Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Harpija

Wpływ toksycznych rodziców na nasze dorosłe życie.

Rekomendowane odpowiedzi

Powróciłam więc na wieś do narzeczonego (muszę dodać, że cały mój pobyt w domu rodzinnym mi towarzyszył). Od razu mi jakoś ulżyło, ale równocześnie pojawiły się wyrzuty sumienia. Właśnie z nimi walczę ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Matka twierdzi, że przez ojca mam neurologiczne uszkodzenia w ośrodkowym układzie nerwowym. Jeśli to prawda, wówczas wpływ ojca na moje życie będzie w pewnym sensie dożywotni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mógłbym napisać o tym książkę. Ale tak w telegraficznym skrócie. Apodyktyczny Ojciec, nadopiekuńcza Matka. Zero czułości ze strony Ojca, nigdy mnie nie przytulił, nie pochwalił, nie zabrał na ryby, na piłkę (no 2 razy wymusiłem płaczem wyjście), za to krytyka, ubliżanie, na każdym miejscu. Zero pytania o moje pasje, zainteresowania. Jak jest sobota to jedziemy do rodziny na wieś (bo Ojciec tam się upijał na umór a ja nie miałem żadnego towarzystwa w moim wieku), niedziele to Ojciec żyga po picu, Mama robi mu awanturę i tak w koło Macieju... Fakt, że Ojciec potrafił zarobić na utrzymanie, nie było jakiś luksusów, ale biedy też nie. Choć w życiu nie dał mi kieszonkowego. A jak nie było wyjazdu na wieś to był na rodzinny obiad do Babci. Jak dorosłem i zacząłem się buntować (tak w wieku 15-16 lat) zaczęły się niekończące się kłótnie z Ojcem, że nie chcę jechać do jego rodziny itp... I tak musiałem do 18. Potem wpadłem z deszczu pod rynnę bo uciekłem z domu mieszkać do Babci, gdzie już będąc dorosły nie mogłem zrobić kroku za mieszkanie, bez kontroli, pytania gdzie idę itp. Do tego wysłuchiwanie (typowe dla starszych osób), jednych i tych samych wspomnień w kółko. Zamknąłem się w sobie, praktycznie pozrywałem kontakty z kolegami, którzy imprezowali, poznawali dziewczyny, zakładali rodziny... Ja byłem tak zaszczuty, że niepotrafiłem już nic robić z swoim życiem. I trwało to do 28 roku, kiedy to pękłem psychicznie, wylądowałem u psychiatry i psychologa. Do dziś się leczę. Depresja, nerwica lękowa, nerwica natręctw. Obecnie pozostała już tylko NN i okresowo stany depresyjne. Wyprowadziłem się na wynajęte mieszkanie. Czułem się jakby z więzienia wyszedł. Poznałem nowych wspaniałych ludzi, rozwinąłem swoje pasji, cieszę się (staram cieszyć) życiem, ale tych 10 zmarnowanych lat dorosłości już nie nadrobię a pewne sprawy się dalej za mną ciągną...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mógłbym napisać o tym książkę. Ale tak w telegraficznym skrócie. Apodyktyczny Ojciec, nadopiekuńcza Matka. Zero czułości ze strony Ojca, nigdy mnie nie przytulił, nie pochwalił, nie zabrał na ryby, na piłkę (no 2 razy wymusiłem płaczem wyjście), za to krytyka, ubliżanie, na każdym miejscu. Zero pytania o moje pasje, zainteresowania. Jak jest sobota to jedziemy do rodziny na wieś (bo Ojciec tam się upijał na umór a ja nie miałem żadnego towarzystwa w moim wieku), niedziele to Ojciec żyga po picu, Mama robi mu awanturę i tak w koło Macieju... Fakt, że Ojciec potrafił zarobić na utrzymanie, nie było jakiś luksusów, ale biedy też nie. Choć w życiu nie dał mi kieszonkowego. A jak nie było wyjazdu na wieś to był na rodzinny obiad do Babci. Jak dorosłem i zacząłem się buntować (tak w wieku 15-16 lat) zaczęły się niekończące się kłótnie z Ojcem, że nie chcę jechać do jego rodziny itp... I tak musiałem do 18. Potem wpadłem z deszczu pod rynnę bo uciekłem z domu mieszkać do Babci, gdzie już będąc dorosły nie mogłem zrobić kroku za mieszkanie, bez kontroli, pytania gdzie idę itp. Do tego wysłuchiwanie (typowe dla starszych osób), jednych i tych samych wspomnień w kółko. Zamknąłem się w sobie, praktycznie pozrywałem kontakty z kolegami, którzy imprezowali, poznawali dziewczyny, zakładali rodziny... Ja byłem tak zaszczuty, że niepotrafiłem już nic robić z swoim życiem. I trwało to do 28 roku, kiedy to pękłem psychicznie, wylądowałem u psychiatry i psychologa. Do dziś się leczę. Depresja, nerwica lękowa, nerwica natręctw. Obecnie pozostała już tylko NN i okresowo stany depresyjne. Wyprowadziłem się na wynajęte mieszkanie. Czułem się jakby z więzienia wyszedł. Poznałem nowych wspaniałych ludzi, rozwinąłem swoje pasji, cieszę się (staram cieszyć) życiem, ale tych 10 zmarnowanych lat dorosłości już nie nadrobię a pewne sprawy się dalej za mną ciągną...

 

Ostatecznie wyprowadziłam się w lipcu, na miesiąc wróciłam do mamy, która choruje na alkoholizm. Ma to wpływ w ok. 50% na stan psychiczny.

Jeśli mówić o wpływie, to u mnie objawia się to egocentryzmem i wrażliwością na wszystko. Jestem chodzącą ofiarą i od jakiś kilku lat najczęściej sama zapędzam się w kozi róg. Z ostatnich hitów - wzięłam kredyt na 6 lat po tym jak mama dostała pismo z gminy za długi. Łatwiej mi ratować wszystkoch tylko nie siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 13.08.2014 o 17:50, Candy14 napisał:

To prawda...ale wyzszym etapem jest dopuszczenie mysli ze nie tylko z nimi ale niestety i z nami jest cos nie tak bo wzrastalismy w dysfunkcyjnej rodzinie i przesiaklismy pewnymi schematami. I teraz trzeba nad soba popracowac.

Praca nad sobą jest ciężka, ale konieczna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zdałem sobie sprawę, że relacje w mojej rodzinie trochę przypominają jakby relacje w rodzinie królewskiej, należy być dożywotnio posłusznym "królowi", a "król" ma możliwości i wpływy by wymierzyć wyrachowaną intensywną karę każdemu, kto będzie chciał zrobić po swojemu. Dopiero po śmierci "króla" można żyć po swojemu, a detronizacja "króla" przez "szaraków" jest niemożliwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja mama właśnie powiedziała "JAK BĘDZIESZ CHCIAŁ "TO" ZROBIĆ TO MI POWIEDZ BO JA TEŻ MUSZĘ PLANOWAĆ" tak przerażającym głosem jaki tylko ona w pewnych momentach może wydobyć, chwilę wcześniej mówiąc: "Jak się stąd nie wyrwiemy to powiesimy się obydwoje". 

Zawiodłem się na niej. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem samotna i bardzo nieśmiała (już od urodzenia) Wstydzę się rodziny (tej dalszej rodziny wieśniaków) bo jednak ja jestem lepsza od nich z charakteru.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem chyba DDA i DDD. Ojciec pijak wyniósł sie z domu jak chodziłem do przedszkola. Matka nie miała umiejetnosci budowania ze mna relacji. Wiec jestem tez sierotą. Pozostawiony sam sobie. Tragedia. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To trochę przykre, że nie mamy wpływu na to jak nas ktoś traktuje. No bo jak zasłużyć na miłość rodziców?

A potem ludzie stają się nieszczęśliwi. Można kochać samego siebie ale to zawsze jest jakieś lekko narcystyczne. Nie wystarcza. Dla takich to tylko chyba Bóg został.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×