Naprawdę wiesz jak zaczęłam być dla nich dobra, uszczęśliwiać ich to stali się dla mnie super ludźmi i czuję, że chcą mi pomóc. Wiadomo jakieś zachowania "chore" czasami mają, ale zdarzają się coraz rzadziej, już niemalże mnie nie wyzywają,ale jak pisałam to ja ZACZĘŁAM OD ZMIANY STOSUNKÓW DO NICH. Nie wiem czy tak jest w twoim przypadku, może jest inaczej. Ja tylko napisałam co pomogło mi mieć lepsze relacje z rodzicami, każdy przypadek jest inny wiadomo, ale może akurat moje rady ci jakoś pomoga i będzie ci się z nimi dobrze żyć, bo zanim się wyprowadzisz to minie dość sporo czasu, prace naprawdę trudno znaleźć szczególnie jak sie nie ma znajomości, jest się bez doświadczenia na dodatek jest koronawirus i ogólnie pracy brak.
  14. Karo02

    Samotność

    czuje się bardzo samotna i chętnie bym z kimś popisała, również jestem psychicznie wykończona po kontakcie z pewnym chłopakiem i chciałabym się wygadać.
  15. Hej uważam, że jestem skazana na samotność i nie ma dla mnie rozwiązania. Całe życie jestem sama niemalże od gimnazjum. Teraz jestem w technikum i wszystko sie powtarza, nie mam nikogo. W necie staram sie kogoś znaleźć ( jakiegoś przyjaciela). Szkoły zamknięte więc nawet nie mam gdzie nawiązywać znajomości. Chciałam spróbować na necie, na pewnym czacie, ale mi nie wychodzi. Trafiam albo na dziwne osoby albo na osoby które zwracają bardzo uwage na wygląd i jeśli sie nie jest w ich ideale to nie chcą utrzymywać znajomości. Nawiązałam 3 znajomości z pewnymi chłopakami. Jeden z nich po rozmowie na czacie chciał iść na snapa abym mu wysłała zdjecie. Ja mu wysłałam zdjecie figury to stwierdził, że fajna, ale dla niego twarz jest też ważna i bedzie ze mną utrzymywać znajomość jak mu pokaże też twarz. No i głupia ja wysłałam a on stwierdził, że mu nie odpowiada, ale jak wyśle może w rozpuszczonych włosach to bede bardziej odpowiadać. Poczułam sie jak koń na taragu i nie wysłałam już zdjecia a nasz kontakt sie urwał. Drugiego chłopaka też poznałam na czacie i w tym samym dniu proponował mi abym w przyszłości wsiadła do pociągu i pojechała do niego, ciągle pisał jaka jestem cudna i jak mu sie nie podobam coraz bardziej, zaczął do mnie pisać kotku czy słonko. A jak mu napisałam po dwóch dniach, że sie tak naprawde nie znamy i nie za bardzo mi pasuje że zwraca sie tak pieszczotliwie do mnie i ciągle tylko mi słodzi. To on stwierdził, że nikt mnie nie bedzie bardziej chciał niż on i mu bardzo na mnie zależy ( pisaliśmy 2 dni tylko) ja znowu oznajmiłam, że mi takie coś nie odpowiada to on napisał "jebne ci". Po tym znajomość oczywiście zakończyłam. Trzeci chłopak wydawał sie jak najbardziej normalny, sam od siebie do mnie pisał, rano zawsze "dzień dobry, miłego dnia jak mi sie spało". Pisał zawsze że mu sie swietnie pisze i że chciałby sie w przyszłości spotkać. Wczoraj mi że ma dosc pracy, ma lenia totalnego i że idzie spać bo jest zmęczony ( za dużo nie pisaliśmy tego dnia) a nastepnego dnia rano mnie usunął ze znajomych. Tak naprawde za nic bo wcześniej sam pisał że świetnie mu sie pisało i wczoraj też napisał rano jak zawsze. A dzisiaj patrze i usunął mnie. Przykro mi sie zrobiło, bo nie mam nikogo w realu i jeszcze jak chłopak wydaje sie normalny to mnie usuwa. Nie wiem już co mam robić, jestem ciagle sama nie ważne co robie.
×