Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

MinaTepes

Użytkownik
  • Zawartość

    5
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy
  1. MinaTepes

    Czy jest dla mnie szansa?

    Obawiam się wszystkiego, choć głównie tego, że nie dam rady oraz kontaktu z nowymi ludźmi (jestem bardziej aspołeczna). Wolałabym na razie wziąć pracę związaną z moim kierunkiem studiów (chociaż od stycznia aplikuję, mam rozmowy i nic), gdyż mam jakieś minimalne o tym pojęcie, a w innych pracach sobie nie poradzę (jestem dużą niezdarą). Też boję się takiego odcięcia od rodziny, bo zawsze na niej polegałam (w szczególności na rodzicach) i jakoś mi tak trudno "rzucić" wszystko i zacząć nowe życie. Dlatego też boję się sprzeciwić i robić to co chcę...
  2. MinaTepes

    Czy jest dla mnie szansa?

    Dziękuję za odpowiedzi 🙂 Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję, ale miałam problemy z internetem Myślałam o podjęciu jakiejkolwiek pracy, ale prawdę mówiąc bardzo się boję. Nie mam żadnego doświadczenia. Dziękuję za polecenie szkoły, czy jest też taka w Krakowie? Bo będzie o wiele bliżej, gdyż bardziej z tych okolic jestem. Właśnie próbuję zmotywować się do pisania tej pracy, ale idzie mi bardzo opornie. Zgodzę się, że mam coś w rodzaju takiej pustki w głowie, tak samo z chęciami - chcę, ale czuję wewnętrzny opór i kończy się na nic nie robieniu. Czas mija coraz szybciej a ja mam wrażenie, że coraz bardziej się cofam...
  3. MinaTepes

    Czy jest dla mnie szansa?

    Czyli jest nadzieja dla mnie :-) Nigdy nie pracowałam, więc nie mam żadnych oszczędności. Jestem na utrzymaniu rodziców i w chwili obecnej wciąż z nimi mieszkam. Dlatego tak bardzo się boję, co będzie jak zrobię inaczej. Jak się teraz nie obronię i zacznę robić coś innego.
  4. MinaTepes

    Czy jest dla mnie szansa?

    Dziękuję wszystkim za odpowiedzi :) Dziękuję, że we mnie wierzycie. Wszyscy dookoła mi mówią, że jest już za późno, by pójść w grafikę. W szczególności dziękuję za praktyczne rady - już się biorę za szukanie grup i kursów :) Tylko boję się, że jak rodzice się dowiedzą, że nie napiszę teraz pracy magisterskiej i nie obronię we wrześniu, to zabronią mi cokolwiek robić innego niż pisanie tej pracy.
  5. Witam Uważam się za przypadek totalnie beznadziejny. Mam 23 lata, nieskończone studia (powinnam pisać pracę magisterską, ale nie jestem w stanie się zmotywować). Od początku tego roku aplikuję do najróżniejszych firm o staż lub pracę, ale niestety spotykam się wszędzie z odmową (według mnie główną przyczyną jest mój brak doświadczenia oraz umiejętności). Moim największym problemem jest brak motywacji do czegokolwiek. Mimo, iż sobie planuję, mam pomysł co robić, to kończy się zawsze tym samym - nic nie robię cały dzień, w większości nawet nie wychodzę z łóżka. Moim marzeniem jest zostać grafikiem komputerowym (w szczególności tworzyć moje własne rysunki), ale nie mam żadnych szans. Rysuję gorzej niż dzieci z podstawówki, nawet moja kuzynka (która rysuje) powiedziała mi, że nie mam co o tym myśleć. Jej prace zawsze były chwalone, a moje kwitowane stwierdzeniem, że czas marnuję. Nie wiem czy to przez jej słowa, czy przez moje lenistwo, ale za każdym razem, gdy sięgam po ołówek i kartkę, to nie jestem w stanie nic narysować. Najgorzej jest z obroną pracy. Nie zaczęłam jej nawet jeszcze pisać. Przepuściłam już jeden termin, ale teraz nie chcę drugiego. W szczególności dlatego, że rodzice już i tak powiedzieli, że się mną zawiedli. Jestem już dawno dorosła a nigdy jeszcze nie pracowałam. Często żałuję, że jestem jaka jestem, czyli nic nie potrafię, tylko zawadzam, nic nie wnoszę. Wszyscy mówią, bym brała się do życia, ale ja nie potrafię, przytłacza mnie wizja dorosłości. Nie mam też żadnych znajomych ani tym bardziej przyjaciół. W sumie nigdy nie miałam. Od podstawówki zawsze byłam obiektem drwin, w gimnazjum również, w liceum już nie, ale i tak nie potrafiłam nawiązać z nikim relacji. Planowałam iść na medycynę, dlatego w liceum miałam profil biologiczno-chemiczny, ale słabo sobie radziłam. W pewnym momencie chciałam zakończyć moją egzystencję, widząc jak mi nie idzie. Oczywiście napisałam słabo maturę, więc poszłam na jakikolwiek kierunek studiów, by nie mieć przerwy. Potem na magisterskie studia przeniosłam się na inny kierunek, który ledwo skończyłam, bo nie byłam w stanie nadrobić zaległości. I tak znajduję się w martwym punkcie, bez tytułu, bez umiejętności, bez pracy oraz z brakiem wszelkiej motywacji do czegokolwiek. Wiele razy próbowałam to zmienić, czasami nawet miałam dużą nadzieję, podchodziłam z entuzjazmem, by na koniec i tak z powrotem wrócić do punktu wyjścia z jeszcze większym smutkiem i obojętnością. Dlatego chcę się zapytać, czy jest dla mnie szansa? By jednak móc się zmienić? Wszyscy mówią, że to zaczyna się w głowie, szkoda, że u mnie na tym się kończy. Proszę bardzo o rady, jak mogę wyjść z takiego stanu i móc cokolwiek zrobić. By stać się lepszym człowiekiem, lepszą wersją siebie. By moi rodzice powiedzieli, że są ze mnie dumni. Bym mogła zdobyć przyjaciół. By móc w końcu żyć pełnią życia, a nie kłaść się spać z wyrzutami i tak się budzić.
×