Kobiece sprawy :)

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Kobiece sprawy :)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 02 kwi 2011, 17:14
Bachor?
Alkoholizm dziedziczony poprzez geny? :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock:

Ja chyba śnię :hide:

Nie...no z takim podejściem do sprawy i z takimi wiadomościami na temat adopcji......aż mi się nie chce tu pisać.:hide:

Wiele matek zarzekało się adopcji,a po wieloletnich próbach zajścia w ciążę... większość z nich zmieniła zdanie.
Mówię z doświadczenia , przebywam nacodzień w środowisku adopcyjnych matek. Większość z nich ma pierwsze i drugie dziecko adoptowane, następne dzieci-swoje.
Bardzo podziwiam u ludzi tak dojrzałą decyzję jaką jest adopcja. Tyle mają w sobie miłości i ciepła.
Niestety dopiero doświadczenie uczy człowieka pokory. Mieć plany-to jedno. Rezultaty planów-to drugie.
A życie i tak zweryfikuje całą sytuację związaną z macierzyństwem.
Oczywiście nikomu nie życzę sytuacji, w której okazałoby się,że nie ma najmniejszych szans na urodzenie dziecka.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Kobiece sprawy :)

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 02 kwi 2011, 17:21
Ja wiele razy się nad tym zastanawiałam i powiem Wam, że nie wiem cz bym się odważyła adoptować. Nie dlatego ,że boję się tych "obcych genów'. Po prostu nie wiem czy potrafiłabym kochać to dziecko tak samo jak swoje, a jeśli nie to bym wyrządziła mu krzywdę:( Więc gdybym miała problem i chciała mieć dziecko to też bym próbowała in vitro.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Kobiece sprawy :)

Avatar użytkownika
przez Pinkii 02 kwi 2011, 17:23
Alkoholizm może być chorobą dziedziczną, osoba pochodząca z takiej rodziny ma predyspozycje do picia, i na pewno większe szanse na to aby samemu pić. Tak samo dzieci bite przez rodziców- dlaczego tak wiele z nich potem bije swoje dzieci? Wg mnie coś musi być na rzeczy. Na pewno wychowanie ma znaczenie, ale geny także.

Jak ktoś chce sobie adoptować to niech sobie adoptuje, ja nie muszę. Nie rozumiem dlaczego niektóre z Was są przeciwko in vitro, przecież jak ktoś jest chory i nie ma szans na zajście naturalne to jest jego jedyna szansa. Chciałybyście ją odebrać mi i innym kobietom? A czy to moja wina że jestem chora? Już wystarczy fakt że NFZ tego nie finansuje! Jeśli ktoś ma takie widzi mi się to ok, ale jeśli to jest skutek choroby to powinno być finansowane. A adoptować to ja wolę koty, przynajmniej będę spać spokojnie bez obaw że mnie w nocy zamorduje.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
903
Dołączył(a)
01 lut 2011, 23:00

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Kobiece sprawy :)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 02 kwi 2011, 17:36
Dziecko urodzone przez matkę alkoholiczkę czy spłodzone przez ojca-alkoholika ma takie same szanse,żeby wyrosnąć na zdrowego, wartościowego człowieka jak dziecko urodzone i wychowane w rodzinie bez dysfunkcji.

Poprosiłabym źródło........gdzie jest napisane,że Alkoholizm może być chorobą dziedziczną, nawet gdy dziecko od razu po urodzeniu adoptowane jest przez rodzinę bez dysfunkcji.

NIkt nikomu nie chce niczego odbierać.
Niczyja wina nie jest w tym,że ktoś choruje. Chyba,że sugerując się podobnym tokiem rozumienia co powyższy ...można byłoby wywnioskować,że ten, kto choruje, niech sobie lepiej da spokój z rodzeniem dzieci....bo może im przekazać taką samą dysfunkcję, chorobę np. narządów rodnych.
Więc rozmowa nie miałaby sensu. Tu się dyskutuje.

Niektórzy ludzie naprawdę nie powinni adoptować nawet małej pięciokropkowej biedronki czy patyczaka.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Kobiece sprawy :)

Avatar użytkownika
przez Pinkii 02 kwi 2011, 18:09
''Nie ma Pani żadnej paranoi - alkoholizm jest w dużej mierze dziedziczny w rozumieniu biologicznym i psychospołecznym. ''

http://abcalkoholizm.pl/pytania/utrata- ... ac-z-mezem


''Mówi się, że alkoholizm jest chorobą dziedziczną, czyli jest zapisany w genach i taki ktoś ma genetyczne predyspozycje stania się alkoholikiem.''

http://www.weight-care.com/tips_alcoholism_PL.htm


''Wyróżnia się dwa typy dziedzicznego alkoholizmu. W typie I uzależnienie występuje zwykle po 20 r.ż. i wymaga wystąpienia czynnika spustowego (np. silny stres). Osoby z I typem uzależnienia piją zwykle, żeby zmniejszyć swój lęk. Typ II uzależnienia charakteryzuje się wcześniejszym początkiem (przed 20 r.ż.), piciem w celu osiągnięcia euforii i zachowaniami kryminalnymi (osobowość dyssocjalna). ''

http://www.poradnikmedyczny.pl/mod/arch ... stego.html


Mam dalej wklejać? ....
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
903
Dołączył(a)
01 lut 2011, 23:00

Kobiece sprawy :)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 02 kwi 2011, 18:15
Prosiłam o cytaty w odniesieniu do:

Alkoholizm może być chorobą dziedziczną, nawet gdy dziecko od razu po urodzeniu adoptowane jest przez rodzinę bez dysfunkcji.
A skąd wiadomo,że gdy dziecko urodzi zdrowa matka bez predyspozycji do ciągotek alkoholowych.........to czy go nie skrzywdzi w inny sposób? np. przez błędy wychowawcze?

Powiem tak.
Nie narzucajmy innym swojego zdania.
Uważam,że w adopcji nie ma nic złego i niepokojącego. To osobiste przekonania są barierą.
Zresztą adoptowane dzieci trafiają do różnych rodzin......tych dysfunkcyjnych również.

A tak na marginesie dodam,że można mieć wgląd do dokumentacji dziecka adoptowanego. Do wywiadu okołoporodowego itp.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Kobiece sprawy :)

Avatar użytkownika
przez _asia_ 02 kwi 2011, 19:10
Moniko, również uważam, że to kwestia osobistych przekonań.

Co do alkoholizmu... Dalej uważam, że ogroooomną rolę odgrywa wychowanie, środowisko, w jakim dziecko się obraca i dorasta, a genetyczne predyspozycje mają zdecydowanie drugorzędne znaczenie.
"Nie wolno zgadzać się na pełzanie, gdy czujemy potrzebę latania"

"Gdy zamykają się jedne drzwi do szczęścia, otwierają się inne, ale my patrzymy na pierwsze drzwi tak długo, że nie widzimy tych drugich"


Helen Keller
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2857
Dołączył(a)
02 gru 2010, 19:21

Kobiece sprawy :)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 02 kwi 2011, 19:14
Zgadzam sie z Tobą Joasiu.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Kobiece sprawy :)

Avatar użytkownika
przez linka 02 kwi 2011, 19:23
Owszem, ale skoro są dowody i badania, ze mimo wszystko alkoholizm jest dziedziczny to nie da się takiego faktu ignorować.
No i po raz kolejny, jeśli jest jakakolwiek szans że będzie się w ciąży i urodzi dziecko, nawet metoda in vitro, to moim zdaniem nie ma co tu rzucać słowami egoizm - to naturalne, biologiczna reakcja organizmu, każdy chce przekazać swoje geny dalej..... gdzie tu egoizm? Że chce się dać życie?
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Kobiece sprawy :)

Avatar użytkownika
przez _asia_ 02 kwi 2011, 20:43
linka napisał(a):Owszem, ale skoro są dowody i badania, ze mimo wszystko alkoholizm jest dziedziczny to nie da się takiego faktu ignorować.


może być dziedziczny. ale nie musi. sama znam wiele rodzin, w których ojciec lub/i matka są alkoholikami, a dzieci mają wręcz awersję do alkoholu, nie mogą na niego patrzeć. w rodzinie również mam taki przypadek. zresztą nie ważne. no ale idąc tym tropem - skoro takiego faktu (udowodniono naukowo, że alkoholizm jest dziedziczny) nie da się ignorować to nie da się ignorować zapewne również takiego faktu, że dzieci z in vitro rodzą się z różnymi wadami genetycznymi, bo to też udowodniono. rodzice będą je kochać mimo ich chorób, ale wiedząc o tym istniejącym (i wcale nie małym) ryzyku - czy myśli się o tych dzieciach, jak one będą żyć, jaka czeka ich przyszłość, że np. będą cierpieć? i w jednym przypadku, i w drugim jest ryzyko. ;)

-- 02 kwi 2011, 19:51 --

tak jak napisałam i w jednym przypadku, i w drugim jest ryzyko. tyle, że w przypadku adopcji można dziecko z pociągiem do alkoholu wyprowadzić jakoś na prostą, pomóc mu (np. psychoterapia), zaś wady genetycznej "naprawić" się nie da. tak więc moim zdaniem wielka obawa o to, że adoptowane dziecko zostanie alkoholikiem, jest nieuzasadniona. jeśli tak by się w razie zdarzyło i zayważylibyśmy, że może mieć tendencje do nadużywania alkoholu to z tym da się coś zrobić, pracować z nim, trzeba działać, zareagować w odpowiednim momencie, a nie zostawić samopas. bardziej natomiast bałabym się, jeśli moje dziecko z in vitro urodziłoby się z jakąś wadą i cierpiałoby w życiu, być może bym się też wtedy obwiniała - będąc wcześniej świadoma podwyższonego ryzyka chorób i wad dzieci z in vitro - że sama zafundowałam mu w pewnym sensie to cierpienie, bo chciałam za wszelką cenę mieć wbrew naturze urodzone przez siebie dziecko.
"Nie wolno zgadzać się na pełzanie, gdy czujemy potrzebę latania"

"Gdy zamykają się jedne drzwi do szczęścia, otwierają się inne, ale my patrzymy na pierwsze drzwi tak długo, że nie widzimy tych drugich"


Helen Keller
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2857
Dołączył(a)
02 gru 2010, 19:21

Kobiece sprawy :)

Avatar użytkownika
przez linka 03 kwi 2011, 09:33
_asia_, ale nie chodzi o to co my znamy, ile rodzin Ty znasz, tylko jak wypadły wyniki badań...... jeśli takowe zostały przeprowadzone i wynik jest taki, ze w jakimś stopniu jest dziedziczny - to jest i kropka. Nie widzę sensu kłócenia się z faktami.

( oczywiście jeśli takich badań nie ma - sprawa jest nadal otwarta)

Oczywiście, Ty piszesz, ze tabletki antykoncepcyjne powodują bezpłodność, nie zgadzam się z tym, bo ja znam wiele kobiet które po odstawieniu tabletek zaszły w ciążę, co więcej zdarzyło się, że znajoma pomyliła tabletki i w trakcie ich stosowania zaszła w ciążę....więc te badania to nie prawda. 8)

Nie należy ignorować faktu że dzieci z in vitro rodzą się z większą ilością wad - tak samo jak nie należy ignorować faktu, że alkoholizm jest dziedziczny.
Tylko jak sama napisałaś - ile zależy od wychowania ( a moim zdaniem przez porządne wychowanie można "zniwelować" tą genetycznie alkoholiczną cząstkę dziecka :) i ile innych czynników wpływa na niepełnosprawność dziecka poza samym in vitro ...... to wszystko jest szalenie złożone i skomplikowane......

Bo pewnie najłatwiej zaadoptować dziecko, źle je wychować i każde problemy zrzucać na karb genów - ale dla mnie jest to nie do pomyślenia........ więc może i lepiej, ze są osoby które nie zaadoptują dziecka, bo nikomu, a już na pewno nie maluchowi nie wyszło by to na dobre.....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Kobiece sprawy :)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 03 kwi 2011, 09:50
Są też osoby, które nie zaserwują sobie in vitro bo w obawie przed konsekwencjami zdają sobie sprawę,że dziecko w przyszłości z powodu wad, deficytów i dysfunkcji cierpiałoby. Nie mówiąc już o poczuciu winy, z którą mogłaby borykać się matka czy obydwoje rodziców.
W przypadku niepełnosprawności dziecka mało jest rodzin, w których obydwoje rodziców wychowuje dziecko. Przeważnie odchodzi ojciec. Więc dochodzi jeszcze jeden problem.

Ile ludzi....tyle opinii. Można tak dyskutować i dyskutować.......
Każdy ma swoje zdanie i przekonania na dany temat.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Kobiece sprawy :)

Avatar użytkownika
przez _asia_ 03 kwi 2011, 09:53
linka, no zobacz Kobieto, odwracasz mi kota ogonem. :mrgreen: :P
piszesz o tym alkoholiźmie, że udowodniono naukowo i kropka. a potem piszesz, że to, iż tabletki antykoncepcyjne mogą powodować bezpłodność to moje słowa, a przecież to też są wyniki przeprowadzanych badań. piszesz, że te badania co do skutków przyjmowania tabletek antykoncepcyjnych to nie prawda. a może wyniki badań co do alkoholizmu dzieci to nie prawda? :P ;)
to tak jakby wybierać sobie wygodne dla naszego punktu widzenia fakty i umiejętnie ich używać. :P jak ktoś chce pokazać, że są jakieś negatywne aspekty, np. co do szkodliwości to się tu na forum często taką osobę jakby w pewien sposób atakuje, udowadniając za wszelką cenę, że ona głosi jakieś herezje, bzdury, pisze nieprawdę aż w końcu daje ona sobie na spokój z dyskusją. nie piszę tu teraz zupełnie o swoim przypadku, to inna sytuacja. ale pamiętam tu już trochę takich osób. to, że większość za czymś podąża nie znaczy, że zawsze jest to prawda i coś dobrego. często jednostki mogą mieć dużo racji, ale się ich nie słucha. ba, jeszcze się im wmawia, że to co mówią to bzdury, teorie spiskowe itd. dopiero po długim czasie, gdy okazuje się, że faktycznie mieli rację to nagle coś staje się prawdą oczywistą. :bezradny:
piszesz mi, że nie o to chodzi ile znamy rodzin, kogo znamy itd. a robisz dokładnie to samo - piszesz, że znasz wiele kobiet, które zaszły w ciążę po odstawieniu tabletek. odbijasz po prostu piłeczkę. :roll: :bezradny:
ja tam swoje wiem, nie zamierzam kogoś za wszelką cenę przekonywać na siłę, każdy może mieć przecież swoje zdanie i nie trzeba kogoś innego zmuszać do przyjęcia go, no nie? :mrgreen: jak to się mówi - your life, your choice. ;)
na szczęście potrafimy się do wielu rzeczy zdystansować. :D
"Nie wolno zgadzać się na pełzanie, gdy czujemy potrzebę latania"

"Gdy zamykają się jedne drzwi do szczęścia, otwierają się inne, ale my patrzymy na pierwsze drzwi tak długo, że nie widzimy tych drugich"


Helen Keller
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2857
Dołączył(a)
02 gru 2010, 19:21

Kobiece sprawy :)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 03 kwi 2011, 09:57
_asia_, bo wtedy najlepiej opuścić tzw. kotarę miłosierdzia ;)

Jeśli w gronie osób dyskutujących jedna osoba ma inne zdanie niż reszta rozmówców, nie oznacza to,że ta jedna osoba nie ma racji. :mrgreen:
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do