Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
red.avocado

domownicy i ich (nie) typowe cechy charakteru

Rekomendowane odpowiedzi

Mam pytanie w związku z osobami Was otaczającymi...

Jak często wkurzają Was domownicy?

 

A pytanie moje wynika z tego, że... Z racji nerwicy lubię mieć w domu spokój! Lubie wstać, włączyć cichą muzykę, pić powoli herbatę, rozkoszować się spokojem (bo nie często mi się zdarza być spokojną). Dodam, że w pracy wiszę non stop na telefonie więc mam dość pogaduszkeek). Mój chłopak natomiast jest typem nadpobudliwym. Nie dość, że wiecznie się rusza, śpiewa, gra na gitarze, gada (ciągle gada -długo z dygresjami po ósme dno sprawy) mama wrażenie że jest wszędzie! Ciągle żartuje... a mi nie chce się uśmiechać. Chcę spokoju'!!! Jestem już tak na niego wyczulona, że wkurza mnie nawet sposób w jaki pije sok z kartonu (z drugiego końca domu go słyszę).

Z opisu wynika, że skarżę się na człowieka pełnego życia... I może tak jest! Dlatego piszę o tym właśnie, bo nie wiem już czy mi odbija do reszty i muszę sama w szałasie zamieszkać czy Wy może też reagujecie w ten sposób osoby zbyt pełne energi... a może inne cechy w domownikach doprowadzają Was do szału?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Na moje ten spokój to fobia społeczna. Też miałem chęć ciągle siedzieć sam i w świętym spokoju.

 

EDIT - co fakt to fakt, sorry ;-)

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak mam doła to mnie bardzo wkurwiają osoby pełne energii. Nie wiem czy to zazdrość czy co, ale strasznie mnie wnerwia, że oni nie widzą, że jest zle i sie cieszą byle gównem. Zaraz mam w głowie pełno myśli, że gówno wiedzą o życiu i nic szczególnego ich nie spotkało, skoro mają w sobie nadal tyle energii, pewności siebie i nigdy się nie załamują tak jak ja. Jednocześnie cholernie chciałabym się z nimi zamienić :?

 

[Dodane po edycji:]

 

Widzę w nich kogoś kim mogłabym być, gdyby ktoś mi nie wbił do głowy,że jestem totalnym zerem, gdyby traktowano mnie inaczej, gdybym jeszcze miała w sobie tą dziecięcą spontaniczność, radość życia. Ja sama jestem z natury człowiekiem pobudliwym, tylko lęki, niska samoocena wszystko tłumią.Pózniej ta niespożyta , blokowana energia objawia się problemami psychicznymi. Ale nie umiem inaczej.

 

 

energia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie też dużo denerwuje, ale to z racji tego,że mieszkam u rodziców. Wkurza mnie tu atmosfera. Ciągle jest nerwowo i za głośno. Irytuje mnie, jak ktoś cos mi karze robić, coś na co nie mam ochoty np. sprzątać w tym samym czasie, jeść obiad bo już jest ugotowany.Wstawać bo nie wypada dluzej spać, by potem nie słyszeć,żem leń. Wkurza mnie mlaskanie ojca, wtrącanie się matki....to,że nie mogę chodzić po mieszkaniu z przysłowiową gołą dupą bo nie mieszkam u siebie. To,że nie mogę oglądaćglośniej tv bo jest noc, a za scianą starzy, albo sluchać glośniej muzyki kiedy mam ochotę.

Mam nadzieję,że jeszcze tylko jakis czas będę musiała jakoś akceptować zasady tu panujące bo remontuję sobie swój własny kąt,z dala od rodziców.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Na moje ten spokój to fobia społeczna. Też miałem chęć ciągle siedzieć sam i w świętym spokoju.

 

EDIT - co fakt to fakt, sorry ;-)

 

Spoko :D Może to i fobia społeczna ... Wiesz tylko mnie własnie Ci ludzie najbliżej dobijają...

 

Ciągle jest nerwowo i za głośno. Irytuje mnie, jak ktoś cos mi karze robić, coś na co nie mam ochoty np. sprzątać w tym samym czasie, jeść obiad bo już jest ugotowany.Wstawać bo nie wypada dluzej spać, by potem nie słyszeć,żem leń. Wkurza mnie mlaskanie ojca, wtrącanie się matki....to,że nie mogę chodzić po mieszkaniu z przysłowiową gołą dupą bo nie mieszkam u siebie. To,że nie mogę oglądaćglośniej tv bo jest noc, a za scianą starzy, albo sluchać glośniej muzyki kiedy mam ochotę.

 

...i to właśnie mam na myśli... jak mieszkałam z dziadkami mymi (bo tak się wychowywałam) to musiałam kłaść się spać o 22:00 -bo tak i koniec (zaje... argument). To w sumie jest normalne chyba, że rodzice, dziadkowie wykańczają, bo mają swoje zasady i tego chcą się trzymać.

 

Mnie dobijają szczegóły i właśnie Ci wszyscy żartujacy ciągle uśmiechnięci ludzie... Kto powiedział, że stan wiecznego suszenia zębów jest naturalny i przyjemny? A może tak skupic się na chwilę i o książce, filmie porozmawiać a nie tylko uha hiha z byle gó*wna? Prawda?

 

Pozdrawiam :*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja mam w pracy mase energii, a w domu lubie spokoj i cisze, nie lubie mowic, bo mowie non stop w pracy, dlatego moj facet gada gada gada, a ja slucham go...i jest nam dobrze :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wg mnie w w/w sytuacjach niekoniecznie może chodzić o fobię społeczną. Bardziej skłaniałbym się ku tezie sugerującą różną interpretację hasła "mój dom jest moją twierdzą". Dla jednych osób pod pojęciem domu może kryć się oaza spokoju, gdzie pragną odreagować, "skryć się", wypocząć, nabrać sił. A dla innych osób pojęcie domu może oznaczać miejsce, gdzie mogą czuć się sobą, gdzie mogę zrzucić maskę i emanować energią, którą skrywały pod maską poza domem, dopiero w domu mogą "czuć się jak u siebie". A może jest jeszcze i grupa osób, które zarówno na zewnątrz domu, jak i wewnątrz czują się "jak u siebie" ?

Prawdopodobnie to wynika z cech osobowości. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

red.avocado rozmawiałaś na ten temat z parterem ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam to samo, czasami wpadam w taką złość, że jak tylko przyjdę do domu, to zaraz muszę gadać, jak tam dzień mi zleciał w pracy (z matką rozmawiam), gadać o takich pierdach, że jak zbliżam się do domu jak wracam z pracy to od razu mi mina rzednie.

 

U mnie powodem tej drażliwości jest taka rzecz --- i być może ty też to masz, chociaż ci tego nie życzę. Chodzi o pierdołowatość rozmów: że z nim nie możesz porozmawiać o tym, co sama czujesz. Jakie są twoje myśli o życiu, jakiś poważniejsze tematy. A tak to on wparuje i zaczynacie gadać o bzdetówach. No i przede wszystkim: gadacie O NIM. Że o sobie nie masz okazji pogadać, tylko musisz słuchać i przerwać nie masz serca.

 

Być może o to chodzi? Czy na to się da coś poradzić? Heh, w sumie jest jeden sposób: zmuszać się do gadki o sobie. Pytać się o poważniejsze tematy, zmuszać się do tego, przerywać tok gadki jego.

 

Bo tak powiedzieć, że ty jesteś w sumie urodzony dzikus z lasu i tam jest twoje naturalne środowisko: zaszyć się w jakiejś jamie i zstępować do cywilizacji tylko wtedy, gdy musisz :D Nie wydaje mi się, by tak było. Ale sama po sobie widzę, że takie mruczki i milczki jakim ja jestem - być może ty też? - zawsze przyciągają gadulców którym się japa nigdy nie zamyka, no chyba że by na głęboką wodę wpadli i tylko zamknięcie jadaczki by ich uratowało :D

 

Takie osoby przyciągasz, bo one zabijają ciszę oraz się przy nich czujesz potrzebna: zawsze jest kto ich pierdzielenia 3 po 3 wysłuchać, hehe. A tak na poważnie: sama siebie stawiasz w tle. On błyszczy, gdzie nie pójdzie, to każdego oczaruje i zagada tak, że łysemu by szampon sprzedał, a ty jak ta japoneczka idziesz trzy kroki za nim. On idzie na front, a ty masz się za kim schować.

 

U mnie powodem takich ataków wściekłości i "przejedzenia" osobami wokół jest to, ze nie mam do kogo gęby otworzyć tak naprawdę, bo zacznę zdanie, a ktoś jak zacznie wtenczas opowiadać historie swojego życia, to nic tylko rzucać siekierą na oślep w tłum. Takie gadulce niestety mało słuchają, więc po pewnym czasie człowiek ma wrażenie, ze niby jest wśród ludzi, a jest samotny: bo nie masz takich, co ciebie by wysłuchali.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie wkurzają ostatnio wszyscy ludzie mnie otaczający - w pracy , w domu w kiblu miejskim i na ulicy

Mam dokładnie to o czym pisze God's Top 10 w domu szukam ciszy i spokoju , relaksaci i wyciszenia .....a moja kobita ma odwrotnie musi nawijać , gadać ......no i mamy konflikt interesó ja chce ciszy a ona chce beblać na okrągło. No i nie widząc we mnie rozmówcy do pogadania o butach Marysi albo nowej fryzurze Basi, dzwoni przez telefon i nabija rachunki z koleznakami z pracy z którymi widziała sie 30 minut wczesniej. Czesto z tego wychodza awantury bo jestem człowiekiem który nie lubi gadać "po próżnicy".

Czasem przez cały dzień wymienimy jedną informacja techniczna w stylu "chcesz jeśc", "chcesz herbaty" itp

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×