Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
lorana

Dlaczego dzieci nie mają schizofrenii?

Rekomendowane odpowiedzi

Zastanawia mnie, skąd tak w ogòle biorą sie choroby psychiczne.Istnieją teorie neuroprzekaźnikowe,że ich zbyt niski/wysoki poziom lub zaburzenia w ich funkcjonowaniu powodują choroby.

Tylko,że jak się zastanowiłam tak na logike, to to jest bujda.Bo niby dlaczego dzieci nie mają schizy lub chadu( lub sa to baardzo marginalne przypadki)?

Bo nie mają na tyle rozwinietej psychiki,żeby mieć objawy wytwòrcze czy urojenia.

Świadczy to o tym,że DEPRESJA, SCHIZA,CHAD I INNE CHOROBY SĄ ZABURZENIAMI EMOCJI,PSYCHIKI a nie stricte funkcjonowaniu mòzgu.

Więc dlaczego leki w pewnym stopniu pomagają?

Bo zaburzenia emocji powodują zmiany w neuroprzekaźnictwie,a nie odwrotnie.

Jak jest nam smutno,to płaczemy.

Nie robi się nam smutno jak zaczynamy płakać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziecko z definicji do którego wieku jest?

 

Dzieci też mają różne dysfunkcje, ale często zwala się je na to, że to dziecko bądź się nie zauważa.

Poza tym musielibyśmy wejść na różne nurty kto jak uważa, z biologów, medycyny, etykow.

Chodzi o świadomość, odbiór bodźców...każdy ci inaczej odpowie.

 

Dzieci żyją często bezstresowo, bez wizji prawdziwe go życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dzieci do jakiego wieku? Bo ja mam chad od 10 roku życia. Edit inaczej - diagnozy miałam od 10 roku życia ;)

Całkiem sporo filmików w necie ze schizodziećmi można zobaczyć ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dokładnie, dzieci też chorują na schizofrenię i inne choroby psychiczne.

 

A co do neuroprzekaźników i emocji to dokładnie nie wiadomo jak to działa. Myślę, że po części masz lorana rację, że emocje powodują zmiany w neuroprzekaźnikach, ale myślę, że w drugą stronę też może to działać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

lorana, gówno, nie emocje. To na 100% jest choroba mózgu. Jak się nie znasz, to się nie odzywaj. Ja chorowałam już jako dziecko, tylko nikt mnie nie zdiagnozował.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie ma takiej osoby bez ZABURZENIAMI EMOCJI,PSYCHIK która po zaserwowaniu stanu chemicznego mózgu schizofrenika by się nie wywaliła.

Wiec nie jest to emocja psychika.

Jak coś jest nie ukształtowane, to jak może mieć zły kształt?Zastanów się.

Masz schizo?:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
...

Świadczy to o tym,że DEPRESJA, SCHIZA,CHAD I INNE CHOROBY SĄ ZABURZENIAMI EMOCJI,PSYCHIKI a nie stricte funkcjonowaniu mòzgu.

...

Funkcjonowanie mózgu może może być czynnikiem umożliwiającym/ułatwiającym powstawanie ww. chorób. Może być czynnikiem ryzyka. Stąd poprawa funkcjonowania neuroprzekaźników może (ale nie musi) prowadzić do wyleczenia. Tak na logikę.

A w ogóle skąd teoria, że powyższe choroby są wyłącznie fizyczno-chemicznym zaburzeniem funkcjonowania mózgu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rety, ale na nią wjechaliście :/ Nieprzyjemnie trochę :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zastanawia mnie, skąd tak w ogòle biorą sie choroby psychiczne.Istnieją teorie neuroprzekaźnikowe,że ich zbyt niski/wysoki poziom lub zaburzenia w ich funkcjonowaniu powodują choroby.

Tylko,że jak się zastanowiłam tak na logike, to to jest bujda.Bo niby dlaczego dzieci nie mają schizy lub chadu( lub sa to baardzo marginalne przypadki)?

Bo nie mają na tyle rozwinietej psychiki,żeby mieć objawy wytwòrcze czy urojenia.

Świadczy to o tym,że DEPRESJA, SCHIZA,CHAD I INNE CHOROBY SĄ ZABURZENIAMI EMOCJI,PSYCHIKI a nie stricte funkcjonowaniu mòzgu.

Więc dlaczego leki w pewnym stopniu pomagają?

Bo zaburzenia emocji powodują zmiany w neuroprzekaźnictwie,a nie odwrotnie.

Jak jest nam smutno,to płaczemy.

Nie robi się nam smutno jak zaczynamy płakać.

 

moja mama chodzi na taką grupę dla rodzin gdzie ktoś choruje ( no czyli ja siema ) i największy ubaw mam kiedy z nią rozmawiam na temat tego, co powiedział pan doktor albo pani psycholog na temat schizofrenii. ja tam żadnym autorytetem nie jestem ( ktoś by pomyślał ) ale tak się składa że mam jakieś doświadczenie i mam swoje przemyślenia, które nie są CTRL-V z książki tudzież poradnikaABCzdrowie. To sprawia, że jestem lepszym specjalistą ( oczywiście w sprawie SWOJEGO zdrowia - tak jak pisałem nie jestem autorytetem ). No ale wracając do tematu. Wraca mama z takiego spotkania i zero własnych przemyśleń, zero rozkmin wykraczających poza to co usłyszała. Ale żeby nie było moja mama nawet czyta książki o schizofrenii. Tylko że znowu te książki narzucają jej jakąś określoną wizje czym jest schizofrenia. No i znowu nie ma miejsca na dyskusje z tym jak to widzę i czuje. No bo książki mówią co innego. A książki to autorytet, więc z tym się nie dyskutuje.

 

Później żyjemy w świecie gdzie podziwiamy takie cuda nauki jak telefon kom. czy internet co wykracza poza naszą inteligencję. więc jak mamy z tym dyskutować? ale to już inny temat. Dlatego powtarzamy uproszczony schemat tak że nie dotyczy on praktycznie tego o czym mówimy, ale WSZYSCY rozumieją o czym mówisz - a to najważniejsze.

 

narazie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Można by ukuć ciekawą teorię o tym jak dorośli są wyżej od dzieci, ewentualnie schizofrenia to objaw inteligencji. Bo przecież niedorozwój umysłowy mierzy się w roku życia, na którym zatrzymała się osoba.

 

Różne są zawirowania w organizmie. Czemu dziecko miałoby być odporne na choroby psychiczne. Pewnie tylko inaczej się to nazywa.

To jak Europa i Azja. Granica jest czysto umowna. /// Zrozumienie umowności pojęć to moje osiągnięcie, czasem o tym wspominam.

 

W schizofrenii jest pewna "fajna" rzecz. Mianowicie słyszenie głosów. Jak ktoś słyszy to diagnoza łatwa.

 

Odnośnie tematu. Jest też taka teoria w psychologii jak dezintegracja pozytywna. W skrócie chodzi o to, że jednostki bardziej twórcze i wrażliwe częściej zapadają na różnego rodzaju kryzysy psychiczne. Wg. reguły, tylko cep się nie psuje. Raczej się z tym nie zgadzam. Tzw. wybitne jednostki są w społeczeństwach często sprowadzane do "nadludzi" stąd też ocenia się ich nastroje w inny sposób. Np. głośna na polskim YouTubie historia littlemonster96, która po dotknięciu jej idola Justina Biebera była szczęśliwa jakby ujrzała jakieś niebiańskie zastępy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Rety, ale na nią wjechaliście :/ Nieprzyjemnie trochę :?

 

Bo się należało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wpierw przeczytalam ,,dlaczego dzieci nie maja schizofrenikow?" i pomyslam japierdole :D

 

po chwili sie zreflektowalam jednakze w glowce rozbrzmialo jeszcze glosniejsze japierdole²

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Np. głośna na polskim YouTubie historia littlemonster96, która po dotknięciu jej idola Justina Biebera była szczęśliwa jakby ujrzała jakieś niebiańskie zastępy.
:D rozumiem że nie czytałeś o tym w wyborczej? ja już od jakiegoś czasu w ogole nie włączam youtube. wstyd.

 

 

apogeum był cezary pazura, który witał swoją widownie: cześć tutaj wujek czarek :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Nie robi się nam smutno jak zaczynamy płakać.

Mnie się robi :D

Czasem płaczę ze śmiechu a po jakimś czasie zaczynam szlochać wniebogłosy i smutno mi :D

 

Ze śmiechem podobnie. Jogin śmiechu na tym bije gruby hajs :mrgreen:

Widziałam na żywo, wiem co mówię. Zmięło mi mózg. Ale hajs podobno się zgadzał.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Więc dlaczego leki w pewnym stopniu pomagają?

 

To działa również przy chorobach somatycznych.

Dlaczego na ból po wycinaniu migdałków brałam Ketonal? Bo oddziaływał na ośrodek bólu w mózgu, nie na ranę w gardle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
lorana, Dzieci mają schizofrenię-odwiedz oddziały psychiatryczne dziecięce.

Swoją drogą ciekawe, jak się zachowują dzieci w szpitalach psychiatrycznych. Skoro spora część "normalnych" dzieci zachowuje się, jakby mieli mocno rozwinięte zaburzenia psychiczne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
lorana, Dzieci mają schizofrenię-odwiedz oddziały psychiatryczne dziecięce.

Swoją drogą ciekawe, jak się zachowują dzieci w szpitalach psychiatrycznych. Skoro spora część "normalnych" dzieci zachowuje się, jakby mieli mocno rozwinięte zaburzenia psychiczne.

:lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
lorana, Dzieci mają schizofrenię-odwiedz oddziały psychiatryczne dziecięce.

Swoją drogą ciekawe, jak się zachowują dzieci w szpitalach psychiatrycznych. Skoro spora część "normalnych" dzieci zachowuje się, jakby mieli mocno rozwinięte zaburzenia psychiczne.

 

Są dziećmi. Mogą irytować swoim naturalnym zachowaniem, ale mają do tego zachowania prawo.

Jeśli dziecko wyraźnie przegina, to jest to najczęściej wina rodzica, który nad dzieckiem nie umie zapanować.

Oczywiście "wyraźnym przegięciem" nie jest brak chęci zjedzenia śniadanka czy bieganie, ale terroryzowanie otoczenia.

 

Czytałam reportaż o dzieciach w szpitalach psychiatrycznych... przerażające.

O ile dorośli w tych miejscach nie robią na mnie żadnego wrażenia, o tyle dzieci - jednak chwyta za serce.

I mówię to ja, która za dziećmi in genere (w sensie nie za jakimś konkretnym dzieckiem, bo konkretne dzieci lubię, ale za obcymi dziećmi) nie przepadam - nie lubię nawiązywać z nimi kontaktu, bo są dla mnie obcymi ludźmi - nieważne, że małymi).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Czytałam reportaż o dzieciach w szpitalach psychiatrycznych... przerażające.

O ile dorośli w tych miejscach nie robią na mnie żadnego wrażenia, o tyle dzieci - jednak chwyta za serce.

 

Poczytaj sobie o oddziale 23 w Kocborowie ;) To dopiero chwyta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wy sobie tu gadu gadu i wyśmienicie pewne teorie, kiedy jak byłem w szpitalu na psychoedukacji to pacjenci z 15 albo 8 letnim doświadczeniem choroby uczyli się rozróżniać objawy negatywne od pozytywnych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pamiętam dobrze zachowanie dzieci, jak chodziłem do zerówki i podstawówki. Spora część z nich powinna była chodzić do psychiatry. Już wtedy wiedziałem obserwując rówieśników, że zachowanie dużej części z nich, to zachowanie osoby mocno nienormalnej psychicznie (no a w gimnazjum i szkole średniej, to już były w dużej części osoby, które zachowywały się tak, że powinni być na oddziale zamkniętym).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Czytałam reportaż o dzieciach w szpitalach psychiatrycznych... przerażające.

O ile dorośli w tych miejscach nie robią na mnie żadnego wrażenia, o tyle dzieci - jednak chwyta za serce.

 

Poczytaj sobie o oddziale 23 w Kocborowie ;) To dopiero chwyta.

 

Słyszałam o tym, tylko nie wiem, czy czasem afera nie dotyczyła TYLKO oddziału do którego kierowano na mocy postanowienia sądu nieletnich sprawców przestępstw i zdemoralizowanych nieletnich... a jeśli tak, to trochę inaczej (moim zdaniem) to wygląda, bo naprawdę taki nieletni musi się mocno nagimnastykować, żeby odpowiadać w TEN sposób (albo żeby w ogóle odpowiadać).

No i nie oszukujmy się - na TYM oddziale przebywają już "wyrostki".

"Wyrostki" to dla mnie już nie dzieci ;)

Dzieci się kończą wraz z ukończeniem podstawówki ;)

 

Wiem, że to, co mówię, jest trochę wybiórcze i nie do końca sprawiedliwe, ale bardziej wzrusza mnie historia 8-letniej dziewczynki chorej na anoreksję albo 7-letniego chłopca, który wpadł w depresję i mówił, że nie chce żyć, niż 15-latka, który w "chorym widzie" chciał kogoś zadźgać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

mark123, w twoim świecie, gdyby dać ci władze absolutną, to wszyscy by chodzili jak w zegarku :P

 

one man show,

 

bo na psychoedukacji są same podstawy i nie wiedzieć czemu schizofreników rzadko kiedy kierują na jakieś ambitniejsze terapie, poza farmakologią oczywiście.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Słyszałam o tym, tylko nie wiem, czy czasem afera nie dotyczyła TYLKO oddziału do którego kierowano na mocy postanowienia sądu nieletnich sprawców przestępstw i zdemoralizowanych nieletnich... a jeśli tak, to trochę inaczej (moim zdaniem) to wygląda, bo naprawdę taki nieletni musi się mocno nagimnastykować, żeby odpowiadać w TEN sposób (albo żeby w ogóle odpowiadać).

 

Byłam na takim oddziale, tylko nie w Kocborowie. Wierz mi, nie musiałam się jakoś szczególnie nagimnastykować (lata później się nagimnastykowałam ale to już nie skończyło się tylko na szpitalu ;)),nie pamiętam czy pisałam o tym na forum czy tylko z kimś na priv. I były tam dzieciaki, które nijak nie pasują do określenia "zdemoralizowane". Owszem - były i takie. Ludziom wydaje się, że taki oddział to pycho-poprawczak. Ale co powiesz o dziewuszce molestowanej przez ojca, która po prostu non-stop uciekała z domu, a potem z ośrodka bo tam nie dość, że każdy miał ją w 4 literach to jeszcze tłukły ją "koleżanki". Taka 13-14 latka nie potrafi szukać pomocy "na czas", dla niej ucieczki i naćpanie się z gówniarstwem to jedyne rozwiązanie jakie widzi, bo nie wierzy, że spotka ją coś lepszego.

Miałam na oddziale dziewczynę, która przeżyła pobyt w Koborowie - to co opowiadała nadawało się do filmu o sadystycznym personelu.

Nie mówiąc już o tym, że w szpitalach zdarza się solidne mieszanie pacjentów (sama kiedyś byłam z nerwicowcami, dobrze, że nic im nie zrobiłam bo miałam wtedy hiper odlot ;)).

 

I mimo wszystko, na takim oddziale jest prawo do odwiedzin, poszanowania godności, ochrony przed przemocą psychiczną i fizyczną- przez, którą często zaczynają się problemy, prywatności, realizacji obowiązku szkolnego, składania skarg, dbania o higienę. Wyganianie na boska w mróz na zewnątrz, bicie, trzymanie w izolatce przez 2 miesiące czy wyzwiska, molestowanie, zastrzyki za karę - nie mają z tym nic wspólnego.

 

A o samym Kocborowie był temat na forum - o oddziale dla dorosłych, a w nim kradzieże, brak zainteresowania i reakcji na to co się dzieje z pacjentami.

 

Ale byłaś na oddziale psychiatrii sądowej? Czy normalnym oddziale dla nieletnich?

No tak, zażywanie narkotyków jest przejawem demoralizacji i podlega pod ustawę o postępowaniu w sprawach nieletnich.

 

Oczywiście, że wszelakie znęcanie się jest zabronione i powinno być karane.

Nigdy nie powiedziałam, że nie.

Chodziło mi tylko o to, że mimo wszystko - to moje wewnętrzne uczucia, na które nie mam wpływu - 8-letnia wychudzona dziewczynka wywołuje u mnie inne emocje niż 16-letni (często większy ode mnie) chłopak, który wyrządził komuś znaczną szkodę np. pod wpływem narkotyków. Ciężko mi poradzić coś na to, że odczuwam to wewnętrznie tak, a nie inaczej.

W żadnym wypadku nie uważam, że powinni stosować przemoc wobec niego.

 

Taki oddział ma jednak pełnić funkcję resocjalizacyjną, nie tylko leczniczą... Generalnie środki zabezpieczające (w tym psychiatryk) to kontrowersyjny temat, ale moim zdaniem konieczny, bo taki sprawca jest znacznie bardziej niebezpieczny niż sprawca poczytalny. Rozmawiałam kilka razy i z biegłymi psychiatrami, i z funkcjonariuszami SW - w zakładach karnych jest łatwiej utrzymać spokój niż w szpitalach psychiatrycznych, bo skazany poczytalny jednak wie, co mu się "opłaca" i co mu wolno.

A i kolejna kwestia - z młodocianymi pracuje się podobno bardzo ciężko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Łeee nie mogę usunąć ani edytować poprzedniej wiadomości (wam też forum tak "muli"?). Trudno, niech wyjdzie jaki ze mnie potworek ;)

 

iiwaa tak, na tymczasie. Potem mnie przeniesiono. Na sąd to zasłużyłam sobie później, ale wtedy - dalej uważam, że nie powinnam trafić tam, ale na normalny oddział.

 

, bo skazany poczytalny jednak wie, co mu się "opłaca" i co mu wolno.

Ale w takich przybytkach, dzieciaków faktycznie niepoczytalnych jest mniejszość. Przynajmniej tam gdzie byłam ja, rzadko kto miał diagnozę choroby, miał zaburzenia świadomość etc. Ale to było lata temu.

 

Taki oddział ma jednak pełnić funkcję resocjalizacyjną, nie tylko leczniczą...

Ale resocjalizacja jednak nie polega na tym co wymieniłam w poprzednim poście. A ze sporym odsetkiem dzieciarni nawet z poprawczaków dla się świetnie i efektywnie pracować, tylko trzeba umieć. Tylko tu są inne problemy - braki w personelu, nieodpowiedni ludzie na nieodpowiednim miejscu (ile ja widziałam studentek resocjalizacji, które nie potrafiły we 3-4 poradzić sobie z jednym 10-latkiem ;)) i olewactwo niestety też.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×