Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Walter

Użytkownik
  • Zawartość

    358
  • Rejestracja

  1. Współczuję. Ja 2 lata i od miesięcy czuję się gorzej, nie mówiąc już o postępach...to on mówii że.regres.jest normalny...:/ Na początku mówił.ze.leki nie są wskazane , bo tłumią emocje a niedawno sam zaskugerowal że to może na nie czas...wkutwilem się niesamowicie.
  2. Jest temat rywalizacji z moim ojcem , który nieuczciwie się dorobil o na którego tle wypadam na frajera, mimo że mi wiele zawdzięcza. Jest temat.zawsze.ogromnych oczekiwań wobec mnie, choć i tu już postawili na mnie krzyżyk i traktują jak chore biedactwo.
  3. Jego zdaniem przemieszczam złość wobec ojca na niego bo on pokazuje jaki mam z nim problem (duzy, niemal nierozwiazywalny). Boje się przyznać że nie jestem super zdolnym oh ach kolesiem więc torpeduje swoje starania o pracę i o partnerkę/przyjaciół. Powoduje to że jestem coraz bardziej sam no i bez pieniędzy, płacąc z ostatnich oszczędności za terapie i to jeszcze bardziej powoduje zlosc nieufność , rozczarowanie. Facet.z.kasa i pozycja może nie rozumieć/nie pamietac ze biedak mieszkający z rodzicami i z problemami zdrowotnymi nie jest towarem atrakcyjnym dla płci przeciwnej, a po złych sytuacjach w pracy ciężko uwierzyć w swoją przydatność w pracy. Mówi o szukaniu w innej branży i zawodzie ale ja żyje na zadupiu gdzie wyboru pracy nie ma, musiałbym wyjechać do wiekszegoiasta, gdzie znowu pojawia się problem przerwania terapii, trudności ze zmianą miejsca. To jest paraliż. Dzisiaj dowiedziałem się od znajomego że ostro zapraszają na rozmowy kwalifikacyjne w jego firmie, a na moje CV cisza mimo kwalifikacji...
  4. Aha terapeuta.powiedzial.ze.moja hamowana agresja wobec niego to przekierowanie agresji z członka mojej rodziny, oraz spowodowana tym,.że.te.patolofie pokazuje...tylko co z.tego.ze.to pokazuje jak utrudnia mi to CODZIENNE funkcjonowanie? Co z tego że będę super świadomy jak nie będę miał siły rozwiązać problem a nawet zaplacic za terapię?
  5. Terapeuta to niewiele mówi i dzięki temu zawsze.moze powiedzieć że.nie obiecywał. Ciągle słyszę jak to wiele zależy od klienta , on decyduje...ale klient nie widzi w którym jest miejscu. U dentysty tez nie widzisz swoich zębów, ufasz że jak boli to pobili i przestanie zaraz. To jest układ w którym terapeuta ZAWSZE wygrywa, nieważne czy pomoże klientowi czy nie. A potem klient odchodzi i słyszy że w kiepskim momencie, za tak ma być, zostaje z poczuciem straty i utrata poczucia bezpieczeństwa. Wybór: chodzić i płakać czy nie chodzić i dygotać . Jak upadającą firma: zamykać natychmiast by nie robić strat, czy próbować dalej bez gwarancji sukcesu?
  6. To jest tak, że.owszem poznaje przyczyny pewnych zachowań: wypalania się w pracy, pewnych zachowań w grupie (chec bycia Supermanem), blokad w pracy ...ale potem.mam wrażenie że ta.swiadomosc.jest.gorsza niż nieświadomość bo nie znam rozwiązania albo jest ono tak abstrakcyjne i tak teoretyczne że niemożliwe do wprowadzenia w mojej ocenie, szczegolnie gdy jestem w takim stanie jakim jestem: wyczerpania, smutku, złości, płaczu i lęku, bezrobocia i przepalania ostatnich oszczędności. Utwierdza mnie w przekonaniu że najlepiej to być pięknym i bogatym, to się ma partnerek i znajomych i kontaktów zawodowych multum, można się wyprowadzić od toksycznych ludzi i nie oglądać się na ich pomoc itp
  7. Walter

    dubel uciety

    To jest tak, że.owszem poznaje przyczyny pewnych zachowań: wypalania się w pracy, pewnych zachowań w grupie (ch
  8. Problem w tym że nikt nie wie ile ma potrwać, dopiero w trakcie powiedziano mi że może nawet do 5 lat... jak zaczynałem to miałem pracę nawet nienajgorszą i po opłaceniu jej jeszcze zostawało...ale mój stan sie pogorszył, moja możliwość zarobkowania też...a to wyrywanie to już trwa ohohoho! Jak miewałem ataki raz na tydzień, to teraz niemal codziennie. Wskazuje się na rzeczy których nie mogę zmienić, a jeśli spróbuję, to może skończyc się tragedią albo akcją rodem z "trudnych spraw" i oooo wteeedy to dopiero będę klient! Razem z rodziną!!! Promocja zniżka 20 procent za przyprowadzenie klienta!
  9. Zamknięte koło. Terapia na której wywala sie gnój, otwiera rany ale nie widzę nadziei na poprawę, po niej mam gorszy stan, ataki płaczu i ogólnie słabiej funkcjonuję ->słabiej funkcjonuję i cięzko mi szukać pracy, zakładać maski, pełnić role społeczne, mam chęć się schować bo wstydze się siebie -> brak pracy to i brak kasy, stres z tym związany, rezygnacja bo rozeszły się moje oszczedności-> wzmaga to jeszcze bardziej niechęć do terapii za którą płące i widzę pogorszenie się mojego stanu po 2 latach + strach przed jej przerwaniem i przyznaniem się przed sobą, że nie powiodło się Okropny klincz. Czuję ze on ma zawsze nade mną przewagę, a ja nawet kur*a paragonu nie mam na potwierdzenie (poniekąd sam się na to godziłem, jakbym się upomniał to cena raczej w górę). Czuje się jakbym kogoś dorabiał swoim kosztem. Była nawet taka ilustracja gdzie terapueuta słucha wielkiego portfela ludzkich rozmiarów na kozetce.
  10. Ech była ogromna złość na terapeutę, mega złość, rozgoryczenie że to trwa długo, kosztuje, boli, utrudnia codzienne funkcjonowanie bo to jak chodzić z ottwartą raną operacyjną, w myślach terapeucie wykrzykiwałem i groziłem po czym...przyszedłem na spotknanie cichutki i spokojny, ale mu o tym powiedziałem, nawet bez bluzgów... Powiedział ze to przemieszczenie typu: złość na ojca, matkę, moje problemy których nie moge pokonać-->złość na narzędzie które próbuje to naprawić, czyli terapeutę. Jakbym był zły na mikroskop który pokazuje np chorą tkanę, że pokazuje co pokazuje. Teraz mam rozterkę, albo kontyunować to ale mieć problemy i ból na codzień, problem z pracą, kasą, wydajnościa ale drapać ten temat ciągle bez gwarancji sukcesu czy iść na grupową i przyjrzeć się także innym problemom: np w funkcjonowaniu w grupi np pracowniczej, postrzegania siebie. Boje się jednak że grupowa to ucieczka od tematu, ucieczka w grupę, tłum, oddalenie tematu, danie sobie czasu. Boje się że znajdę słabą pracę na zmiany i nie bede mógł regularnie chodzić oraz że nie będe miał takiego dostępu do terapeuty i możliwości obgadania tematów np pracy tydzień po tygodniu. Boję się że zakopię temat na długie miesiące, ale z drugiej pozostanie na indywidualnej i mierzenie się z problemem rodzinno-prano-finansowym będąc w złym stanie może nie dać efektów...a przeskakiwać raczej nie można. Troche tak jakby porywać się na szczyt bez przerwy ryzykując spadek i wychłodzenie (indywidualna) vs rozbice obozu by mooooże kiedyś zaatakować szczyt (ale może nigdy). To jest poza moim rozumowaniem, zbyt skomplikowane, trudne, niemożliwe...
  11. Mam podobnie pod co drugim spotkaniu, aż takie uczucie że terapia uniemozliwia/utrudnia codzienne funkcjonowanie, bo otwarte są rany które się sączą i przeszkadzają np w pracy, zabawie (robisz sobie coś fajnego i nagle flasz "twoje życie jest do d... i nie pokonasz tego" i łzy nie wiadomo skąd robiąc przecież coś fajnego)
  12. Jakie kwalifikacją i doświadczenie? Handlowe, biznesowe, trochę językowe, nie liczę hobby na którym trudno zarobić...czyli jednocześnie praca wymagająca psychicznie, niezbyt stabilna, choć z normalną pensją bez wstydu pozwalającą opłacić więcej niż podstawowe potrzeby. Tylko muszę trochę odrdzewieć.
  13. Walter

    W jakie gry gracie, co lubicie?

    Battlefield 5 - singiel taki sobie Need for Speed Heat - niezły, ale nie zachwycał Czasem jakaś strategia; Starcraft 2, Halo Wars 2; dobre na pobudzenie bo głowa pracuje!
  14. Wstępnie jeśli nie wypali praca po znajomości mniej więcej zgodna z moimi kwalifikacjami i doświadczeniem, to pójde na ochroniarza do hurtowni; mam tam rodzinę, pracują wszyscy w maseczkach i nikt mnie nie rozpozna; nie wyróżniam się wyglądem, a tacy ludzie są dla ważniaków i krawiaciarzy niewidzialni. , ponoć jest spokój, bo złodzieje chodzą do innych miejsc, nie tam gdzie sprzedaje się wszystko na zgrzewki. A i przy okazji szybciej się dowiem że jest gdzieś inna praca. Będzie bolało bo zarobki takie, że mieszkając niesamodzielnie wyjdę na zero. Boli cholernie i nie chce by mnie rozpoznali, bo znajomi mają mnie za przedsiębiorczego itp...Problemem są zmiany utrudniające spotkania w terapii; tu czy u kogoś innego. Nie wiem co ja mu (T) powiem, ale nie będzie to lekka rozmowa.
  15. Wkurzyło mnie to, że przepracowałem z T 2 lata, a teraz taka propozycja...kończy mi się kasa, do roboty trzeba iść choćby jako cieć, a i mam pewne zobowiązania formalne...nie byłbym w stanie przyznać w domu że idę do szpitala, mogliby rodzice po latach w razie spadków/podziału majątku grać że jestem świr albo że słaby psychicznie...nie.
×