Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
madeline20

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Rekomendowane odpowiedzi

Ja walczę z nerwicą lękową i natręctwami od wielu lat,z tym że z natręctwami miałam spokój przez dłuższy czas, pojawiały się jakieś ale to było tylko chwilowe, leczyłam się lekami ale głównie na lęki, kołatania serca, napady paniki. Teraz wszystko wraca,a najgorzej jest z natręctwami. U mnie polegają one na tym czy np na pewno wlałam płyn do prania,potrafię robić pranie kilka razy,bo nie wiem,a właściwie to wiem gdzieś tam z tyłu głowy,ale pewności nie mam. Albo teraz mam ciągle myśli czy w Wigilię złożyłam sobie życzenia z córką,albo czego jej życzyłam i nie mogę sobie przypomnieć,albo jak mi puszcza nerwy i na nią krzyknę to analizuję to cały czas jak to było. To wszystko głównie dotyczy córki. Zawsze panicznie się o nią bałam,bo prawie ja straciłam, myślałam wtedy że umiera. Bo nawet jak myślę o tym praniu czy wlałam ten płyn to są jej rzeczy, czasem oczywiście zdarza się że nie dotyczy to jej bo np po parę razy sprawdzam czy zamknęłam drzwi,albo zastanawiam się czy wzięłam leki i to jest dziwne,że gdzieś tam w głowie mam że je wzięłam a jednak nie mam pewności i to analizuję.

Nie wiem jak sobie z tym radzić,tlumaczę ignoruję ,ale to nie pomaga.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
siema zerwicowany88 i inni użytkownicy wiesz co czytając twoją wypowiedź, widzę przed oczami swój stan,ja tłumacząc sobie ze nerwica to nic wielkiego przy braniu tabletek seroxat 20mg pilem w weekendy alkohol, bo po nim mijały objawy nerwicy,co odbiło sie na mojej wątrobie niestety.Ogólnie sam sobie odstawilem leki jakies 3l temu bo mi nie pomagały za bardzo lecz teraz chyba bez wizyty u psychiatry sie nie obejdzie od 3 dni leże w łóżku wychodzę na siłę nie daje rady prowadzić samochodu przejechac 20km to dla mnie meczarnia (zawroty głowy,uczucie jakbym miał zemdleć) ah juz sam nie wiem co robic znajomi dzwonia a ja wyłaczam tel nie to ze mi sie nie chce ja chce tylko te pieprzone objawy tej nerwicy mnie paraliżują o ile to nerwica...:) napisalem wcześniej w dziale Witam lecz malo ludzi sie odezwalo ale moze tutaj napisze jeszcze raz moją historię to więcej ludzi sie wypowie i sobie pogadamy:) pozdrowienia

 

No witam sorki że dopiero teraz odpisuje ale świeta, sylwester nowy rok mało czasu ogólnie. Niestety nerwica źle pracuje z używkami, i objawy po ich zażyciu mogą się nasilać. A branie tabletek i picie alkoholu jest bez sensu bo psujesz szybciej swoje narządy a tabletki nie działają tak jak powinny. Ja biorę 30mg paroxinoru i on na mnie działa idealnie pod warunkiem że nic w międzyczasie nie biorę ;) bo z tą maryśką to był strzał w kolano. Nie polecam eksperymentowania. Co do leków to jeśli czujesz że dany lek nie pomaga to poproś psychiatrę o inny. W tej chwili na rynku jest tyle tego i nie działają uzależniająco. Poproś o paroxinor a nóż Tobie też podpasuje, lecz ostrzegam na efekty trzeba czekać od 2 do 4 tyg. niestety ten lek tak działa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też mi się wydaje, że nie ma co łączyć leków na nerwicę z alkoholem - nie dość, że trudno okreslić wtedy działanie tabletek, to objawy mogą się nasilać. Alkohol to jednak trucizna dla organizmu, nie mówiąc już o innych używkach

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Strach przed jedzeniem

 

Witam.

 

Mam 24 lata, od kilku dobrych lat zmagam się z nerwicą natręctw. Raz w moim życiu jest wszystko dobrze jeśli pracuje, funkcjonuje jak normalny człowiek, a raz jest tak jak teraz, że nie jestem w stanie wyjśc z domu ani funkcjonować. W kwietniu tamtego roku było ze mną na tyle ok, że odważyłem się wyjechać za granicę. Wszystko było super, cieszyłem się życiem, zarabiałem pieniądze, wszystko się układało, lecz po 6 miesiącach wróciłem do kraju na tzw. "wakacje". Miałem zostać na 2 tygodnie a jestem.. do teraz. Z tygodnia na tydzien było ze mną coraz gorzej, ale się nie poddawałem odwiedziłem psychiatrę, zmieniłem trochę leki i zaczynało być coraz lepiej. Ale do sedna. Od kilku tygodni mam paniczny strach przed zjedzeniem czegoś z obawy, że posiłek który zjem może zawierać narkotyki w sobie. Za każdym razem jak coś zjem, dosłownie kładę się do łóżka i nasłuchuje organizmu co się ze mną dzieje. Zaczyna mi szybciej bić serce, robi mi się gorąco po prostu dostaję ataku paniki który kończy się tym, że musze zjeść tabletkę uspokajającą i idę spać. Boję się zjeść cokolwiek kupionego w sklepie czy to jakieś słodycze, bułka czy nawet zwykła woda, nie wspominając już o innych napojach. Wiem, że to co piszę jest smieszne ale nie potrafię sobie z tym poradzić. Potrzebuje pomocy/ porady czy jest taka możliwość, że artykuły spożywcze które kupujemy/jemy mogą zawierać w sobie substancje niechciane typo amfetamina bądź inne dziadostwo. Mam już dość głodzenia się i jedzenia na siłe. Dodam, że nigdy nie miałem z tym problemu, zawsze chętnie jadłem, nie miałem nadwagi ani nie dowagi, ćwiczyłem na siłowni i bywało, że jadałem na prawdę dużo, a teraz to co zjem za cały dzień to czasem mniej niż mój jeden posiłek jak byłem "zdrowy'. Potrzebuję poprostu kogoś kto mi wytłumaczy, że nie ma takiej możliwości aby każdy artykuł spożywczy był czymś "nafaszerowany'.

 

 

 

Z góry dziękuje i pozdrawiam.

Jarek

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, Sebastian 28l. Chyba mam nerwice, bo juz nie wiem co moglbym miec innego. Zaczne od poczatku, listopad 2017 - bole w brzuchu z prawej strony, 7 dni bole, juz sobie wmowilem ze to pewnie rak albo marskosc watroby, szczegolnie ze rok wczesniej na badaniu kontrolnym przy grypie, doktor powiedziala ze chyba mam powiekszoną watrobe i zeby zrobic USG wtedy olalem temat. Po roku gdy pojawil sie bol, przestraszylem sie zrobilem USG - wszystko ok. Tydzien pozniej wyczulem guzka na jadrze, juz bylem pewien guza jądra juz czekalem kiedy wytną, USG - mała torbiel bez znaczenia klinicznego, a ja juz widzialem sie w grobie. Dwa dni pozniej mrowienie dretwienie nog - neurolog to od pracy siedzacej itd. Mineło, bo wystarczy sie prostowac przy biurku. Grudzien 2017 - zawroty głowy, i bole - codzienne w jednym punkcie głowy- styczeń 2017 zrobiony rezonans głowy, czysciutko, głowa dzien pozniej po badaniu przestala bolec ( wystarczylo ze radiolog powiedzial ze wszystko ok), zawroty glowy zostaly, poszedlem do Pani kardiolog jako klebek nerwow, 160/100 cisnienie. Obserwacja 7 dni nadcisnienie. Tabletki. Zawroty głowy( a bardziej bym to nazwał jakims nie ogarnianiem co sie wokol mnie dzieje, jakby wszystko za szybko soe dzialo, swiatlo czesto mnie drazni, czasami dudnienie i piski w uszach, i to wszystko jak chodze, gdy leze? Nic, elegancko prawi zadnych zawrotow) W miedzy czasie 3 miesiace - 3 morfologie krwi,OB, CRP, Kreatynina, Lipidogram, USG tetnic szyjnych, Wapn, Potas, Sod, eGFR, TSH, Watrobowe, Mocz - wszystko w normie, oprocz moczu- białko w moczu., a raczej slad - doszukuje sie choroby dalej , bo cos mi wzroslo np. z 2,45 na 2,80 - a norma 1-3. Szukam dalej, mimo ze lekarz mi mowi ze wyniki w normie, tylko mocz trzeva sprawdzic za dws tygodnie bo to moze byc chwilowe zachwianie organizmu, stres itd ale ja nie wierze, bialko w moczu, to juz

ja widze u siebie bialaczke przewlekłą, nagle czytam o szpiczaku mnogi innej wersji bialaczki nie uleczalnej, i dla niej charakterystyczne to bole kosci i bialkomocz -5-6 lat zycia. Juz sie zegnam z wszystkimi przypominam sobie ze mnie czesto noga boli to na pewno to, na drugj dzien juz mnie wszystkie kosci bolą, dotykam bolą, nawet wmawiam sobie, ze po co robic badanie moczu znowu, na pewno mam białko dalej, bo przeciez mocz mi sie pieni od dawna a to charakterystyczne dla bialkomoczu, nie spie 3 dni kosci bolą mnie coraz bardziej, po 3 dniach stwierdzam ze pojde do hematologa zeby mi wpisal rozpoznanie (przeciez ja juz wiem ze szpiczak mnogi) dzwonie do niego i mowie mam szpiczaka, lekarz to nie mozliwe, mlodzi nie chorują na to. To choroba 60 -70 latkow. Ja i tak pewny swego, dla potwierdzenia mowie zrobie sobie jeszcze raz ten mocz, 10 minut przed wizytą u hematologa, dostaje wyniki?

i co? białko w moczu - nie obecne. Szok, jak to? Wizyta u lekarza, to nie mozliwe, te objawy co pan podaje to nie szpiczak, dotego badanie moczu, nie ma juz białka, morfologia idealna. Mowi mi ze mam nerwice, ewentualnie jeszcze moze zebym borelioze sobie sprawdzil. 1 dzien ciesze sie zyciem, drugiego dnia stwierdzam, ze lekarz tylko sobie gada, pewnie mnie olał, przeciez nie zrobił badań, tylko przeanalizował moje. Kosci przeciez mnie bolą i juz czuje co raz bardziej oczywiscie, nagle wszystkie, mimo ze dla szpiczaka doktor mi mowie, ze mialbym w 1-2 miejscach, (a ja mam bol wszedzie) Gdyby to byl szpiczak i bole we wszystkich kosciach to juz bym nie zyl albo byl na OIM - a wyniki mialbym rozjechane, ja i tak lekarzowi nie wierze, ja wiem lepiej, przeciez mnie bolą kosci, a te badanie moczu to moze sie pomylili, a najlepszy hematolog w 600tys miescie pewnie sie pomylil, bo mlodych nie diagnozuje na to i wgl- a poswiecil mi prawie 40 min rozmowy i tlumaczen. Zawroty glowy? Nadal! Odwiedzilem ze 7-8 lekarzy, nikt nic nie zdiagnowal poza nadcisnieniem ( moj taa nadcisnieniowiec, wiec ja narazony), ale ja i tak nie wierze w wyniki badan, i mysle, ze jestem chory...ciagle chory, od 3 miesiecy chory, i dziwnym trafem juz 5-6 chorobe juz mam, i tysiac pincet roznych objaw nie powiazanych ze sobą...mam dość. Dramat, sam zaczynam myslec, czy w pierwszej kolejnosci zamiast isc do dentysty, to po drodze nie powinienem do psychiatry wejs . Choc ja w sobie oczywiscie tlumacze,ty zdrowy wyluzowany zawsze facet nie mozliwe, ale bardziej trzezwo podchodzac do tematu, moze i mnie łapie te gowno...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Krótko i treściwie (żeby Was nie zanudzać), u mnie nerwica natręctw objawia się:

:arrow: kontrolowaniem gazu (sprawdzanie, czy wszystkie kurki od kuchenki są zakręcone)

:arrow: kontrolowaniem wody (podstawianie ręki pod kran)

:arrow: sprawdzanie, czy w różnych pomieszczeniach nie pali się światło

:arrow: sprawdzanie, czy drzwi wejściowe są zamknięte (szarpanie za klamkę)

Na szczęście od kilku miesięcy te objawy ustąpiły.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zapomniałam jak natręctwa mogą utrudniać codzienne życie. Nasiliły się w wyniku stresu i niepewności, jaka mnie czeka.

- ciągłe sprawdzanie czy wyłączyłam światła/zamknęłam drzwi

- sto razy upewniam przed wejściem do sklepu czy mam pieniądze w portfelu. Niejako przeraża mnie perspektywa, że przy kasie okazałoby się, że nie mam za co zapłacić. Upokorzenie i wstyd

- zmartwienie - czy będę miała gdzie zaparkować i uczucie, że wszyscy będą się gapić

i parę innych głupot, których nie umiem si wyzbyć :x

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ostatnie 3 tygodnie to było apogeum natręctw. Nie dość, że spowodowane złym stanem psychicznym, to jeszcze spotęgowane przez rozkręcające się leki. Wczoraj cały czas myłem ręce :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mysle , ze jestem wrazliwa osoba , zachwycam sie pieknem swiata i boleje nad biada i niesparwiedliwoscia.. szkoda tylko , ze to moja postrzeganie swiata kiedys tak swierze i niewinne teraz zostalo przytepione...

Bol i strach odbieraja mi sily , netrectwa karza ciagle sie kontrolowac , nie ufam nikomu( poza moim chlopakiem) nie potrafie sie do nikogo zblizyc, a najgorsze jest to , ze ciagle udaje kogos, kim nie jestem:( , juz dawno nalozylam maske i teraz ona mi towarzyszy nieustannie, innym wydaje sie , ze jestem wesloa, usmiedhnieta, pogodna , ale to tylko pozory...niestety..chyba potrfaie sie dobrze maskowac ..nie wiem czy jest to powod do dumy(?)

czy wy tez macie wrazenie , ze zycie ucieka wam przez palce , a swiat zyje gdzies obiok was??

 

Niestety w dzisiejszym świecie jest coraz trudniej ludziom wrażliwym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Minął miesiąc, a 40mg Paroksetyny nie pomaga na OCD. Poczekam jeszcze kilka dni i spróbuję z większą dawką.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam. Mam 28 lat. Od dłuższego czasu , w zasadzie od dziecinstwa obserwowałem u siebie różne lekkie objawy nerwicy natręctw, lecz w przeciągu kilku ostatnich miesięcy zaobserwowalem nasilenie sie objawów.

Gdy byłem mały, kompulsje były takie że np. musiałem kilka razy dotknąć różnych rzeczy, by zapobiec "katastrofie". Mialem tez tiki nerwowe. Myślałem że z czasem to przejdzie i tak było bo miałem kilka ładnych lat spokoju. Jednak później objawy zaczęły nawracać bez znanej mi przyczyny. Obecnie moją najczęstszą kompulsją jest przymus sprawdzania przeróżnych fraz czy stron w Internecie, po prostu moja głowa zupełnie wbrew mnie na siłę wymyśla sobie kolejne rzeczy do sprawdzenia w wyszukiwarce , przybiera to momentami postać jakiejś chorej obsesji bo gdy nie wykonam tej kompulsji , czyli czegos nie sprawdze lub nie wpisze mam wewnetrzne wrażenie że zwariuje. Często oszukuje sam siebie, wmawiam sobie że to już ostatni raz a oczywiście takie kompulsje potrafią ciągnąć sie w nieskończoność tygodniami. Od pewnego czasu mam z tego powodu czasami problemy ze snem, bo w nocy łapią mnie nieuzasadnione stany lękowe lub budzę sie zalany zimnym potem , z przyspieszonym biciem serca i wtedy do rana mam spanie z głowy, przeważnie tak się dzieje po gorszym dniu gdy naoglądam sie rzeczy których nie chce (przeważnie jakieś szokujące zdjęcia medyczne typu rzadkie choroby czy wypadki których normalnie nigdy nie chciałbym oglądać) lecz choroba okazuje się silniejsza bo wymyśla coraz to kolejne dziwniejsze i coraz bardziej bezsensowne frazy do wyszukania.

Próbowałem nawet odciąć sie od Internetu na kilka dni żeby po prostu uniemożliwić sobie wykonywanie kompulsji i była poprawa ale tylko chwilowa. Zresztą wszyscy wiemy ze ciężko sie odciąć w 100% bo jak nie w komputerze to jest w telefonie. Pozatym wolałbym sie od niczego nie odcinać, bo jestem normalnym czlowiekiem ktory też potrzebuje internetu do sprawdzenia rozkładu jazdy czy wiadomości czy kontaktu ze znajomymi. Nie chcę popadać ze skrajności w skrajność. Dążę do tego żeby mając internet pod nosem powstrzymać się całkowicie od wykonywania kompulsji. Nie zawsze odnosze sukces, ale czasami są lepsze okresy. Ostatnio w lepsze dni dużo o tym czytałem znalazłem kilka ciekawych stron na ten temat , nawet kilka tematow na tym forum które pomagają pozytywnie myśleć i walczyć z chorobą. Miewam lepsze dni lecz wciąż obsesję są gdzieś z tyłu głowy i nie jest do końca tak jakbym chciał.

Najbardziej przykre dla mnie jest to że nie rozumiem przyczyn tej choroby, bo z boku patrząc zupełnie nie mam powodów do nerwicy. Mam bardzo dobrą pracę która lubię i która daje mi satysfakcję, mam udany związek, jestem z natury bardzo pogodny i otwarty. Nerwica i kompulsje kłócą sie z moim "wnętrzem" i naturalnością i łapie się na tym ze myśli natrętne traktuje jako swoje, choć przybywają one bez mojej akceptacji i im bardziej ich nie chce tym jest ich więcej. Szukałem jakichś przyczyn powstania tych zaburzeń w dawnych latach ale nie za bardzo umiem doszukać sie czegoś co mogłoby je spowodować. Miałem szczęśliwe i radosne dzieciństwo. O moim problemie nikt nie wie, jakoś nie mam ochoty o tym rozmawiać wolałem podzielić się tym anonimowo z Wami. Myślę że to też może mi w jakiś sposób pomoże że się wygadam.

Myślałem żeby pójść do psychologa lub psychiatry bo może rozmowa w 4 oczy z kimś by mi pomogła, lecz póki co cały czas liczę że sam sobie z tym poradzę. Wiem jak bardzo ważne jest pozytywne myślenie i wyobrażenie sobie cierpienia i nieprzespanych nocy do których doprowadzi mnie wykonanie kolejnych kompulsji - to często działa zniechęcajco do dalszego poddawania sie tym okropnym natręctwom. Jestem zdeterminowany by z tym wygrać lecz wolałbym nie brać żadnych leków bo one będą mnie otumaniały, a to koliduje z moją pracą. Dlatego też szukam innych sposobów i póki co czesto walczę sam z własnymi myślami.

Życzę wszystkim w podobnej sytuacji samych dobrych dni i jak najwięcej spokoju!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Natręctwa myślowe a ciągły ból głowy u szczytu czaszki

 

Mniej więcej odkąd pojawiły się (2014) u mnie natręctwa myślowe, również pojawił się ból głowy. Inne przyczyny bólu wykluczyłem. Przez ostatnie lata ten ból pogorszył się, ciągle boli 24/7. Kompletnie nic co próbowałem na to nie pomaga. Ten ból jest dziwny, jest umiejscowiony u samego szczytu czaszki, po dwóch bokach. Jakbym miał określić jak to czuję, to jest takie mocne ćmienie/palący ból głowy. Gdy nawet lekko palcami dociskam czaszkę od góry to wtedy też odczuwam ból czaszki. Do tej pory próbowałem z psychologiem/psychiatrą, ale nic mi nie zdołali pomóc. Dopiero wybieram się teraz do psychologa z prawdziwego zdarzenia na terapie behawioralną, ale wiem, że takie terapie długo mogą trwać. W związku z tym mam pytanie: Czy możecie mi coś polecić, żebym spróbował ten ból głowy ulżyć choć trochę póki co? Dziękuje za wszystkie odpowiedzi.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ehh nie wiem od czego zacząć. Moja nerwica zaczęła się parę lat temu ale zazwyczaj postępowała ze mną łagodnie. Pojawiała się i znikała. Od sam nie wiem miesiąca czy tam 2 naprawdę zaczęła mnie gnębić, do tego stopnia że od kilkunastu dni śpię po 3-4h na dobę. Zasypiam mniej więcej dobrze ale budzę się o 3-4 nad ranem i już zasnąć nie mogę. Czasem zalewają mnie zimne poty. No i rzecz najważniejsza myśli ciągle natrętnie powracające myśli. Odbierają mi one wszystko chęć do życia, radość z mej kochanej córeczki, chęci do czegokolwiek. Już pomalutku zaczynam nie wyrabiać i się załamywać, mieć tego wszystkiego dość... Czy ja coś złego zrobiłem i zostałem ukarany... Sam nie wiem zmuszam się do pisana ponieważ zdaje se sprawę że nie jestem sam i wiele ludzi ma podobnie jak ja. Ale dla czego mnie czy innych to spotyka. Są momenty w dniu że czuję się świetnie i normalnie. Ale to są chwile :(. Najgorsze są poranki nie dość że pobudka po 3ciej to jeszcze myśli. Zacząłem już coś robić w tym czasie. A to kąpiel a to film. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa już mam dosyć tego wszystkiego. :( Czy jest jakaś nadzieja aby to się w końcu skończyło. Ja odpowiem na pytanie tylko niech ktoś mi pomoże i popisze ze mną....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 30.01.2016 o 12:36, Asia87 napisał:

Czy ma ktos z Was natrectwa myslowe ze zrobi komus krzywde??????

Ja mam natręctwa polegające na tym, że jeśli czegoś nie zrobię, to mój brak działania może kogoś emocjonalnie zranić 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 18.03.2018 o 18:59, Arail29 napisał:

Myślałem żeby pójść do psychologa lub psychiatry bo może rozmowa w 4 oczy z kimś by mi pomogła, lecz póki co cały czas liczę że sam sobie z tym poradzę.

Przypadek który opisałeś pokazuje, że byłoby warto chociaż spróbować jakiejś wizyty u psychologa. Bardzo fajnie, że sam próbujesz walczyć z natręctwami, ale jak sam zauważyłeś - nie ma większego sensu aby popadać ze skrajności w skrajność bo to się moze slabo skończyć. Psychologowie i psychiatrzy są właśnie od tego, aby pomóc ci dotrzeć do sedna problemu i wtedy wspólnie z tobą odkryć najlepszą metodę na jego pozbycie się. Sam przez wiele lat cierpiałem na nerwicę natręctw - co nasiliło mi się w czasie studiowania i potrafiłem np. obudzić się w środku nocy aby upewnić się czy lodówka jest dobrze zamknięta. Terapia pomogła mi zrozumieć wiele rzeczy i to, że wiele z moich obaw tworzących się w głowie jest warte co najwyżej machnięcia ręką.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 13.04.2018 o 06:46, WilQ0708 napisał:

Ehh nie wiem od czego zacząć. Moja nerwica zaczęła się parę lat temu ale zazwyczaj postępowała ze mną łagodnie. Pojawiała się i znikała. Od sam nie wiem miesiąca czy tam 2 naprawdę zaczęła mnie gnębić, do tego stopnia że od kilkunastu dni śpię po 3-4h na dobę. Zasypiam mniej więcej dobrze ale budzę się o 3-4 nad ranem i już zasnąć nie mogę. Czasem zalewają mnie zimne poty. No i rzecz najważniejsza myśli ciągle natrętnie powracające myśli. Odbierają mi one wszystko chęć do życia, radość z mej kochanej córeczki, chęci do czegokolwiek. Już pomalutku zaczynam nie wyrabiać i się załamywać, mieć tego wszystkiego dość... Czy ja coś złego zrobiłem i zostałem ukarany... Sam nie wiem zmuszam się do pisana ponieważ zdaje se sprawę że nie jestem sam i wiele ludzi ma podobnie jak ja. Ale dla czego mnie czy innych to spotyka. Są momenty w dniu że czuję się świetnie i normalnie. Ale to są chwile :(. Najgorsze są poranki nie dość że pobudka po 3ciej to jeszcze myśli. Zacząłem już coś robić w tym czasie. A to kąpiel a to film. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa już mam dosyć tego wszystkiego. :( Czy jest jakaś nadzieja aby to się w końcu skończyło. Ja odpowiem na pytanie tylko niech ktoś mi pomoże i popisze ze mną....

Niestety bez wizyty u specjalisty możesz mieć cieżko wyjść z tego. Dobrze dobrany lek i psychoterapia pomogą Ci bez problemu uporać się z nerwicą :) Powodzenia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 3.07.2018 o 14:59, SroQ napisał:

Przypadek który opisałeś pokazuje, że byłoby warto chociaż spróbować jakiejś wizyty u psychologa. Bardzo fajnie, że sam próbujesz walczyć z natręctwami, ale jak sam zauważyłeś - nie ma większego sensu aby popadać ze skrajności w skrajność bo to się moze slabo skończyć. Psychologowie i psychiatrzy są właśnie od tego, aby pomóc ci dotrzeć do sedna problemu i wtedy wspólnie z tobą odkryć najlepszą metodę na jego pozbycie się. Sam przez wiele lat cierpiałem na nerwicę natręctw - co nasiliło mi się w czasie studiowania i potrafiłem np. obudzić się w środku nocy aby upewnić się czy lodówka jest dobrze zamknięta. Terapia pomogła mi zrozumieć wiele rzeczy i to, że wiele z moich obaw tworzących się w głowie jest warte co najwyżej machnięcia ręką.

Niestety póki co nigdzie z tym nie byłem. Czy jest poprawa? Jeśli tak to niewielka i tylko okresowo. Albo już się przyzwyczaiłem :(

Niestety, zawsze gdy jest kilka dni lepszych, zaczynam odczuwać pewną pustkę, którą normalnie wypełniają mi już kompulsje i w związku z tym mam dyskomfort. Popadłem w błędne koło. Nerwica powoduje u mnie lęk, napięcie bez którego czuję że czegoś mi brakuje. I prędzej czy później wykonam jedną najmniejszą kompulsję by kolejne poszły jak lawina i kilka dni starań na marne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 30.07.2018 o 17:14, Arail29 napisał:

Niestety póki co nigdzie z tym nie byłem. Czy jest poprawa? Jeśli tak to niewielka i tylko okresowo. Albo już się przyzwyczaiłem :(

Niestety, zawsze gdy jest kilka dni lepszych, zaczynam odczuwać pewną pustkę, którą normalnie wypełniają mi już kompulsje i w związku z tym mam dyskomfort. Popadłem w błędne koło. Nerwica powoduje u mnie lęk, napięcie bez którego czuję że czegoś mi brakuje. I prędzej czy później wykonam jedną najmniejszą kompulsję by kolejne poszły jak lawina i kilka dni starań na marne.

To Cie powinno uświadomić że samemu naprawde ciężko jest wyjść z tego bez pomocy lekarza i dobrze dobranych leków. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiem. Jestem raczej pewien że sam z tego nie wyjdę. Za daleko już to zaszło.

Czasami zastanawiam się dlaczego zachorowalem. Bo patrząc z boku wcale nie mam powodów do nerwicy. Mam dobrą pracę i kochaną rodzinę. 

Czytałem że związek z tym mogą mieć jakieś konflikty czy stresy z dzieciństwa.  Nie wiem czy to może być to, ale (może to glupie ale prawdziwe) jak byłem mały miałem straszy lęk przed załatwianiem się. Po prostu był to dla mnie największy stres i trauma jaki mogłem sobie wyobrazić. I robiłem wszystko żeby tylko nie zrobić kupy. Trwało to parę ładnych lat a potem przeszło ale pamiętam że chyba już wtedy dotykalem różnych rzeczy itp w określony sposób no myslalem że tylko wtedy nie będę musiał  tego robić. Czy to może mieć jakiś związek z tym? Czy moje dzisiejsze cierpienia mogły mieć początek już wtedy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak się pozbyć tego cholernego liczenia. Cały czas myślę o liczbach. Są dobre i złe liczby. Jak to wyleczyć? Paroksetyna nie pomaga nic a nic w tym aspekcie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W kilku zdaniach, żeby nie zanudzać:
  u mnie nerwica natręctw została już zredukowana do raptem kilku epizodów na miesiąc
  mam już gdzieś (zwłaszcza późnym wieczorem), czy pali się światło, gaz, czy leci woda oraz czy drzwi są zamknięte - niech się o to martwią zdrowi domownicy :yeah:
  pomogło mi w zwalczeniu nerwicy natręctw leczenie farmakologiczne (a gdy zaczyna się atak nerwicy, to kładę się, aby poleżeć i nerwica mija).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Cześć, Karolina 35 lat, nawrót NN po 10 latach. Mianowicie potrafię coś robić z oczami, że bardzo bolą i nie mogę patrzeć. Czytałam gdzieś, że kluczem do zwyciężenia NN jest uświadomienie sobie, że ten przymus jest jedynie chorobą i nic się nie stanie, jak nie zrobimy czynności przymusowej. Sęk w tym, że ja wiem, że to tylko choroba, a jednak ciągle myślę o swoich oczach i o tym, że mogę skutecznie upierdzielić sobie życie swoją chorobą. Próbuję wszystkiego, aby nie myśleć i.... ciągle myślę. Pozdrawiam wszystkich cierpiących.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a ja nie umiem sobie radzic z tym, ze w przeszlosci komus cos zrobiłam. przypominają mi się sytacje z przeszłosci i boje się ze zrealizowałam moje natrectwo. Niestety u mnie problem polega na tym, ze nie wiem czy cos miało miejsce czy to było natrectwo. Np ktos stoi przy mnie mam mysl, zeby dotknac go kolanem np w krocze a potem zastanawiam sie czy to miało miejsce czy to była tylko natretna mysl, a cała sytacja była tylko w mojej głowie. Czuje jakbym miała dwie osobowosci, nie wiem co jest prawdą a co wytworem mojej wyobraźni. Czasem kiedy w mojej głowie jest milion sytaucji w ktorych nie mam pewnosci czy cos sie wydarzylo, mam ochotę zacząc się ciąć albo skoczyc przez okno. Nie daje sobie już rady, wyrzuty sumienia sa tak silne.. tłumacze sobie, że jakbym cos zrobiła to wiedziałabym od razu i czułą się winna od razu a nie zroumiala ze komus cos zrobiłąm po kilku dniach czy nawet kilku latach,,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba od ponad dwóch lat biorę 40 mg paroksetyny i natręctwa nie zostały wyeliminowane w pełni. Od paru lat mam "lęk przed zakażeniem", bardzo zniechęca on do pracowania. Jeżeli coś, co powinno być czyste (np. plecak - jego górna część, suwak do głównej kieszeni) dotknęło ziemi, to muszę to umyć mydłem, inaczej mam "poważny" niepokój, że dojdzie do infekcji, zachoruję (lub ktoś inny zachoruje), będzie cierpienie i ewentualnie śmierć. To wydaje mi się bardzo sensowne, mogę w stosunkowo niewielkim stopniu czuć to jako natręctwo, niestety praktycznie z tym nie walczę. W wieku ok. 13 - 15 lat miałem dużo kompulsji kontrolujących, myślenia magicznego. Kiedy dowiedziałem się, że to grzech przeciw pierwszemu przykazaniu (coś w rodzaju czarów, magii, zabobonów), łatwo było mi je porzucić, ale inne rodzaje natręctw, które pojawiły się później, mogły mieć podobny mechanizm. Gdy miałem ok. 16 lat, mogłem mieć natchnienia typu "pomódl się, bo ktoś pójdzie do piekła". Nie musi to być natręctwem, ale na pewnym etapie mogło dochodzić do modlenia się w wyniku natręctw. Do dziś pojawia się w mojej psychice lęk przed wielokrotnościami liczby 3, mającymi symbolizować piekło (1, 4, 7... to niebo, 2, 5, 8... - czyściec). Arytmomania raczej była obecna i w magicznych natręctwach z przeszłości. Nikola Tesla też miał natręctwa na punkcie liczby 3, niektórzy mogą go podejrzewać o zespół Aspergera, zaburzenia schizotypowe czy schizofrenię paranoidalną - te trzy diagnozy zdarzało mi się w życiu dostać, dwie pierwsze bardzo często razem z ZOK, trzecią miałem przez krótki czas. Gdy miałem 16 - 21 lat, dominowały u mnie raczej natręctwa religijne (np. skrupulatyzm). Gdy miałem ok. 22 lata, zaczęły się myśli związane z pokarmami nieczystymi według niektórych religii monoteistycznych (mimo tego, że w wyznawanej religii nie ma takich zakazów), zaczął się też pojawiać lęk przed zakażeniem. Gdy miałem ok. 23 - 25 lat, zaczęło się obsesyjne obiecywanie (może było wcześniej), obecnie od wielu miesięcy jest natręctwo przysięgania, które jest trudne do wykorzenienia i łączy w pewnym sensie cechy myślenia magicznego i natręctw "sprawdzających" (co ciekawe, raczej nigdy nie miałem natręctw związanych z zamykaniem drzwi, zakręcaniem kurków itp.). Obecny zestaw jest gorszy niż ten sprzed kilku czy kilkunastu lat. Teraz mam "natręctwa" związane z infekcją i przysięganiem, te pierwsze są raczej bardziej upośledzające, te drugie - "boleśniejsze". Czasem zdarzy się jakaś bluźniercza myśl, wulgarna czy pokusa nieczysta (seksualna). Mogę się zastanawiać, dlaczego inni ludzie nie mają takich natręctw związanych z możliwością zakażenia (sam nie miałem ich kilka lat temu).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×