Depresja poporodowa (baby blues)

W tym dziale umieszczane są tematy, w których została udzielona odpowiedź przez psychologa współpracującego z forum nerwica.com. Dział jest zamknięty na nowe tematy. Do tego miejsca trafiają wyselekcjonowane wątki z innych kategorii.

Depresja poporodowa (baby blues)

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 22 wrz 2007, 00:39
jeśli gdzieś jest taki wątek to proszę o linka i o wykasowanie mojego posta

Przeszłam przez baby blusa, który w moim przypadku przerodził się w depresję poporodową. Byłam w pierwszej fazie leczona plastrami hormonalnym, poprawiły one moje samopoczucie psychiczne, natomiast spowodowały wymioty, które paradoksalnie dodatkowo mnie osłabiły. Kolejne kroki skierowałam do psychiatry, przepisany Zoloft mogłam brać karmiąc synka piersią, natomiast Lorafen, który był przepisany w razie silnego ataku paniki z objawami somatycznymi, karmienie wykluczał gdyż przenika on do pokarmu. Dodatkowo miałam silną anemię, nie przyswajam żelaza i przez cały okres ciąży nie mogłam przyjmować żadnych tabletek dla kobiet ciężarnych ze względu na dużą zawartość w nich żelaza, sądzę, że to w dużej mierze przyczyniło się do mojej depresji byłam bardzo słaba zaczęłam wpadać w ataki paniki. Synka karmiłam półtora miesiąca bo tyle wytrzymałam bez Lorafenu niestety kolejny atak paniki z silnymi objawami somatycznymi doprowadził mnie na skraj, wyszłam z założenia, że mój synek będzie szczęśliwszy gdy i ja będę szczęśliwa i silna by móc się nim zajmować. Straciłam pokarm po części za sprawą anemii a po części dlatego, że dalsze odciąganie pokarmu nie miało sensu zbyt często przyjmowałam wówczas Lorafen. Były momenty, że nie miałam siły wstać do dziecka, nigdy natomiast nie miałam agresywnych myśli względem synka, wszelaką agresję kierowałam na siebie, myśli samobójcze, złość aż w końcu bezsilność i pytanie czemu to właśnie mnie spotkało?? na szczęście moja rodzina stanęła na wysokości zadania i bardzo mi pomogła. Zoloft postawił mnie na nogi w około 3 tygodnie, leki z tej grupy działają z pewnym " opóźnieniem" w pierwszej fazie przyjmowania bardzo nasilają objawy szczególnie somatyczne, ważne aby mama nie była wtedy sama, aby ktoś bliski mógł przez ten okres adaptacji do leku być razem z mamą i dzieckiem. Dla mnie bardzo ważne było to iż nie jestem sama z tym problemem, dużo czytałam i pisałam w internecie na ten temat, poznałam masę kobiet, które przeszły przez to piekło ich historie bardzo pomogły mi w walce z depresją dodawały sił i jakiegoś może dziwnie pojętego poczucia bezpieczeństwa, że nie tylko ja to mam, że ktoś tez to czuje, to przeżywa.
Cały czas zbyt mało mówi się o depresji poporodowej, cały czas jest to temat tabu a decyzja o pójściu do psychiatry bądź psychologa okupiona jest wstydem i strachem. Ja miałam dużo szczęścia trafiłam na mądrych ludzi, którzy mi pomogli, ale ile jest kobiet, które pozostawione same sobie po cichutku nikną, doprowadzają się na skraj przepaści i giną.
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez diana 27 02 paź 2007, 19:23
ja właśnie wruciłam ze szpitala- byłam tam 2 miesiące a mój synek ma 3 miesiące a z tych. Nikomu nie życzę tej choroby. Tylko9nie wiem czy dokońca życia muszę brać leki
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
02 paź 2007, 16:56

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 02 paź 2007, 20:14
diana napisz coś więcej o swojej walce z chorobą to pomoże innym dziewczyną
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Nieustanny strach o dziecko ( Depresja poporodowa)

przez WhoCares 08 lis 2007, 23:01
Witam!

Sporo poczytałem istniejących wątków ale wyciodzi mi, że jednak muszę założyć nowy.

Powiem o co chodzi.
Od urodzenia cóki (jedynego dziecka jak dotąd) 3 lata temu żona jest w nieustannym stresie o jej zdrowie. Cała reszta przestała istnieć. Gdy dziecko ma katar, w domu panuje wręcz grobowa atmosfera. Gdy wyjdziemy czasem do kina, a córeczka tydzień później dostaje kataru, od razu pojawia się _pewność_, że to przez to chwilowe zrelaksowania się, że to już któryś raz się powtarza, że wystarczy na chwilę się odstresować, rozluźnić i od razu spotyka nas _choroba_. W takich okolicznościach cierpi nasz związek. Przykrym objawem jest też całkowity spadek libido żony. Napięcia wynikające z tego potęgują problem w związku.

Czy wg Was takie objawy (bądź co bądź lękowe) to nerwica? W porównaniu z objawami, o których tu czytam, raczej nie jest to ciężki stan lękowy, ale jednak lęk jest tu nieustanny.

Jak z czyms takim postępować? Czy polecalibyście wizytę u psychiatry czy raczej psychologa? A może seksuologa? Jako laik w dziedzinie psychiatrii mam lęk :-) przez lekami psychiatrycznymi. Psychoterapia? W powzechnym mniemaniu (które niestety jako laik mimo wysiłków podzielam) psychoterapia nie może być skuteczna, to po prostu nie działa. Czy z takim nastawieniem da się cokolwiek uzyskać? Czy psychiatra/psycholog potrafi sobei poradzić z takim nieufnym nastawieniem i zaszczepić wiarę w sukces terapii?

I wreszcie: Czy możecie poradzić lekarza w okollicach Górnego Śląska? W Centrum Psychiatrii w Katowicach zapisy dopiero od nowego roku. Może więc jakiś dobry lekarz przyjmuje prywatnie? Znacie kogoś takiego? Jestem zdeterminowany JUŻ zacząć robić coś w kierunku naprawy obecnego stanu rzeczy.

Z góry dziękuję i pozdrawiam.

WhoCares

zmiana tematu//Jaśkowa
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
08 lis 2007, 22:41

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 09 lis 2007, 00:38
depresja poporodowa tak to się zwie do lekarza z kobitką i to szybko bo natręctwa już ją dopadły wiem co pisze sama przeszłam DP nic przyjemnego strasznie długo to trwa 3 lata obawiam się, że bez leków się nie obejdzie... spadek libido jest oczywiście również spowodowany tą depresją jest to jeden z objawów, wrzuć w wyszukiwarkę temat depresji poporodowej wyskoczy Ci dużo informacji i objawów zapewne nie jeden będzie pasował do Twojej żony, gdybyś chciał pogadać służę swoim doświadczeniem - powodzenia.
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

przez WhoCares 09 lis 2007, 09:47
Czy chcę pogadać? Jasne, każdą "ilość". :-)
Dzięki za pomoc. O DP też już czytałem ale coś mi nie pasowało w objawach. Teraz już nie pamiętam dokładnie co, ale chyba chodziło o smutek. Z naszych rozmów wynika, że to nie smutek tu jest kluczowym "ciężarem" ale właśnie lęk. Co prawda pamiętam taki krótki parodniowy okres, w którym objawy pasowałyby mi do potocznego rozumienia słowa "depresja" (niechęć do robienia czegokolwiek, chociażby do wstana z łóżka) ale po tym, jak o tym porozmawialiśmy, to raczej minęło. Teraz życie wygląda z pozoru normalnie (codzienna rutyna a w wolnym czasie spacery, wyjazdy w plenery, spotkania ze znajomymi, rodziną, wakacje). Nie pasowało mi to do depresji. Ale w sumie nie ma co tu tego roztrząsać, bo i tak nie my jesteśmy od diagnozy. :-)
Chciałem za to wrócić do pozostałych moich pytań. Najbardziej mnie martwi nasza (a już szczególnie żony) niewiara w sukces terapii i lęk przed lekami. Chodzi chyba o lęk przed przyklejeniem sobie łatki "psychicznego". Na pewno wiesz o co chodzi. W naszym kraju problemy psychiatryczne to wciąż temat wstydliwy więc w powszechnym obiegu ten temat nie występuje. Jest oczywisty argument, że my MUSIMY iść do psychiatry i MUSIMY leczyć się wg jego wskazań, skoro chcemy wrócić do normy. Ja wiem, nie trzeba mi tego uświadamiać. I oczywiście tak zrobimy -- pójdziemy. Ale to wcale nie zmniejsza oporów. Czy zatem jako osoba już "po", mogłabyś jakoś dodać otuchy? :-)
Czy takie leki uzależniają? Czy można ja po jakimś czasie (jakim?) odstawić? Czy leki mają działania uboczne (nie wiem, jakieś przytłumienie, otępienie itp.)? Czy terapia kiedykolwiek się kończy czy tak naprawdę to zostaje w człowieku na zawsze? Czy terapia w warunkach, o których pisałem wcześniej, braku wiary w jej powodzenie, ma szanse? Jak długo to trwa?
Może w ogóle ten wątek należy przenieść do części forum poświęconej depresji a nie nerwicy? Może wtedy będzie większa szansa, że ktoś z okolic Katowic poleci jakiegoś lekarza? A jeśli nie, to jak szukać dobrego lekarza? Znajomych raczej nie ma co pytać z powodów opisanych powyżej. To nie to samo co pediatra czy laryngolog. Oczekuję, że lekarz poświęci jednak trochę czasu na nas, wyjaśni mechanizm choroby, perspektywy na przyszłość, jak sobie z nią radzić itd. a nie ograniczy się do wypisania recepty.
Pozdrawiam.
WhoCares.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
08 lis 2007, 22:41

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 12 lis 2007, 02:23
chm leki jak to leki niektóre uzależniają szczególnie te działające bezpośrednio na ataki paniki i leku czyli np ( xanax, lorafen) Każde leki odstawia się po jakimś czasie a jakim to zadecyduje lekarz to bardzo różnie bo to indywidualna sprawa. Owszem leki mają działania uboczne, które zazwyczaj przechodzą po około 2 tygodniach brania leków, to są tzw skutki uboczne, które objawiają się różnie u różnych ludzi czasami niektórzy w ogóle nie mają skutków ubocznych potocznie mówimy, że weszli w lek bez problemu, ale jeśli skutki się pojawiają to są to min. zawroty głowy, uczucie gorąca, mdłości itd.Terapia ma szanse powodzenia większość osób z silną depresją na początku sądzi, że to wszystko " gówno da". Długość terapii również zależy od wielu czynników i podatności pacjenta.

Co do lęku przed etykietką "świra" to powiem tak troszkę to zaściankowe podejście w dzisiejszych czasach, nie wiem gdzie mieszkacie, ale u mnie w Warszawie sama znam kilka kobitek które przez DP przeszły i każda Bogu dziękuję, że trafiła do lekarza nim było za późno ... zona, może się nie leczyć cierpieć po cichu wykańczać Siebie, Ciebie i Wasze dziecko swoją nadopiekuńczością strachem, wiecznym lękiem, ale czy warto tylko dlatego, że jakiś znajomy dowie się, że była u psychiatry i co zrobi??? będzie się śmiał???? pomyśli, że zona jest świrem???? nie sądzę, musiałby być wyjątkowo mało rozgarnięty ;) Szkoda Waszego życia i radości, którą moglibyście w pełni z niego czerpać gdyby nie DP na myślenie kto co powie ;) W moim przypadku leki zadziałały dość szybko, nie czekałam 3 lat po 2 miesiącach wylądowałam u psychiatry ( BARDZO WSPIERAłA MNIE RODZINA I PRZYJACIELE TO WAżNE BARDZO!!!!!!) nigdy od nikogo z bliskich nie spotkałam się z opinią, że jestem świrem itp wręcz przeciwnie, każdy bardzo był zaangażowany w to wszystko a poza tym gdyby nawet ktoś gdzieś coś mało elegancko skomentował to leci mi to koło szanownej czteroliterowej bo warto było poszłabym nawet do samego diabła aby tylko cieszyć się w pełni moim synkiem, mężem po prostu żyć.
Trzymam mocno za Was kciuki nie będzie łatwo, ale warto!!!
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Re: Depresja poporodowa (baby blues)

Avatar użytkownika
przez a4kadiusz 19 sty 2009, 21:38
jak długo może trwać depresja poporodowa?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
19 sty 2009, 16:12

Re: Depresja poporodowa (baby blues)

Avatar użytkownika
przez suzak29 19 sty 2009, 23:46
Witam
U mnie depresja poporodowa trwała 2 tyg. :D
Nie musze być idealna,wystarczy,że jestem wyjątkowa:)XD
Avatar użytkownika
Offline
Posty
588
Dołączył(a)
22 paź 2008, 17:57
Lokalizacja
Nadrenia Północna-Westfalia

Re: Depresja poporodowa (baby blues)

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 20 sty 2009, 00:48
suzak29 napisał(a):Witam
U mnie depresja poporodowa trwała 2 tyg. :D


to nie była depresja tylko baby blues, który jest bardzo częstą przypadłością i szybko mija o ile nie przerodzi się w depresję poporodową, depresja trwa dużo dłużej nieleczona nawet lata o ile nie dojdzie do samobójstwa
moja depresja trwała prawie 2 lata
nim trafiłam do lekarza męczyłam się 3 miesiące potem zaczęłam brać leki i po miesiącu od pierwszej tabletki nastąpiła poprawa samopoczucia leki brałam prawie dwa lata....
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Re: Depresja poporodowa (baby blues)

Avatar użytkownika
przez suzak29 20 sty 2009, 14:28
Co to znaczy baby blus :?: :?: Dla mnie to to samo
Moim zdaniem to była depresja tylko,ze dałam rade z niej wyjść,dla dziecka :D
Nie musze być idealna,wystarczy,że jestem wyjątkowa:)XD
Avatar użytkownika
Offline
Posty
588
Dołączył(a)
22 paź 2008, 17:57
Lokalizacja
Nadrenia Północna-Westfalia

Re: Depresja poporodowa (baby blues)

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 20 sty 2009, 17:08
to nie to samo baby blus pojawia się zazwyczaj w drugiej trzeciej dobie ( zazwyczaj w momencie pojawienia się nawału pokarmu) jest spowodowane huśtawką hormonalną i mija po tygodniu dwóch czasem nawet po kilku dniach, depresja poporodowa natomiast bywa następstwem bb trwa dużo dłużej i raczej bez pomocy specjalisty nie przechodzi a wręcz się pogłębia. Pojawia się również cała masa objawów somatycznych.

[*EDIT*]

baby blus i depresja poporodowa to zupełnie dwie różne sprawy. zapomniałam dodać, że depresja poporodowa może pojawić się później nie koniecznie zaraz po porodzie.
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Re: Depresja poporodowa (baby blues)

Avatar użytkownika
przez a4kadiusz 21 sty 2009, 01:13
baby blues - nie znałem tej nazwy. Czyli moja żona miała baby blues, a nie depresję - ucieszy się jak jej powiem ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
19 sty 2009, 16:12

depresja poporodowa

przez maja01 31 maja 2009, 16:45
urodziłam ponad 2 tygodnie temu śliczną córeczkę cieszyłam się gdy przyszła na świat lecz po powrocie do domu coś się ze mną stało i nie potrafie się z niej cieszyć jest mi z tego powodu strasznie wstyd. Kocham ją ale najchętniej bym uciekła jak najdalej lub przepłakała cały dzień. Mąż był na początku wyrozumiały i bardzo mi pomagał ale zaczyna tracić cierpliwość. niewiem co się ze mną dzieje bo moja krolewna jest naprawdę wspaniała. Niedam rady sobie sama potrzebuje pomocy a na prywatną wizytę u psychologa mnie niestać a niewiem czy na nfz jest jakiś psycholog?
Ostatnio edytowano 31 maja 2009, 18:15 przez linka, łącznie edytowano 3 razy
Powód: Przeniosłam w odpowiednie miejsce. Wyszukiwarka na forum nie gryzie......
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
31 maja 2009, 16:06

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do