Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
lorana

Dlaczego dzieci nie mają schizofrenii?

Rekomendowane odpowiedzi

mark123, w twoim świecie, gdyby dać ci władze absolutną, to wszyscy by chodzili jak w zegarku :P

Ideał jest niemożliwy. Ale ludzie "chodziliby" lepiej (ci, którzy by żyli, bo byłoby dużo wyroków śmierci).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
bo na psychoedukacji są same podstawy i nie wiedzieć czemu schizofreników rzadko kiedy kierują na jakieś ambitniejsze terapie, poza farmakologią oczywiście.
kiedyś podsłuchałem rozmowę dwóch pań przed gabinetem psychiatry: no bo wie pani, ja to mam tą dwu biegunową, tak że raz mam depresje a raz mam manię.

 

:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Łeee nie mogę usunąć ani edytować poprzedniej wiadomości (wam też forum tak "muli"?). Trudno, niech wyjdzie jaki ze mnie potworek ;)

 

iiwaa tak, na tymczasie. Potem mnie przeniesiono. Na sąd to zasłużyłam sobie później, ale wtedy - dalej uważam, że nie powinnam trafić tam, ale na normalny oddział.

 

, bo skazany poczytalny jednak wie, co mu się "opłaca" i co mu wolno.

Ale w takich przybytkach, dzieciaków faktycznie niepoczytalnych jest mniejszość. Przynajmniej tam gdzie byłam ja, rzadko kto miał diagnozę choroby, miał zaburzenia świadomość etc. Ale to było lata temu.

 

Taki oddział ma jednak pełnić funkcję resocjalizacyjną, nie tylko leczniczą...

Ale resocjalizacja jednak nie polega na tym co wymieniłam w poprzednim poście. A ze sporym odsetkiem dzieciarni nawet z poprawczaków dla się świetnie i efektywnie pracować, tylko trzeba umieć. Tylko tu są inne problemy - braki w personelu, nieodpowiedni ludzie na nieodpowiednim miejscu (ile ja widziałam studentek resocjalizacji, które nie potrafiły we 3-4 poradzić sobie z jednym 10-latkiem ;)) i olewactwo niestety też.

 

Ale jak masz orzeczenie sądu, to automatycznie kierują Cię na oddział psychiatrii sądowej. One się dzielą na 2 rodzaje - normalny i o wzmocnionym zabezpieczeniu.

I musi być postanowienie sądu, nawet jak jesteś na tymczasie. Z tym że - nie oszukujmy się - sędziowie nie znają się na psychiatrii. O ile wiele kierunków studiów ma jakieś przedmioty psychologiczne, o tyle prawo nie realizuje żadnego. Nie było, kiedy mąż studiował, kiedy ja studiowałam, nie ma teraz. Oceniamy opinie biegłych, często nie mając zielonego pojęcia, o co w nich chodzi. Nie ukrywam, że wielu prawników boi się sprawców chorych psychicznie. Ja w ogóle nie wiem, jak z takim rozmawiać. No i nie ukrywam, że zwyczajnie bym się bała, bo o ile sprawca poczytalny wie, że unicestwienie kogokolwiek w postępowaniu za cholerę mu się nie opłaca, o tym sprawca niepoczytalny zapewne w ogóle się nad tym nie zastanawia :D

 

W naszym kraju resocjalizacja jest w ogóle zaniedbana... a ludziom (społeczeństwu) i tak przeszkadza.

Może nie odnośnie osób niepoczytalnych, ale przeszkadza w odniesieniu do tych, którzy siedzą w zakładach karnych.

Ja akurat mam złe wspomnienia odnośnie sprawców niepoczytalnych, młodocianych i kobiet, najlepiej się pracuje z panami, którzy już byli, już wszystko widzieli, traktują to jako normalną część życia :D Dzieciaki z poprawczaka nie chcą współpracować. Ja miałam co prawda niewielkie doświadczenie, ale naprawdę mam gorsze doświadczenia z zadawania pytań właśnie takiemu młodemu człowiekowi (mówię o dzieciakach z poprawczaka, nie o chorych psychicznie) niż recydywistom. Recydywiści odpowiadają... dość grzecznie. Albo czasem coś chlapnie, wkurzy się, ale nie jest to tak nieracjonalne jak w przypadku tych dzieciaków Mam wrażenie, że one się rzucają dla zasady, żeby okazać swój bunt, bo tak. W przypadku starszych - nawet niereformowalnych - sprawców już tego nie ma. To takie doświadczenia z postępowania orzekającego :D Co lepsze - ten dzieciak był TYLKO świadkiem, ale był niegrzeczny dla zasady, nikt mu niczego nie zarzucał.

Generalnie tak - recydywiści penitencjarni nie sprawiają problemów ani w postępowaniu, ani swoim obrońcom, ani potem funkcjonariuszom Służby Więziennej.

Uczciwe bandziory :D

 

Z tym unieruchomieniem na ileś godzin to jest stara sztuczka. W zakładach karnych i aresztach śledczych też mają "pokoiki dla eleganckich dżentelmenów" (tak to określa znajomy funkcjonariusz). Parę lat temu w takim byłam - oczywiście nie jako osadzony :D - mniej więcej wygląda to tak: kwadratowy pokój 3 na 3, na samym środku betonowa płyta, na niej pasy, no i tyle. A, i okratowana lampa - koniec. Zimno jak... no jak w pierdlu :D , pokój jest wyciszony, może się drzeć, widzą go tylko przez wbudowaną na lampie kamerkę.

Opis funkcjonariusza: "jak jest chłopiec elegancki, znaczy rzuca się, to idzie do tego pokoiku na godzinę, dwie, dziesięć, dwadzieścia cztery. I mówię ci Ewka, nawet największy twardziel wychodził z płaczem".

Z tym że oni nie dostają środków uspokajających.

 

 

Bo niepoczytalnym się nie jest ogólnie, tylko w czasie popełnienia czynu ;)

 

O, muszę się dokształcić - nie wiem, jak to jest z nieletnimi którzy popełnili czyn zabroniony w stanie niepoczytalności zawinionej - czyli kiedy sami się wprawili w stan niepoczytalności (np. przez alkohol, narkotyki, inne środki odurzające). Bo w przypadku sprawcy dorosłych (czyt. po 17 roku życia) przyjmuje się, że odpowiadają normalnie - tak, jakby byli poczytalni (to taka konstrukcja zawinienia na przedpolu :P ).

Miałaś tam jakiś np. 13-latków, którzy się w taki stan niepoczytalności wprawili i popełnili jakiś czyn zabroniony?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

iiwaa pisząc w 1 poście dot. sprawy "na takim oddziale miałam na myśli dokładnie " oddział psychiatrii sądowej o wzmocnionym zabezpieczeniu dla młodzieży/nieletnich".

 

Miałaś tam jakiś np. 13-latków, którzy się w taki stan niepoczytalności wprawili i popełnili jakiś czyn zabroniony?

Nie wiem co kto miał wpisane w papierach, poza tym ciężko mi było zweryfikować jako nastolatce kto podaje prawdziwy powód pobytu (nie miałam przecież dostępu do dokumentacji). Niektórzy się chwalili się na wyrost, bo uważali, że to imponujące ;)

Ale tacy, którzy naćpani/pijani coś zbroili - byli (ale to z ich własnych opowieści, bo jak mówiłam ja tego zweryfikować nie mogłam). Z reszta tam było sporo odwykowców w ogóle, więc raczej za posiadanie trawki się tam nie znaleźli ;).

 

A opowieści tam były, hoho :D Najlepszy był chłopak, który robił nam kurs kradzieży papierosów z kiosku przez rurkę :D W życiu bym na taki pomysł nie wpadła, co fachowiec to fachowiec :D Tzn - pomysłowość mnie rozbrajała, nie żebym miała zamiar kiedykolwiek coś kraść :D

 

A tak poważnie, były małe kryminałki, notoryczni uciekinierzy, ale też dzieciaki, którym dokopano w życiu tak, że ja bym czegoś takiego nie przeżyła.

 

A co do takiej buńczucznej postawy - to częste. Szczególnie u tych, którzy trafiają z poprawczych przybytków. Tylko, że to przenoszenie takiego sposobu na przetrwanie na szpitalny grunt. To szczególnie na terapiach widać na pierwszy rzut oka, który jest mały twardziel (dziewuchy gorsze!):D.

 

Ale część się uspokajała, jak odkrywała, że na oddziale jest mniejsze ryzyko otrzymania wpierdolu.

Choć mnie się tam zdarzyło oberwać, ale to zawsze miło dostać od kogoś cokolwiek, c'nie? :D

 

I jak tu mówię o tych gorszych wyrostkach, nie o tych, których mi szkoda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

tak, to jest przerażające, czasami nawet nie poprzez luki w przepisach tylko poprzez ich naruszenie w procesach sądowych przez sądy zamykają i przetrzymują człowieka w psychiatryku, tak jak to było sprawie Feliksa Meszki bezprawnie umieszczonego w psychiatryku na 11 lat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A czy sad rodzinny mial prawo zamknac mnie w szpitalu na ponad 2 miesiące?

Skoro nie zagrażalam sobie ani innym?

przecież odbywa się rozprawa w sądzie. już 3 albo 4 razy ordynatorka nie dopuściła mnie do rozprawy tłumacząc to moim złym stanem zdrowia.

 

ogólnie jestem bardzo wdzięczny wszystkim lekarzom i psychologom, bo był przykład chłopaka który trafił do szpitala i po 2 dniach został wypisany z zaleceniem na oddział dzienny. Mnie natomiast kiedy trafiłem pierwszy raz trzymano niepotrzebnie 1.5misiąca - teraz mogę tylko wzbudzać śmieszność pisząc takie rzeczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
iiwaa pisząc w 1 poście dot. sprawy "na takim oddziale miałam na myśli dokładnie " oddział psychiatrii sądowej o wzmocnionym zabezpieczeniu dla młodzieży/nieletnich".

 

Miałaś tam jakiś np. 13-latków, którzy się w taki stan niepoczytalności wprawili i popełnili jakiś czyn zabroniony?

Nie wiem co kto miał wpisane w papierach, poza tym ciężko mi było zweryfikować jako nastolatce kto podaje prawdziwy powód pobytu (nie miałam przecież dostępu do dokumentacji). Niektórzy się chwalili się na wyrost, bo uważali, że to imponujące ;)

Ale tacy, którzy naćpani/pijani coś zbroili - byli (ale to z ich własnych opowieści, bo jak mówiłam ja tego zweryfikować nie mogłam). Z reszta tam było sporo odwykowców w ogóle, więc raczej za posiadanie trawki się tam nie znaleźli ;).

 

A opowieści tam były, hoho :D Najlepszy był chłopak, który robił nam kurs kradzieży papierosów z kiosku przez rurkę :D W życiu bym na taki pomysł nie wpadła, co fachowiec to fachowiec :D Tzn - pomysłowość mnie rozbrajała, nie żebym miała zamiar kiedykolwiek coś kraść :D

 

A tak poważnie, były małe kryminałki, notoryczni uciekinierzy, ale też dzieciaki, którym dokopano w życiu tak, że ja bym czegoś takiego nie przeżyła.

 

A co do takiej buńczucznej postawy - to częste. Szczególnie u tych, którzy trafiają z poprawczych przybytków. Tylko, że to przenoszenie takiego sposobu na przetrwanie na szpitalny grunt. To szczególnie na terapiach widać na pierwszy rzut oka, który jest mały twardziel (dziewuchy gorsze!):D.

 

Ale część się uspokajała, jak odkrywała, że na oddziale jest mniejsze ryzyko otrzymania wpierdolu.

Choć mnie się tam zdarzyło oberwać, ale to zawsze miło dostać od kogoś cokolwiek, c'nie? :D

 

I jak tu mówię o tych gorszych wyrostkach, nie o tych, których mi szkoda.

 

No właśnie. Z takimi małymi kryminalistami pracuje się najciężej, jeśli chodzi o postępowanie.

Dla recydywisty sposób na przetrwanie to zostanie świadkiem koronnym. Albo składanie zeznań w taki sposób, żeby jak najwięcej zarzutów od siebie odsunąć.

Dla nich - całkowicie nielogiczne - to stawianie się, jak tylko można. No ciężko do kogoś pałać sympatią w takim przypadku :P

 

Mnie osobiście tacy gówniarze odstręczają (jak ten od kradzieży przez rurkę). Bo ludzie działający w zorganizowanej grupie, jeśli coś robią, to w ściśle określonym celu. Oni zwykle nie łamią prawa tylko po to, żeby je łamać. Nie rzucają się tylko po to, żeby się rzucać.

A tacy mali chuligani robią to tylko po to, żeby pokazać, co to nie on.

 

Byłam - niestety - w poprawczaku i na oddziale dla osadzonych młodocianych (przed 21. rokiem życia). No tragedia :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
A czy sad rodzinny mial prawo zamknac mnie w szpitalu na ponad 2 miesiące?

Skoro nie zagrażalam sobie ani innym?

 

Oczywiście. Kolejną przesłanką jest niezdolność do zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych.

 

Ach, te niedobre sądy :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Lusesita Dolores, Nie mógł.Ale znając ich i tak Cię pewnie zamkneli.Wystarczy że ktoś zgłosi że jesteś niebezpieczna dla siebie lub innych,masz w przeszłości leczenie psychiatryczne i sąd może orzec o przymusowym leczeniu psychiatrycznym.Nawet jak sama się zgłosisz do szpitala i nie jesteś niebezpieczna dla siebie i innych to jak ze chcą to tak zrobią że na własne rządanie nie wyjdziesz.

 

O tragedia. Straszne te sądy, wszystkich chcą pozamykać ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
O tragedia. Straszne te sądy, wszystkich chcą pozamykać ;)
problemem nie są sądy, które chcą wszystkich pozamykać, a bezkarność lekarzy, którzy mogą napisać wszystko i nikt nie jest wstanie tego podważyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Tak zamknęli mnie podobno z Art.23

 

dokładnie, ustawy o ochronie zdrowia psychicznego ;)

 

Niegdyś ustawa pozwalała skierować osobę na leczenie do szpitala psychiatrycznego bez jej zgody, jeżeli:

a) zagrażała własnemu życiu

b) zagrażała życiu i zdrowiu innych osób

c) nie była zdolna do zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych.

Obecnie ostatnia z przesłanek została derogowana, ale niegdyś istniała i była stosowana.

 

Prawnik nie zaneguje opinii lekarskiej. Nie od tego jesteśmy. Kropka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Sąd ma prawo powołać biegłego z listy. Sąd nie ma obowiązku sprawdzenia, czy zachodzą przesłanki uzasadniające wyłączenie biegłego (postanowienie wydaje na wniosek). Nie musi sprawdzać, czy ona się kiedyś Tobą "opiekowała".

Jeżeli uważałeś, że biegła może nie być obiektywna, trzeba było złożyć wniosek o wyłączenie biegłego z postępowania.

Złożyłeś? Nie złożyłeś. To nie jojcz. Ignorantia iuris nocet.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Nie jojczę.Mam to gdzieś.Nie byłem na detencji,latami bym miał się odwoływać.Po prostu mnie zatkało jak zobaczyłem że ta biegła sądowa za chwilę już jest na wizycie lekarskiej.Co do sądowniczych orzeczeń to link do filmiku powyżej wyjaśnia jak to działa.Wsio

 

Nie potrzebuję filmików, żeby wiedzieć, jak wygląda praca sądów ;)

A do filmików mam wielki dystans.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Po za tym kto miał się odwoływać? ''Wariat'' z oddziału zamkniętego bez którego się odbywała rozprawa? Której wyniku nawet nie dostał,tylko powiadomienie o dacie rozprawy. I tak bym nie wygrał.A gdybym zaskarżył lekarzy to bym sobie jeszcze bardziej wewnątrz oddziału zaszkodził.

 

Dystans dystansem to co było w tym programie wydarzyło się naprawdę.

 

Pełnomocnik.

To nie jest skarga, a wniosek o wyłączenie z przyczyn formalnych.

 

Mam dystans do takich materiałów, bo osoby, które uważają się za pokrzywdzone, nie są obiektywne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
bo osoby, które uważają się za pokrzywdzone, nie są obiektywne.
rozumiem że ciężko postawić równość pomiędzy uważa się za pokrzywdzoną = została pokrzywdzona dopóki sąd tego nie orzeknie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
bo osoby, które uważają się za pokrzywdzone, nie są obiektywne.
rozumiem że ciężko postawić równość pomiędzy uważa się za pokrzywdzoną = została pokrzywdzona dopóki sąd tego nie orzeknie?

 

Nie. Uważam jedynie,że różnie bywa. A już zwłaszcza w przypadku osób, które mogą mieć np. urojenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Po za tym kto miał się odwoływać? ''Wariat'' z oddziału zamkniętego bez którego się odbywała rozprawa? Której wyniku nawet nie dostał,tylko powiadomienie o dacie rozprawy. I tak bym nie wygrał.A gdybym zaskarżył lekarzy to bym sobie jeszcze bardziej wewnątrz oddziału zaszkodził.

 

Dystans dystansem to co było w tym programie wydarzyło się naprawdę.

ktoś kto czegoś takiego nie przeżył nic nie wie. Też przez to przechodziłem. Dwa razy. Zostałem zamknięty w szpitalu bez mojej woli, rozprawa odbyła się zaocznie, nie przypominam sobie żadnej rozmowy na ten temat z lekarzem prowadzącym, ale to on podpisał papiery sądowe,że niby to dla mojego dobra. Nikomu nie zagrażałem, przynajmniej nie w kategorii zagrożenia życia czy zdrowia, po prostu zachowywałem się dziwnie. Nie mogłem się sam wypisać ze szpitala, nawet jak objawy manii ustąpily

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
iiwaa, Jeśli nie chcesz nie odpowiadaj.

1.Oglądałaś w ogóle to http://superwizjer.tvn.pl/odcinki-online/19-lat-za-kratami-i-na-lekach,59818,o.html ?

2.Jeśli tak,to nie uważasz że w tych sprawach lekarze-biegli sądowi-sąd popełnili WIEL-błąd skazując ludzi za wykroczenia których nawet im nie udowodniono skazując ich na detencję m.in na ponad 19 lat ?

3.Zdajesz sobie sprawę że pisząc ''zwłaszcza w przypadku osób,które mogą mieć np.urojenia...'' wykazujesz dezaprobatę w stosunku do tych osób podobnie jak sąd i cała reszta.. Jakby chory tak naprawdę był jedynie głupi i sąd powinien decydować o życiu takiej osoby np. umieszaczają nie słusznie na lata w oddziałach zamkniętych

4.Wiesz o tym ,że gdyby nie plecy w wymiarze sprawiedliwości i gdybyś była zwykłym prostym człowiekiem i komuś się w słusznej sprawie naraziła,to spotkać by cię mogło to samo,bo twój los byłby w rękach biegłych sądowych? Którzy by wyciągneli z ciebie zwykłe prawdziwe słowa i podpieli to pod urojenia?

 

1. Nie oglądałam, nie zamierzam oglądać.

2. Nie sąd, a biegli sądowi. Sąd nie popełnił błędu, który można mu zarzucić, z tych wskazanych w kpk. Sąd ocenił dowody właściwie, nie jest od tego, żeby badać sprawę pod względem medycznym. Na 19 lat? Środka zabezpieczającego w postaci umieszczenia w szpitalu psychiatrycznym nie orzeka się na x lat, a na czas nieokreślony i regularnie przedłuża lub postanawia o zakończeniu jego stosowania.

3. Nie mam pleców "w wymiarze sprawiedliwości". Adwokatura nie jest "wymiarem sprawiedliwości"/ Problem w tym... że mi nic nie jest poza tym, że miałam ojca alkoholika, przez to mam czasami zaniżone poczucie własnej wartości (co ma zresztą wiele kobiet - choć raczej młodych, ale ja wewnętrznie mam pewnie duszę dziecka :D ) i jestem trochę pedantyczna (ale nie, nie czepiam się pyłków kurzu). Ja nigdy nie zażywałam nawet leków uspokajających. Nawet Xanaxu, który moje znajome łykają czasem "na sen", "na kłótnię z mężem", "na problemy z dzieckiem". Nigdy nie byłam u lekarza psychiatry.

Gdyby mnie mieli wsadzić, to łatwiej do aresztu śledczego albo zakładu karnego, wrabiając w jakiś czyn :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Mam dystans do takich materiałów, bo osoby, które uważają się za pokrzywdzone, nie są obiektywne.

Z tym się zgadzam. Tym bardziej kiedy coś dzieje się "na gorąco".

ktoś kto czegoś takiego nie przeżył nic nie wie.

Z tym też się zgadzam, ale my jako osoby chore i te których to dotyczy, odbieramy to zupełnie inaczej.

Zauważ, że większość osób (o ile nie każdy kto był na przymusowym) twierdzi, że nie powinni trafiać do szpitala. Czy możliwym jest, żebyśmy wszyscy mieli rację?

Fakt, że zdarzają bezpodstawne umieszczenia w szpitalu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Oczywiscie, że się zdarzają, bo sędziowie to też ludzie. Poza tym ich ocena zależy od bardzo wielu czynników - oskarżenia, obrony, biegłych, świadków, zeznań pokrzywdzonego, postawy oskarżonego w czasie całego postępowania.

Tak samo zdarzają się bezpodstawne osadzenia w ZK.

I co? I prawie każdy kto trafił do ZK uważa, że nie powinien tam trafić. A czy faktycznie nie powinien? Ja słyszałam wypowiedź - do mnie skierowaną - już osadzonego (postępowanie wykonawcze): "SĄD TWIERDZI, że kogoś zabiłem".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze jest jeden czynnik wpływający na ocenę sędziów (ogólnie w jakichkolwiek sprawach przestępstw), ten czynnik to ich pragnienia. Ludzie na wysokich/wpływowych stanowiskach zazwyczaj lubią zrobić komuś problem lub powiększyć komuś problem, sędziowie mogą lubić dać np. za niski wyrok przestępcy, tylko po to, żeby cierpiała ofiara, albo skazać niewinnego tylko po to, by cierpiał.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×