Psychiatrzy mówią, że najtrwalszy i najlepszy efekt leczenia nerwic daje terapia.
Ja odbyłam 2 co tygodniowe terapie w dwóch różnych nurtach z innym terapeutą.
Łacznie prawie 3 lata to trwało,angażowałam się i nie było i nie ma efektów(jeśli coś choć troche mi pomogło,to leki).
Jak pytałam się innych osób w podobnej sytuacji jak jest u nich, mówili,że terapia im pomogła.Wtedy pytałam się w takim razie,który już raz sa na terapii.Zazwyczaj 5 lub 6 .Nie wiadomo czy się smiać czy płakać.Kurcze, jak coś nie daje TRWAŁYCH efektów to nie pomaga.
Nie twierdze,że nikt nie ma żadnych korzyści z psychoterapii, no ale cóż...
Wydaje mi się,że psychiatrzy i psychoterapeuci za bardzo gloryfikują rolę owego tworu w leczeniu.
Psychoterapia może pomóc zrozumieć skąd sie wzieły dane objawy lub próbować "odwrócic od nich uwagę".
Tylko,że wcale nie leczy. Bo załozmy,że osoba lękowa przechodzi terapie ,następuje jakiś tam progres i jest cacy.Tylko za rok nawrót, znowu psychoterapeuta, potem kolejny,kolejny raz i tak w koło macieju.
Może warto próbować się"terapeutyzowac", tylko efekt nie będzie długofalowy.
Zapraszam do dyskusji