Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
LostStar

Totalna niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

Rekomendowane odpowiedzi

6 godzin temu, LostStar napisał:

Nie podejrzewałam nawet, że znalezienie partnera życiowego to tak niewdzięczne i niemal niemożliwe do wykonania zadanie. Ból psychiczny z tym związany jest "rozkoszny." Dzięki ci, losie, że mnie tak okrutnie doświadczasz. Moja matka miała 23 lata, jak wzięła ślub. Ja mam 25 i zero doświadczeń związkowych. Zabraniała mi w gimnazjum i LO spotykania się z chłopakami. Hipokrytka.

Nie wiem w którym roku Twoja matka wzięła ślub ale w latach 80-tych średnia wieku wyjścia za mąż to było 21 lat. Także nie można tak porównywać dzisiejszych czasów z tamtymi, mój ojciec się ożenił w wieku 33 lat co na tamte czasy było wiekiem mocno zaawansowanym jakby dziś brać ślub po 40-ce. Dziś mało która 25 latka jest zamężna zwłaszcza w dużym mieście, jeszcze szmat czasu przed tobą, nie masz 40 lat jak ja.😊   Nie masz doświadczeń związkowych, ale przynajmniej seksualne to już coś, wielu nawet nie ma tego i do tego lęki z tym związane zwłaszcza faceci. Jesteś w 100 razy lepszej sytuacji niż ja choć i tak Cie to nie przekona.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, carlosbueno napisał:

Nie wiem w którym roku Twoja matka wzięła ślub ale w latach 80-tych średnia wieku wyjścia za mąż to było 21 lat. Także nie można tak porównywać dzisiejszych czasów z tamtymi, mój ojciec się ożenił w wieku 33 lat co na tamte czasy było wiekiem mocno zaawansowanym jakby dziś brać ślub po 40-ce. Dziś mało która 25 latka jest zamężna zwłaszcza w dużym mieście, jeszcze szmat czasu przed tobą, nie masz 40 lat jak ja.😊   Nie masz doświadczeń związkowych, ale przynajmniej seksualne to już coś, wielu nawet nie ma tego i do tego lęki z tym związane zwłaszcza faceci. Jesteś w 100 razy lepszej sytuacji niż ja choć i tak Cie to nie przekona.  

 

Przecież w latach 80. były kobiety, które po 30. wychodziły za mąż, a dzisiaj są 20-latki, które biorą ślub (śladowa ilość, ale są). Jak to wytłumaczyć? Moja matka w 1993.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, LostStar napisał:

 

Przecież w latach 80. były kobiety, które po 30. wychodziły za mąż, a dzisiaj są 20-latki, które biorą ślub (śladowa ilość, ale są). Jak to wytłumaczyć? Moja matka w 1993.

Były, ale były wtedy rzadkością, a dziś bardzo często się zdarza że kobiety biorą ślub po 30-ce a dziecko to przed 40-tką lekko. 

A poza tym pewnie połowa facetów z tego forum ma gorzej niż Ty w relacjach damsko- męskich a tak nie narzeka na fatalny los i że nikt ich nie chcę, a jak już to na pewno nie w takim stopniu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja znam kobietę,ze wsi. Wyższe wykształcenie pedagogiczne. Singielka i nie zamierza na razie ani dzieci ,ani mąż. Lat 35

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, wiejskifilozof napisał:

Ja znam kobietę,ze wsi. Wyższe wykształcenie pedagogiczne. Singielka i nie zamierza na razie ani dzieci ,ani mąż. Lat 35

Im lepiej wykształcona i lepiej zarabiająca  kobieta tym częściej samotna, takie są statystyki, u mężczyzn jest odwrotnie odsetek samotnych maleje wraz z wzrostem wykształcenia a zwłaszcza zarobków. Dlatego mamy  w Polsce tyle samotnych osób bo są niedopasowani kulturowo i społecznie.  Statystyczna singielka to dobrze wykształcona robiąca karierę wielkomiejska dama która za nic w świecie nie zainteresuje się statystycznym singlem czyli słabo sytuowanym pracownikiem fizycznym z małej miejscowości. Ja sam tego doświadczyłem na portalach randkowych, tam dominują( albo przynajmniej z takimi mnie paruje) pracownice korpo z dużych miast dla których to że pracuje w magazynie i jestem z małej miejscowości działa odpychająco.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

18 godzin temu, carlosbueno napisał:

Im lepiej wykształcona i lepiej zarabiająca  kobieta tym częściej samotna, takie są statystyki, u mężczyzn jest odwrotnie odsetek samotnych maleje wraz z wzrostem wykształcenia a zwłaszcza zarobków. Dlatego mamy  w Polsce tyle samotnych osób bo są niedopasowani kulturowo i społecznie.  Statystyczna singielka to dobrze wykształcona robiąca karierę wielkomiejska dama która za nic w świecie nie zainteresuje się statystycznym singlem czyli słabo sytuowanym pracownikiem fizycznym z małej miejscowości. Ja sam tego doświadczyłem na portalach randkowych, tam dominują( albo przynajmniej z takimi mnie paruje) pracownice korpo z dużych miast dla których to że pracuje w magazynie i jestem z małej miejscowości działa odpychająco.  

Dla mnie jak biedna dziewczyna,szuka bogatego.To to nie jest miłość.Tylko chęć ucieczki z biedy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja już chyba zaczynam się z tym godzić, że nigdy nie będę w związku. Taki już mój los. Tylko że wszystko mi zabrano, bo nie mogę się pocieszać nawet wyjątkowością mojego cierpienia. Gdyby życie w pojedynkę było rzadkością, to miałabym przynajmniej satysfakcję, że jestwm w wyjątkowej sytuacji, ale że życie w pojedynkę jest dzisiaj powszechne, nie mogę mieć nawet tego. Szlag.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@LostStarspróbuj złapać trochę dystansu, cierpienie może być znacznie gorsze... jest wiele osób, którym się w życiu związki nie układają czy nigdy w nich nie byli. Świat nie jest idealny i przekonanie, że musisz być w związku, bo inaczej coś z Tobą nie-tak jest błędne. Na to, dlaczego nie znalazłaś swojej drugiej połówki składa się zapewne wiele czynników. Spróbuj je znaleźć i się nad nimi zastanowić. Z drugiej strony, istnieje wiele związków, w które ludzie wchodzą, bo nie chcą być sami, a nie dlatego, że się w sobie zakochali. To też jest złe rozwiązanie, bo generuje wzajemne ranienie się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 14.11.2019 o 10:41, New-Tenuis napisał:

@LostStarspróbuj złapać trochę dystansu, cierpienie może być znacznie gorsze... jest wiele osób, którym się w życiu związki nie układają czy nigdy w nich nie byli. Świat nie jest idealny i przekonanie, że musisz być w związku, bo inaczej coś z Tobą nie-tak jest błędne. Na to, dlaczego nie znalazłaś swojej drugiej połówki składa się zapewne wiele czynników. Spróbuj je znaleźć i się nad nimi zastanowić. Z drugiej strony, istnieje wiele związków, w które ludzie wchodzą, bo nie chcą być sami, a nie dlatego, że się w sobie zakochali. To też jest złe rozwiązanie, bo generuje wzajemne ranienie się.

 

Istnieją związki, w które ludzie wchodzą (i, co dziwniejsze, w nich trwają) z powodów nie wymienionych powyżej. O ile zrozumiałem poprawnie, twierdzisz, że jedynie związki powstałe w wyniku namiętności nie generują "wzajemnego ranienia się". Osobiście uważam, że to twierdzenie jest bzdurą. Większość związków powstało w wyniku działania popędów (namiętności) i w tej większości partnerzy zazwyczaj ranią się wzajemnie bardziej lub mniej.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, NN4V napisał:

 

Istnieją związki, w które ludzie wchodzą (i, co dziwniejsze, w nich trwają) z powodów nie wymienionych powyżej. O ile zrozumiałem poprawnie, twierdzisz, że jedynie związki powstałe w wyniku namiętności nie generują "wzajemnego ranienia się". Osobiście uważam, że to twierdzenie jest bzdurą. Większość związków powstało w wyniku działania popędów (namiętności) i w tej większości partnerzy zazwyczaj ranią się wzajemnie bardziej lub mniej.

 

 

A jakie to powody, bo się zgubiłam? Jasne, większość działa pewnie na zasadzie wzajemnego przyciągania. Z czym się nie zgodziłeś? 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Za pół roku ukończę 26 lat. Zestarzałam się, zanim skorzystałam z młodości. Jestem za stara, by nawet zaczynać, by próbować. Super. A dla kobiet 30 to koniec wszystkiego. Natomiast mężczyźni nabierają wtedy atrakcyjności. Kobiety szybciej się starzeją. Stara jestem. I lepiej nie będzie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, LostStar napisał:

Za pół roku ukończę 26 lat. Zestarzałam się, zanim skorzystałam z młodości. Jestem za stara, by nawet zaczynać, by próbować. Super. A dla kobiet 30 to koniec wszystkiego. Natomiast mężczyźni nabierają wtedy atrakcyjności. Kobiety szybciej się starzeją. Stara jestem. I lepiej nie będzie. 

Nie żyjemy w środeniowieczu, gdy ludzie po 30 umierali, 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, LostStar napisał:

Jestem za stara, by nawet zaczynać, by próbować. Super. A dla kobiet 30 to koniec wszystkiego. Natomiast mężczyźni nabierają wtedy atrakcyjności.

Faceci nabierają atrakcyjności z wiekiem, ale tylko jak się dorobią majątku, pozycji społecznej. Jeśli 30 latek a nie dal boże 40 latek ma kiepską pracę, nie ma auta, niczego się nie dorobił , co gorsza mieszka z rodzicami to ma jeszcze gorzej niż kobieta w tym wieku bo dowiódł swojej nieudaczności i nie ma dla niego nadziei jak dla 20 kliku latka który może się zmienić. Spadek atrakcyjności kobiet z wiekiem ma tylko źródło w wyglądzie, ewentualnie mniejszej płodności, to czy kobieta się czegoś dorobiła, ma dobrą praca albo w ogóle jej nie ma nie ma żadnego znaczenia, ba jak robi zbytnią karierę to jeszcze odstraszy.    

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że dobór partnera przez kobietę też opiera się na atrakcyjności fizycznej i pociągu seksualnym, a nie na tym, czy ten facet ma wysokie zarobki i auto. Dla obu stron liczy się, niestety (taka nasza biologia) wygląd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No i z tym wiekiem bym nie przesadzała. Choć oczywiście wydaje mi się, że znacznie więcej młodych kobiet wiąże się z dojrzałymi mężczyznami, niż młodych mężczyzn z dojrzałymi kobietami. Ale reguł nie ma.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, New-Tenuis napisał:

Myślę, że dobór partnera przez kobietę też opiera się na atrakcyjności fizycznej i pociągu seksualnym, a nie na tym, czy ten facet ma wysokie zarobki i auto. Dla obu stron liczy się, niestety (taka nasza biologia) wygląd.

Racja, ale raczej facet po 30-ce nie zyskuje na urodzie tyle że kobiety się nim bardziej interesują, interesują je w tym wypadku sprawy poza wyglądem i nie chodzi o same pieniądze tylko o zaradność życiową a pieniądze są tylko jednym z jej wyznaczników. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, LostStar napisał:

Jestem za stara, by nawet zaczynać, by próbować. Super. A dla kobiet 30 to koniec wszystkiego.

 

Trzydzieści lat to idealny wiek dla kobiety, z jednej strony już wie o co w życiu chodzi, a z drugiej strony jest wystarczająco młoda, żeby zrobić z tej wiedzy użytek. Gdybym się miała cofnąć w czasie, to chciałabym mieć znowu właśnie tyle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, refren napisał:

 

Trzydzieści lat to idealny wiek dla kobiety, z jednej strony już wie o co w życiu chodzi, a z drugiej strony jest wystarczająco młoda, żeby zrobić z tej wiedzy użytek. Gdybym się miała cofnąć w czasie, to chciałabym mieć znowu właśnie tyle.

Moje dwie przyjaciółki właśnie w tym wieku zaczęły od nowa, więc ma to jakieś potwierdzenie w rzeczywistości ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, refren napisał:

 

Trzydzieści lat to idealny wiek dla kobiety, z jednej strony już wie o co w życiu chodzi, a z drugiej strony jest wystarczająco młoda, żeby zrobić z tej wiedzy użytek. Gdybym się miała cofnąć w czasie, to chciałabym mieć znowu właśnie tyle.

Ja bym wolał mieć 20 lat. Olał bym wtedy studia, zaczął pracować i aktywnie randkować, spotykać się z młodymi kobietami bo teraz to jest za późno a kobiety w moim wieku lub nieco niższym bardzo rzadko mi się podobają, albo są dawno zajęte. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
40 minut temu, przypadkowy napisał:

Jak widzisz te wszystkie obrączki, tych ludzi trzymających się za ręce, których tak nie nienawidzisz przez chwilę pomyśl, że to kwestia czasu kiedy będą bardzo, bardzo nieszczęśliwi i być może ty z tymi swoimi "przygodami na jedną noc" jesteś znacznie szczęśliwsza od nich...

Serio? Nie wierzę co czytam. To że Tobie związek nie wypalił nie oznacza, że każdy związek jest skazany na porażkę. Głupoty piszesz, potem dziewczyna będzie sobie racjonalizować, że ludzie w związkach na początku są szczęśliwi, a później MUSZĄ być nieszczęśliwi. Z resztą autorka już podobnie kiedyś pisała. To jest dewaluacja, mechanizm obronny stosowany przez umysł żeby polepszyć sobie samopoczucie. Naprawdę istnieją szczęśliwe długoletnie związki. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, jestem w takim związku. 10 lat to nie jest może bardzo długo. Ale kocham bardziej niż na początku. Moi rodzice, teściowie, brat z żoną i większość znajomych jest w takich związkach. Nie robiłam z nimi wywiadu, czy kochają się tak samo jak na początku. Widzę po prostu, że są ze sobą szczęśliwi. Wszyscy zatem jesteśmy wyjątkowi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@przypadkowy, nie ma problemu z pomyłką ;) Ja z Mężem czasem się kłócę, ale nie robimy z tego problemu. Często jesteśmy dla siebie uszczypliwi, ale robimy to w żartach, zachowując dystans do tego, co mówimy. Wśród znajomych też czasem coś powiemy na siebie, ale również w żartach. Bardzo lubimy ze sobą spędzać czas, mamy wspólne zainteresowania, podobne poglądy i wartości. Rozumiem Twój punkt widzenia skoro obracasz się wśród nieszczęśliwych związków. Ja też znam kilka nieudanych związków, żeby nie było, że żyję w idealnym środowisku. I też miałam duże kryzysy w swoim związku, ale udało mi się je przetrwać i rozwiązać problem. Przepraszam, że tak na początku skrytykowałam to, co napisałeś w pierwszym poście. Nie chciałabym, żeby autorka sugerowała się Twoim podejściem do związków. Masz rację z tym, że autorka wydaje się być niestabilna emocjonalnie (autorko, nie obraź się, to też informacja dla Ciebie). Może życie zweryfikuje moje poglądy na temat miłości i związków. Póki co, jestem zdania, że udane związki istnieją. Mam zaburzenia lękowo-depresyjne i w sumie to mój Mąż jest jedynym powodem, dla którego żyję i coś próbuję w sobie zmienić. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uprzedzając od razu odpowiedź, to jestem świadoma tego, że uzależnienia swojego życia od drugiej osoby nie jest dobre i wiem, że gdyby Męża zabrakło to miałabym problem. Tak samo jak Ty jestem bardzo wrażliwa i nie poradziłabym sobie ze stratą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×