Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Walter

Użytkownik
  • Zawartość

    328
  • Rejestracja

  1. Walter

    Nieudacznik życiowy

    Odnoszę wrażenie że jest to łatka którą możemy sobie sami przykleić, albo przkleić innym. Samemu sobie by sobie dowalić gdy nam nie wysszło, a innym, gdy np jedyne co mamy to kariera i mierzymy swoją miarą innych. Sam czasem sobie tak dokuczam, ale nie jest tak tragicznie, jest teraz źle, słabo, ale bywało że dobrze sobie radziłem, i jeszcze trochę życia przede mną. Nieudacznik to chyba osoba której nie wychodzi ciągle, marnująca szanse ORAZ plująca na tych, którym nie wyszło, pomniejszająca sukcesy innych i usprawiedliwiająca swoje porażki. Przytoczony przykład powyżej piszącej tu matki z dzieckiem po przejściach nie jest nieudacznictwem. Może kiedyś być, jeśli ten stan utrwali się na długie lata, nie wyciągnie nikt wniosków i zacznie się opluwanie całego świata np zamiast "płakałam, nie ogarniałam, podziękowano mi w pracy" zacznie się "uwzięli się, wymagali cudów, no jak mam pracować z depresją przecież się nie rozdwoję", albo zamiast "umiem to i to, nie umiem tego i tego" zacznie się "rynek pracy to g... ". A by do tego doszło trzeba czasu i wprawy, której nikomu nie życzę ;). No i wszystko kwestia punktu odniesienia; tłukę sibie że nie skorzystałem z kryzysu, roztrwoniłem kasę bo bałem się pracy, że nie mam rodziny, ale z drugiej strony jeszcze jakieś oszczędności mam, pracę jakąś od biedy znajdę, żyje sobie wygodnie...niezbyt ambitnie, ale jedni mi zazdroszczą a inni lekko gardzą.
  2. Tak, doszło maleńkie zajęcie tymczasowe w rodzinnej firmie, przynajmniej na koszt terapii, dojazdu. Dorobię i na jesień temat finansów ucichnie chwilowo, bo nie będę sobie robił debetu. Cały lipiec przerwy więc mi odpada kilka wizyt, dobrze finansowo ale i tak materiału trochę brakowało. Trochę tez musiał mną T. wstrząsnąć wczoraj i był kolejny krok do zrozumienia tego co do mnie tak na prawdę mówi. Dobrze to rozegrał bo mam nad czym myśleć.
  3. Dokładnie tak, ekonomia też powoduje ciśnienie, człowiek wgryza się w swoje ostatnie oszczędności, chodzi w starych ciuchach i nie kupuje nowych, nie naprawia zepsutego auta i naraża je na jeszcze większą awarię (właśnie dzisiaj musiałem wołać kogoś z kablami bo mi szkoda było kupić akumulator), wszystko wyżyłowane i wyciśnięte jak resztki pasty do zębów w kątach tubki... jak zaczynałem to terapia to była 1/8 wydatków, a teraz 1/4 - 1/3 przy prawie zerowych zarobkach
  4. Ech u mnie zbliża się przerwa wakacyjna, miało być 2 tyg ale bedzie miesiąc bo trochę cięzko z kasą, mam też nadzieję że najbiższy zarobek wypali, bo brak kasy jest krępujący, powoduje ciśnienie i wstyd na terapii... Sytuacja ekonomiczna niefajna, samotność i brak materiału; ta przerwa jest w idealnym momencie, bo już np ostatnio to gadka o niczym.
  5. Samotny i zostawiony z tyłu; mam tak zawsze podczas pięknych, długich weekendów, gdzie wszyscy wyjeżdżają...a ile można siedzieć i grać, oglądać itp...
  6. Mało tego, nawet jak idziesz za swoje to skąd masz wiedzieć co jest dla ciebie, kto jest dobry? To nie zespół na wesele ze zapytasz znajomych publicznie na FB. Czytam "nie każda terapia jest dla każdego" żeby dobrać itp ale cholerka skąd ja mam to wiedzieć? Pójde do jakiegoś to on mi nie powie że nieee lepiej nie, tylko weźmie kasę i będzie działał, bo przecież będzie bronił swoich metod terapii a może nawet umniejszał inne metody. Teraz jeszcze kryzys to się każdy trzyma zębami, widzę z resztą jak ubyło aut klientów pod moim ośrodkiem (wątpię by 100procent poszło na współpracę zdalną) i mam wewnętrzny opór by jako bezrobotny bulić kolesiowi w markowych butach i zegarku, samemu przychodząc w dziurawych spodniach.
  7. No to to jest jeszcze lepsze, że nadrukowali dolarów, a wartość dolara wzrosła ale OK, może mało się znam. Też boje się, że kiedyś może przyjść krach tak jebitny, że hej, albo nawet przyjdzie wstrząs wtórny po coronie, drukarki chodzą jak szalone, jak upadnie pieniądz to z nim w pewien sposób cywilizacja, zaufanie (bo pieniądz opiera się na zaufaniu). Do tego coraz większa kontrola nad wszystkim, cholerny matrix.
  8. Najgorzej, że ludzie się na to godzą, boją się, nikt nie strajkuje, nie protestuje. W magazynie Amazona kobita zeszła na zawał, prawdopodobnie przez maseczki, niedotlenienie i zapierdziel, i co? I nic. Dalej mydła nawet nie chcą dać. Ludzie sa podzieleni. Co z tego, że nie maja pracy sprzedawcy wycieczek, skoro firma szuka handlowaca w IT? No i od pewnego czasu HRom puściły hamulce i pytaja np o stan cywilny, rodzinę, bez żenady. Mi samemu grozi teraz prekaryzacja, do tej pory zarabiałem nieźle, stać było mnie na oszczedzanie i drogie hobby, a co jak skończę w robocie za 2200, gdzie nawet ciężko coś odłożyć? Przechlapane, boję się że utknę, zmieniłem na dwa lata branże na inną w poszukiwaniu innych możliwości, nie wypaliło do końca a już moje stare kontakty sie zdeaktualizowały, nie było do czego wracać, od zera. W tej nowej branży reset, bo bazowała na globalnym handlu. Ten kryzys może porwać długo. Pamietam jak po poprzednim, gdy na przełomie 2010 i 2011roku pracowałem w serwisię opon, to po porostu nie było opon do busów i małych ciężarówek; null, zero w całej Europie, bo przez kryzys był stop w fabrykach i nie zdążyli rozpędzić z powrotem produkcji, nie nadążyli za popytem. 2 lata po kryzysie (który zaczął się od wirtualnego nadmuchanego pieniądza, a teraz zagrożenie jest realne). Nie daj Boże nawrót jakis na jesieni i bedziemy spodnie sznurkiem wiązać
  9. Ech straszny szum medialny, a jak jest szum medialny i zamieszanie, to można tym sterować i z tego korzystać, dzielić ludzi. Obawiam się, że jak ktoś teraz będzie niepokorny i niewygodny to mu nagle przebadają wszystkich i zawsze może coś wyjść, nawet jak jest zdrowy...albo jak się protesty w Warszawie ostro rozszaleją, to nie ważne czy chorzy czy nie, to zaraz coś na nich znajdą. Oczywiście nie neguję ostrożności, sam ograniczam kontakty, trzymam dystans itp. Im więcej testów, tym więcej chorych. Martwi mnie nie tylko zdrowie ale i gospodarka, ceny szaleją, o pracę trudno, nawet jeśli w jakiejś firmie na tej sytuacji zarabiają...np znajomy księgowy słuchał żali transportowców, którzy widzą niższe stawki, ale nie widzą już że paliwo dużo tańsze, ludziom też próbują mniej płacić= ten sam zysk mniejsza pracą. Albo ktoś w sezonie zimowym zarobił na czysto np kilkaset tysiecy złotych i płacze i stęka, mimo ze wiosną i tak normalnie nie zarabia. Znajomym ucinają etaty na 3/4 mimo że robią takie same wyniki i nie wypłacają albo obcinają premie. Budzą się w ludziach demony. Przedstawiciele handlowi na etatach są zwalniani na stacjach benzynowych ot tak, albo mailowo. Wszyscy bedziemy niedług pracować w Biedronkach za 2200zł, 4k brutto staje się znowu marzeniem klasy średniej poza stolicą, a i sama złotówka mniej warta. Takie zamrożenie kraju jako montowni. Współczuję siłowniom, bo te biznesy dobrze szły (właściciel sklepu z odżywkami na Pradze już miał próbę S), no i ludziom obsługującym imprezy masowe, sam się o to otarłem i jest nieciekawie.
  10. Rano mieszanka bólu, agresji i rezygnacji, koło połudina rozleniwienie a działanie jakotakie popołudniu
  11. Wczoraj przejazdżka rowerem z kolega, namiastka normalności, a wieczorem wygrana gra internetowa, pokonani koledzy.
  12. Pojawiają się ataki złości, tłumionej agresji i smutku. Brakuje mi bliskości, przytulenia czy ogólnie kobiety. Czuję się przykuty.
  13. Walter

    W jakie gry gracie, co lubicie?

    Kurczę, Red Dead Redemption 2 w Game Passie, będzie grane a jeszcze mam rozgrzebane Nier Automata i Bioshock infinite a i koledzy czasem na pojeżdżenie w jakąś samochodówkę zaproszą a na PC pykam w Halo Wars 2, też spoko. Tanie teraz to granie, za 55 zł wyszedł mnie game pass ultimate na rok, darmówki z Epica i Steama a i na plejaka coś dorzucili i mam tam spory backlog...
  14. Żeby się nam to poluźnienie czkawką nie odbiło; pewnie jak jeszcze mieli nadzieję na wybory to zaniżali ilość chorych, by nie straszyć ludzi. Ja pozostaję ostrożny, owszem spacery itp jak spotkanie to 1 na 1, rower ale raczej z dala od cywilizacji o ile mogę. Stanie w tłumie pod Ikeą, czy włażenie na protest w tłum to proszenie się o kłopoty. Wiadomo, że każdy z tej okazji chce skorzystać; duży biznes, bo można pracownika zredukować, banki bo gotówka be, ale gadanie że żadnego problemu nie ma to też przesada, bo jednak chorzy są, a nie wiemy co by było jakbyśmy się nie chronili. Miałem iść na protest przedsiebiorców w imieniu rodzinnej firemki, (bo jakos tak dziwne, że jak Biedronka i Lidl i Ikea to wszystko wolno, a jak mała firemka to ci na łeb wejdą + niszczenie prawa korzystając z okazji+wałki na środkach ochrony, cenzura, kartonowe wybory), ale jak zobaczyłem że tam się tłoczą, zero ochrony to odpuściłem, liczyłem na protest jak w Poznaniu, nawet policja nie miała uwag. Do tego do protestów dołączają KODziarze, foliarze, płaskoziemcy itp i powoli już zapominają po co tam są. Generalnie chodzi mi o to, że ostrożność potrzebna, ale bez wylewania dziecka z kąpielą, bo zaraz ludzie zaczną umierać na inne dolegliwości albo nie mając na leki. Moja mama z bólami brzucha chodzi po lekarzach i ją odsyłają, a co jeśli to tfu tfu jakiś rak? Ojciec garści leków, a ja nie mogę doleczyć jednej długiej dolegliwości wydając na to pieniądze. Generalnie; fryzjer, kosmetyczka ;tak - ze środkami ochrony i na własne ryzyko i tak będą ledwo działać, restuaracja tak; z ograniczeniem liczby miejsc, by na siebie nie włazić, latem łatwiej bo są ogródki, ale koncerty, imprezy masowe i sportowe z publicznościa out. Zakłady pracy z możliwie dużą rotacją, w razie jak ktoś zachoruje, bo jak np mechanicy mają trzymać dystans? Nie da się, ale lepiej by pracowali razem, by inni nie musieli tłoczyć sie w autobusie. Współczuję mieszczuchom, ludziom z warszawskiego Mordoru jeżdżącym w tłoku, a korki będą jeszcze gorsze. Lekarze dla czego pouciekali na urlopy i odwołują prywatne wizyty? Szkoły niestety to problem...weź zapanuj nad gówniakami.
  15. Małe miasto. Pierwsza wizyta w miesiącu = płatność za miesiąc. Taką mają zasadę, z jednej strony zabezpieczają się, z drugiej, jak zapłacisz to już pójdziesz, zmobilizujesz się więc furtka na rezygnację jest raz w miesiącu. Ludzie zazwyczaj pensje biorą miesięcznie, a jak załatwisz to raz to temat płatności nie powraca co tydzień, nie płacisz mu wychodząc ze łzami, wzruszeniem po sesji itp. U poprzedniego T (chociaż bardziej psycholog, terapeuta słaby) brał mniej i co tydzień na początku spotkania.
×