Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Walter

Użytkownik
  • Zawartość

    229
  • Rejestracja

  1. Dziś podobnie jak wczoraj, ciężko zabrać mi się za rzeczy do zrobienia w terminie, ciężko się ogarnąć itp. Nie wiem co ja będe mówić na terapii, nie chce mi się tam iść.
  2. Bardzo kiepsko, depresyjnie, zmuszam się do wszystkiego, odkładam na później, snuję się, bliski płaczu, raz spokój i marazm, potem agresja w nicość. Chciałbym wrócić do normalności, czuć się potrzebny, wyjechać z bocznicy... plus taki że parę ogloszeń o pracę się pojawiło.
  3. Chyba na to wygląda... Zauważyłem że po terapii zawsze mam dość wyraźne sny, a na drugi dzień zawsze robię coś, czego nie robiłem od dawna; odkurzam stare płyty, korzystam z urządzeń które się kurzą, odkrywam na nowo że np mam spoko system audio w domu a nie korzystam, tylko cicho plumkam, a dam mu w palnik i przypomnę że parę lat temu słuchałem inaczej albo nagle okazuje się że stary laptop którego uważałem za złoma jednak potrafi co nieco, tylko musze nad nim posiedzieć, albo że tu niedaleko domu jest taka dróżka którą nie chodziłem nigdy, albo od dawna, niby pod domem a jak nowe miejsce... dziwny zbieg okoliczności.
  4. W czwartek radość sprawiło mi to, że odkryłem możliwości swojego starego laptopa, okazało się że że po porządnym serwisie na który było mi szkoda kasy nawet działają jakieś gry i nie parzy już w kolana dosłownie jakbym znalazł w kieszeni stówę. Wczoraj poszedłem do nowej piekarni i kupiłem przepyszne rurki chałwowe, odlooottt. No i pokazywałem wszystkim zabawny filmik i dzieliłem się śmiechem. A dzisiaj to jeszcze nie wiem
  5. Heh po ostatniej sesji wyszedłem wręcz obolały, bo wywalałem z siebie złość na ojca. Makabra, dosłownie czułem ból, nie mogłem zasnąć, jeszcze ranek był ciężki, ale potem spokój. Czasem się zastanawiam, czy jedną z funkcji terapii jest to, że wypala się złość, wyrzuca się ją z siebie? Bo niewiele mogę zrobić z obiektem złości. do tego znowu sny z walką, strzelaniem, chowaniem się itp... one się pojawiają gdy mam trudności
  6. Spowolniony i nieco osowiały, z lekkimi, krótkimi napadami złości i agresji, które nie są niczym uzasadnione.
  7. Niby tak ale dopiero dotarło do mnie, że zamknąłem sobie mozliwość przeprowadzki przez to, chciałem zmienić nieco otoczenie i szukać pracy w większym mieście, bo na mojej mieścinie to tylko tyrka za 2000zł w markecie albo wychodzenie o 6 i powrót po 19 zatłoczonym pociągiem młode kobiety też mam wrażenie że emigrują
  8. U mnie moja rok i niestety średnio, mam wrażenie że rozgrzebane wiele spraw i nie wiem czy uda się je poskładać... Boli mnie też koszt, bo w moim stanie ciężko o pracę, 500 miesięcznie teraz jest większym problemem niż na początku. Boje się że to niewiele pomoże ale nadal wierzę. Jedyne na plus to widzę więcej i jestem bardziej świadomy ale świadomość źródła bólu a jego pokonanie to jeszcze długa droga.
  9. Fatalnie fizycznie i psychicznie, płaczliwy, słaby, zmęczony, przegrany. Nie mam celu i powodu do życia, wegetuję. Ledwo dziś łażę.
  10. Super, tylko jest to kosztowna wolność bo od 8 miesięcy nie mam stałej pracy...a ileż można grać, oglądać filmy i czytać książki. Wyjścia ze znajomymi nawet jeśli czasem są to też kosztują.
  11. Smutno przez samotność. Piękna pogoda a nie mam gdzie się podziać, ileż można spacerować?. Świat poszedł do przodu, wszyscy porobili dzieci, rodziny albo dużo pracują a ja zostałem z tyłu i nie mam z kim równać, spedzac czas...wolałbym chyba by padało, bez wyrzutów sumienia siedziałbym w domu.
  12. Ostatnio korzystając z niezwykłej o tej porze roku pogody poszedłem na długi spacer w mojej okolicy drogą polną której nigdy nie widziałem (wiedzialem że prowadzi przez pola na skróty do sąsiedniej gminy, ale piechotą daleko, roweru i auta szkoda po piachu) zrobiłem na raz z 8 km i doszedłem do innej miejscowości z innej niż zwykle strony i zobaczyłem jak wyglądają pewne budynki, których nigdy nie widzę inaczej niż z daleka z okna samochodu. Niby znane, ale jakby nowe, niby pod nosem a fragment gdzie nigdy mnie nie było. Niedawno też cokolwiek zaczeło sie ruszać w sprawie pracy, rozmowa, więcej ogłoszeń, dyskutujemy o tym z terapeutą i on zwrócił na to uwagę, jakbym podświadomie widział nowe drogi i stare sprawy z innej perspektywy i dziwnym przypadkiem poszedłem na ten długi spacer chyba nie tylko zbieg okoliczności.
  13. Wczoraj ożywienie bo miałem rozmowę o prace pierwszą od kilku miesięcy, rano niepokój i lekki stres (mimo że praca raczej lekko poniżej moich dotychczasowych), ale samo ogarnięcie się, wbicie w ładniejszy ciuch i zainteresowanie z czyjejś strony lekko buduje. Wróciłem do wysyłanie CVek bo w końcu je dopracowałem. Dziś rano nerwówka w urzedzie ale jest jako taka równowaga.
  14. Z rana rodzina potraktowała mnie z buta zostawiając całą robote na mojej głowie, bo każdy inny udaje że ma inne rzeczy do roboty, wychodzą że niby do pracy a to nie prawda. Mam to gdzieś, nie rusze palcem, bo widze że "zrób to, bo inni schrzanią". Inna sprawa że w portfelu pajęczyna, kolega zapraszał, a szkoda mi było 30-50zł na wyjście
  15. W swojej terapii dopiero teraz dociera do mnie kim jestem i że nie jestem takim supermenem jak myślałem. Byłem rozczarowany terapią, że nie potwierdza moich wyobrażeń i dopiero zaczynam akceptować to, jakim przeciętniakiem jestem i że próby żyłowania się i bycia wybitnym koczą się w moim przypadku co najmniej epizodem depresyjnym i wylotem z pracy. Zaakceptowałem też to, że terapia nie będzie trwać np rok, ale np 2-3 lata lekką ręką. być może przez ten czas w pełni pogodzę się sam ze sobą i może kto wie nawet polubię siebe takim jestem na prawdę a nie swój obraz roboczym amoku?
×