Skocz do zawartości
Nerwica.com

Mój dzisiejszy dzień


daablenart

Rekomendowane odpowiedzi

14 minut temu, Krejzi1 napisał(a):

Ja zamiast sobie na luzie przy piateczku sie spokojnie opieprzać, mam nawał z calotygodniowego opieprzania / prokrastynacji i jestem na siebie wsciekla.

kurde, to słabo. Ale ogarniesz szybko 🙂 i z głowy. Ja na szczęście mniej więcej ogarnęłam, ale i tak się obijam, więc wykorzystuje ten czas na jakieś kreatywne/luźne rzeczy. Najgorsza nawałnica była jesienią/grudzień.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12 minut temu, Krejzi1 napisał(a):

Ja zamiast sobie na luzie przy piateczku sie spokojnie opieprzać, mam nawał z calotygodniowego opieprzania / prokrastynacji i jestem na siebie wsciekla.

 A czemu na rok? To jakaś turystyka / zastępstwo?

Zastepstwo za kolezanke na macierzynskim.

Myslalam, ze ten tydzien tez bedzie dla mnie super busy, bo nikt nie wie za bardzo co i jak robie wiec myslalam, ze bedzie jakis handover, ale nikt sie wydaje nie przejmowac moim odejsciem wiec ja tez sie relaksuje. Potem pewnie beda do mnie dzwonic i pisac, ale to juz problem z przyszlosci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

14 minut temu, Verinia napisał(a):

kurde, to słabo. Ale ogarniesz szybko 🙂 i z głowy. Ja na szczęście mniej więcej ogarnęłam, ale i tak się obijam, więc wykorzystuje ten czas na jakieś kreatywne/luźne rzeczy. Najgorsza nawałnica była jesienią/grudzień.

No ja właśnie zawsze jak mam za mało, to zaczynam sie rozjeżdżać.:/ i z mało robi sie dużo pod presja czasu. potrzebuje bata, a z kolei bat mnie stresuje. Jakżyć

14 minut temu, Żaba Monika napisał(a):

Zastepstwo za kolezanke na macierzynskim.

Myslalam, ze ten tydzien tez bedzie dla mnie super busy, bo nikt nie wie za bardzo co i jak robie wiec myslalam, ze bedzie jakis handover, ale nikt sie wydaje nie przejmowac moim odejsciem wiec ja tez sie relaksuje. Potem pewnie beda do mnie dzwonic i pisac, ale to juz problem z przyszlosci.

No pewnie. Pomysle o tym jutro to dobre podejscie w pracy (o ile nie jest to jak u mnie patrz wyżej 😝).

Edytowane przez Krejzi1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

35 minut temu, shadow_no napisał(a):

Sprzątał ^^

Kogoś czy coś? ;) 

 

35 minut temu, shadow_no napisał(a):

A dzisiejszy dzień to mogę podsumować - no nie wyrabiam się z niczyyyymmmm

Same. Ale spoko, robota zrobiona, widzę że mnie w międzyczasie jeszcze bardziej zawalili taskami, ale dziś już mi się nie chce. Przerzucam się zaraz z projektu do pracy na projekt prywatny / hobbystyczny, bo mam kilka rozgrzebanych.

Edytowane przez Doktor Indor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój dzisiejszy dzień w skrócie: praca odhaczona, wracam do domu. Temperatura spada, do tego wiatr daje „dodatkowe minusy”, więc odczuwalnie jest wyraźnie chłodniej niż pokazuje termometr – ale mówię sobie: idę pieszo, niech głowa się przewietrzy. Przynajmniej nie jest ślisko. No i prawie dochodzę pod dom, kiedy mnie olśniło: telefonu nie ma. Został w pracy. Pięknie. Mało rozmawiam, fakt, ale tam mam ważne rzeczy – w tym przejazdówkę. W efekcie zrobiłem klasyczny zwrot: „już prawie w domu” zamieniło się w „a jednak jeszcze raz w drugą stronę”. Nos czerwony, coraz zimniej. Trochę lipa i strata czasu, ale przynajmniej kroków nabiłem. Na szczęście piąteczek, piątunio – więc nawet takie historie wchodzą łagodniej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Dryagan napisał(a):

Mój dzisiejszy dzień w skrócie: praca odhaczona, wracam do domu. Temperatura spada, do tego wiatr daje „dodatkowe minusy”, więc odczuwalnie jest wyraźnie chłodniej niż pokazuje termometr – ale mówię sobie: idę pieszo, niech głowa się przewietrzy. Przynajmniej nie jest ślisko. No i prawie dochodzę pod dom, kiedy mnie olśniło: telefonu nie ma. Został w pracy. Pięknie. Mało rozmawiam, fakt, ale tam mam ważne rzeczy – w tym przejazdówkę. W efekcie zrobiłem klasyczny zwrot: „już prawie w domu” zamieniło się w „a jednak jeszcze raz w drugą stronę”. Nos czerwony, coraz zimniej. Trochę lipa i strata czasu, ale przynajmniej kroków nabiłem. Na szczęście piąteczek, piątunio – więc nawet takie historie wchodzą łagodniej.

 

 

Widziałeś już klamkę, ale nie dla psa kiełbasa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

15 minut temu, Dryagan napisał(a):

Mój dzisiejszy dzień w skrócie: praca odhaczona, wracam do domu. Temperatura spada, do tego wiatr daje „dodatkowe minusy”, więc odczuwalnie jest wyraźnie chłodniej niż pokazuje termometr – ale mówię sobie: idę pieszo, niech głowa się przewietrzy. Przynajmniej nie jest ślisko. No i prawie dochodzę pod dom, kiedy mnie olśniło: telefonu nie ma. Został w pracy. Pięknie. Mało rozmawiam, fakt, ale tam mam ważne rzeczy – w tym przejazdówkę. W efekcie zrobiłem klasyczny zwrot: „już prawie w domu” zamieniło się w „a jednak jeszcze raz w drugą stronę”. Nos czerwony, coraz zimniej. Trochę lipa i strata czasu, ale przynajmniej kroków nabiłem. Na szczęście piąteczek, piątunio – więc nawet takie historie wchodzą łagodniej.

o kurczę, to nieźle się nachodziłeś 😜 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Dryagan napisał(a):

Mój dzisiejszy dzień w skrócie: praca odhaczona, wracam do domu. Temperatura spada, do tego wiatr daje „dodatkowe minusy”, więc odczuwalnie jest wyraźnie chłodniej niż pokazuje termometr – ale mówię sobie: idę pieszo, niech głowa się przewietrzy. Przynajmniej nie jest ślisko. No i prawie dochodzę pod dom, kiedy mnie olśniło: telefonu nie ma. Został w pracy. Pięknie. Mało rozmawiam, fakt, ale tam mam ważne rzeczy – w tym przejazdówkę. W efekcie zrobiłem klasyczny zwrot: „już prawie w domu” zamieniło się w „a jednak jeszcze raz w drugą stronę”. Nos czerwony, coraz zimniej. Trochę lipa i strata czasu, ale przynajmniej kroków nabiłem. Na szczęście piąteczek, piątunio – więc nawet takie historie wchodzą łagodniej.

O nie, mam nadzieje, ze nie masz jakos bardzo daleko do pracy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

10 minut temu, Dalila_ napisał(a):

STRASZNY

Kot nie wiadomo czy przeżyje bo w końcu wątroba i nerki mu nie pracują :( ale przez parę dni do weterynarza jeździmy. Jutro znów już dzień 3. Więc mega znaczenie

Padam na pysk od kilku dni jeszcze mamy nie ma to dom i domownicy na mej głowie 

Ojoj, czyli nie jedziemy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×