Skocz do zawartości
Nerwica.com

Niezrozumienie


abrakadabra xx

Rekomendowane odpowiedzi

Tak się zastanawiam, czy to na podwórku za dzieciaka, czy w szkole, czy w pracy i na najwyższych stanowiskach urzędowych, państwowych, czy czasem to właśnie wzajemne niezrozumienie nie jest jednym z przyczyn zła na świecie?

 

Zastanówmy się, na podwórku za dzieciaka, Jaś nie wiedział, że zabawka jest własnością Małgosi, myślał, że Ewy, która dała mu inną swoją zabawkę, i kłótnia gotowa. W szkole, Piotrek wysnuł błędne wyobrażenie o Maćku, że ten bawiąc się z innymi przestał go lubić i tak jakby zdradził go z innymi, on po prostu chciał z tamtymi też się pobawić a Piotrka cały czas szanował. Później zaczął zadawać się z innymi i oczerniał Maćka w oczach innych. Dalej, na studiach, Mariusz szanuje sobie prawdomówność i szanuje w większości ludzi w szkole, jednak kiedy dowiaduje się, że ktoś nagadał, że on ukradł pieniądze zaczyna być wściekły i zaczyna nienawidzić osób, które go pomówiły. Jednak nie zdaje sobie sprawy, że prawda jest inna, ktoś nagadał, bo miał fałszywe informacje , które wyszły z plotek, więc gdyby rozwiązać sytuację byłby nie winny. Dalej, w szkole, w pracy, na ulicy, na forum internetowym, w rodzinie, ile jest sytuacji, że ktoś nie do końca zdaje sobie sprawę jaka jest prawda, wyrabia sobie swoje własne zdanie, swoją własną prawdę i z nią żyje, nawet pomimo argumentów i tak dalej żyje z własną prawdą, czasem taką, która była zaszczepiana w nim od lat. Dajmy na to narody, rasy, upodobania, kultury, ustroje polityczne. Często nie rozumiejąc innych osądzamy ich według własnego postrzegania świata, własnych wiadomości i intelektu który posiadamy, często zdarza się, że nasze wiadomości są zbyt skąpe aby móc ocenić innych, jednak kierujemy się stereotypami, prymitywnymi osądami, pobieżnymi wiadomościami i brakiem chęci zrozumienia innych. Czy nie czasem to właśnie jest przyczyną konfliktów na świecie? Przykładowo: wojny religijne, czy nie powodem jest brak zrozumienia i ogólny chaos? Znalazło by się jeszcze, np pożądanie władzy. Jednak zawsze można jednych uziemić i przypomnieć im, że są tylko zwykłymi szaraczkami na ziemi. Brak naukowych wyjaśnień i zrozumienia prawd o wszechświecie? gdyby to wyjaśniono i każdy przyjął by to do wiadomości, czy nie było by łatwiej? np. odrzucenie religii, (cały świat jest oświecony i rozumie wszystko, ha ha) podzielić się terytorium do zamieszkania? No i inne terytorialne sprawy. Nie ważne, że nasz przodek władał tymi ziemiami, wszystko było siłą zabrane. Czy nie lepiej się dogadać, zamiast toczyć wojny. Po co komu wojny? Jeżeli rozumiemy debilizm wojny to nie będziemy jej toczyć. Po co toczyć wojnę opartą na czyichś ambicjach i braku ogólnego zrozumienia? Nie lepiej się dogadać? było co było, przeanalizować i stwierdzić, że było głupie, zazwyczaj było. Więc po co w to brnąć? Rozkminić sytuację z rozkminiającym prawdę sytuację narodem i wszystko, konflikty zażegnane. tak samo w codziennym świecie, tłumaczyć nie zrozumienia, na bierząco, a będzie wszystko git.

 

To wszystko dosyć prymitywnie, chaotycznie i skąpo opisałem, jednak myślę, że dowiodłem, że nie zrozumienie jest jedną z przyczyn zła na świecie.

 

Wiem, wiem, władcy mają władzę i to nie jest takie proste, jednak na poziomie podstawowym, czyli my, szaraczki, czy to my czasem nie mamy władzy?, my i nasze umysły?

 

Pierdu, pierdu, a świat i tak będzie taki sam, brak wzajemnego zrozumienia dominuje. Jednak, jeśli nie dojdzie do katastrofy, to czy zdamy sobie z tego sprawę, że brak zrozumienia jest powodem (jednym z powodów) zła na świecie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dokładnie myślę, że idzie z tym w parze brak empatii, takiego uwrażliwienia na drugą osobę czy istotę.

Kiedy się w jakiś sposób kogos ocenia, albo jego postępowanie w taki sposób surowy i krytyczny, czepiając się nie dociągnięć, wytykając, zmiast się po prostu zwyczajnie zastanowić dlaczego ktoś coś zrobił, albo jakoś się zachował. Może nawet spytać czy w czymś nie pomóc może, albo powiedzieć coś miłego, zamiast jeszcze bardziej szkodzić swoją bezwzględnością i krytycyzmem nadmiernym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Taką sytuację miałam dziś myślę obrazującą nastawienie ludzi do wytykania. Wracam z terapii. Wysiadłam juz z autobusu i dochodzę do świateł. Patrzę, a na przeciwko i idzie jakiś facet z przepięknym psem. Nie wiem co to była za rasa, za nic nie kojarzę. Możliwe, że psiak był po prostu mieszańcem, ale zadbanym, włochatym i ogromnym. Pogoda ładna dziś, słoneczko świeci i jakoś mi się chwilowo fajnie zrobiło na widok tego psa na dodatek. No a mam fioła, wypatrzę wszystko na dworze :P Myślę sobie "Powiem facetowi, że ma pięknego psa" :D

Dochodzę więc do tych świateł i on też, ale nią ma takiego ruchu na drodze, więc nie naciskam, żeby tych paru aut nie zatrzymywać i myślę, ze po prostu przejdę na pasach jak pojadą ale na czerwonym świetle.

Tak więc robię a w połowie drogi facet niby do siebie, ale tak, żebym słyszała "Gdyby tak policja tu stała, to mandacik 100zł by był". Oczywiście stanął i naciska guzik czekając.

Prawdę mówiąc pies na mnie tak zadziałał, że uśmiechnęłam się do faceta pełną gębą :mrgreen:

Trochę dumna z siebie, że przeszłam i nikt mi nic nie zrobi (hahah bujaj się, mozesz se gadać :P ) trochę do samego psa, ale głównie przez niego. Zawsze entuzjastycznie reaguje na mijające mnie stworzenia. Tak już mam.

Pierwsza myśl mimo uśmiechu "Rany, ale palant. Biedny pies, musi słuchać jego gadania na co dzień :?" Następna myśl, która była efektem skorygowania się, bo ciągle pracuję nad swoją antypatią do ludzi "Daj spokój. Prawdopodobnie facet jest w gorszym stanie wewnętrznym niż ty, skoro ma przymus walenia komuś takich uwag i dowartościowywania się w taki sposób. A pożycie małżeńskie do tego pewnie juz dawno umarło." Tak wiem, cholera ze mnie...

Ale szczerze mówiąc ta druga myśl jakoś mi ułatwiła sprawę i olałam faceta, nie zaprzątając sobie nim już dalej głowy.

Wykorzystałam pogodę i wzięłam kotkę na spacer :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niezrozumienie to na pewno spory problem. Tylko, czy jesteś pewien, że zrozumienie jest pełnym rozwiązaniem dla zła na świecie?

 

Weźmy jakiś (skrajny) przypadek. Spotykasz seryjnego mordercę. Nie rozumiesz, jak mógł chodzić i zabijać ludzi bez mrugnięcia okiem tylko po to by płatnymi zabójstwami zarobić na życie. Widzisz zdjęcia jego ofiar. Być może chcesz nawet żeby zapłacił życiem za swoje czyny.

 

Los sprawia jednak, że masz napisać jego biografię. Zaczynasz z nim rozmawiać. Stopniowo zaczynasz wchodzić w jego świat - poznajesz fakty o jego trudnym dzieciństwie - matce narkomance, która nigdy go nie przytuliła, ojcu, który nie raz skatował go do nieprzytomności. Dowiadujesz się jak w wieku 7 lat stanął przed wyborem - kraść czy umrzeć z głodu, jak w wieku 12 lat niemal zabił kolegę w bójce, że był wykorzystywany seksualnie przez znajomych rodziców, że w wieku 15 lat uciekł z domu i nigdy nie wrócił. Zawsze był sam. Nauczył się, że przemoc jest jego talentem, że przemocą wzbudza szacunek i że z przemocy może się utrzymać. Wiesz, że postanowił nigdy nie zabić dziecka.

 

Zaczynasz go rozumieć, może nawet współczuć. Czy to jednak sprawia, że wypuścisz go z więzienia i pozwolisz nadal zabijać? Czy znikną Twoje oczekiwania dotyczące norm społecznych albo ograniczenia kontroli nad agresywnymi zachowaniami? Możesz oczywiście powiedzieć, że ten morderca też powinien zrozumieć innych, bo gdyby to zrobił, to przestałby zabijać. Ale czy to byłoby z Twojej strony wyrozumiałe i oznaczałoby pełne zrozumienie?

 

Wiem, że przejaskrawiłem, ale zmierzam do tego, że samo zrozumienie to za mało by uzdrowić świat - nawet ten nasz - najmniejszy. Bo nawet gdy zrozumiesz drugą osobę, to nie znaczy, że będziesz się z nią zgadzał. Warto zrozumieć. Ilekroć to zrobię, czuję się lepiej. Tylko często okazuje się, że i tak robię, to co robię i jest to co innego niż ta osoba, którą zrozumiałem by sobie życzyła. I często wtedy ta osoba czuje się niezrozumiana (chociaż wcześniej była zrozumiana).

 

Można więc powiedzieć, że albo nie zrozumiałem naprawdę (bo żeby w 100% zrozumieć drugą osobę, trzeba byłoby nią być), albo jednak samo zrozumienie nie rozwiązuje wszystkich problemów...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W świecie zrozumienia takie przypadki nie istnieją. Nie istnieje matka narkomanka ani katujący ojciec. Dlaczego nie istnieją? Poniewaz nie ma patologii. Wszyscy są wychowywani w normalnych warunkach ( w najnormalniejszych w jakich się da). Człowiek dorasta pod opieką rozumiejących go rodziców i żyje sobie w spokoju, pośród innych.

 

Mam na myśli ludzkość przyszłości, taką która wyzbyła się maksymalnie wszelkich debilizmów, istnieje tylko ogólne porozumienie, dla dobra wszystkich.

 

Wiem, jesteśmy tylko ludźmi, stworzonymi wraz z własnymi słabościami, jednak nauka nad tym pracuje, może kiedyś będziemy bardziej idealni (pod kontem zrozumienia wszystkiego), no i opanujemy własne słabości, mentalne i cielesne...

 

Brzmi jak fantastyka jednak być może będzie to kiedyś realne???

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

abrakadabra xx, zgadzam się z pokonacstres.pl, ze zrozumienie nie wypleni patologii. Matka narkomanka i ojciec alkoholik dobrze wiedza, że robia żle, ale nie potrafia/nie chcą tego zmienić. Zreszta wiele osób na forum zmaga się z problemami, które świetnie rozumieją ale wiedza niewiele zmienia :/ Poza tym, w normalnej rodzinie może tez urodzić się dzieciak psychopata albo socjopata, geny podobno wpływają na 50 % naszych zachowań. Plus wiele zaburzeń bierze się z nadmiaru troski i opieki w dzieciństwie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bittersweet, Matka narkomanka i ojciec alkoholik nie istnieją, urodzili się w świecie ogólnego zrozumienia i dobrostanu i są porządnymi ludźmi. No jeżeli ludzie wiedzą co robią to nadmiarem troski nie obdarzą swego dziecka. A psychopaci nie rodzili by się w ogóle, nauka i wiedza o nie pożądanych genach by rozwiązała sprawę.

 

Ja tak trochę z przymrużeniem oka ten temat zakładałem, wiem, że idealny świat nie jest (przynajmniej na razie) dla nas osiągalny.

 

A po za tym, tak, masz rację:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że to jest coraz większy problem w społeczeństwie.

Właśnie, "niezrozumienie kogoś", to może być brak empatii ze strony innych ludzi.

Ja tak mam w rodzinie, i taki problem panuje u kilku osób w rodzinie. Mieszkałem u rodziny przez 5-6 lat, gdy byłem młodszy.

Niby z nimi mieszkałem ( a już wtedy nie mieszkałem u ojca i matki ), ale nie czułem tego zrozumienia ze strony tych osób w rodzinie.

 

Np. cierpiałem na depresję, miałem problemy ze sobą, pod względem psychologicznym, ale jakoś, oni nie rozumieli tego, co ja przeżywałem w środku.

W tej rodzinie jest brat ojca i mieszkałem u niego.

Gość, który lubi cwaniakować, popisywać się nie wiadomo czym, szpanować, chciał ze mnie zrobić jakiegoś "kozła ofiarnego".

Przez kilkanaście lat, jak mieszkam tu, w tych okolicach, on uwziął się na mnie, bo używał wobec mnie, różnych, niemiłych odzywek, tekstów, nawet, kilka razy wystartował do mnie do bicia.

Pracowałem u niego, na działce, w lesie, ale nigdy go nie lubiłem, ponieważ on ma "cwaniacką osobowość", a ja tego u ludzi nie trawię.

 

Ale już tam nie mieszkam.

Właśnie, dużym problemem, w dzisiejszych czasach jest to, że dużo ludzi za bardzo cwaniakuje, szpanują, popisują się czymś i to się liczy najbardziej.

Bardziej liczy się, cwaniactwo, lansowanie, pokazywanie innym, że "ja jestem górą", a inni się nie liczą i nie mają prawa na zrozumienie czyjeś sytuacji.

Dopóki nic się nie zmieni w postępowaniu ludzi, nie zmieni się mentalność i nastawienie ludzi do życia, to tak będzie zawsze.

Tylko że, najpierw powinno się zacząć coś zmieniać od siebie, zobaczyć w sobie swoje nieprawidłowości, złe cechy, a dopiero potem dawać dobry przykład innym.

 

Bo często tak jest, że wielu samych ludzi nie postępuje właściwie, zachowują się źle, ale innych, chętnie wytykają za błędy.

Ale to tak nie działa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to jest fakt, niezrozumienie jest główną przyczyną tego co się dzieje na świecie. Ktoś może dodać, że co niektórzy to rozumieją ale i tak dążą do samospełnienia (rządy), jednak tylko pozornie jest to zrozumienie. Niezrozumieniem jest w tym przypadku postawienie własnych potrzeb nad potrzeby innych, czy też ustalenie praw takich, które by w jakimś stopniu zadowalały społeczeństwo i nie wywołały by zamieszek, czyli praw wobec społeczeństwa, w którym panuje niezrozumienie. W zrozumieniu absolutnym nie ma żadnych zamieszek, nie ma też ustalania żadnych praw. Nie ma potrzeby ich ustalania. Musiałby powstać konsensus całej społeczności we wszystkich aspektach, jednomyślność. Jednak jak na razie jest to nie możliwe, może kiedyś wraz z rozwojem intelektu.

 

Po za tym wszyscy jesteśmy śmiertelni, sporo ludzi ma w d. ogólnoświatowe zrozumienie, skoro im się krzywda dzieje, chcą zrozumienia dla siebie w pierwszej kolejności. I w ten sposób tworzą się podziały, my i oni. Oni mają lepiej, my mamy gorzej. A dać wszystkim po równo już próbowano, nieskutecznie. Problemem jest nasza natura.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×