Skocz do zawartości
Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!


magdasz

Rekomendowane odpowiedzi

nakurwia mnie doslownie wszystko od brzucha przez gardlo az po leb kicham kaszle smarkam jak pojebana bylam dzis u doktorki ktora ofc bala mi sie cokolwiek przepisac wiec jade tylko na cuksach i syropku a fu

f20.0 f42.2 g40

kweta 100

akineton 2

klorazepan 20

propranolol 30

abilify 30

solian 400

potas 540

klonik 2 okazjonalnie

depakine chrono 600

 

always remember you're someone's reason to smile

because you're a joke

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja wróciłem z treningu, jestem zajechany masakrycznie, nawet deprechy nie odczuwam, bo jest tak wyjebany, ze ledwo pisze, idę spać za chwile, jutro rano biegam o 6:00, sport mi jedynie pomaga tak konkretnie, leki zamulaja. :evil:

"Nawet jeśli udało ci się wygrać bitwę, nie oznacza to od razu, że wygrałeś wojnę, depresja ma swoje nawroty"

 

 

ODSTĄPIĘ LEKI

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

filip133, a kit, bez świadków być może

 

Nie martw się, przecież wszystko na pewno się ułoży, przynajmniej miałaś siłę do załatwiania tego co masz pozałatwiać... :)

"Co się ze mną dzieje? - Powiedz mi. Co za demon we mnie drzemie? - Powiedz mi. Nie wiem, nie wiem, nie wiem..."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Będę jęczeć i się wkurzać. Jestem przeziębiona - więc pozdro dla elo - i za cholerę nie mogę się wyleczyć. Kicham, smarkam, a teraz doszedł okropny suchy kaszel (cholerka, czyżby świat mówił mi, że dawno nie brałam DXM? ;) ) a do tego tak silne bóle mięśni, że leżę powykręcana.

I wkurzona. Cholernie. Na psychiatrów. Mówię wczoraj lekarce, że po tym chwilowym wyzerowaniu leków i powrocie czuję, że zaczęły działać i że pierwszy raz od dwóch lat moje libido nie leży na glebie i nie kwiczy tylko... czuję się normalnie. A ona na to: "Naprawdę? Mimo Paroksetyny?" Ja pier*olę!!! Czy oni naprawdę uważają, że jesteśmy zwierzątkami, które można wykastrować, pozbawić seksualności bez konsekwencji?! Że to jest cholernie ważna sfera życia, której nie można ot tak kogoś pozbawiać?! Że jak czujemy się fatalnie, to zrobimy wszystko byle było kapkę lepiej i wyrzekniemy się orgazmów i więzi z partnerem dla czegoś takiego?! Że ciągłe problemy seksualne nie wpędzą nas w większe bagno?

Oficjalnie domagam się dla nas wspaniałego seksu, orgazmów, uderzeń dopaminy i serotoniny!!! Orgazmy dla wszystkich!!!

Fear is the hand

that pulls your strings

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Orgazmy dla wszystkich!!!

 

Wniosek o ustawę do sejmu o to ! :D

]

 

Ta Pis ma większość, trzeba przedłożyć wniosek obywatelski, to będzie referendum.

 

Pytanie - Czy chcecie codziennie przeżywać orgazm!?, za wyjątkiem świąt i niedziel!. :mrgreen:

"Nawet jeśli udało ci się wygrać bitwę, nie oznacza to od razu, że wygrałeś wojnę, depresja ma swoje nawroty"

 

 

ODSTĄPIĘ LEKI

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To ja też sobie ponarzekam. Facet, z którym zaczęłam się ostatnio czasami spotykać, chyba myśli, że jesteśmy "parą" i że to jest już "związek". :? Chyba się zakochał nie na żarty... A ja nie. Ja mam ogromną niezaspokojoną potrzebę bliskości. I mam dość romantycznych pierdół, każda piękna miłość się kończy i potem jest tylko zgorzknienie. Nie chcę być w żadnym związku, nie chcę być żadną 'parą', mam dość! Pieprzone związki... Czy ktoś mi wytłumaczy jakim cudem niektórzy ludzie obrączkują się po niecałym roku znajomości? Czy kompletnie im padło na mózgi? Przecież po 2-3 latach mogą mieć siebie dość powyżej głów. I po co im to? Nie rozumiem.. Chyba czują potrzebę zaobrączkowania się za wszelką cenę, bo już wszyscy koledzy i koleżanki w pracy mają rodziny, dzieci. Co za bezsens... Na szczęście ja obracam się w gronie osób raczej 'wolnych'. Do czego ten świat zmierza... I co ja mam zrobić z tym gościem, z którym się widuję? Mówiłam mu na początku, że dopiero co się rozstałam z kimś i mam hejt na związki itp i nie mam zamiaru w żadne wchodzić. Mówiłam mu, że po prostu potrzebuję wsparcia i bliskości. Powiedział spoko, że możemy sobie nawzajem pomóc. I co się stało? Ech... Brak słów. Nie mam ochoty kończyć znajomości, ale nie mam też ochoty się deklarować, bawić w parkę szczęśliwie zakochanych itp, bo tak nie jest...

No risk - no fun, no pain - no gain.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

natrętek, no tak, często tak. Ale jeśli powiedzmy, znasz już kogoś ponad rok i nie zwracałeś nigdy wcześniej na tę osobę uwagi w sensie 'seksualno-romantycznym', to jaka jest szansa, że się w niej zakochasz? Nie jest to przypadkiem bezpieczny wybór, jeśli chodzi o zaspokajanie potrzeb bliskości?

No risk - no fun, no pain - no gain.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie to jest trochę w tym dziwne, że zaczął mnie kręcić. Chyba najbardziej najpierw zaczęło mnie kręcić to, w jaki sposób ja go kręcę. :D Poza tym schudł i zawsze go lubiłam za nieco podobny charakter do mojego. Do tego jest ciekawym rozmówcą.

No risk - no fun, no pain - no gain.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to całkiem możliwe, że i w Tobie się coś rozbudzi i zapali jakaś iskierka, ciężko jest opanowywać uczucia wiedząc, że go kręcisz w tak specyficzny sposób. Nie ma co zakładać i czasem trzeba dać się ponieść chwili a potem się okaże jak to dalej będzie wyglądać.

Gdy nie ma możliwości się zmienić, trzeba nauczyć się żyć ze swoją osobowością.

4w5/ISFJ

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Haha, taaa, on też tak powiedział. Ja znam siebie i wiem, że jak mam się w kimś zakochać, to się dzieje dość szybko od momentu poznania. Poza tym mam dość związków, traktowania tego poważnie... W końcu nadszedł czas, żeby olać to i się zabawić.

No risk - no fun, no pain - no gain.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

...Ja znam siebie i wiem, że jak mam się w kimś zakochać, to się dzieje dość szybko od momentu poznania. ...

Przeczytaj sobie książkę Barbary De Angelis '"Czy będzie z nas dobrana para".

Albo nie czytaj i trwaj w dalej w tym gleju chorych przekonań.

__regvar __no_init volatile unsigned char flags

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nowy, hej

Pomijam swój stan, trwający niezmmiennie od wieeelu miesięcy (lat?). Chcę się zmienić, bo wiem, że to co jest teraz do niczego dobrego nie prowadzi. Cały paradoks polega na tym, że przestałem chyba nawet wierzyć w możliwość zmiany. Pytanie, jak zmienić przekonanie o niemożności dokonania zmian?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Haha, taaa, on też tak powiedział. Ja znam siebie i wiem, że jak mam się w kimś zakochać, to się dzieje dość szybko od momentu poznania. Poza tym mam dość związków, traktowania tego poważnie... W końcu nadszedł czas, żeby olać to i się zabawić.

Z tymi zakochaniami się to jest dziwnie i nie ma chyba na tym świecie eksperta. Ewentualnie możesz to diagnozować jak chorobę - na podstawie objawów 8) Aczkolwiek związki tuż po burzliwych rozstaniach zazwyczaj okazują się kiepskimi pomysłami - coś sobie wmawiamy, coś chcemy udowodnić, coś ukoić - łatwo to pomylić z czymś więcej i niechcący wykorzystać niewinnego zakochanego człowieka.

Fear is the hand

that pulls your strings

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×