Skocz do zawartości
Nerwica.com

lorana

Użytkownik
  • Postów

    361
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez lorana

  1. lorana

    Wieczni samobójcy

    Moja przyjaciółka z ciężką depresją, na rencie z tego powodu zawsze uważała,nawet gdy miała chwile lepszego samopoczucia, że kiedyś popełni samobójstwo. I tak zrobiła.
  2. Dziś, w wieku 30 lat, z potrzeby serca przyjęłam sakrament bierzmowania.
  3. Wzięłam dziś trochę wyższą dawkę pregabaliny i poprawiło mi to nastrój ( szkoda, że to chwilowe) ogarnęłam fryzjera, bo miałam już długie włosy.
  4. Mam 30 lat. Już 17 lat leczę się na silną depresję lękową. Pisałam kiedyś, że przeszłam elektrowstrząsy, kilkanaście hospitalizacji, terapie. Nic nie wyprowadziło mnie na prostą. Ostatnie 7 lat leżałam w łóżku w domu albo w szpitalach, non stop z myślami s, był taki czas, że przebierałam się z piżamy i myłam 1 w tygodniu. Licencjat zrobiłam w 6 lat, miałam dziekanki na pobyty w psychiatrykach. Moja przyjaciółka, która była w takim samym stanie jak a rok temu popełniła samobójstwo Jeden dzień jest u mnie lepszy, inny gorszy, od roku jest to mi trochę łatwiej, depresja puszcza. Wstaję z łóżka, nawiązałam kontakt z dawnymi koleżankami. Wciąż boję się wszystkiego, wychodzić z domu. Życie uratowało mi tylko benzo, które brałam gdy musiałam/ muszę wyjść z domu albo w potwornych atakach lęku. Teraz biorę je rzadko i małe dawki. Nigdy nie pracowałam, utrzymują mnie rodzice, a ZUS nie przyznał mi renty. Nie mam rodzeństwa, z kuzynami żadnego kontaktu; nie wiedzą,że choruję. Mam rodziców i jedną ciocię. Przeraża mnie, jak będzie dalej wyglądało moje życie, chciałbym pracować, wyjść do ludzi, założyć rodzinę. Z pracą może mi się uda, to drugie to marzenie ściętej głowy. Nie wyobrażam sobie urodzenia dziecka, które potem cierpiałoby psychicznie pewnie tak, jak ja. Staram się iść do przodu, ale tam nic nie ma. Codziennie przerażona myślę godzinami, co ze mną będzie( mam natręctwa tez). Zaczynać kolejną terapię , iść znów teraz na od.dzienny? Czy dam radę codziennie z lękiem wyjść z domu? Muszę coś ze sobą zrobić. Macie jakieś pomysły?
  5. Nie mówię najbliższym, jak panicznie, do utraty tchu, boję się samotności.
  6. Pół roku temu skończyłam 3.letnią terapię w nurcie cbt, bo terapeuta odszedł z pracy. Efekty nie były specjalne, ale trochę mi to pomogło, choć nie na tyle, żebym mogła normalnie funkcjonować. T. sugerował, że powinnam zacząć kolejną terapię u innej osoby( chodziłam na NFZ). Nie wiem, czy ma to sens. Leczę się na depresję lękową od dzieciństwa,już 17 lat. Miałam już kilka długoterminowych terapii i nie doprowadziły one do poprawy. Psychodynamiczne wręcz szkodziły. Nie wiem, co robić. Nawet elektrowstrząsy mi nie pomogły. Myślicie, że terapia prywatna mogłaby być skuteczna? Ja zawsze miałam tylko na NFZ, pytam hipotetycznie, bo teraz nie ma takiej opcji finansowo, ale może kiedyś? Teraz w grę wchodzi tylko państwowo.
  7. Byłam mocno przeziębiona, przez 5 dni brałam Tabcin ( lek z pseudoefedryną), łącznie 120 mg pseudoef. dziennie. Równo po skończeniu Tabcinu mocno nasiliła mi się depresja, nie wstaje wcale z łóżka. Jednym z moich głównych leków, które biorę już długo jest fluwoksamina, czy może być to razem powiązane? Z dnia na dzień bardzo mi się pogorszyło...
  8. U mnie leki działające na noradrenalinę, niemal wszystkie jakie brałam, były do odstawki. Po dłuższym czasie brania właśnie lęk się nasilał. Tak było z wenlą w dawce większej niż 150, duloksetyną, moklobemidem, bupropionem i pewnie jeszcze parę by się znalazło. Rozwiązywały to mniejsze dawki wenli albo SSRI.
  9. lorana

    Lekooporność

    Mi EW nie pomogły,przy czym zostały po nich problemy z pamięcią. Jeżeli jest się w tragicznym stanie i nic nie pomaga, to warto spróbować. W czasie 3. mies. pobytu w szpitalu, gdzie EW robi się taśmowo widziałam osoby, które chwaliły sobie zabiegi. Niektórym nie pomagały wcale, ale NAJWIĘCEJ było pacjentów, którym poprawiło się np. na miesiąc i potem znowu hospitalizacja. Kolejne zabiegi już zazwyczaj nic im nie dawały. Dlatego EW mają wysoką skuteczność w badaniach, bo działają często na chwilę, a badania robi się od razu po nich. Sama lekarka powiedziała mi, już kiedy skończyłam EW, że one działają krótko zazwyczaj, a potem trzeba manewrować lekami, albo robić zabieg przypominający, np 1 wstrząs co 2 mies.
  10. lorana

    Lekooporność

    Mam depresję lekooporną. W ostatnich latach przeszłam przez ketaminę, TMS i serię 16 zabiegów EW. Nie było żadnych efektów, zero poprawy. Z leków brałam praktycznie wszystkie dostępne, dawek większych niż zalecane raczej nie, bo włączały mi się silne, długotrwałe uboki. Leczę się 17 lat, a ostatnie 7 to było piekło, leżałam tylko w domu w łóżku albo w psychiatrykach. Poprawiło mi się samoistnie ok. pół roku temu, dwa lata po EW. Nie cierpie już tak potwornie, wstaję z łóżka, mogę coś porobić koło domu. Wciąż mam sporo objawów, lęki; do życia zaczynam się codziennie nadawać koło południa. Nie pracuję. Biorę fluwoksamine, trazodon i arypiprazol. Tez się zastanawiam, co mogłoby mi jeszcze pomóc. Psylocybiny z czarnego rynku nie próbowałam, gdyby była legalnie dostępna i niedroga, to jestem chętna.
  11. Szczerze, wątpię w to. Tak po ludzku bardzo chciałabym kochać i być kochana. Tylko co ja mam do zaoferowania drugiej osobie? Nic. Nie mam pracy, są lęki, choroba. Związek powinien być relacją równorzędną. Chociaż są przypadki 1 na milion. Moja koleżanka, choć po jej śmierci samobójczej wiem, że była dla mnie przyjaciółką, poznała swojego chłopaka w psychiatryku, gdzie leczyła się z depresji. On pracował później, ona miała rentę. Przez poł roku czuła się w miarę ok. Potem 2 lata już tylko leżała w domu, albo w szpitalach. Lekarze nie wiedzieli, jak jej pomóc. Popełniła samobójstwo. Jej chłopak kochał ją i walczył do końca, żeby była szczęśliwa. Ja tylko chciałabym mieć szansę na coś na kształt normalnego życia.
  12. Nie, jedyne co, to że moja babcia miała to samo co ja.
  13. Starają się mnie wspierać, jak potrafią. Jeśli chodzi o ZUS to tak jak ja uznali to za totalne chamstwo.
  14. Nigdy nie miałam pogorszenia w zimie. Zawsze" robiło się samo jak chciało". Sama chciałabym m wiedzieć, dlaczego terapia nie pomaga. Na komisji powiedzieli, że powinnam iść do pracy. Pytali, czy nie mam wyrzutów sumienia, że swoją chorobą obciążam rodziców. Negowali wszystkie moje objawy, łącznie z długotrwałymi problemami z pamięcią po EW.
  15. Miałam wiele terapii, nie było efektu. Ostatnią, 3 letnią skończyłam w lato, bo mój terapeuta odszedł z pracy. Mój problem jest bardziej biologiczny, bo moja babcia też miała lęki, depresję lekooporną i nieudane EW. Męczyła się z tym dziadostwem do śmierci
  16. Odwołałam się od 1 komisji, na 2 też mi nie przyznali. Potem został tylko sąd, a to i tak marne szanse na rentę i ze 2 lata spraw sądowych. Termin odwołania już dawno minął, a ja z moim lękiem nie wytrzymałabym tego nerwowo. Teraz nie brak renty mnie gnębi tylko szybki powrót tego okropnego stanu.
  17. Mam kilkanaście wypisów udokumentowaną serię EW. Mój lekarz i terapeuta mówili, że ta renta mi się należy.
  18. Pisałam, w różnych wątkach wcześniej o moim leczeniu. Jak ktoś wcześniej nie czytał: od 13 r.ż. leczę się na depresję lękową (teraz mam 29 lat).Terapiami, lekami i wielokrotnymi hospitalizacjami. Brałam ponad 30 leków psychotropowych. Z mojego życia został lej po bombie. Skończyłam licencjat bez problemów z nauką, za to dzięki chorobie trwało to 6 lat, a ostatni rok robiłam leżac w łóżku on line dzięki covidovi. Od nastu lat nie wyjechałam na wakacje, choć marzę o tym, panicznie boję się wychodzić z domu, mimo wszystko wychodzę( ze straszyn lękiem mi.in. do sklepu, spotkać się z ciocią czy moimi 2 koleżankami). Od chyba 7 lat mam depresję lekooporną. Głownie przez całe te 7 lat leżałam w łożku w domu albo w psychiatrykach. Miałam ketaminę, Tms, i serię EW. Nic nie pomogło. Nigdy nie pracowałam, utrzymują mnie rodzice a ZUS nie przyznał mi renty. Jakoś na wiosnę tego roku, zaczęło mi się stopniowo poprawiać. Mój terapeuta uważał, że to dzięki mojej pracy nad sobą. Zaczęłam się myć codzień i przebierać z piżamy, czytać książki, nawiązałam kontakty z innymi, pomagam rodzicom w domu. W kwietniu moja najlepsza koleżanka ze szpitala, też po EW, popełniła samobójstwo. Rozwaliło mnie to, ale bardzo szybko nauczyłam się żyć z tą wyrwą. Od 2 tygodni znów jest tragicznie, totalny zjazd. Wrócił dobrze znany mi stan. Leki biorę ciągle te same, nie wydarzyło się nic złego teraz. Leki przerobiłam już jakie tylko są, mój psychiatra i wszyscy poprzedni, mówią, że już nie ma czym mnie leczyć. Moja koleżanka słyszała to samo, tylko że ja muszę żyć, teraz za nas obie chce być szczęśliwa. Chcę szukać pomocy, tylko nie wiem gdzie i jak.
  19. Dziś zrobiłam zakupy ubraniowe, kupiłam to, co było mi bardzo potrzebne, a zwłaszcza piżamę, bo 3 mi się ostatnio rozdarły, nawet cerowanie nie pomogło, momentalnie dziury robiły się w innym miejscu
  20. Mi Xanax też nigdy nie pomagał. Kilkanaście lat temu dostałam go od psychiatry, na b. silny lęk uogólniony z napadami paniki. Nie dawał nic. Póżniej w razie czego pomagał mi Lorafen, czasem słabsze Relanium. Podstawą jest, żeby leki przepisywał Ci psychiatra.
  21. lorana

    Dzisiaj czuje się...

    Myślę, że +/- do 2 tygodni, choć u każdego to inaczej wygląda.
  22. lorana

    Dzisiaj czuje się...

    Mdłości, niepokój i bezsenność to typowe skutki uboczne Abilify na początku.
  23. lorana

    Dzisiaj czuje się...

    Jestem od rana zmęczona fizycznie, a mimo tego udało mi się zrobić kilka produktywnych rzeczy w domu.
×