Skocz do zawartości
Nerwica.com

lorana

Użytkownik
  • Postów

    380
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez lorana

  1. Choroba nie dała mi kompletnie nic pozytywnego. Zawsze byłam empatyczna, ale gdy widzę szczęście innych, zwłaszcza ludzi w moim wieku; jak mają pracę, własne rodziny to w środku rozpadam się na kawałki. Ból,wszechogarniająca złość, moja żałoba po normalnym życiu, która nie ma końca. Nie daję tego wszystkiego po sobie poznać innym. Dlatego przez wiele lat totalnie izolowałam się od ludzi, codziennie czułam i teraz też często czuję lęk, smutek. Staram się być na co dzien miła i uczynna dla innych. Wszystko, co miało mnie "naprawić", czyli leki, terapie, szpitale, elektrowstrząsy, wsparcie najbliższych , nie pomogło. Teraz wiem, że jedyną rzeczą która utrzymała mnie w najgorszych latach przy życiu to benzodiazepiny.Teraz biorę benzo rzadko, ale są one dla mnie namiastką normalności.
  2. Czy macie tak, jak bierzecie pregę doraźnie, to wywala ona apetyt w kosmos? Ja biorę 150 mg w razie silnego lęku, raz na kilka tygodni. Branie pregi stałe mi się nie sprawdza. Jak trzymam zdrową dietę, bez żadnych słodyczy itp. to w dzień wzięcia pregi mogę zjeść co popadnie. Da się jakoś ten apetyt zahamować, czy to już jest dane w pakiecie?
  3. Miałam tak przy braniu paroksetyny. Miałam do niej 3 podejścia i każde było tragiczne. Za 3 razem wciśnięto mi ją znowu w szpitalu, mimo że nie chciałam za wszelką cenę. Paro wykasowała mi lęki kosztem wszystkich pozytywnych emocji. Przez 3 miesiiace jej brania czułam totalne odrealnienie, chodziłam jak robot. Chciałam się ciąć, żeby poczuć, że istnieje. Ciągłe myśli s, wszechogarniający smutek. Co z tego, że nie miałam lęku, skoro musiałam brać benzo, żeby z tego wszystkiego nie popełnić samobójstwa. Brałam niemal wszystkie dostępne leki psychotropowe, a nic mnie tak nie zniszczyło jak paro.
  4. Brałam baclofen na silne lęki, gdy nic innego nie pomagało. Najsilniejsze działanie było na początku, z czasem osłabło.
  5. W teorii, z ssrii nie kastruje fluwoksamina. Można też dodawać trazodon do leków, on może podnieść libido. Mi fluwoksamina pomogła na lęk i depresję, choć mogłaby bardziej. Tylko ja jestem mega ciężkim przypadkiem.
  6. Zrobiłabym wszystko, żeby móc mieć kontakt z moją przyjaciółką, cieszyç i spotykać się razem. Niestety, ona nie żyje Z innymi dawnymi koleżankami odnowiłam kontakt i wiem, co u nich.
  7. Zawsze byłam ostrożna w kontaktach z ludźmi, nie jestem mogólnie naiwna. Byłam tylko raz, jak w liceum uwierzyłam mojemu ówczesnemu profesorowi psychiatrze, że jak do końca życia będę regularnie brać leki to depresja nie zniszczy mi życia. I że psychoterapia mi pomoże. Po latach skończyło się to "leczenie" elektrowstrząsami, a ja zostałam z rozwalonym życiem, juz od bardzo dawna.A teraz probuję choc trochę to posklejać.
  8. Kiedyś badałam poziom wit. D, ale dawno. Suplementuję przez cały rok, biorę mniej latem i więcej zimą.
  9. Gdy przez dłuższy czas jest pochmurno, moja depresja się nasila. Dzięki lekom jakoś funkcjonuje, ale te zjazdy są okropne. Zastanawiam się nad kupnem lampy antydepresyjnej, mój psychiatra mi polecał. Szkoda mi pieniędzy na coś, co raczej jest bublem. Korzystaliście z takiej lampy albo słyszeliście coś pozytywnego? Macie inne sposoby na poprawę nastroju w pochmurne dni?
  10. Pręga też może uzależniać choć słabiej niż benzo. Ja biorę doraźnie, raz na kilka tygodni w razie silnego lęku. Przy branej stale przytyłam i działanie było słabe.
  11. Jestem nad morzem i dziś płynęłam statkiem Przez ostatnie lata nie wyjeżdżałam nigdzie, bo nie byłam w stanie, chyba że do psychiatryka Teraz też lęk mnie trzymał, ale poradziłam sobie dodatkowymi lekami.
  12. lorana

    Wady wzroku

    Mam -5 i i -5.75 dioptrii. Wada co roku leci bardziej. Na chyba astygmatyzm nosiłam okulary od przedszkola, w wieku nastoletnim doszły minusy i nie wiem, jak to zatrzymać. Od niedawna jem często borówki i rady okulistów też nie pomogły ( słabsze minusy do czytania, suplementy).
  13. Mnie uspokajał doraźnie. Ja dostawałam go właściwie na uporczywe wymioty, na które nic innego nie pomagało. W tym bardzo mi pomógł. W jednym szpitalu dostawałam go codziennie przeciwwymiotnie, w innym nie chcieli mi go dać, bo " to za silny lek”.
  14. Najlepsza z ziół na wyciszenie jest męczennica, mi przy małych lękach pomagała.
  15. Już nigdy w życiu nie zgodzę się na EW. Po prostu w tamtym szpitalu była najlepsza opieka lekarska, a pytam z ciekawości.
  16. Tylko elektrowstrząsy i zabiegi przypominające miałam w innym szpitalu. Zawsze był tylko rejonowy i na tym koniec.
  17. Zastanawia mnie ten problem z pytania. Co zrobić, jak w razie czego ( oby nie) będę potrzebowała hospitalizacji, a mój rejonowy szpital to mordowania, w zasadzie każdy jego oddział? Byłam tam kilka razy i za każdym wychodziłam w jeszcze gorszym stanie i na szybko trzeba było zmieniać leki po wyjściu. Kiedyś psychiatra powiedziała mi, że trzeba jechać na izbę do wybranego przez siebie szpitala i podać jakikolwiek adres zamieszkania podlegający pod ich rejon i że nikt tego nie będzie sprawdzał. Mam taką możliwość, bo moja rodzina mieszka w rejonie tego lepszego oddziału, w którym byłam kilka razy.
  18. lorana

    Wieczni samobójcy

    Moja przyjaciółka z ciężką depresją, na rencie z tego powodu zawsze uważała,nawet gdy miała chwile lepszego samopoczucia, że kiedyś popełni samobójstwo. I tak zrobiła.
  19. Dziś, w wieku 30 lat, z potrzeby serca przyjęłam sakrament bierzmowania.
  20. Wzięłam dziś trochę wyższą dawkę pregabaliny i poprawiło mi to nastrój ( szkoda, że to chwilowe) ogarnęłam fryzjera, bo miałam już długie włosy.
  21. Mam 30 lat. Już 17 lat leczę się na silną depresję lękową. Pisałam kiedyś, że przeszłam elektrowstrząsy, kilkanaście hospitalizacji, terapie. Nic nie wyprowadziło mnie na prostą. Ostatnie 7 lat leżałam w łóżku w domu albo w szpitalach, non stop z myślami s, był taki czas, że przebierałam się z piżamy i myłam 1 w tygodniu. Licencjat zrobiłam w 6 lat, miałam dziekanki na pobyty w psychiatrykach. Moja przyjaciółka, która była w takim samym stanie jak a rok temu popełniła samobójstwo Jeden dzień jest u mnie lepszy, inny gorszy, od roku jest to mi trochę łatwiej, depresja puszcza. Wstaję z łóżka, nawiązałam kontakt z dawnymi koleżankami. Wciąż boję się wszystkiego, wychodzić z domu. Życie uratowało mi tylko benzo, które brałam gdy musiałam/ muszę wyjść z domu albo w potwornych atakach lęku. Teraz biorę je rzadko i małe dawki. Nigdy nie pracowałam, utrzymują mnie rodzice, a ZUS nie przyznał mi renty. Nie mam rodzeństwa, z kuzynami żadnego kontaktu; nie wiedzą,że choruję. Mam rodziców i jedną ciocię. Przeraża mnie, jak będzie dalej wyglądało moje życie, chciałbym pracować, wyjść do ludzi, założyć rodzinę. Z pracą może mi się uda, to drugie to marzenie ściętej głowy. Nie wyobrażam sobie urodzenia dziecka, które potem cierpiałoby psychicznie pewnie tak, jak ja. Staram się iść do przodu, ale tam nic nie ma. Codziennie przerażona myślę godzinami, co ze mną będzie( mam natręctwa tez). Zaczynać kolejną terapię , iść znów teraz na od.dzienny? Czy dam radę codziennie z lękiem wyjść z domu? Muszę coś ze sobą zrobić. Macie jakieś pomysły?
  22. Nie mówię najbliższym, jak panicznie, do utraty tchu, boję się samotności.
×