Witam-jak zacząć znów żyć? :(

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam-jak zacząć znów żyć? :(

przez Kamila 33 29 gru 2010, 03:17
Hej,mam 33 lata,z roku na rok jest coraz gorzej,już straciłam rachubę czasu,nie wiem ile to trwa :( Zaczęło się chyba ok 8 lat temu,gdy po urodzeniu dziecka przechodziłam depresję,potem doszły problemy z hormonami....i tak to trwało z przerwami.
Teraz jest katastrofa,przestałam normalnie funkcjonować-jest tylko paniczny lęk.
Lęk przed zaśnięciem(zasypiam nad ranem) boję się że umrę w nocy,ze nie zdążę zawołać rodziców,albo że nie usłyszą.Zasypiam z włączonym telewizorem-wymyśliłam że w razie np.zawału zdążę nacisnąć pilot i maksymalnie natężyć dźwięk-wtedy mama przyjdzie.Gdy tak lezę w nocy i próbuję zasnąć,a np boli mnie głowa-nabieram pewności że mam jakiegoś guza mózgu,tętniaka itp-więc zaczynam panicznie się tego bać. Dochodzi jeszcze uczucie drżenia ciała(jakbym spała na wirującej pralce),drętwienie twarzy,duszności,marźnięcie stóp i dloni,tętno 120/min,a gdy przysnę często budzi mnie bezdech.Ostatnio doszły straszne bóle kręgosłupa.
Budzę się rano,jak z krzyża zdjęta,ledwo mam siłę na doczłapanie się do kuchni,potem staram się coś przełknąć przez zaciśnięte gardło.Nie mam siły nic robić,w sklepie dopada mnie duszność,gdy idę chodnikiem obok ulicy mam wrażenie że zaraz jakiś samochód wpadnie w poślizg i wjedzie na mnie,z przechodzeniem przez pasy jest jeszcze gorzej.Staram się już nie wychodzić z domu,ale jednocześnie strasznie się boję w nim sama zostawać.Koszmarne są zawroty głowy,plamy przed oczami,a najgorsze to takie złudzenie...jakbym była w śnie-wszystko pół realne-jakby obok...ciężko to okreslić.
Przesypiam dnie,a jeśli coś zaczynam robić to przerywa to nagłe kołatanie serca i paraliżujący strach...moje zycie to już tylko jeden wielki lęk-i ciągłe myśli że pewnie już do końca tygodnia nie dożyję.Tomografia głowy nic nie wykazała(a bóle nagłe i okrutne),hormony tarczycy w normie,echo serca ok,reszta wyników tez w miarę.Biorę bisopromerck5 na nadciśnienie i uregulowanie pracy serca.Panicznie boję się smierci ale życ się odechciewa :cry:
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
29 gru 2010, 02:35

Re: Witam-jak zacząć znów żyć? :(

Avatar użytkownika
przez pajak 29 gru 2010, 18:21
Kamilo, ja miałem bardzo podobnie do Ciebie - tzn przejmowałem się zawałem, że umrę w nocy itp. To są objawy nerwicowe. Być może nie miałaś depresji, tylko tak jak ja zaburzenia depresyjno- lękowe? Nie jestem lekarzem i nie mogę Ci postawić diagnozy, ale na pewno wiele osób tutaj się ze mną zgodzi że najlepszym wyjściem według mnie byłoby odwiedzenie psychiatry i opowiedzenie mu o tym. Po co się tak męczyć? :)
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
240
Dołączył(a)
12 sty 2007, 00:30
Lokalizacja
Człuchów

Re: Witam-jak zacząć znów żyć? :(

przez Kamila 33 29 gru 2010, 22:15
Po wielogodzinnym czytaniu forum,zarejestrowałam się dziś do psychiatry-wizytę mam 5go stycznia.Dziwnie się z tym czuję...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
29 gru 2010, 02:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Witam-jak zacząć znów żyć? :(

przez maxiorek89 30 gru 2010, 01:35
generalnie dziwie sie,ze sprawe ciagnelas 8 lat,to bardzo dlugo.Ja nie wytrzymalem gdy peklo u mnie z dnia na dzien,strach przed wyjsciem do sklepu,ze zemdleje itd.

Sprawa jest do zmiazdzenia,ja po kilku miesiach brania lekow "jakos" funkcjonuje+oczywiscie chodze na psychoterapie i staram sie nad soba pracowac.
Dasz rade!
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
29 paź 2010, 21:53

Re: Witam-jak zacząć znów żyć? :(

Avatar użytkownika
przez Tornado 30 gru 2010, 23:00
Popieram poprzedników. Terapia i - jeśli objawy są zbyt silne i leki - naprawdę mogą pomóc i nie ma co się męczyć. Niepotrzebnie się gryziesz z decyzją wizyty. Czy gdybyś dostała 40 stopniowej temperatury, miałabyś zawalone zatoki, gardło, itd - zastanawiałabyś się w taki sam sposób, czy dobrą jest decyzją udanie się do specjalisty czy nie? Będzie dobrze i dasz radę - to tylko kwestia czasu :)
"Wolno dojrzewa człowiek. Wiele mu trzeba męstwa aby się nie dać wiatrowi i rosnąć w górę i w głąb, by triumfalną zielenią zaszumieć w końcu jak dąb zwycięstwa..."
[Konstanty Ildefons Gałczyński]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
394
Dołączył(a)
26 sie 2007, 21:44
Lokalizacja
Poznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do