Aby mieć do kogo mordę otworzyć, innymi słowy, witam :)

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Aby mieć do kogo mordę otworzyć, innymi słowy, witam :)

Avatar użytkownika
przez smoothie 23 mar 2015, 04:23
Witam wszystkich, kilka miesięcy wstecz mój stan psychiczny nie należał do najlepszych i oto w ten sposób znalazłam to forum. Co nieco poczytałam, przestałam tu zaglądać dosyć szybko. Ale wróciłam.

Siedzę sobie tak, czytam różne przypadki, wątki, różne różności i ogarnia mnie wstyd z powodu moich "problemów". Ale z drugiej strony zapytałam siebie "skoro czujesz się jak gówno odkąd pamiętasz to czemu nie spróbować poznać kogoś w podobnej sytuacji?" No i to był impuls by jednak napisać post powitalny.

Nazywam się Marta, mam (za 3 dni) 21 lat i żyję na takiej sinusoidzie emocjonalnej odkąd pamiętam. Jestem chorobliwie nieśmiała, co nie pozwala mi normalnie funkcjonować, nigdy nie pozwalało. Ale z drugiej strony mam "artystyczną duszę", więc nie wstydzę się tego jak się ubieram, co robię, krępujący wstyd przychodzi wraz z interakcją z innymi ludźmi.

Nie jestem pewna, czy będę umiała napisać to tak jakbym chciała, żeby to wyglądało, postaram się.

Od dłuższego czasu odczuwam się tak, jakby w jednym ciele żyły dwie różne osoby. Skrajnie różne. Dodatkowo czuję jakby tak w zasadzie nikogo nie obchodziło to czy w ogóle istnieję, mimo, że wiem, że tak nie jest. Żyję w nieustannym smutku od dziecka, tak jakby smutek był stylem życia. Nie wiem czy wyrażam się jasno. Nie traktuje już tego smutku jako coś "co trzeba naprawić" tylko sposób w jaki żyję. Jednocześnie wiele rzeczy, sytuacji przeżywam bardzo dogłębnie i jednocześnie mam wrażenie, że nic mnie nie dotyka, że jestem na ciągłej znieczulicy.

Mam ogromne problemy z koncentracją, trochę mniejsze z pamięcią. Nie umiem liczyć, policzenie do 10 bez pomyłki jest dla mnie typowe i nie jestem pewna czy to dalej brak koncentracji czy może jestem w jakiś sposób upośledzona w tym aspekcie, ale tez niczego sobie nie wmawiam. Przedmioty ścisłe w szkole była dla mnie gorzej niż koszmarem.

Od roku dzieją się w moim życiu rzeczy, które, że tak powiem ciągle wpieprzają mnie do pralki, która wiruje, szarpie mną i potem wypluwa, a ja coraz bardziej zdezorientowana i wymięta z emocji nie wiem jak sobie radzić z życiem codziennym. Z ludźmi, którym mam wokół siebie.

W lutym zeszłego roku pochowałam babcie, na pogrzebie dostawałam oczywiście spazmów, wyłam jak dzieciak, który nie potrafi przestać płakać, ale z 2 strony babcia nie znaczyła dla mnie wiele, tak jak wspomniałam wcześniej - znieczulica.
Miesiąc później poznałam chłopaka, w którym się zakochałam do szaleństwa, niestety, los chciał aby mieszkał kilkaset km ode mnie. Pewnego dnia, we wrześniu, jakby to ująć, przestał istnieć. Nie odezwał się już nigdy więcej. Zniszczyło mnie to emocjonalnie, czułam się wewnątrz jakby mnie ktoś obdarł ze skóry i posypywał regularnie solą. Podczas "związku" z nim, bardzo poważnie pokłóciłam się z najlepszą przyjaciółką co też zostawiło po sobie blizny. To wszystko może brzmieć trywialnie, ale rozwinięcie tych historii musiałoby zająć zbyt dużo miejsca. Do czego dążę to to, że co jakiś miesiąc, dwa coś się dzieje takiego, że ścina mnie z kolan, potem żyję, w zasadzie nie żyję, tylko dryfuję, aby przetrwać z dnia na dzień. Całymi dniami siedzę w domu, od kilku lat śpię w dzień, nie śpię nocami, jak dziś. Jestem cholernie lękliwa. A z 2 strony jeśli ktoś chce mnie wyciągnąć z domu to nie mam z tym problemu, z bliskimi raczej jestem śmieszkiem i mam jakąkolwiek charyzmę, co jest paradoksem. Mieszkam z rodzicami, przed którymi udaję jaka jestem naprawdę, bo za moje poglądy, przekonania lub przeżycia z przeszłości najpewniej wyrzuciliby mnie z domu. Nie żyję z nimi najlepiej. Zaraz po poznaniu tego chłopaka, nie zdałam szkoły, tak szkoły. Jestem osobą, która jesli ma więcej niż jedną rzecz do wyboru to głupieje i nie wybiera ostatecznie nic. To jest chyba najgorsza moja cecha. Wchodząc w dorosłość dosłownie nic nie jestem w stanie podjąć bo głupieje i panikuję. Jest też tak, że ledwo wychodzę z domu, ale kiedy już coś robię, to to jest dosłownie materiał na scenariusz do filmu. Mam niebywałe przygody. W międzyczasie chodziłam do psychologa, psychiatry, na DDA, wszystko na raz, jakieś ćwiczenia radzenia sobie ze stresem, typu jak oddychać itp... Mam poczucie, że sama siebie nie rozumiem.

Jest jeszcze jedna, ciekawa kwestia. Mam raz, dwa razy do roku ataki totalnego szału, agresji, w którym jestem w stanie zrobić krzywdę najbliższym nie zważając na nic, dostaje takiej siły i odmóżdżenia, że nie jestem w stanie nad sobą zapanować. Wrzeszczę, wije się, biję wszystko i wszystkich, zachowuję się jak obłąkana. Potem mam krwotoki z nosa i drgawki, nie zawsze, ale zdarza się, zależy od siły "ataku". Wystarczy powiedzieć o słowo za dużo, powiedziec coś co mnie zdenerwuje by wywołać lawinę. W całym tym znieczuleniu, czuję się jak tykająca bomba... Potem ten wstyd przed innymi. Odstawiłam nawet alkohol, aby nie prowokować się do zbyt częstego dostawania szału, ale jako dziecko dostaławałm takie ataki na trzeźwo więc boję się, że kolejny to tylko kwestia czasu... :(

Celem tego postu jest sprowokowanie kogoś, kto "też czuje sie jak gówno i w zasadzie nie wie o co mu chodzi" o poznanie się? I może nawiążę jakieś znajomości? Teraz potrzebuję kontaktu z kimś, z kimś nowym, kto ma podobny charakter albo cokowlwiek. Proszę też o wyrozumiałość, jestem "świeżym" forumowiczem.
"Love is Obsession's best friend"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
23 mar 2015, 03:15

Aby mieć do kogo mordę otworzyć, innymi słowy, witam :)

Avatar użytkownika
przez MamSwojePoglady 23 mar 2015, 06:23
Cześć, witaj na forum.
Mogłabym skopiować pół Twojego postu i opisałabym swoje życie, nawet wiek ten sam :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2708
Dołączył(a)
02 mar 2013, 10:42

Aby mieć do kogo mordę otworzyć, innymi słowy, witam :)

Avatar użytkownika
przez Depresja To Ja 23 mar 2015, 08:44
Witaj, jak chcesz to pisz do mnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
29 gru 2012, 22:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Aby mieć do kogo mordę otworzyć, innymi słowy, witam :)

przez zalamany29 23 mar 2015, 09:41
Witaj,

Podsumowując: to chyba nie jest najlepsze miejsce do nawiązywania nowych znajomości - sami psychole :)
Aczkolwiek na pewno znajdziesz tutaj pomoc i zrozumienie.

Od dziecka też czuję się tak jakby żyły we mnie dwie osoby wzajemnie się wykluczające. Oszukuję od zawsze świat zewnętrzny, że jestem tym normalnym ponieważ to co robi ten drugi jest nieakceptowalne.

Rozumiem Twój problem i życzę Ci szczęścia cokolwiek miałoby to znaczyć
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
04 mar 2015, 14:55

Aby mieć do kogo mordę otworzyć, innymi słowy, witam :)

Avatar użytkownika
przez Niutek 23 mar 2015, 13:48
Witaj na forum. :papa:
Te "ataki" były diagnozowane przez lekarzy?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
20 mar 2015, 17:48
Lokalizacja
tuż za lasem

Aby mieć do kogo mordę otworzyć, innymi słowy, witam :)

Avatar użytkownika
przez nieboszczyk 23 mar 2015, 16:08
włącz sobie radio
psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają samotnie.podobnie jak narkomani.narkomani umierają w jakimś śmierdzącym sraczu a psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają za murami obozów psychiatrycznych we własnych odchodach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7866
Dołączył(a)
29 wrz 2008, 20:28
Lokalizacja
z trumny z peryskopem

Aby mieć do kogo mordę otworzyć, innymi słowy, witam :)

Avatar użytkownika
przez smoothie 24 mar 2015, 03:40
Witam wszystkich i dziękuję za powitanie, bo tak naprawdę bałam się zajrzeć tu z powrotem by przeczytać odpowiedzi, ale jest miło! :)

Niutek napisał(a):Te "ataki" były diagnozowane przez lekarzy?

Niestety, z żadnym nie dotrwałam do momentu, gdzie je w jakikolwiek sposób nakreślam.

zalamany29 napisał(a):Witaj,

Podsumowując: to chyba nie jest najlepsze miejsce do nawiązywania nowych znajomości - sami psychole :)

Właśnie dlatego napisałam! "Normalni" ludzie mnie martwią!

nieboszczyk napisał(a):włącz sobie radio

Tried it, didn't work.
"Love is Obsession's best friend"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
23 mar 2015, 03:15

Aby mieć do kogo mordę otworzyć, innymi słowy, witam :)

Avatar użytkownika
przez Powietrzny Kowal 25 mar 2015, 01:52
smoothie napisał(a):Witam wszystkich, kilka miesięcy wstecz mój stan psychiczny nie należał do najlepszych i oto w ten sposób znalazłam to forum. Co nieco poczytałam, przestałam tu zaglądać dosyć szybko. Ale wróciłam.

Helou :)

smoothie napisał(a):Siedzę sobie tak, czytam różne przypadki, wątki, różne różności i ogarnia mnie wstyd z powodu moich "problemów". Ale z drugiej strony zapytałam siebie "skoro czujesz się jak gówno odkąd pamiętasz to czemu nie spróbować poznać kogoś w podobnej sytuacji?" No i to był impuls by jednak napisać post powitalny.

Ja bym na Twoim miejscu nie robił większych rozgraniczeń w „stanach” – sam jestem dość ubogi w nie jako aleksytymik, a i tak jest ich nawet jak na tak wąski zakres „za dużo” do opisów ;)

smoothie napisał(a):Nazywam się Marta, mam (za 3 dni) 21 lat i żyję na takiej sinusoidzie emocjonalnej odkąd pamiętam.

Ja nazywam się Norbert – mam 40 lat i żyję też na wybitnie excentycznych falach od dziecka…

smoothie napisał(a):Jestem chorobliwie nieśmiała, co nie pozwala mi normalnie funkcjonować, nigdy nie pozwalało.

A ja nawet nie wiem co to znaczy (poza znaczeniem encyklopedycznym)

smoothie napisał(a):Ale z drugiej strony mam "artystyczną duszę", więc nie wstydzę się tego jak się ubieram, co robię, krępujący wstyd przychodzi wraz z interakcją z innymi ludźmi.

Też mam kilka talentów (jednak z racji aleksytymii dalej nie umiem odczuwać wstydu)

smoothie napisał(a):Nie jestem pewna, czy będę umiała napisać to tak jakbym chciała, żeby to wyglądało, postaram się.

Już Ci zdradzę, że logicznie się udało (bo zanim podjąłem decyzję by odpisywać – jak zawsze przeczytałem całość ;) )

smoothie napisał(a):Od dłuższego czasu odczuwam się tak, jakby w jednym ciele żyły dwie różne osoby.

Więc „pociesz” się, że np. w moim żyje tyle osób ile żyję dni :D

smoothie napisał(a):Skrajnie różne.

Prawda?

smoothie napisał(a):Dodatkowo czuję jakby tak w zasadzie nikogo nie obchodziło to czy w ogóle istnieję, mimo, że wiem, że tak nie jest.

To dość logiczne (i na pewno tak jest – piszę o tym co Ci się wydaje i co nie jest tym co Ci się wydaje xD)

smoothie napisał(a):Żyję w nieustannym smutku od dziecka, tak jakby smutek był stylem życia. Nie wiem czy wyrażam się jasno.

Logicznie na pewno – czy faktycznie – nie wiadomo (sama wiesz jak to jest…)

smoothie napisał(a):Nie traktuje już tego smutku jako coś "co trzeba naprawić" tylko sposób w jaki żyję. Jednocześnie wiele rzeczy, sytuacji przeżywam bardzo dogłębnie i jednocześnie mam wrażenie, że nic mnie nie dotyka, że jestem na ciągłej znieczulicy.

Ja tak mam z racji syndromu, więc nawet nad tym nie myślę. Z racji wątku mam pytanie – czy jesteś w jakikolwiek sposób umuzykalniona?


smoothie napisał(a):Mam ogromne problemy z koncentracją, trochę mniejsze z pamięcią. Nie umiem liczyć, policzenie do 10 bez pomyłki jest dla mnie typowe i nie jestem pewna czy to dalej brak koncentracji czy może jestem w jakiś sposób upośledzona w tym aspekcie, ale tez niczego sobie nie wmawiam. Przedmioty ścisłe w szkole była dla mnie gorzej niż koszmarem.
Jakim trafem i tak się odnosisz „jako całość” do zakresu ścisłego (mam na myśli matematykę) – więc lepiej odpuść sobie to dożywotnio (mam na myśli myślenie nad tym zakresem)


smoothie napisał(a):Od roku dzieją się w moim życiu rzeczy, które, że tak powiem ciągle wpieprzają mnie do pralki, która wiruje, szarpie mną i potem wypluwa, a ja coraz bardziej zdezorientowana i wymięta z emocji nie wiem jak sobie radzić z życiem codziennym. Z ludźmi, którym mam wokół siebie.

Mogę doradzić świetnie jako głupek z syndromem 1 na około 10 000 000. A w zasadzie i z tą liczbą mógłbym się „kłócić” bo jako 40-letni aleksytymik nie spotkałem w kraju kolejnego aleksytymika – a statystycznie powinienem poznać co najmniej pięciu xDDDD (żartuję ;) )

smoothie napisał(a):W lutym zeszłego roku pochowałam babcie, na pogrzebie dostawałam oczywiście spazmów, wyłam jak dzieciak, który nie potrafi przestać płakać, ale z 2 strony babcia nie znaczyła dla mnie wiele, tak jak wspomniałam wcześniej - znieczulica.

Jako alekytymik nawet nie wiem jak można płakać inaczej niż poza skrajnym cierpieniem fizycznym – skoro tak, to nie do końca aż taka „znieczulica” u Ciebie…

smoothie napisał(a):Miesiąc później poznałam chłopaka, w którym się zakochałam do szaleństwa, niestety, los chciał aby mieszkał kilkaset km ode mnie. Pewnego dnia, we wrześniu, jakby to ująć, przestał istnieć. Nie odezwał się już nigdy więcej.

Jesteś młoda – zakładam, że On też taki jest. To logicznie dość wiele tłumaczy.

smoothie napisał(a):Zniszczyło mnie to emocjonalnie, czułam się wewnątrz jakby mnie ktoś obdarł ze skóry i posypywał regularnie solą. Podczas "związku" z nim, bardzo poważnie pokłóciłam się z najlepszą przyjaciółką co też zostawiło po sobie blizny. To wszystko może brzmieć trywialnie, ale rozwinięcie tych historii musiałoby zająć zbyt dużo miejsca.

Jak każdej chyba logicznie …

smoothie napisał(a):Do czego dążę to to, że co jakiś miesiąc, dwa coś się dzieje takiego, że ścina mnie z kolan, potem żyję, w zasadzie nie żyję, tylko dryfuję, aby przetrwać z dnia na dzień. Całymi dniami siedzę w domu, od kilku lat śpię w dzień, nie śpię nocami, jak dziś. Jestem cholernie lękliwa. A z 2 strony jeśli ktoś chce mnie wyciągnąć z domu to nie mam z tym problemu, z bliskimi raczej jestem śmieszkiem i mam jakąkolwiek charyzmę, co jest paradoksem.
[/quote][/quote]
Mam drobne pytanie – czy te stany, które opisałaś jakkolwiek zmieniają się z ewentualną porą dnia (mam na myśli głownie zjawisko dnia i nocy)

smoothie napisał(a):Mieszkam z rodzicami, przed którymi udaję jaka jestem naprawdę, bo za moje poglądy, przekonania lub przeżycia z przeszłości najpewniej wyrzuciliby mnie z domu.
Tu się mylisz.. i to dość grubo (ale nie martw się – kiedyś przyznasz mi rację w tym podpunkcie)
Nie żyję z nimi najlepiej. Zaraz po poznaniu tego chłopaka, nie zdałam szkoły, tak szkoły. Jestem osobą, która jesli ma więcej niż jedną rzecz do wyboru to głupieje i nie wybiera ostatecznie nic. To jest chyba najgorsza moja cecha. Wchodząc w dorosłość dosłownie nic nie jestem w stanie podjąć bo głupieje i panikuję. Jest też tak, że ledwo wychodzę z domu, ale kiedy już coś robię, to to jest dosłownie materiał na scenariusz do filmu. Mam niebywałe przygody. W międzyczasie chodziłam do psychologa, psychiatry, na DDA, wszystko na raz, jakieś ćwiczenia radzenia sobie ze stresem, typu jak oddychać itp... Mam poczucie, że sama siebie nie rozumiem.


Faktycznie jak na początki lekkiej nerwicy lękowej i ogólnego stanu hiperstenicznego, to przyznam, że sam (po raz pierwszy chyba u mnie) jestem jakby w lekkiej konfuzji…. No zobaczysz sama za jakiś czas (to akurat nie ulega wątpliwościom)

smoothie napisał(a):Jest jeszcze jedna, ciekawa kwestia. Mam raz, dwa razy do roku ataki totalnego szału, agresji, w którym jestem w stanie zrobić krzywdę najbliższym nie zważając na nic, dostaje takiej siły i odmóżdżenia, że nie jestem w stanie nad sobą zapanować. Wrzeszczę, wije się, biję wszystko i wszystkich, zachowuję się jak obłąkana. Potem mam krwotoki z nosa i drgawki, nie zawsze, ale zdarza się, zależy od siły "ataku". Wystarczy powiedzieć o słowo za dużo, powiedziec coś co mnie zdenerwuje by wywołać lawinę. W całym tym znieczuleniu, czuję się jak tykająca bomba... Potem ten wstyd przed innymi. Odstawiłam nawet alkohol, aby nie prowokować się do zbyt częstego dostawania szału, ale jako dziecko dostaławałm takie ataki na trzeźwo więc boję się, że kolejny to tylko kwestia czasu... :(

Przy osobowości hiperstenicznej to kwestia czasu i „cierpliwości” ludzi np. wrogo nastawionych :D (między innymi dlatego pytałem czy jesteś muzykalna, bo do „cudownie” rozładowuje tego typu napięcia)

smoothie napisał(a):Celem tego postu jest sprowokowanie kogoś, kto "też czuje sie jak gówno i w zasadzie nie wie o co mu chodzi" o poznanie się? I może nawiążę jakieś znajomości? Teraz potrzebuję kontaktu z kimś, z kimś nowym, kto ma podobny charakter albo cokowlwiek. Proszę też o wyrozumiałość, jestem "świeżym" forumowiczem.

Spokojnie – z pewnością z niczym złym się tutaj (no może poza ironią xD) nie spotkasz – ale nawet na nią będziesz sobie musiała zasłużyć… tym czasem… sam nie wiem….. xD
Tylko loty dla lotuffff! xD ;) xD :* :DDDD - https://www.youtube.com/watch?v=NUgcygzQAwM
Posty
2117
Dołączył(a)
18 sie 2013, 23:07

Aby mieć do kogo mordę otworzyć, innymi słowy, witam :)

Avatar użytkownika
przez smoothie 27 mar 2015, 18:40
Witaj Norbercie, niesamowita z Ciebie osoba :)
Ja sobie chyba faktycznie wezmę jakiś klawisz na raty, najwyżej go połamię, bo tak, jestem muzykalna.
Nie jestem w stanie odpowiedzieć czy pora dnia ma wpływ na te stany, a jak próbuję sobie coś przypomnieć to głupieję, nie pamiętam.
"Love is Obsession's best friend"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
23 mar 2015, 03:15

Aby mieć do kogo mordę otworzyć, innymi słowy, witam :)

Avatar użytkownika
przez Marcin2013 27 mar 2015, 18:47
Witamy i o zdrowie pytamy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8678
Dołączył(a)
08 maja 2013, 18:42

Aby mieć do kogo mordę otworzyć, innymi słowy, witam :)

przez typowy_michal 05 kwi 2015, 18:01
Lubię to słowo: sinusoida.

Nie chcę mi się dokonywać chronologicznej analizy porównawczej treści opisu Ciebie.

W samotności jestem zamknięty w sobie i podatny na melancholię. W towarzystwie jednej osoby, jestem już trochę weselszy (zależy od osoby), zaś wśród grona, powiedzmy 3-4 osób jestem najśmieszniejszy w stadzie (zależy od osób).

Zanim zdecyduję się na zakup czegokolwiek, czytam 40 tysięcy recenzji i opinii, ponieważ chcę w danym przypadku dokonać najbardziej optymalnego wyboru, a mimo wszystko w sklepie i tak się zastanawiam przez pól godziny (nie dotyczy zapałek ;-)

Czytając posty na tym forum, nie uważam, że są tutaj sami psychole. Przypadki są zróżnicowane. Często w opisie innych osób, widzę siebie. Zapewne my - ludzie z takimi problemami - często mijamy się ze sobą, nie zdając sobie z tego sprawy. Przecież potrafimy się z tym dobrze kryć, a po wymianie kilku zdań na ulicy też trudno cokolwiek zauważyć. Kiedyś taki jeden starszy ode mnie gość powiedział mi : "Michał, wszędzie są te same problemy, tylko nazwiska inne". Myślę, że coś w tym jest ;-)

Pzdr !
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
04 kwi 2015, 22:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Przeskocz do