moja historia

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

moja historia

Avatar użytkownika
przez faiter 22 mar 2007, 01:50
Witam. Po miesiącach wahań postanowiłem w końcu przezwyciężyć swój lęk i zalogować się na forum. Tak jak w przypadku większości odwiedzających to forum zmagam się z depresją i nerwicą lękową. Trwa to już dość długo; pierwsze poważne symptomy pojawiły się 10 lat temu. Akurat zaczynałem studia i wtedy właśnie wpadłem w poważny dołek, dołek z którego do dziś nie mogę się wydostać, dołek, który zaważył na całym moim późniejszym życiu... Ale po kolei: od dziecka zawsze byłem "nadwrażliwcem" - łatwo można było mnie zranić, sam za to byłem wesołym lecz zalęknionym dzieckiem, wpływ na to miała "krzykliwa" matka i apodyktyczny ojciec. Matka od dziecka wpajała mi poczucie winy, a ojciec zrównywał do poziomu "wiadra". Rówieśnicy zawsze uważali mnie za mięczaka, a ja zawsze starałem się im pokazać, że wcale taki nie jestem. Żeby nabrać pewności siebie i zwalczyć swoje lęki zacząłem uczęszczać na treningi sztuk walki; całkiem dobrze mi szło, jednak lęki i brak pewności siebie nadal pozostawały. Następnym sposobem na brak odwagi miała być kulturystyka; i znów oprócz dość dobrych wyników fizycznych, w mojej psychice nie zmieniło się nic. Aby poprawić swoją wydolność zacząłem brać sterydy - zapłaciłem za to kłopotami zdrowotnymi i rozchwianiem psychicznym(ataki agresji). Zawsze należałem do grona najlepszych uczniów: tak było w podstawówce, w szkole średniej i tak w zamierzeniu miało być na studiach... Wtedy właśnie zaczęły się moje kłopoty ze zdrowiem (sterydy) i w rezultacie nie zaliczyłem roku i pogrążyłem się w mrokach depresji... Odsunąłem się od znajomych, stany lękowe jeszcze bardziej się nasiliły, prawie przestałem wychodzić z domu. Byłem tylko ja, mój pokój i Bóg, którego obwiniałem za wszystko co mi się przytrafiło. To był 1997 rok. Apogeum moich stanów depresyjno - lękowych to rok 1998(prawie wymazałem go z pamięci). Z odrętwienia wyrwał mnie bilet do wojska; potraktowałem to jako tragedię, ale w rezultacie wojsko postawiło mnie na nogi. W 2000 roku zakończyłem służbę i postanowiłem, że od tego momentu zacznę nowe "zdrowe" życie. Znalazłem pracę i na nowo zacząłem studia. Przez rok było prawie ok. stany depresyjne były dość łagodne, lęki nie nawiedzały mnie tak często. Wtedy właśnie stałem się obiektem mobbingu w pracy: oczernianie mnie, ostracyzm, dodatkowe obowiązki itp. Oczywiście wtedy jeszcze nie wiedziałem że to "mobbing", nie dawałem się: zachowywałem kamienną twarz i grałem twardziela doprowadzając do pasji moich "prześladowców". Wytrzymałem rok- pod koniec musiałem przyjmować środki uspokajające. W rezultacie wylądowałem na bezrobociu, dobrze że pozostały mi studia. Przez 3 lata byłem bezrobotny, nawet zbytnio nie szukałem pracy jakby podświadomie bojąc się "powtórki z rozrywki". W międzyczasie zaczęły się p"prześladowania" mojej osoby w moim miejscu zamieszkania. Próbowano mnie zastraszyć, zaszczuć. Odrzucony przez dawnych znajomych, teraz stałem się obiektem ich "ataków". Oczywiście znów nie dawałem po sobie poznać i znów toczyłem z nimi "walkę"; głównie w sposób niewerbalny, zmagając się jednocześnie z coraz częstszymi i dłuższymi stanami depresyjnymi. Doszło do tego, że bałem się wychodzić z domu, żeby nie zostać "zaczepionym", żyłem w ciągłym lęku. Tak było jeszcze 2 lata temu, w międzyczasie zacząłem czytać książki z zakresu psychologi i ezoteryki. Stopniowo zacząłem wracać do życia "społecznego" przechowując jednocześnie głęboką urazę za wszystkie doznane krzywdy. Sytuacja powoli zaczęła się odwracać - moi najwięksi prześladowcy, mimo, że ciągle budzą we mnie lęk sami stali się ofiarami - boją się mnie i w sumie do tego cały czas zmierzałem, żeby na chwilę postawić ich w roli "ofiary", żeby zaczęli się bać tak jak ja... To jest stan obecny. Ciągle jeszcze nie załatwiłem wszystkich "spraw", nie skończyłem jeszcze studiów - "bałem się" obronić dyplom, staram się otwierać na ludzi, staram się zmieniać podejście do moich rodziców (ciągle mną pomiatają). Nigdy nie byłem w związku, nigdy nikogo nie kochałem - zbudowałem wokół siebie mur, który miał mnie chronić przed "złymi"ludźmi. Czasem nie chce mi się żyć, czasem myślę, że jestem nikim. Chciałbym już skończyć te zmagania ze światem, zmagania ze samym sobą - chciałbym odpocząć. Najlepsze lata "przeciekły" mi przez palce, od 10 lat jestem ciągle w tym samym punkcie życiowym i sam już nie wiem czego chcę...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
22 mar 2007, 00:32
Lokalizacja
Pomorze

przez shadow_no 22 mar 2007, 01:53
Witam na forum,
czuj się jak u siebie!
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Avatar użytkownika
przez Róża 22 mar 2007, 09:09
faiter witaj.Jesteś silnym facetem mimo wszystko,ale nie wiem czy się leczysz,czy sam zmagasz się z problemami?
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez faiter 22 mar 2007, 21:47
Witaj Różo.
Dzięki, że zainteresowałaś się moją osobą. Zdaje sobie sprawę, że moja "opowieść" nie była zbyt składna, ale trudno streścić 10 lat życia... I tak wiele istotnych rzeczy pominąłem.
Czy jestem "silny"? Podobno. Wielką cenę zapłaciłem za swoją SIŁĘ... To nie jest tego warte, uwierz mi.
Nie leczę się w tradycyjnym słowa tego rozumieniu. Ratuje się czymś co nazwałbym "auto - psychoterapią" opartą głównie na wiedzy zaczerpniętej z artykułów i książek. Do tego trochę ziółek typu: dziurawiec, melisa i to wszystko.
Boję się wizyty u psychiatry, boję się psychotropów.
Mam za to silną potrzebę podzielenia się z kimś moimi przeżyciami; po latach chciałbym się w końcu odblokować...
Ogólnie żyję z dnia na dzień; raz lepiej, raz gorzej - taka mała wegetacja... ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
22 mar 2007, 00:32
Lokalizacja
Pomorze

Avatar użytkownika
przez IceMan 22 mar 2007, 22:30
Witam serdecznie :D Faiter
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Róża 23 mar 2007, 09:12
Faiter,wierzę ci,że boisz się psychologów,ale czasami warto spojrzeć na siebie oczami innych.Z boku lepiej widać ;) 10 lat to kawał czasu,jeśli czujesz,że stoisz w martwym punkcie,pomogłoby ci spojrzenie kogoś z zewnątrz.Pisz do nas i czytaj,może dostaniesz jakieś wskazówki,które ci pomogą zrobić krok do przodu.To też w pewnym sensie taka psychoterapia.Trzymaj się cieplutko i pamiętaj-nie jesteś sam.Tu znajdziesz zrozumienie,a to już bardzo wiele.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez edurbi 23 mar 2007, 10:26
Witaj faiter :D
"Jesli sie skupisz na tym co zle,zabraknie miejsca na to co dobre"
Offline
Posty
85
Dołączył(a)
02 mar 2007, 09:30
Lokalizacja
slask

przez zwycięzca 23 mar 2007, 16:15
Witaj faiter! Jesteś wartościowym człowiekim, tak jak pozostali na forum. Trud w tym że trzeba to w sobie odnaleść. Ja zmagam się z tym obecnie!
Psychoterapia u psychologa pomaga to odkryć w sobie, leczy bez leków (psychotropów)! więc nie bój się tego!

Pozdrawiam! miło cię poznać!


"... zmiany dokonują się dzięki wysiłkowi..."
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
25 lut 2007, 16:28

przez hackthebrain 23 mar 2007, 16:36
Witam
Napewno dasz rade a ja nie to my cie zmusimy zebys dał rade :)

"Nawet gdyby głowa samuraja miała nagle spaść,musi on byc zdolny do wykonania ostatniej akcji... - Ghost Dog"
Offline
Posty
250
Dołączył(a)
17 gru 2006, 23:03
Lokalizacja
ze Stolicy czyli z Gdynia

Avatar użytkownika
przez C(c)złowiek 23 mar 2007, 17:40
Witaj faiter!
Tak sobie trochę poczytałem i nasunęła mi się taka oto myśl:

"Czuć się kochanym dodaje więcej siły, niż czuć się silnym" (Johann Wolfgang von Goethe)

-ja kiedyś byłem bardzo silny, z różnymi murami ochronymi i innymi tego typu paskudztwami. Teraz wiem, że ta ciągła budowa owych murów na dłuższą metę nie ma sensu i lepiej po prostu otworzyć się na ludzi, a jak z czymś się nie zgadzasz po prostu mówić o tym otwarcie a nie toczyć niewerbalne "walki" z całym światem. Coś o tych "walkach" wiem... strasznie dużo siły kosztują i nie przynoszą na dłuższą metę pozytywnych rezultatów.

Pozdrawiam!
"Żyjemy w świecie przyjemności pozbawionych radości" ;) Erich Fromm
GG: 5365347
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
10 lut 2007, 23:46
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez faiter 23 mar 2007, 22:38
Róża napisał(a):Faiter,wierzę ci,że boisz się psychologów,ale czasami warto spojrzeć na siebie oczami innych.Z boku lepiej widać Wink 10 lat to kawał czasu,jeśli czujesz,że stoisz w martwym punkcie,pomogłoby ci spojrzenie kogoś z zewnątrz.Pisz do nas i czytaj,może dostaniesz jakieś wskazówki,które ci pomogą zrobić krok do przodu.To też w pewnym sensie taka psychoterapia.Trzymaj się cieplutko i pamiętaj-nie jesteś sam.Tu znajdziesz zrozumienie,a to już bardzo wiele.


Dokładnie, kawał czasu... Przepełnia mnie żal z powodu "zmarnowanych" lat.
Aby się ruszyć, muszę - jak mawia Rocky: "opróżnić piwnicę" ;)

Dzięki za słowa wsparcia; będę TUTAJ często zaglądał. :)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:46 pm ]
zwycięzca napisał(a):Witaj faiter! Jesteś wartościowym człowiekim, tak jak pozostali na forum. Trud w tym że trzeba to w sobie odnaleść. Ja zmagam się z tym obecnie!
Psychoterapia u psychologa pomaga to odkryć w sobie, leczy bez leków (psychotropów)! więc nie bój się tego!

Elo zwycięzco!

Z tym psychologiem to może i dobry pomysł, gorzej z realizacją... Nie jest łatwo "normalnym" trybem dostać się do kogoś takiego. Przynajmniej tam gdzie mieszkam.

P.S: Zazdroszczę Tobie optymizmu; no, ale jak ktoś ma "taki" nick... ;)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:11 pm ]
C(c)złowiek napisał(a):"Czuć się kochanym dodaje więcej siły, niż czuć się silnym" (Johann Wolfgang von Goethe)

-ja kiedyś byłem bardzo silny, z różnymi murami ochronymi i innymi tego typu paskudztwami. Teraz wiem, że ta ciągła budowa owych murów na dłuższą metę nie ma sensu i lepiej po prostu otworzyć się na ludzi, a jak z czymś się nie zgadzasz po prostu mówić o tym otwarcie a nie toczyć niewerbalne "walki" z całym światem. Coś o tych "walkach" wiem... strasznie dużo siły kosztują i nie przynoszą na dłuższą metę pozytywnych rezultatów.

Witaj C(c)złowiek'u!

Świetna sentencja! - gdzie się do niej dokopałeś?

Masz w 100% rację, tyle że te "mury" to swego rodzaju wyuczony przez lata "nawyk". Myślę też, że poprzez moją postawę "twardziela" prowokowałem podświadomie ludzi do ataków na mnie... Może chciałem się "sprawdzić"?
Problem w tym, że kiedy otwieram się na innych to z głębi mojego jestestwa wychodzą stare, przez lata tłumione lęki - oj, jest tego trochę...

Pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
22 mar 2007, 00:32
Lokalizacja
Pomorze

Avatar użytkownika
przez GRACJA 23 mar 2007, 23:17
Witaj faiter. Z tyloma przeciwnościami dałeś sobie radę to i teraz sobie poradzisz. Otwierasz się na ludzi - to bardzo ważne. Jesteś wartośćiowym człowiekiem i pomalutku poukładasz swój świat. Już zacząłeś to robić. Powodzenia.
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

Avatar użytkownika
przez faiter 25 mar 2007, 01:46
Witaj faiter. Z tyloma przeciwnościami dałeś sobie radę to i teraz sobie poradzisz. Otwierasz się na ludzi - to bardzo ważne. Jesteś wartośćiowym człowiekiem i pomalutku poukładasz swój świat. Już zacząłeś to robić. Powodzenia.

Witaj Gracjo.
Dzięki za słowa wsparcia; są one tym cenniejsze bo pochodzą od osoby z "doświadczeniem życiowym".
Od zawsze byłem ekstrawertykiem, tylko pewne wydarzenia w moim życiu zmusiły mnie do "defensywy". Zaczynam tę cechę w sobie na nowo odbudowywać :smile:
Pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
22 mar 2007, 00:32
Lokalizacja
Pomorze

Avatar użytkownika
przez C(c)złowiek 28 mar 2007, 11:55
Wiesz, już teraz nie pamiętam gdzie dokładnie tą myśl Goethego znalazłem - w każdym razie na pewno gdzieś w Necie ;)

Tak, można powiedzieć, że jest to pewnego rodzaju nawyk - a jak wiadomo z nawykami bardzo trudno się walczy, szczególnie jak są bardzo silnie i głęboko zakorzenione w psychice - ale ja wciąż próbuje i wierze, że w końcu uda mi się moje problemy w ten czy inny sposób rozwiązać.

A tak przy okazji to teraz czytam książke pt."Kobiecość w mężczyźnie" - jak dla mnie jest porażająco przekonywująca i jak jej nie czytałaś to szczerze ci ją polecam, oraz innym forumowiczom ;) - czas na pewno nie będzie zmarnowany!

Pozdrawiam! :)
"Żyjemy w świecie przyjemności pozbawionych radości" ;) Erich Fromm
GG: 5365347
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
10 lut 2007, 23:46
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do