Co byście zrobili na moim miejscu......

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Co byście zrobili na moim miejscu......

przez intel 04 lis 2011, 17:21
Witam
Niektórzy z Was mnie zapewne kojarzą , inni nie. Jedni ( ci co kojarzą ) albo lubią , albo nienawidzą inni wyrobią sobie zaraz zdanie.
Lada moment zacznie się przeciwko mnie proces sądowy. Grozi mi do 15 lat więzienia, Prokuratura chce 5-7 lat
Zostało mi kilka miesięcy wegetacji.
Od lat 5 choruję na Chorobę Afektywną Dwubiegunową typ mieszany, Zaburzenia Depresyjno-Lękowe i Zaburzenia Osobowości.
W tym czasie 3 krotnie byłem hospitalizowany z powodu pogorszenia stanu zdrowia ( zagrożenie suicydalne ) w szpitalu psychiatrycznym , oraz 3 krotnie na Dziennym Oddziale Psychiatrycznym
Stałe regularne leczenie w gabinecie lekarza prowadzącego.
Regularna psychoterapia .
Od 2 lat z powodu choroby jestem na rencie ZUS. (kilka dni temu ponownie komisja ZUS stwierdziła niezdolność do pracy z powodu choroby )
Dnia 20.10.2011 Powiatowy Zespół do Spraw Orzekania o Niepełnosprawności orzekł u mnie o umiarkowanym stopniu niepełnosprawności ( dawna II grupa inwalidzka )
Chyba nie musze tłumaczyć z jakimi uciązliwymi i graniczącymi z decyzją o samobójstwie objawami uniemożliwiającymi normalne zycie takie schorzenia się wiążą.
2 lata temu w okresie załamania ( całkowity upadek zdrowotny, rodzinny i finansowy ) i zaćpania lekami psychotropowymi ,oraz być może hipomanii ,przez okres 3 miesięcy pomagałem koledze w dokonywaniu kradzieży. (on się tym trudnił od kilkunastu lat ).Woziłem go nie swoim samochodem na miejsca dokonywania przestępstw. Następnie go stamtąd zabierałem. Po 3 miesiącach odpuściłem. W związku ze stresem poczułem się jeszcze gorzej.Otrzeźwiałem na chwilę i pojąłem w co się pakuję. Niewiele z tego okresu pamiętam, bardziej przypomina mi to dawno obejrzany film niż drastyczne fakty z moim udziałem.On działał dalej. Potem wpadł .Został świadkiem koronnym .Pomimo 15 lat działania, w jak się okazało, grupie przestępczej ( o istnieniu takowej nie miałem pojęcia ) i zarzutów na kwotę około 20 MILIONÓW pln ma zagwarantowany wyrok w zawieszeniu w nagrodę , że „sprzedał” wszystkich tych , którzy choćby przez chwilę coś z nim robili przez te lata.
Fala aresztowań dotknęła również mnie.
Z racji, że likwidowali „grupę” aresztowań dokonywali antyterroryści. Wyrwane drzwi, rozbita kolbą głowa, wybite butem zęby i uszkodzone kręgi szyjne .6 letnie dziecko zesikalo się do łóżka. Jak napisali w raporcie powstałym po 2 miesiącach a konto mojego zażalenia-napadłem na nich ( zaspany od benzo , w majtkach o 6 rano napadłem na kilkunastu w pełni uzbrojonych antyterrorystów  ) Karetka , szpital, pierwsza pomoc .
Areszt.
Przyznałem się do współudziału w kradzieżach. Prawo nie rozróżnia tego co kto robił. Wystarczy że tam byłem obok w samochodzie i mam zarzuty kradzieży z włamaniem oraz udział w grupie przestępczej ( mimo że zawsze byłem tylko z nim )
Pół roku w areszcie w trakcie którego postradałem zmysły. CHAD i Depresja Lękowa tylko czekają na taką pożywkę, aby w pełni rozwinąc skrzydła.
Powiem tyle-mało co pamiętam. Mam od tego czasu tak silną derealizację że w ogóle nie rejestruję rzeczywistości.
Podjąłem tam decyzję o samobójstwie przez powieszenie na prześcieradle.W ciężkich bólach odkładałem przez 2 miesiące okruszki clonazepamu aby uśpić nimi pozostałych osadzonych pod celą , żeby mi nie przeszkodzili. Przystąpiłem na wszelki wypadek do Spowiedzi i Komunii ( 2 razy na miesiąc przychodził Ksiądz ) Decyzja zapadła. Wyznaczyłem termin. Wypuścili mnie 4 dni przed tym terminem…
Teraz jestem już wrakiem.
Nie ma dnia , żebym nie myślał o samobójstwie, jako jedynym sposobie zakończenia bezsensownego cierpienia.
Nie ma we mnie już nic. Jestem skorupą człowieka. Z nikim nie rozmawiam. Nie mogę słuchać jak inni rozmawiają-są pełni marzeń, nadziei, emocji, dążeń, ekscytują się zasłyszanymi informacjami.Jednym słowem ŻYJĄ !!
W areszcie objawy nasiliły się do granic absurdu i tak jest do dzisiaj.
Za kilka miesięcy wyrok.
W związku z tym ,że powołani przez prokuraturę biegli stwierdzili po ,przysięgam, 10 minutach , że jestem zdrowy ( pomimo dostępu do całej dokumentacji medycznej z ostatnich 5 lat ) będę sądzony jak zwykły gangster z grupy przestępczej.
NIGDY nie wrócę już do więzienia.
Nie boję się ludzi.Boję się tego co dzieje się w mojej głowie i ze mną w takich warunkach.
Nie ma najmniejszych szans na przetrwanie kilku lat więzienia z takimi objawami jakie mam od momentu aresztowania.
Ja nie potrafię nawet w domu wysiedzieć czy do marketu wejść. Mam lęk przed pomieszczeniami.
Poza tym nie widzę najmniejszego sensu odbywania kary.Po 5-7 latach bez opieki psychiatrycznej, psychologicznej , psychoterapii stracę całkowicie kontakt z otoczeniem.
Mam 40 lat. Wyszedłbym pod 50 . Bez mieszkania, kompletny świr, bez środków do zycia, bez rodziny, bez zębów i kompletnie wyniszczony.Po co? Żeby zaraz po wyjściu się powiesić ?
Wolę to zrobić teraz
Mogą mnie zamknąc do więziennego szpitala psychiatrycznego.To jeszcze gorsza opcja.Rozmawiałem z psychologiem , która w takim pracuje. Potęzne dawki haloperidolu w zastrzykach całymi latami .I uwaga-żaden wyrok nie obowiązuje-o wyjściu decydują lekarze orzekający o powrocie do zdrowia. Można tam gnić nawet 10-15 lat na potężnych dawkach neuroleptyków.
Nie wiem co mam zrobić.
Nie mam nawet sił i zdrowia uciekać.
Ze względu na dziecko staram się jak mogę nie dać po sobie nic poznać. Niech ma Ojca jeszcze przez kilka miesięcy .Kocha mnie. I ubolewam nad tym jaką mu traumę naszykowałem.
W dniu , kiedy ogłoszą wyrok skazujący , po uprzednim rozliczeniu się , popełnię samobójstwo.
Chociaż pewnośc nieuchronności takiego obrotu sprawy powoduje , że mam nieprzemożną chęć zrobić to już teraz.
CO BYŚCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU?
Ci co mnie nie lubią i Ci co myślą „ dobrze mu tak”-nie kopcie tu proszę Waszymi postami leżącego.
Skoro uważacie , że jestem bandytą to Waszym oczekiwaniom wnet stanie się zadość-zostanę dożywotnio wyeliminowany ze społeczeństwa i nawet nie będziecie na mnie płacić podatków.Zwyczajnie się zabiję.
intel
Offline

Co byście zrobili na moim miejscu......

przez CichoCiemny 04 lis 2011, 18:30
I co, zostawisz dziecko, które tak bardzo kochasz? Wtedy mu dopiero traumę zgotujesz.
Potrzebujesz jakiegoś ogarniętego prawnika, który Cię z tego wyciągnie. Nie wierzę, że z Twoimi problemami, które są udokumentowane, nie da się nic zrobić. System jest zjebany, to fakt, ale zawsze znajdą się ludzie, którzy mogą pomóc.
Offline
Posty
866
Dołączył(a)
19 lip 2011, 01:24

Co byście zrobili na moim miejscu......

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 04 lis 2011, 19:00
intel, Mimo ,że nie przepadam za Tobą, nie powiem "dobrze Ci tak". Przykro mi pomimo wszystko.
Nie wiem co bym zrobiła. Chyba szukałabym jakiejś placówki , która testuje nowe leki , sposoby leczenia i oddała im się jako królik doświadczalny., nawet jeśli musiałabym ich zmusić siłą.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co byście zrobili na moim miejscu......

przez malnow1990 04 lis 2011, 20:13
nie rób tego nie sztuką jest skończyć ze sobą bo to nie jest żadną odwagą , odwagą jest żyć i w miare możliwości uporać się z problemami...szukaj jakiegoś prawnika .Jesli masz jakąś rodzinę poproś o wsparcie może oni Cię z tego wyciągną.Staraj się za wszelką cenę jakoś z tego wybrnąć ale nie poddawaj się...Nie wiem co bym zrobiła na twoim miejscu na myśl przychodzi mi jedynie ucieczka za granicę... życzę Ci powodzenia!!!
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
07 sie 2011, 22:00

Co byście zrobili na moim miejscu......

przez tytus 04 lis 2011, 20:57
Ty mnie znasz, a ja Ciebie, chociaż tylko z forum. Każdy popełnia błędy i każdy zasługuje na szanse by naprawić to co zrobił, myślę, że już dawno to zrobiłeś, a to co Cie spotyka i czym doświadczył Cie los jest pomimo wszystkiego niesprawiedliwe i przejmujące, pod pewnymi względami jedziemy na tym samym wózku i jesteśmy podobni, ja też jestem teraz na zakręcie życiowym i wierz mi też mam obecnie przypały z polskim wymiarem sprawiedliwości, które nie wiadomo jeszcze jak sie skończą. Cóż Ci poradzić - masz póki co rodzinę i synka, staraj się tego trzymać i z tego czerpać siłę i nadzieje, choć wiem, że to trudne i w całym tym syfie trudno wykrzesać w sobie resztki nadziei. Postaraj się o siano na dobrego adwokata, myślę, że masz szanse, życie bywa pokrętne i zagadkowe i czasem w najmniej oczekiwanych momentach wszystko może się odmienić. Życzę Ci wszystkiego dobrego.
Jeśli masz ochotę, zapraszam na priv.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
07 paź 2010, 22:52

Co byście zrobili na moim miejscu......

przez intel 04 lis 2011, 21:38
Wiola -dzięki za szczerość.
Dlaczego często jest tak, że osiągnięte skutki sa całkowitym przeciwieństwem i zaprzeczeniem dążeń?
Mój Ojciec zanim się powiesił pił równo ponad 10 lat i uczynił z mojego dzieciństwa piekło.Myślę, że wtedy zostało zasiane ziarno mojego obłąkania, ktore rozkwitło z wielką siłą kilka lat temu.
Przysięgałem sobie, że zrobię wszystko aby moja rodzina, moje dziecko żyli w spokoju i dostatku. Chciałem dac dziecku wszystko to , czego ja nie miałem.......Spokojny sen, poczucie bezpieczeństwa, dostatek, miłość, możliwośc kształcenia.....
Ale jak to mówią-chcesz rozśmieszyć Boga to powiedz Mu o swoich planach.
Nie chlałem, nie narkotyzowałem sie, harowałem czasami po 250 godzin w miesiącu.
A efekt?
Jeszcze gorszy niż bilans życia mojego Ojca-alkoholika
A zegar tyka......i z każdą sekundą kradnie mi kawałek z reszty mojego życia.
Oczywiście mam prawnika. W dodatku kolegę z podstawówki. Zapewne przyczynił się do tego , że zostało mi darowane kilka miesięcy, które mogę spędzić z Synkiem i uporządkować swoje sprawy.
Ale nie jest niestety wszechmocny.
W obecnym stanie obłąkania nie jestem w stanie nigdzie uciekać.
Optymistycznie rzecz ujmując mam farta, że mogę cos uporządkować-inni, np ci ktorzy nagle giną w wypadku takiej szansy nie mają
Ciężko jest być chorym i jednocześnie żyć ze świadomością rychłego i nieuchronnego końca.
Gdybym był chociaż sam.Nie miał Dziecka. Przeciez gdy mnie zabraknie Jego los z pewnością będzie zdeterminowany podobnym do mojego i mojego Ojca upadkiem.
Błędne koło.
Straszna sprawa nie mieć żadnego wpływu na to co mnie czeka.Bezsilnośc to najgorsze uczucie w życiu mężczyzny-jak rzekł klasyk, ktorego nie pamiętam.
Teraz to rozumiem
Zawiniłem.Bezsprzecznie.Lecz myślę , że pól roku w areszcie w takim stanie w jakim byłem i jestem to wystarczająca kara, skutecznie odstraszająca mnie od jakichkolwiek kolejnych wybryków...
Jest maleńka szansa, ktora daje mi trochę sił ,jest jak iskra, lecz nie mam odwagi pozwolić jej wyczarować ogień.
Muszę przed Sądem obalić kłamliwą opinię biegłych na temat mojego zdrowia. To nie jest tak, że nawywijałem i potem "zachorowałem". Leczyłem się zarówno w domu jak i w szpitalach/oddziałach dziennych ponad 2 lata zanim poryło mnie do reszty i wpakowałem się w szambo....
Gdy Sąd łaskawie zezwoli powołać moich świadków w postaci lekarza prowadzacego i lekarzy prowadzących w szpitalach oraz psychoterapeute to z pewnością oni obalą przed Sądem opinię biegłych.( Będą jaja jak powołam psychiatrę ktory mi zapisywal psychotropy w areszcie )
Wtedy istnieje szansa na nadzwyczajne złagodzenie kary z powodu choroby, co wiąże się z wyrokiem w zawieszeniu.
Ale w sądzie to nie jest takie oczywiste.
Na razie jest zaszufladkowany jako gangster , ktory w dodatku symuluje chorobe psychiczną
Przepraszam wszystkich , ktorych uraziłem na forum jakiś czas temu.
Ci co mnie znają dłużej więdzą jakim byłem człowiekiem przed aresztem
Tam zwariowałem do reszty i nie kontroluję czasami emocji, bluzgam, nienawidzę i to mnie często kręci.
Złośc to jedyne uczucie jakie mi pozostało
intel
Offline

Co byście zrobili na moim miejscu......

Avatar użytkownika
przez pannaAlicja 04 lis 2011, 22:12
intel, myślę, że sąd weźmie pod uwagę zarówno Twoją chorobę jak i niewielki udział w rabunkach.

Masz dla kogo żyć. Dla dziecka, dla siebie, dlatego, by przekonać się, że życie potrafi owszem, dać po dupie ale i pogłaskać po główce.
W jakimś celu los się odwrócił, gdy zaplanowałeś termin. Coś to musiało znaczyć.
Mocno w to wierzę i życzę Ci chociaż trochę spokoju.
Życie nie jest problemem do rozwiązania...
jest realnością, którą warto doświadczać
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1204
Dołączył(a)
09 paź 2011, 22:47

Co byście zrobili na moim miejscu......

Avatar użytkownika
przez *Monika* 04 lis 2011, 22:38
intel, bardzo Ci współczuję.
Rozumiem, że stoisz przed wielkim dylematem.
Musisz ze wszystkich sił starać się udowodnić swoja chorobę przed sądem.
Samobójstwo nie jest rozwiązaniem. Na prawdę. Twoje dziecko Cię kocha. Nie możesz mu wyrządzić tej krzywdy, że Cię straci.
Spotkaj się ze swoim prawnikiem, niech ustawi jakiś plan działania z powołaniem tych lekarzy, u których leczyłeś się.
Niech zaświadczą, że wymagasz dalszego, niezwłocznego leczenia się. W Twoim stanie jest to konieczne. Nie mogą doprowadzić to tego, żebyś w takim stanie wylądował we więzieniu. To zrozumiałe. O to się staraj.
Czy ktoś Cię wspiera? Brat?Żona? Mama?
Co oni na całą tą sytuację?
Co Twoi lekarze?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Co byście zrobili na moim miejscu......

przez Nel 04 lis 2011, 22:46
intel,
nie wiem co bym zrobiła na twoim miejscu......
straszne jest to piszesz....
ze czlowoiek chory zamiast otrzymac wsparcie....
jest po prostu łatwiejszym celem :(
moze sie jeszcze wszytsko ułozy, odwróci...
bardzo bardzo ci tego życzę
trzeba sie czegos uchwycic
póki zyjesz
wszytsko sie moze zdarzyc
...Wracam w siebie i znajduję świat!
Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile...

Johann Wolfgang von Goethe
Nel
Offline
Posty
6089
Dołączył(a)
20 cze 2011, 16:44

Co byście zrobili na moim miejscu......

przez Zmęczonyyy 04 lis 2011, 23:06
Straszna sprawa nie mieć żadnego wpływu na to co mnie czeka.Bezsilnośc to najgorsze uczucie w życiu mężczyzny-jak rzekł klasyk, ktorego nie pamiętam.
Teraz to rozumiem
Tak.
Jest maleńka szansa, ktora daje mi trochę sił ,jest jak iskra, lecz nie mam odwagi pozwolić jej wyczarować ogień.
Muszę przed Sądem obalić kłamliwą opinię biegłych na temat mojego zdrowia. To nie jest tak, że nawywijałem i potem "zachorowałem". Leczyłem się zarówno w domu jak i w szpitalach/oddziałach dziennych ponad 2 lata zanim poryło mnie do reszty i wpakowałem się w szambo....
Gdy Sąd łaskawie zezwoli powołać moich świadków w postaci lekarza prowadzacego i lekarzy prowadzących w szpitalach oraz psychoterapeute to z pewnością oni obalą przed Sądem opinię biegłych.( Będą jaja jak powołam psychiatrę ktory mi zapisywal psychotropy w areszcie )
Wtedy istnieje szansa na nadzwyczajne złagodzenie kary z powodu choroby, co wiąże się z wyrokiem w zawieszeniu.
Ale w sądzie to nie jest takie oczywiste.
Ustawieni biegli, antyterroryści w domu, nie robiący wcześniej żadnego rozpoznania. Pytanie, czy oni w ogóle będą chcieli ciebie słuchać. Jak już dziś mają z góry ustalone, jaką karę mają orzec, to fakty i tak nic tu nie pomogą. Polski wymiar sprawiedliwości jest dobrze znany z jego wymiaru niesprawiedliwości w wielu przypadkach. Mogę tylko życzyć ci szczęścia i tego, że dadzą ci możliwość obrony, co należy ci się jak psy kość, jeśli konstytucja cokolwiek znaczy w tym państwie.

Powiem szczerze, że czytam twoje posty od początku twojego pobytu na forum i na podstawie tego jak sam siebie tu przedstawiasz i kreujesz (na ile mogę osądzić, czy to nie jest ubarwione) to zajebiście ci współczuję.
Gdybym był na twoim miejscu, chyba już tylko lina by na mnie czekała, bo ja bym na pewno nie dał rady.

Jesteś twardy, to trzeba przyznać.
ps. Robert6666/dolomit/intel ?
Zmęczonyyy
Offline

Co byście zrobili na moim miejscu......

przez Noopii 05 lis 2011, 01:16
intel,jeśli jest jednak ta maleńka szansa to już coś.Weź wykorzystaj ją i wszystko inne by sobie pomóc.Jedno jest pewne nie możesz się poddawać.Masz dziecko..warto walczyć..Powodzenia życzę.
Noopii
Offline

Co byście zrobili na moim miejscu......

przez intel 05 lis 2011, 08:59
Monika1974 napisał(a):intel, bardzo Ci współczuję.
Rozumiem, że stoisz przed wielkim dylematem.
Musisz ze wszystkich sił starać się udowodnić swoja chorobę przed sądem.
Samobójstwo nie jest rozwiązaniem. Na prawdę. Twoje dziecko Cię kocha. Nie możesz mu wyrządzić tej krzywdy, że Cię straci.
Spotkaj się ze swoim prawnikiem, niech ustawi jakiś plan działania z powołaniem tych lekarzy, u których leczyłeś się.
Niech zaświadczą, że wymagasz dalszego, niezwłocznego leczenia się. W Twoim stanie jest to konieczne. Nie mogą doprowadzić to tego, żebyś w takim stanie wylądował we więzieniu. To zrozumiałe. O to się staraj.
Czy ktoś Cię wspiera? Brat?Żona? Mama?
Co oni na całą tą sytuację?
Co Twoi lekarze?


Tak, wszyscy są na bieżąco w mojej sytuacji.
Nikt się ode mnie nie odwrócił. Znają mnie od lat .Ja sam nie pojmuję jak to się mogło stać,że z radosnego , optymistycznego i zupełnie niekonfliktowego człowieka w ciągu kilku lat mogłem stać się pozbawionym uczuć wyższych, przerażonym , będącym na granicy obłędu i samobójstwa wrakiem.Nie mam pojęcia jak mogłem wpakować się w tak idiotyczne problemy.
Tego kolegę znam od 15 lat.Wcześniej wielokrotnie mnie namawiał na udział w jego procederze roztaczając kolorowe wizje przyszłości.Zawsze zdecydowanie odmawiałem.Takie klimaty nie dla mnie.Ceniłem sobie święty spokój.Dopiero kompletne skołowanie objawami choroby oraz całą masą leków ,załamanie sytuacją materialną, poczucie nieuleczalnej choroby psychicznej i rozpadającej się rodziny, oraz częste myśli o śmierci jako wybawieniu od wszystkiego pozbawiło mnie zdrowego rozsądku logicznego myślenia.I się zgodziłem.
Na szczęście nie wyrządziłem nikomu w czasie tych nieszczęsnych 3 miesięcy żadnej innej krzywdy poza przyczynieniem się do powstania krzywdy materialnej.
Niestety po prawie roku wymiar sprawiedliwości upomniał się o mnie.
Boli mnie , gdy widzę jak moja Rodzina , podobnie jak ja cierpi z całkowitej bezsilności.
Widzę , że żyja w ciągłym strachu o mnie. Są świadomi tego, że ja do żadnego więzienia nie wrócę.
Jestem opryskliwy.Ranię ich. Żyję w ogromnym napięciu , nie potrafię o niczym innym myśleć jak tylko o tym co mnie czeka.Praktycznie nieświadomie cały czas wizualizuję sobie w glowie mój koniec wraz ze wszystkimi szczegółami.
Mam ogromną ochotę spakować się i zostawić ich, zaszyć się w jakiejś samotni .Żeby ich już nie krzywdzić swoim zachowaniem, sposobem bycia.
Obawiam się , że nie są w stanie pojąć co ja przeżywam i niesprawiedliwie momentami oceniają moje zachowanie.
Ja ich kocham, lecz już nie potrafię tego okazać.Choroba + całe to zamieszanie przeobraziło mnie w człowieka jakim wcześniej bym gardził.
Dorośli sobie poradzą
Ale moje dziecko.....
mam bardzo wysoki pułap wrażliwości.
Gdybym był wyrachowanym, zimnym degeneratem wszystko było łatwiejsze.
Empatia.Ciągle wczuwam się w sytuację mojego 7 letniego synka, ktory szaleje za mną i gdy Jego oczami wyobrażam sobie co się prawdopodobnie stanie to płaczę...
Nie potrafię tego znieśc.
Moja lekarka , ktora mnie leczy od początku i hospitalizowała parokrotnie , delikatnie mówiąc , była zniesmaczona opinią biegłych.
Poczerwieniała na twarzy.Sama jest również biegłym sądowym.
Powiedziała, że "będziemy się bronić"
Gdyby nie ta ostatnia szansa ratunku to zapewne już by mnie tu nie było.
"olałbym" cotygodniowy obowiązek stawiania się Policji i przepadł gdzieś w Polsce w ładnej scenografii gdzie po uprzednim długotrwałym znieczulaniu sie używkami skończył bym ze sobą.
Tak było by łatwiej.
Ale teraźniejsza przedłużająca niepewność może mnie w końcu doprowadzić do nieodwracalnego upadku.
Trzymam się tej możliwości ratunku jak kleszcz.To jedyne co mi zostało.Tylko nie wiem jak długo jeszcze i jakim kosztem dla siebie i najbliższych

Zmęczonyy

Spokojnie. Niczego nie ubarwiam i nie koloryzuje. To nie sala sądowa .Tak zawiniłem, lecz nie powinienem być na podstawie 3 miesięcznego epizodu traktowany na równi z tymi, ktorzy robili to przez 5-10 lat , często w warunkach recydywy.
Rozbawiły mnie słowa Prokuratora, gdy zapytałem dlaczego spacyfikowali mnie antyterrorystami." Wiedzieliśmy na podstawie wywiadu, że jest Pan chory psychicznie i taka decyzja zapadła DLA PANA DOBRA,PONIEWAŻ BALIŚMY SIE , ŻE WYSKOCZY PAN Z OKNA"!!!!!
Muszę się wygadać.Kto jak nie Wy , borykający się z podobnymi objawami chorobowymi będzie w stanie mnie zrozumieć?
Nie mam sumienia obciązać tymi przemyśleniami najbliższych
intel
Offline

Co byście zrobili na moim miejscu......

przez Noopii 05 lis 2011, 09:08
Pisz z nami ważne byś się nie poddawał mimo wszystko.
Noopii
Offline

Co byście zrobili na moim miejscu......

przez intel 05 lis 2011, 10:00
Pozwole sobie tutaj pisac co się działo i co sie będzie działo.
Może stwierdzenie , że biegli sa ustawieni to przesada , ale daleko im do obiektywności.Już pisze dlaczego.
Jest w Katowicach prywatna niewielka przychodnia X. Jet tam poradnia psychiatryczna.WSZYSTKIE opinie biegłych psychiatrów sądowych wydawane na potrzeby Prokuratury Okręgowej w Katowicach sa realizowane w tej właśnie przychodni.Mają wyłączność. Wydają kilka opinii dziennie.Chyba nie trzeba pisac z jaka kasą się to wiąże i że stanowi zapewne decydującą częśc przychodu przychodni.
Znacie powiedzenie ,że pies nie gryzie ręki, która go karmi?
A teraz kolejny rodzynek.
Chcę złożyć skargę/zażalenie na tych biegłych. Zadzwoniłem do Śląskiej Izby Lekarskiej do Rezcznika Odpowiedzialności Zawodowej.Przedstawiłem sytuację i zapytałem w jakiej formie mam przesłac skargę i całą dokumentację medyczną potwierdzającą moje słowa.
Zapytano mnie, kto powołał biegłych.Odpowiedziałem , że Prokuratura, ktora prowadzi przeciwko mnie postępowanie.
-"to w takim razie zażalenie może Pan złożyć nie do nas , ale do Prokuratury, która biegłych powołała"
Zapytałem ich czy oni w ogóle słyszą co mówią?
Przecież to tak, jakbym ja wynajął 2 dresów żeby przekopali pana Kowalskiego, za co bym im zapłacił. Przekopali by go, a jedyną instancja , do której mógłby ów pan Kowalski się poskarżyć byłbym ja.
Tak, złamalem prawo.Przyznałem się. Ale nie mam zamiaru pozwolić na to, aby notorycznie i w poczuciu bezkarności łamano prawo osądzając mnie .
intel
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do