a wiec .....witam wszystkich

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

a wiec .....witam wszystkich

przez e.k. 12 wrz 2006, 20:46
od kilku dni sie przygladam , stojac takjakby z boku obserwuje kilka watkow i tematow poszukujac odpowiedzi na pytanie co sie ze mna dzieje i jak mam naprostowac swoje zycie i relacje z innymi ... sama nie rozumiem ale nawet calkowicie nie jestem w stanie sie otworzyc bojac sie ze ktos mnie rozpozna a przeciez jestem anonimowa ...... to absurdalne z powodu wstydu nie potrafie nawet pisac o tym co czuje, jak wyglada wnetrze, co sie ze mna dzieje ..... najgorsze jest to ze mam wrazenie ze im bardziej sie staram cos naprawic, zrobic lepiej dokladniej tym gorzej mi wychodzi...... nie wiem co mi jest..... czytam duzo ale mam wrazenie ze im wiecej czytam tym mniej wiem i coraz mniej jest tego czego jestem pewna czuje sie ....... pewnie jak nie jedna osoba tylko ze ja naprawde czuje i widze jak szczescie i zycie przecieka mi przez rece niczym woda wyciekajaca ze zlaczonyc dloni, a najgorasza do tego jest swiadomosc ze dzialam jak trucizna na innych ludzi, komu zaufam, bede cchciec z nim dzielc zycie z temgo jak toksyna wyciagam szczescie i zycie....
probowalam wiele sposobow na rozpoczecie/naprostowanie/wynormowanie swojego zycia.... nie przynosily rezultatu ... moze dzieki formum uda mi sie chociaz troche naprawic to co spierd8&^& w swoim zyciu czego sobie i innym potrzebujacym spokoju zycze
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 20:22
Lokalizacja
Warszawa

przez shadow_no 12 wrz 2006, 21:30
Witaj na Forum.
Czuj się jak u siebie.
Pozdrawiam Serdecznie,
Admin
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Avatar użytkownika
przez gusia 12 wrz 2006, 22:32
e.k.Witaj serdecznie :P
Nie wstydź sie siebie,swojego wnętrza,tego co czujesz.
Ja też bardzo chciałabym "życ" inaczej ,też czasem odnoszę wrażenie że krzywdzę innych,ale wiesz?,myślę że to nie tak jest do końca.
Od jakiegoś czasu nauczyłam się mówic o swojej "przypadłosci"głośno,przecież ja nie chciałam cierpiec na nerwicę,na agorafobię...itp. :x
Niestety dopadło mnie "to",i jak narazie "żyję" z "tym"
Czasami jest mi strasznie cięzko,tak jak Tobie myślę ,ale uwierz ,nie należy się wstydzic,a tym bardziej obwiniac,myślę że właśnie można mówic o "Tym"
Mnie chyba nauczyło tego właśnie forum :P :P :P
Oczywiście czuję komu mogę zwierzyc się ze swoich zmartwień,problemów,i pewnie jak sama wiesz instynktownie czuję się czy ktoś chce tego słuchac,czy też nie :?:
Ja osobiście (no,nie osobiście),ale jednak ,mam kontakt z paroma osobami Które coprawda przeszły "to",ale zawsze można milo pogadac,i wiesz>?mi to pomaga,bo w domku niby mąz itd...,to jednak tak do końca chyba mnie nie rozumie. :x
e.k. mam nadzięje że odnajdziesz siebie na tym forum,życzę Ci tego :D
Na mnie działa jak "terapia",wiem że nie jestem SAMA.
Glowa do góry :!:
Pozdrawiam.gusia
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez LINA 13 wrz 2006, 08:05
Witaj e.k.
Offline
Posty
454
Dołączył(a)
14 paź 2005, 09:55
Lokalizacja
okolice Wrocławia

przez e.k. 13 wrz 2006, 08:40
dzieki za przyjazne przyjece mnie do swojego grona, bardzo bym chciala zeby to forum wplynelo na to zebym przestala sie ukrywac za maska... moj ogromny problem polea na tym ze sie sparzylam i to na osobie z ktora chciala dzilic swoje zycie..... po kilku miesiacach spiec miedzy nami, postanowilam przestac sie zakrywa i w koncu opowiedziec historie swoich pocietych rak, probowalam mu wyjasnic dlaczego tak mocno reaguje emocjonalnie,daczego maly problem potrafi byc dla mnie nie do przeskocznia.... i tak sobie zylismy oczywiscie on mowil mi ze damy rade etc, do napisania na tym forum skonilo mnie to ze wczoaj uslyszalam ze jego juz nie obchodzi skad sie biora te problemy..... nie obwiniam go bo jestem w stanie sobie wyobrazic jak 'slodko' sie ze mna zyje, oczywiscie po godzinie przyjehcal przeprosil za to co powiedzial, powiedzial ze nie powinien tego mowic .... ja zanelam bo zdazylam juz sie uspokoic ale martwi mnie to ze mam coraz wiecej objawow fizycznych swojgo zdenerwowania..... zaczelo sie od straty wagi, posarzalej cery, skurczy , bolu glowy, potem wszystko zaczelo wracac do normy az tu nagle powaca zpowrtem ale dochodza do tego obfite krwotoki z nosa.... troche mnie to martwi, bo zdaza sie to coraz czesciej...... czy ktos z was takze ma problem z krwotokami? bo juz nie wiem czy to ma zwiazek z poglebiajacym sie stanem psychicznym, czy jest to objaw jakiejs innej choroby.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 20:22
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez I.K. 13 wrz 2006, 11:52
Witaj :D
Zacznę od tego,że jak świat światem zdrowy nigdy nie zrozumie chorego,raczej nie jest to tak do końca możliwe,bo jesteśmy ograniczeni w sferze współodczuwania.Drugi człowiek może próbowac sobie wyobrazic,co czujemy,starac się zrozumiec - i ważne są te chęci.
Całkiem możliwe,że twojemu partnerowi tych chęci nie brakuje,choc pewności oczywiście nie mam,ale wydaje mi się,że on też się boi,miejmy nadzieję,że jak się przełamie i choc odrobinę oswoi z twoimi problemami to znadziesz w nim wsparcie.
Przede wszystkim powinnaś skonsultowac się z lekarzem,może to nerwica,może depresja albo przemęczenie,dobrze wykluczyc inne choroby.Poza tym chyba lepiej wiedziec,co nam dolega,niż zadręczac się domysłami i życ w niepewności.W razie potrzeby rozpocząc terapię.
Nie ma się czego wstydzic!! Psycho-lekarz to lekarz jak każdy inny(tyle,że leczy duszę ;) ).
Co do krwotoków ja też je miewam czasami,byc może to objaw zmęczenia i wyczerpania (również psychicznego).
Pozdrawiam ciepło
Szukac - to za mało.
Trzeba szukac tam, gdzie można znalezc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
09 wrz 2006, 21:08
Lokalizacja
Bydgoszcz

Avatar użytkownika
przez Wypalony 13 wrz 2006, 17:48
Witaj! To forum, jak i inne sposoby szukania kontaktu z tymi ktorzy Cie zrozumieja na pewno pomoga, ale to nie moze byc wszystko. Przede wszystkim powinnas sie zwrocic o pomoc do fachowca. Psychiatra powinien postawic diagnoze, w razie potrzeby przepisac potrzebne leki. A psycholog moze Ci zapewnic dostosowana do Twoich potrzeb psychoterapie, ktora moim zdaniem w polaczeniu z lekami potrafi wyleczyc lub przynajmniej "utrzymac w ryzach" kazde schorzenie duszy(badz umyslu jak kto woli). To tacy sami lekarze jak inni. Jesli nie wstydzimy sie zwrocic o pomoc do np. chirurga, to dlaczego mielibysmy sie wstydzic zwracania sie o pomoc do nich? Powinno sie na kazdym kroku zwalczac stereotypy tak jeszcze typowe w naszym kraju. To po czesci z tego powodu wielu potrzebujacych leczenia ludzi nie leczy sie, ich choroby z czasem sie poglebiaja, a skutki moga byc (i pewnie sa) tragiczne...
"Moja pieśń życia jeszcze dla mnie nie zamilkła
Niejedna przestrzeń jeszcze mój usłyszy głos"
Jacek Kaczmarski "Obława III"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
23 sie 2006, 15:59
Lokalizacja
Katowice

przez e.k. 13 wrz 2006, 18:24
w przeszlosci podejmowalam leczenie, zarowno grupy terapeutyczne jak i leki i o ile spotkania z innymi mialy raczej pozytywne rezultaty - dlatego przerwalam terapie - czulam sie 'wyleczona) o tyle leki wplywaly na mnie negatywnie, moze dlatego ze mialam do ich negatywne nastawienie, ale czulam sie po nich jakbym byla ospalym gamoniem, mialam problem z aktywnoscia, wiecznie chcialam spac i nie moglam sie na niczym skupic, jak dzialaly czulam sie nijak, jak przestawaly dzialac powracaly problemy i tak jak to mowia w kolo macieju ... tak zle i tak niedobrze..... nie wiem moze to byla kwestia zle dobranych lekow a moze mojego negatywnego nastawienia do nich.... sama nie wiem.... generalnie to jest wlansie najgorsze ja sama nie wiem co zrobic zeby bylo dobrze..... boje sie ze znowu zatrace kontakt z rzeczywistoscia......
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 20:22
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Wypalony 13 wrz 2006, 18:43
No to widze ze nie tylko ja jestem taki "sprytny". Ja tez przerwalem leczenie jak mi sie zdawalo ze jestem zdrowy. W efekcie mam na koncie zmarnowany rok studiow i druga probe samobojcza... Prosze Cie, nie powielaj moich bledow. W tego typu sprawach nie ma zlotego srodka ktory dzis zazyjemy (zastosujemy w wypadku terapii) a jutro bedziemy zdrowi. O przerwaniu terapii powinien decydowac prowadzacy ja lekarz, a nie pacjent(szkoda ze nie bylem taki madry kiedys...).A jesli skutki uboczne lekow Ci przeszkadzaja, to powinnac powiedziec o tym lekarzowi i powinniscie z czasem dobrac takie ktore beda i skuteczne, i nie beda mialy tak negatywnych skutkow ubocznych. Z tym ze niektore leki wywoluja skutki uboczne na poczatku ich stosowania, a w miare uplywu czasu takie skutki ustepuja. Takze tu trzeba byc takze troche cierpliwym.
Widzisz, ja tez sie boje ze kiedys strace kontakt z rzeczywistoscia. Tez nie mam patentu na idealne rozwiazania. Dlatego korzystam z pomocy lekarzy (albo raczej zaczne znowu korzystac, wizyte mam umowiona na poniedzialek). A po tym co przezylem juz drugi raz samowolnie terapii nie przerwe...
"Moja pieśń życia jeszcze dla mnie nie zamilkła
Niejedna przestrzeń jeszcze mój usłyszy głos"
Jacek Kaczmarski "Obława III"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
23 sie 2006, 15:59
Lokalizacja
Katowice

przez e.k. 13 wrz 2006, 18:53
konczac mysl musze napisac ze ten lek przed zatraceniem rzeczywistosci nie jest wystarczajacy zeby przelamac sie przed wizyta..... chcialabym byc anonimowa..... lek i wstyd przed ponownym ujawnieniem jest naprawde ogromny ..... a ja mimo ze powinnm nie moge sie przelamac...
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 20:22
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Wypalony 13 wrz 2006, 19:01
Wiesz, ja uwazam ze psycholog jak i psychiatra niczym sie nie roznia od innych lekarzy. Jak czlowiek ma otwarte zlamanie nogi to tez jest "nienormalny" (w koncu wystaje mu kosc Very Happy ) a jednak nie wstydzi sie pojsc do lekarza ktory moze mu pomoc. Dlaczego mialby sie wstydzic ktos z depresja, czy jakakolwiek inna choroba duszy/umyslu (niepotrzebne skreslic)? Co wiecej o ile otwarte zlamanie (trzymajac sie nadal powyzszego przykladu) czesto jest wina skrajnej wrecz nieodpowiedzialnosci delikwenta, o tyle choroba umyslu/duszy zazwyczaj (wg mnie zawsze) nie jest wina chorego. A zatem widac ze tym bardziej nie ma sie czego wstydzic.
Bezczelnie splagiatowalem czesc wlasnej wypowiedzi w innym temacie. Moze to choc troche Ci pomoze...
"Moja pieśń życia jeszcze dla mnie nie zamilkła
Niejedna przestrzeń jeszcze mój usłyszy głos"
Jacek Kaczmarski "Obława III"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
23 sie 2006, 15:59
Lokalizacja
Katowice

przez e.k. 13 wrz 2006, 19:14
dzieki... najgorsze jest to ze ja ' to wszystko wiem' ale nie moge poki co sie przelamac..... jak w koncu to zrobie bedzie w tym troche twojego sukcesu. pozdrawiam e.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 20:22
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do