Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nasze małe i wielkie sukcesy !! :)


Aga1

Rekomendowane odpowiedzi

Ja zrobiłam pranie, jak na mnie całkiem nieźle mi poszło (pewnie dlatego, że nikt mi nie przeszkadzał).

Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. 

 

Nelson Mandela

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czarnobiała mery, przy nn i bakteriofobii też powinnam, ale wykańcza mnie ono psychicznie.

 

Te myśli (nie piorę w automacie):

-przygotowanie wody do płukania (w wannie): przecież wanna jest brudna, więc muszę ja dokładnie (!) umyć.

-przy wyciąganiu prania z pralki: dotknęło pralki (tam gdzie nie ma wody) i teraz "zakazi" wodę do płukania.

-przy wyciąganiu prania z wirówki: możliwe że otarło się o pralkę, że powinnam jeszcze raz przez to wypukać... :roll: .

-przy wieszaniu: że na sznurze od prania tu jest plamka i tu tez "wszędzie!" i jak to powiesić żeby dotykało jak najmniej tych plamek (brudu) i co z tego ze dzień wcześniej np. padało i sznury przepłukane, jak są na nich te cholerne plamki :roll: .

 

W czasie prania kilkakrotnie muszę myć ręce, pomimo tego ze wiele czynności wykonuję zakładając na dłonie woreczki foliowe :cry: .

 

Wczoraj byłam sama w domu w czasie robienia prania. jak mama mi "pomaga" to już nie jest za ciekawie, bo przecież nie wypłukała wanny tak jak trzeba, bo nie wypłukała pojemnika na odwirowane pranie (i tym samym je "zakaziła"), pomijając fakt że myślę iż je zakaziła samym dotykiem :roll: .

 

Także kiepska ta rozrywka,ale fajnie że Ty to lubisz a nie traktujesz jako wymagający obowiązek :).

Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. 

 

Nelson Mandela

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spotkałem się dziś z moim największym lękiem i oprócz przerażenia poczułem spokój. ;)

Czuję, że wygram z tą paskudną chorobą, i że mnie zmieni na lepszego człowieka, że znowu coś mi pokaże, co jest we mnie nie tak(już pokazuje).

I czuję, że wcale nie umrę, bo to mi ostatnio cały czas próbuje wmówić.

Mam szczerą ochotę ją rozwalić i wziąć sprawy, które są przede mną w swoje ręce. Wiem, że nie będzie łatwo i jeszcze nieraz i nie dwa będę miał atak paniki itp. itd., ale się nie poddam, bo to tylko choroba i tylko myśli.

 

Walczcie i się nie poddawajcie ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja już od tygodnia wygrywam ze złymi myślami , wiem że jestem zdrowy. Musze wziąć się do pracy , bo zaczyna się szkoła :)

Świat to nie samo słońce i tęcze , to wredne i obrzydliwe miejsce , nie ważne jak bardzo jesteś twardy świat rzuci Ci sie na kolana i nie pozwoli powstać

, jeśli nie będziesz walczyć...

 

 

-Eric Thomas

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mimo tragicznej sytuacji zaliczyłem sesje.Byłem cholernie dzielny,na prawdę aż sam jestem z siebie dumny.Pokonałem wszystkie swoje lęki związane z nauką i uczyłem się na 1000% normy,nie śpiąc,nie załamując się....5 egzaminów w 4 dni.Ale się udało.Będę dalej studiował,to cieszy..

Najgorszy jest wiatr.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

everlong, to świetnie, że znowu chodzisz na terapię. Trzymam kciuki! ;)

 

Ja dosyć często opuszczam ostatnio dom, chociaż jest ekstremalnie ciężko. Boję się jednak, że jakiś kryzys przyjdzie i znowu będę wychodził raz na ruski rok... Prócz tego zapisałem się na terapię grupową, na razie na spotkanie kwalifikacyjne z jakąś panią psycholog.

Wcześniej: Ramanujan, Robinho

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam test na stanowisko pracy we wtorek. Wreszcie moje starania ktos zauwazyl. Nawet jesli sie nie dostane, samo to ze mnie zobaczyli liczy sie dla mnie baaaardzo mocno! Okazalo sie ze test ktory bede miala nie jest jakis trudny, jest na moje trwale umiejetnosci :)

All hail: ja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja dosyć często opuszczam ostatnio dom, chociaż jest ekstremalnie ciężko. Boję się jednak, że jakiś kryzys przyjdzie i znowu będę wychodził raz na ruski rok...

Dasz radę :great: Ja też mam z tym problemy, ale się staram wyłazić na siłę. I nawet na wesele się wybieram jako osoba towarzysząca ... co jest juz totalnym hardkorem :shock: No, nic, weźmie się benzo i może jakoś będzie :roll: Bardzo bym chciała, bo to moje pierwsze w życiu wyjście na imprezę ( a mam prawie 30-tkę na karku ). Nawet na studniówce nie byłam ...

 

A dzisiaj przejechałam aż 7 przystanków miejskim autobusem :hide: ( bez histerii ! )

Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

 

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,

a miłości bym nie miał,

stałbym się jak miedź brzęcząca

albo cymbał brzmiący.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dasz radę :great: Ja też mam z tym problemy, ale się staram wyłazić na siłę. I nawet na wesele się wybieram jako osoba towarzysząca ... co jest juz totalnym hardkorem :shock: No, nic, weźmie się benzo i może jakoś będzie :roll: Bardzo bym chciała, bo to moje pierwsze w życiu wyjście na imprezę ( a mam prawie 30-tkę na karku ). Nawet na studniówce nie byłam ...

Dziękuję za miłe słowa. To świetnie, że idziesz na to wesele. Będę trzymał kciuki. ;)

 

Dzisiaj jakoś się udało pójść na spacer, ale jestem tymi wyjściami tak wykończony, że nie wiem czy dam radę utrzymać tak częste wychodzenie. Jakby nie ta idiotyczna mina i totalna panika przez każdą napotkaną osobą, to byłoby mi dużo łatwiej.

Wcześniej: Ramanujan, Robinho

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość SmutnaTęcza

We wtorek wreszcie złożyłam w dziekanacie licencjat, ale jestem zadowolona jedynie z faktu złożenia go, bo sama praca zasługuje na nagrodę dla najgorszego licencjatu ever. :? Za jakiś tydzień obrona...

 

Poza tym dziś był mój pierwszy dzień na nowym kierunku - anglistyce.

 

-- 02 paź 2014, 16:39 --

 

No ale jednak dostałam się na translatorykę!!!! Już nigdy nie będę nauczycielką!!! :D:yeah:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byłem na operacji, ból jak nie wiem. Płakałem jak mała dziewczynka przedwcześnie opuszczająca sklep z domkami dla lalek, i co? I nic, nie czuje żadnej satysfakcji, a jest to rzecz na liście z którymi mam się uporać do 2050 roku( mam parę takich list) Więc niby sukces, powinno być happy, konfetti i podryw zmartwionych staruszek z liśćmi na nie pierwszej młodości norkach. Czuje się w rzeczywistości starszy od nich, starszy od drzew między którymi spacerują. Zastanawiam się czy jest możliwy powrót do tego, że ciesze się że jestem, że siedzę między drzewami w parku, jest złota jesień i zawijam skana, że patrze na staruszkę i nie myślę -dramat , tylko rozlewa sie we mnie uczucie,,ale kobieta miała życie, ciekawe jak kochał, kiedyś się inaczej kochało'' czy kiedykolwiek wrócę do prawidłowej percepcji, przetworzonymi obrazami będe się nasycał a nie będe myślał,,czemu mnie to nie rusza''. Co jest zemną dramat.

Nie znam roli którą gram, wiem tylko, że jest moja - niewymienna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powoli coraz lepiej radzę sobie w pracy. To było prawdziwe wyzwanie się tak przełamać. Nigdy nie lubiłam rozmawiać z ludźmi, dzwonić. Teraz po prostu to robię bo muszę i staje się to dla mnie czymś normalnym. Jejku, na prawdę cieszę się, że nie zawiodłam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Schudlam juz 5kg :) Jeszcze chociaz 3 zrzucic i bedzie extra - ale na wf na uczelni wybralam silownie, wiec to tylko kwestia czasu :) skonczylam na dodatek praktyki, z prowadzonych zajecb dostalam same 5 :) chwalono moje prace ktore pomagaly mi w pracyz dziecmi, stwierdzono, ze mam talent plastyczny, ktorego raczej nie mam - po prostu czasem cos mi wyjdzie i wtedy az sama podziwiam, dyrektorka po zakonczeniu praktyk zapraszala mnie na kolejne, jeslib sie zdecyduje i powiedziala kilka fajnych slow o mnie - ze nawiazalam fajny kontakt z dziecmi, ze o mnie pytaja.... Ogolnie bylo pozytywnie ostatnio i intensywnie. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to jest sukces trudno uchwytny w słowa. myślę, że udało mi się uporać z jesienną depresją (tak nazwałam swój dwutygodniowy nawrót bezsilności i myśli samobójczych, zamknięcia totalnego na wszystko). z jednej strony nadal czuję, że nie wszystko emocjonalnie ze mną ok, ale najgorsze już za mną - czyli przede wszystkim wróciło mi poczucie wpływu na to co się dzieje. Już nie jestem poza, znowu "w", chociaż w sumie jest to trudniejsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja od roku chodzę na terapię. Od 6 miesięcy praktycznie nie wychodziłam z domu...wczoraj po raz pierwszy wyszłam sama na zakupy do sklepu...i....było super:0)Nic się nie działo, nie było drżenia, uczucia gorąca, przytłoczenia, kołatania serca...niesamowicie...jest coraz lepiej...mama nadzieję że przed świętami uda mi się wybrać na zakupy do dużego centrum handlowego:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×