Skocz do zawartości
Nerwica.com

Relacja z ojcem


Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

Stanąłem w obliczu prawdziwie męskiej decyzji, potrzebuję porozmawiać z ojcem, szczerze, bez ogródek, powiedzieć mu dokładnie co czuję, przeprosić Go.

Wiele dotychczas w życiu zawaliłem, dałem dupy po prostu, zawiodłem.

Zawiodłem dlatego, bo byłem nieodpowiedzialny i uciekałem od obowiązków. Wolałem zamknąć się w swoim świecie fantazji i przeczekać problemy. Wiele rzeczy odłożyłem, a następnie całkowicie oddaliłem, zrezygnowałem. Złamałem swoje obietnice i przyrzeczenia. Rzuciłem swoje słowa na wiatr.

Obecnie, jestem strzępem siebie. Cieniem kogoś, kto jeszcze niedawno, budził podziw i poważanie. Straciłem szacunek u znajomych. Nie znoszę swojego ryja w lustrze.

Została mi moja najukochańsza na ziemi matka, która jeszcze wierzy w takie zwyrodniałe, wypaczone bydle jak ja. Aż się jej dziwię. Naprawdę dziwię. Ale wiecie co? Bardzo ją za to kocham. Dlaczego? Bo w takim gównie jak ja, dostrzega człowieka. To mi daje siłę, ale też rozpacz. Jestem gównem. Chodzącym gównem. Tchórzem i śmieciem. Zasługuje na karę. Jedyne co mi teraz zostało, to w jakiś sposób porozmawiać w cztery oczy z moim ojcem. Tylko powiedzcie mi kochani, jak mogę spojrzeć mu teraz szczerze w oczy? Człowiekowi, który nie raz za mnie nadstawił dupy. Za moją niedołężność i życiowe kalectwo, a właściwie tchórzostwo, nie kalectwo. Kalectwo to słowo, które usprawiedliwia. Mnie nie należy się żadna otucha, ani usprawiedliwienie. Jestem młody, silny byk. Powinienem teraz obżerać się na górach złota! A siedzę na głowie rodzicom i ględzę. Ględzę jakie to życie jest ble, bo mi się nie udało. Czuję do siebie odrazę. Wstyd i odrazę. Zniesławiłem i zesłałem hańbę na moją rodzinę. A Oni mnie jeszcze pocieszają, że będzie dobrze? Czy to nie paradoks?:D Zanim umrę, chciałbym po męsku porozmawiać z moim ojcem w cztery oczy. Nie liczę na żadne cuda, pragnę tylko ZJEDNOCZENIA. Ale jak mam się zjednoczyć z człowiekiem, którego stokrotnie wpakowałem do piekła i z powrotem? Wiecie co? Bardzo tego człowieka szanuję za to, że jeszcze się do mnie odzywa i chce mi pomóc. Kiedy wyciąga do mnie dłoń, mnie jest głupio ją złapać. Po prostu czuję się niegodny. Czuję się jak nikczemnik. Po prostu przyjmując pomoc, działam wbrew sobie, pogłębiam tylko swoją obłudę i hipokryzję, w której żyje. Najgorsze jest to, że wpakowałem w to całą rodzinę. Z dnia na dzień umieram. Umieram z pustki i monotonii. To jest gorsze niż najgorsze tortury. Wieczna cisza i oczekiwanie na nic. Moje ciało zgniło, a dusza została rozerwana na strzępy. Amen.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najgorsze jest to, że wpakowałem w to całą rodzinę. Z dnia na dzień umieram. Umieram z pustki i monotonii. To jest gorsze niż najgorsze tortury. Wieczna cisza i oczekiwanie na nic. Moje ciało zgniło, a dusza została rozerwana na strzępy. Amen.

 

Teraz jest pytanie czy naprawdę nabroiłes powaznie i nadużyłeś zaufania rodziny czy masz wypaczony obraz siebie ze wzgledu na jakies zaburzenie psychiczne lub chorobe.Piszesz bardzo ogolnie nie wiadomo ile masz lat, co ci w zyciu nie wyszło a co wyszło bo na pewno i cos ci wyszło, piszesz ze naduzyłes zaufania i wpakowałeś w to bagno całą rodzinę ,ale to mozna rozumieć bardzo róznie te słowa , moze doprecyzuj swoje połozenie aktualne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Człowiek nie jest gównem. Może zachować się gównianie, ale nigdy nie jest do reszty zły czy dobry. Każdy popełnia błędy, Ty je zauważyłeś a to już coś. Teraz je ponaprawiaj, cokolwiek to jest. Pierwszy krok robisz - porozmawiasz z ojcem. To Ci może dać motywację do dalszych zmian.

Trzymam kciuki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Troche wszedles w role ofiary

 

W praktyce bardzo często rola ofiary wiąże się z istnieniem wielu niedopełnionych scenariuszy. Tożsamość ofiary jest uwięziona pomiędzy bezradnością i bólem, na które nie ma miejsca, a siłą, do której nie ma dostępu.

 

W roli ofiary rozpacz i złość, bezradność i chęć odwetu, poczucie niższości i poczucie wyższości moralnej pojawiają się tuż obok siebie.

 

-- 15 maja 2012, 13:05 --

 

A gdzie zginal post Twism1, ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Źle sformułowałem temat i swoje myśli (burza emocji). Przemyślałem wszystko na spokojnie i racjonalnie.

Dochodzę do wniosku, że problem, które we mnie tkwi i głęboko się zakorzenił w mojej osobowości to nieśmiałość i autoagresja.

Odkąd pamiętam, bardzo często, tłumiłem złe emocje w sobie, prawie zawsze, doprowadzało to do autoagresji - od masturbacji, przez narkotyki aż po samookaleczenia. Szukałem błędów i wad u siebie, nigdy u innych. Jak coś poszło źle, brałem odpowiedzialność na siebie, nigdy na innych. I masz rację, wcielałem się zawsze w rolę ofiary. Do tego stopnia tłumiłem swoje nerwy, że (najprawdopodobniej) z tego względu nabawiłem się nerwicy, nie mówiąc już o wadzie serca. Bardzo przeżyłem rozstanie z dziewczyną, zamknąłem się w sobie, nie odzywałem się do nikogo. Uciekałem gdzieś w alkohol i świat fantazji, cierpiąc i płacząc. Odrzucałem, a wręcz unikałem kontaktów ze znajomymi. Czeka mnie psychoterapia. A na chwilę obecną, skomentujcie to jakoś i pomóżcie mi jakoś z tym sobie radzić... Tu jest przyczyna moich zaburzonych relacji z płcią przeciwną i presji ze strony rówieśników...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy14 skoro się już zainteresowałaś mną, to zapomnij te bohomazy, które wcześniej napisałem. Olejmy te mongolskie teorie. Otworzę się przed Tobą. Po prostu, tak strasznie doskwiera mi izolacja i samotność, że wychodzę z siebie. Obawiam się, że w tym szale nicości naprawdę mi coś odbije, zatracę się i w wyniku jakiejś sprzeczki czy niedomówienia mogę kogoś skrzywdzić, najgorsze jest, że to mogą być bliscy mi ludzie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nawet nie wiesz jak miło czytać takie słowa. W końcu ktoś zwrócił uwagę na moją obecność, na to że żyje. :) Choć się nie znamy, wyczuwam, że jesteś bardzo miłą osobą. Tak trzymaj. Oby więcej takich osób. Zawsze w to wierz! :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że masz wiele do wyrzucenia z siebie. Sam piszesz że wiele rzeczy tłumisz. Dobrze że tutaj trafiłeś Tutaj możesz powiedzieć co czujesz i nikogo przy tym nie skrzywdzić. Szczególnie teraz po rozstaniu musi być Ci ciężko. Właśnie kiedy doskwiera samotność to tutaj dobrze jest popisać. Trzymaj się ciepło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×