Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Olusia96

Jak u was ukazuje się nerwica? Kontynuacja wątku z witam...

Rekomendowane odpowiedzi

Kochane moje jak minął wam dzisiejszy dzień? U mnie nie za dobrze. Tzn odziwo czuję się dobrze ale zmęczona jestem, ciężką głowę mam i moje dziwne uczucie w okolicy serca. Ogl mam niskie ciśnienie... Pisałam dzisiaj trochę 2 rozdział pracy ale ciężko bo mam tylko 6 stron a jak skończę to będzie może z 8 ale to Góra. A muszę mieć min. 12-13... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie wczorajszy dzień był raczej zły bo praktycznie cały dzień byłam sama, nic mi się nie chciało, nigdzie nie wychodziłam i nic nie robiłam. Malo jadłam. Dzisiaj na 14.30 idę do kosmetyczki a stamtąd do pracy. Pogoda deszczową więc już mam spazme w środku że chyba trzeba będzie jeździć autobusami, bo normalnie jak nie pada jeżdżę rowerem.... Od rana jakoś tak, nerwowo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziewczyny a jak się czulyscie zaczynając branie tabletek? Było gorzej? Objawy się nasiliły? Mogliście w ogóle pracować/uczyć się? Ja mam straszną obawę żeby zaczac brać leki bo boje się że nie będę dała rady wstać po nich i że samopoczucie się pogorszy bo póki organizm się przyzwyczai tocfes trochę mija?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, nie wiem czy wybrałam dobry wątek, ale mam pewien problem i chciałabym się wygadać. Mam 22 lata, od 3 miesięcy prawdopodobnie mam nerwicę (przynajmniej tak uważają lekarze i wszyscy dookoła, bo ja nie do końca jestem tego pewna). Może trochę się rozpiszę, ale muszę to z siebie wyrzucić. Może zacznę od tego, że na wakacjach doznałam urazu głowy i od tego momentu wszystko się zmieniło... a więc po urazie głowy przez jakiś tydzień czułam się dobrze, po tygodniu zaczęły się schody. Zaczęło się od sztywnienia szyi i dziwnych bólów głowy, raz jakby ktoś mi na niej siedział, raz jakbym miała w niej ciśnienie, uciski w różnych miejscach, głowa była bardzo ciężka i wiele innych objawów (dodam jeszcze że po urazie robiono mi TK i oprócz krwiaka pod skórą na pół głowy wszystko było ok). Zaczęłam obawiać się najgorszego, że może jednak coś przeoczyli, może coś dzieje się złego, może jakiś krwiak, guz czy cokolwiek innego. Pojechałam na pogotowie, zrobiono mi ponowne TK, które nic nie wykazało, czyli wszystko w porządku. W głowie nadal działy się dziwne rzeczy i do dzisiaj nie dają mi spokoju (już nie wiem sama czy są spowodowane urazem czy to z nerwów m.in. zaczęło się piszczenie w uchu, dziwne pulsowanie w głowie, szyi, karku wyłącznie kiedy leżę). Kolejną rzeczą jaka nastąpiła było okropne pieczenie w głowie- od rany, przez ucho aż do żuchwy- nie do zniesienia, miałam wrażenie jakby dosłownie paliło mi się w głowie żywym ogniem (wmówiłam sobie że zapewne jakieś zakażenie, albo zapalenie nerwu czy czegokolwiek), pojechałam z tymi objawami do rodzinnego, który dał mi ponownie skierowanie na oddział neurologii (jak sie później dowiedziałam, wyłącznie dla świętego spokoju, bo wiedział że wszystko jest ok). Pojechałam, przebadano mnie, zrobiono ponownie badania krwi, stwierdzono że wszystko jest dobrze i nie ma markerów zapalnych, dostałam 2 kroplówki które oczywiście nie pomogły i zaproponowano mi że może jeżeli boli ucho to wizyta u laryngologa. Poszłam do laryngologa, okazało się że mam zapalony migdał, a uszy są w porządku co bardzo mnie zdziwiło bo przecież markery zapalne nic nie wykazały. I zaczęło się najgorsze zaczęłam sobie wmawiać że mam raka, bo dlaczego jeden migdał, dlaczego nie czuje za bardzo bólu tego migdała... Skończyłam brać antybiotyk ale ból nie ustawał, znów udałam się do laryngologa, stwierdził że wszystko jest już dobrze, zbadał nawet krtań, a na pisk w uchu stwierdził że pewnie po urazie i tym zajmie się neurolog. Zaczęłam czuć się coraz gorzej, uciskało mnie pod żuchwą, zaczęłam czuć się coraz słabiej, ciągle wmawiam sobie że na pewno jestem chora, bo tak właśnie się czuję, nie mam siły na nic, nie mam siły iść na studia, bywa że za coś się zabieram i nagle tracę ochotę, płaczę bo ciągle jestem pewna że skoro tak się czuję to na pewno jestem na coś chora a wszyscy to bagatelizują, nie jem, nie mam w ogóle apetytu, przez to wszystko już schudłam, drętwieją mi ręce i nogi (już sama nie wiem czy to od kręgosłupa po urazie czy nie, a do neurologa ide dopiero za miesiąc). Zaproponowano mi abym zbadała tarczycę, więc zrobiłam USG szyji, które wykazało mi powiększone węzły pod żuchwą odczynowe oraz małą zmianę zapalną na tarczycy. Pani doktor stwierdziła że nie ma sie na razie czym przejmować, na kontrolne USG za 6 mcy. Oczywiście ja od razu pomyslalam sobie że z tego na pewno będzie rak bo co innego. Do endokrynologa ide za miesiąc. Od tego momentu jest już tylko gorzej, ciągle myśle że jestem obłożnie chora, raz nie mogę spać bo budze się z lękiem w nocy, nie mogę zasnąć bo mam wrażenie że tracę przytomnosć, wszystko we mnie drży, co chwila boli mnie w innym miejscu, nie poznaje sama siebie, zmieniam humor 100 razy dziennie, w dzień potrafię spać godzinami. Po USG dosłownie na 2 dzień poczułam ból na szyi, dotykam, a tam kuleczka, pewnie węzeł chłonny, bolał cały czas nawet bez dotyku nie wiem jak to możliwe, najpierw był widoczny, teraz jakby się zmniejszał, miękki, przesuwa się i w ogóle, oczywiście zaraz zadzwoniłam do mojej pani doktor, która stwierdziła że wszystko jest ok, to na pewno infekcja i tyle (ale ja się pytam jaka?). Nie dało mi to spokoju, wmówiłam sobie już chłonniaka, ziarnicę i nie wiadomo co jeszcze tym bardziej że oczywiście poczułam go w okolicy mìęśnia na zgięciu szyji i barku i w okolicy zmiany na tarczycy (a gdzie nie wejdzie się w internet to wszędzie mówią tylko złe rzeczy, typu przerzuty z tarczycy, jak nad obojczykiem to na pewno rak). Wiem że on nie jest nad obojczykiem ale jednak w takim miejscu że wydaje mi się że nie powinno go tam być. Mama też ciagle mnie uspokaja mówiac że jest dobrze, bo przeżyła już z siostrą mononukleozę i wie jakie mają byc węzły, ale ja nie daje sobie oczywiście nic wytłumaczyć. Panicznie boję się że umrę. Pojechałam z węzłem do lekarza, wymacał porządnie kulkę i stwierdził że węzeł jest ale malutki jak groszek, że nic się z nim nie dzieje. Więc dlaczego cały czas boli, dlaczego on w ogóle tam jest? Stwierdził że może boli mnie mięsień. A ja ciągle go czuje i wiem że tam jest, w ostatniej morfologii nawet dopatrzylam sie że limfocyty miałam 3.5 a norma do 3 i oczywiście wpadłam w panikę (choć przypuszczam że jezeli w krwi działoby się na prawdę coś złego to lekarze by to zauważyli), zaczęłam wmawiać sobie że może schudłam bo mam jakiegoś raka chociaż wiem że prawie nic nie jem... nie dało mi to spokoju i w piatek znów ide na USG szyji bo inaczej dostanę do głowy. Już nie wiem co mam robić :( nie chcę tak żyć, chcę wrócić do życia sprzed wypadku, chcę w końcu zacząc normalnie funkcjonować. Czy nerwica na prawdę może dawać  aż takie objawy? Czy może to wszystko przez tą tarczycę? Do tego dochodzi jeszcze wiele wiele innych rzeczy jak uczucie duszności najczęściej w nocy, palpitacje serca i różne inne dziwne rzeczy, które nigdy się nie działy. Nie chce mi się wierzyć, że to wszystko dzieje się na tle nerwowym... u psychologa byłam dzisiaj pierwszy raz ale jakoś nie wierzę że to tylko i aż nerwy, choć wszyscy mówią że jest dobrze... Przepraszam że tak zaśmieciłam, ale już nie wiem co mam robić... :(:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej Dorota. Objawy nerwicy mogą być różne. Ty przeżyłaś uraz i widocznie odbiło się to na tyle mocno na Twojej psychice, że teraz doszukujesz się różnych chorób... Skoro wyniki masz ok, to siedzi w Twojej głowie. Niestety. Ja mam ja z innego powodu, ale objawy takie jak duszności, pocenie się, brak apetytu, dretwienie czy budzenie w nocy i lęk mamy podobne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, dorota01 napisał:

Witam, nie wiem czy wybrałam dobry wątek, ale mam pewien problem i chciałabym się wygadać. Mam 22 lata, od 3 miesięcy prawdopodobnie mam nerwicę (przynajmniej tak uważają lekarze i wszyscy dookoła, bo ja nie do końca jestem tego pewna). Może trochę się rozpiszę, ale muszę to z siebie wyrzucić. Może zacznę od tego, że na wakacjach doznałam urazu głowy i od tego momentu wszystko się zmieniło... a więc po urazie głowy przez jakiś tydzień czułam się dobrze, po tygodniu zaczęły się schody. Zaczęło się od sztywnienia szyi i dziwnych bólów głowy, raz jakby ktoś mi na niej siedział, raz jakbym miała w niej ciśnienie, uciski w różnych miejscach, głowa była bardzo ciężka i wiele innych objawów (dodam jeszcze że po urazie robiono mi TK i oprócz krwiaka pod skórą na pół głowy wszystko było ok). Zaczęłam obawiać się najgorszego, że może jednak coś przeoczyli, może coś dzieje się złego, może jakiś krwiak, guz czy cokolwiek innego. Pojechałam na pogotowie, zrobiono mi ponowne TK, które nic nie wykazało, czyli wszystko w porządku. W głowie nadal działy się dziwne rzeczy i do dzisiaj nie dają mi spokoju (już nie wiem sama czy są spowodowane urazem czy to z nerwów m.in. zaczęło się piszczenie w uchu, dziwne pulsowanie w głowie, szyi, karku wyłącznie kiedy leżę). Kolejną rzeczą jaka nastąpiła było okropne pieczenie w głowie- od rany, przez ucho aż do żuchwy- nie do zniesienia, miałam wrażenie jakby dosłownie paliło mi się w głowie żywym ogniem (wmówiłam sobie że zapewne jakieś zakażenie, albo zapalenie nerwu czy czegokolwiek), pojechałam z tymi objawami do rodzinnego, który dał mi ponownie skierowanie na oddział neurologii (jak sie później dowiedziałam, wyłącznie dla świętego spokoju, bo wiedział że wszystko jest ok). Pojechałam, przebadano mnie, zrobiono ponownie badania krwi, stwierdzono że wszystko jest dobrze i nie ma markerów zapalnych, dostałam 2 kroplówki które oczywiście nie pomogły i zaproponowano mi że może jeżeli boli ucho to wizyta u laryngologa. Poszłam do laryngologa, okazało się że mam zapalony migdał, a uszy są w porządku co bardzo mnie zdziwiło bo przecież markery zapalne nic nie wykazały. I zaczęło się najgorsze zaczęłam sobie wmawiać że mam raka, bo dlaczego jeden migdał, dlaczego nie czuje za bardzo bólu tego migdała... Skończyłam brać antybiotyk ale ból nie ustawał, znów udałam się do laryngologa, stwierdził że wszystko jest już dobrze, zbadał nawet krtań, a na pisk w uchu stwierdził że pewnie po urazie i tym zajmie się neurolog. Zaczęłam czuć się coraz gorzej, uciskało mnie pod żuchwą, zaczęłam czuć się coraz słabiej, ciągle wmawiam sobie że na pewno jestem chora, bo tak właśnie się czuję, nie mam siły na nic, nie mam siły iść na studia, bywa że za coś się zabieram i nagle tracę ochotę, płaczę bo ciągle jestem pewna że skoro tak się czuję to na pewno jestem na coś chora a wszyscy to bagatelizują, nie jem, nie mam w ogóle apetytu, przez to wszystko już schudłam, drętwieją mi ręce i nogi (już sama nie wiem czy to od kręgosłupa po urazie czy nie, a do neurologa ide dopiero za miesiąc). Zaproponowano mi abym zbadała tarczycę, więc zrobiłam USG szyji, które wykazało mi powiększone węzły pod żuchwą odczynowe oraz małą zmianę zapalną na tarczycy. Pani doktor stwierdziła że nie ma sie na razie czym przejmować, na kontrolne USG za 6 mcy. Oczywiście ja od razu pomyslalam sobie że z tego na pewno będzie rak bo co innego. Do endokrynologa ide za miesiąc. Od tego momentu jest już tylko gorzej, ciągle myśle że jestem obłożnie chora, raz nie mogę spać bo budze się z lękiem w nocy, nie mogę zasnąć bo mam wrażenie że tracę przytomnosć, wszystko we mnie drży, co chwila boli mnie w innym miejscu, nie poznaje sama siebie, zmieniam humor 100 razy dziennie, w dzień potrafię spać godzinami. Po USG dosłownie na 2 dzień poczułam ból na szyi, dotykam, a tam kuleczka, pewnie węzeł chłonny, bolał cały czas nawet bez dotyku nie wiem jak to możliwe, najpierw był widoczny, teraz jakby się zmniejszał, miękki, przesuwa się i w ogóle, oczywiście zaraz zadzwoniłam do mojej pani doktor, która stwierdziła że wszystko jest ok, to na pewno infekcja i tyle (ale ja się pytam jaka?). Nie dało mi to spokoju, wmówiłam sobie już chłonniaka, ziarnicę i nie wiadomo co jeszcze tym bardziej że oczywiście poczułam go w okolicy mìęśnia na zgięciu szyji i barku i w okolicy zmiany na tarczycy (a gdzie nie wejdzie się w internet to wszędzie mówią tylko złe rzeczy, typu przerzuty z tarczycy, jak nad obojczykiem to na pewno rak). Wiem że on nie jest nad obojczykiem ale jednak w takim miejscu że wydaje mi się że nie powinno go tam być. Mama też ciagle mnie uspokaja mówiac że jest dobrze, bo przeżyła już z siostrą mononukleozę i wie jakie mają byc węzły, ale ja nie daje sobie oczywiście nic wytłumaczyć. Panicznie boję się że umrę. Pojechałam z węzłem do lekarza, wymacał porządnie kulkę i stwierdził że węzeł jest ale malutki jak groszek, że nic się z nim nie dzieje. Więc dlaczego cały czas boli, dlaczego on w ogóle tam jest? Stwierdził że może boli mnie mięsień. A ja ciągle go czuje i wiem że tam jest, w ostatniej morfologii nawet dopatrzylam sie że limfocyty miałam 3.5 a norma do 3 i oczywiście wpadłam w panikę (choć przypuszczam że jezeli w krwi działoby się na prawdę coś złego to lekarze by to zauważyli), zaczęłam wmawiać sobie że może schudłam bo mam jakiegoś raka chociaż wiem że prawie nic nie jem... nie dało mi to spokoju i w piatek znów ide na USG szyji bo inaczej dostanę do głowy. Już nie wiem co mam robić :( nie chcę tak żyć, chcę wrócić do życia sprzed wypadku, chcę w końcu zacząc normalnie funkcjonować. Czy nerwica na prawdę może dawać  aż takie objawy? Czy może to wszystko przez tą tarczycę? Do tego dochodzi jeszcze wiele wiele innych rzeczy jak uczucie duszności najczęściej w nocy, palpitacje serca i różne inne dziwne rzeczy, które nigdy się nie działy. Nie chce mi się wierzyć, że to wszystko dzieje się na tle nerwowym... u psychologa byłam dzisiaj pierwszy raz ale jakoś nie wierzę że to tylko i aż nerwy, choć wszyscy mówią że jest dobrze... Przepraszam że tak zaśmieciłam, ale już nie wiem co mam robić... :(:(

Kochana kasku ma rację to niestety pewnie nerwica. Nie wiem czy czytałaś nasz historie z wątku witam ale my też mamy takie dziwne rzeczy że np dla mnie też jest to nie do uwierzenia... Ja już serio byłam zadowolona z mojego stanu chociaż miałam dolegliwości. niestety wczoraj zrobiłam się strasznie słaba gdy skończyłam rozmawiać z narzeczonym nagle coś mnie zakulo po lewej stronie klatki piersiowej nie wiem czy to serce czy trzustka czy co tam jeszcze jest bo to było niżej. I tak jakby przestało mi się gardło tzn więcej powietrza wydychalam. Oczywiście odrazu lęk co mi się dzieje nie mogłam dobrze sobie oddychnąc, szumy głowy, trzeslam się jakby z zimna troszkę, w głowie czułam oderwanie od rzeczywistości w ciągu pół h 3 razy siusiu do tego jeszcze musiałam zrobić to drugie i myślałam że z wymiotuję. Dretwienie lewego obojczyka... A od kilku dni czuję dyskomfort po lewej stronie pod piersią więc nie wiem czy to okolice serca, trzustki, żołądka, wątroby, dwunastnicy no matko nie wiem co tam mam. Nie chcę znów iść do rodzinnej bo powie że już do końca na głowę dostalam bo często tam bywam. I jeszcze czuję coś w gardle ale to jakby suchość, ciągle muszę robić yy yy bo jakby mnie to drażni jak wysycha powietrze to czuję jakby jakieś zarazki czy coś i tak samo mam śluz którego nie mogę wydmuchac i osiada mi się w gardle 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@dorota01 ja miałam pełno badań i jeszcze więcej badań krwi i niby wszystko ok... Też mam często lęk że to jednak coś innego... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Kasku ja nie wiedziałam ale po 2 tyg brania tabletek było strasznie  nawet tak strasznie jak na początku ale potem się dowiedzialam że tabletki muszą się wdrażać minimum 2-3tyg a nawet miesiąc przynajmniej tak mi powiedziała moja psychiatra 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
33 minuty temu, Olusia96 napisał:

@Kasku ja nie wiedziałam ale po 2 tyg brania tabletek było strasznie  nawet tak strasznie jak na początku ale potem się dowiedzialam że tabletki muszą się wdrażać minimum 2-3tyg a nawet miesiąc przynajmniej tak mi powiedziała moja psychiatra 

I mi tak powiedział psychiatra, do tego poczytalam co ludzie piszą o leku który mam i dopiero złapałam pietra że może być gorzej... No i leży nieruszony.

No u mnie też już było dobrze a tu nagle taka miazga.... A dzisiaj jak się czujesz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Dzisiaj ciągle to dziwne uczucie po lewej stronie klatki piersiowej poniżej piersi nie wiem czy to serce trzystka czy co tam jest. I ogl osłabiona jestem nic mi się nie chce i to dziwne uczucie w gardle/przełyku niby jakieś zarazki czy coś 

Edytowane przez Olusia96

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi powiedziała że nie warto czytać w internecie bo takich ludzi jak my jest bardzo dużo i każdy jest inny. Jednym lek sprzyja a innym nie i czują się po nim tragicznie. I czytając opinie i objawy po danym leku patrzymy matko ile ludzi o tym piszę a tak naprawdę dla naszego organizmu ten lek może być dobry, jeśli nie pomoże to może dadzą zmianę 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam nadzieję, że poradzę sobie jednak bez nich. Wcześniej dałam radę to i teraz dam, nie mogę się poddać choć to chwilami jest strasznie trudne. Na dodatek zaczyna mnie boleć migdalek...😔 Po prostu super ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi bardzo przeszkadza to że idąc mam uczucie zaciskania jakby żołądka w dołku. Jest tak że czuję że coś się tam kurczy i trudno to wypchnac. Może to przepona, a nie żołądek jak sądzicie? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A może po prostu z nerwów Cię sciska w środku. Nie masz uczucia napięcia mięśni?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem sama, niby wiem że to nerwy, mialsm wiele badań ale ciągle się boję że to coś innego... Bardzo przeszkadza mi ten ból czy ucisk czy nie wiem jak to nazwać... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I masz tak tylko kiedy chodzisz? Może spróbuj głęboko pooddychać, przytrzymać powietrze chwilę i długi wydech. Mnie to trochę uspokajało a ścisk w środku czułam cały czas, przez to też nie dałam rady jeść...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tym zaciskaniem tak, mam tylko wtedy kiedy chodzę. Gdy idę to bardzo to czuję. Ale ogl sciski mam ciągle po lewej stronie albo na środku i tak na zmiany. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Marcelina 28 a ty jak dzis? Ogl staram się o tym nie myśleć. Kończyłam dzisiaj 2 rozdział pisać ale to nic nie dało. I tak czuję 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam Was. Nowy dzień, nowe nerwy! Niby trochę lepiej ale ten ścisk w żołądku nie daje mi jeść, przeżuć coś to masakra. Nie wiem czy to przez ten bolący migdał czy nerwy 😑

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzień dobry 🙂 ja właśnie w kolejce do psychologa. Dzisiaj jakas kolejka... I znów dziwne uczucie po lewej stronie i osłabienie... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Ja mam tak jakby ucisk w głowię,ucisk na kark i ból pleców. Bole somatyczne w zaburzeniach lekowych wynikają z napięcia ciała a napięcie ciała pochodzi od lęków. Organizm i psychika są cały czas w gotowości do ucieczki przed niebezpieczeństwem więc jest ciągle napięcie wszystkiego.

Paroksetyna,wenlafaksyna,sertralina,fluoksetyna mogą pomoc na somaty.

Polecam odstawić alko,kofeine i ogólnie wszystkie stymulanty bo to bardzo potęguje zaburzenia lękowe.

Edytowane przez giroditalia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, giroditalia napisał:

Ja mam tak jakby ucisk w głowię,ucisk na kark i ból pleców. Bole somatyczne w zaburzeniach lekowych wynikają z napięcia ciała a napięcie ciała pochodzi od lęków. Organizm i psychika są cały czas w gotowości do ucieczki przed niebezpieczeństwem więc jest ciągle napięcie wszystkiego.

Paroksetyna,wenlafaksyna,sertralina,fluoksetyna mogą pomoc na somaty.

Polecam odstawić alko,kofeine i ogólnie wszystkie stymulanty bo to bardzo potęguje zaburzenia lękowe.

Badania były u neurologa? Ja od 6 miesięcy równych mam bole glowy raz boki, raz czolo czasem czubek, nieraz bóle punktowe, jakieś zaklucia. We wtorek mam rezonans i  strasznien sie boje co tam wyjdzie. Bol głowy puszcza po alkoholu (3 razy wypiłem na imprezce) A tak to od pół roku dzień w dzień od rana do wieczora.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Kasku napisał:

Witam Was. Nowy dzień, nowe nerwy! Niby trochę lepiej ale ten ścisk w żołądku nie daje mi jeść, przeżuć coś to masakra. Nie wiem czy to przez ten bolący migdał czy nerwy 😑

Jak poradziła sobie z bólami głowy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×