Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Niesia

Użytkownik
  • Zawartość

    86
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Niesia

    rozmowy o pracę.

    ala1983, no to miałaś farta :) Ja chciałabym dynamiczną pracę, pełną wyzwań. To mnie motywuje do pokonywania barier, a moje obecne stanowisko w księgowości sprawia tylko, że się odmóżdżam i tkwię w martwym punkcie
  2. Niesia

    rozmowy o pracę.

    Tak, ale osoba zaburzona mimo wszystko może być dobrym pracownikiem, moim zdaniem. Ja np. nie przenoszę problemów osobistych do pracy - obowiązki to obowiązki i niejednokrotnie słyszę, że nic po mnie nie widać (jeśli już zdecyduję się komuś przyznać do swoich problemów). Zastanawiam się czy pracodawca w ogóle ma prawo do zadawania tak intymnych pytań, jak np. czy często towarzyszy Ci uczucie beznadziejności życia. Przecież często nawet z najbliższymi się o tym nie rozmawia, bo nie są to sprawy najprostsze. Mam wrażenie, że demokracja i kwestia wolności człowieka zmierza w jakimś dziwnym kierunku... Coraz bardziej musimy się obnażać, wystawiać na ocenianie. To nie są najłatwiejsze czasy dla osób wrażliwych niestety Uważam, że lepszą metodą sprawdzenia kogoś jest przyjęcie na okres próbny jednego miesiąca. Wątpię, żeby testy były faktycznie miarodajne, a poza tym są naprawdę przytłaczające dla rozwiązującej osoby.
  3. Witam, Dawno nie wypowiadałam się na tym forum, ale chętnie poznam Waszą opinię w związku z poniższą sprawą. Ostatnio byłam na rozmowie kwalifikacyjnej na stanowisko zwykłej asystentki. Pod koniec standardowej rozmowy zaproponowano mi test osobowości. Pytania na nim brzmiały (te które pamiętam, a było ich 60): "czy często się denerwujesz ponad normę?" "czy masz problemy z poczuciem własnej wartości" "czy jesteś osobą optymistyczną i aktywną" "czy często płaczesz" "czy często towarzyszy ci uczucie beznadziejności życia" "czy często rozważasz sens istnienia świata i życia ludzkiego" "czy łatwo się poddajesz, gdy coś idzie źle" "czy poezja wywołuje w Tobie emocje?" "czy większość Twoich znajomych darzy Cię sympatią czy raczej nie" "cz manipulujesz ludźmi, aby osiągnąć swoje cele" "czy często słyszysz od kogoś, że jesteś bezwzględna i/lub egoistyczna" "czy uważasz, że religia powinna być uwzględniana przy podejmowaniu decyzji" i całe mnóstwo innych, dziwnych pytań. Mnie osobiście test ten powalił na kolana. Nie dość, że poczułam się totalnie inwigilowana to jeszcze na pewno wyszłoby moje zaburzenie, gdybym oczywiście odpowiedziała zgodnie z prawdą. Mam wrażenie, że test ten przekreśla osoby o słabszej psychice i zaburzone, a przecież niejednokrotnie praca jest nam potrzebna, aby wyrwać się z marazmu i otępienia, nie wspominając już o tym, że lepsze zarobki mogą przyczynić się do wyprowadzki z toksycznego domu i poprawy samopoczucia. Ja rozumiem, że pracodawca chce mieć najlepszych - twardych, pewnych siebie... Ale czy to nie jest już jakaś forma dyskryminacji? Od ponad roku pracuję w biurze, ani razu nie wzięłam dnia wolnego z powodu złego samopoczucia, ani razu nie okazałam w pracy, że coś jest nie tak. Czy to, że często miewam zniżki nastroju ma mieć znaczenie dla mojego rozwoju zawodowego? Co o tym sądzicie?
  4. Thazek, a ja napiszę Ci po raz kolejny, że nie każdy kto tu wchodzi uczęszcza do terapeuty :) Z resztą uważam, że co innego usłyszeć coś takiego od osoby, którą dotknęło zaburzenie, a co innego od terapeuty, gdzie zazwyczaj wiele osób myśli sobie - co on może wiedzieć skoro sam tego nie przeżył. Sama tak uważałam na początku... dominika92, to ja Cieszę się, że chociaż trochę Cię zmotywowałam Nie mam wątpliwości, że i Ty pozbędziesz się tej zmory całkowicie. Z resztą gdzieś podejrzałam w jakimś temacie, że zdecydowanie lepiej u Ciebie
  5. Thazek, no i? Zauważ, że baaaardzo często ktoś najpierw szuka pomocy w internecie, a później dopiero trafia do terapeuty bystrzacho.
  6. zenon.strzyga, i Ty się jeszcze zastanawiasz?! Wyprowadzka to najlepsze możliwe rozwiązanie w Twoim przypadku. Absolutnie nie wyobrażam sobie mieszkania z rodzicami w wieku 27 lat, nawet jeśli nadal będę panną.
  7. Hej Przybyłam po długim czasie szerzyć optymizm i wiarę w wyjście z zaburzenia Wyzdrowiałam. Rok temu o tej porze cały świat zwalił mi się na głowę. Ledwo żyłam. Rzuciłam pracę, przerwałam studia, 3 m-ce praktycznie nie wychodziłam z domu... Tonęłam w rozpaczy, bólu, a moją jedyną "rozrywką" były coraz silniejsze somatyzacje. Sama sobie narzuciłam rolę cierpiętnicy, obwiniałam za moją sytuację wszystkich dookoła, oczekiwałam wiecznego wsparcia, głaskania po główce i litowania się nade mną. Histeryzowałam, nakręcałam się i odchodziłam od zmysłów. Zraniłam sporo osób. Kilku relacji na pewno już nie odzyskam... Przy okazji trafiłam też na kilka osób, które wykorzystały moją słabość. W całym tym emocjonalnym syfie ucierpiało też moje ciało. Na lewym ręku pojawiło się kilka uroczych kresek. Patrząc na to z perspektywy czasu, czuję jakbym pisała o zupełnie innej osobie. Na szczęście szybko trafiłam pod opiekę dobrego psychoterapeuty i niewiele czasu zajęło mi zrozumienie powodów mojej nerwicy. Zmieniłam siebie. Nasze życie i samopoczucie zależy tylko od nas! Od naszych myśli. Sami siebie wpędzamy w ten wir rozpaczy. Rodzic cię nigdy nie kochał? Pogódź się z tym! Nie zmienisz przeszłości, nie zmienisz jego! Nie toń więc w rozpaczy z tego powodu, tylko zajmij się budowaniem swojego, szczęśliwego życia. Zapełniaj sobie czas, poświęć się czemuś. Wychodź z domu na siłę. Baw się i uśmiechaj, bo życie masz TYLKO JEDNO. Pozwól lękom odejść. Daj im po prostu odpłynąć. Przeszłości nie zmienisz, a przyszłość może wydawać się przerażająca, ale to od Ciebie tak naprawdę zależy czy będzie szczęśliwa. Wiem, że ktoś kto jest teraz w takim stanie jak ja rok temu, przeczyta to i po prostu pominie. Pomyśli "widocznie nie cierpiałaś tak jak ja teraz". No cóż Kiedyś sami to zrozumiecie. Życzę Wam, abyście trafili na tak dobrego terapeutę jak ja. A! I wyszłam z tego bagna bez leków. Moje rady: 1. Tak jak napisałam wyżej walcz sam ze swoimi słabościami. Problem z wyjściem z domu? Zmuś się. Myśli "O Boże! Zaraz umrę!" zamień na dobry początek na "Jestem bezpieczny/a, najbliższy szpital jest kilka kilometrów stąd, na pewno jeśli zacznie się coś dziać, ktoś mi pomoże". Po pewnym czasie zauważysz, że nie potrzebujesz już tych "myśli bezpieczeństwa". 2. Spędzaj miło czas i spotykaj się z ludźmi. Odwróć swoją uwagę od lęków. 3. Nie tkwij na tym forum!!! 4. Nie walcz o coś, co i tak nie nastąpi. Ojciec alkoholik się nie zmieni, a facet, który z troską opiekowałby się Tobą do końca życia jak niemowlakiem po prostu nie istnieje. Każdy ma swoją granicę wytrzymałości, a Ty nie jesteś dzieckiem. 5. Rób coś dla siebie. Zadbaj o swój wygląd. Wprowadź jakąś aktywność do planu dnia (osobiście polecam pływanie - potrafi rozluźnić napięte od stresu mięśnie) 6. Magnez. Odpowiedni uspokaja i pomaga się skupić. 7. Zacznij mówić to co myślisz. Nie zamykaj emocji w sobie z obawy przed odrzuceniem. Może ktoś przestanie za Tobą przepadać, ale na pewno nabierze szacunku. 8. Nie gódź się na coś, na co nie masz ochoty. Nie bądź popychadłem. 9. Przestań bać się zmian! Czujesz, że minąłeś się z powołaniem w kwestii kierunku studiów. Zmień je. Atmosfera domowa Cię dobija? Wyprowadź się. 10. Relaksuj się kiedy tylko możesz. Ciepła kąpiel i lampka wina potrafią zdziałać cuda. Zmieniaj otoczenie tak często jak się da. Nic tak nie pomaga jak ucieczka od zgiełku dnia codziennego. 11. Pokochaj siebie. Spójrz - jesteś unikatowy, potrafisz czuć mocniej niż inni. Z pewnością zauważasz rzeczy, na które ludzie bez tak bogatego wachlarzu emocji, nawet nie zwracają uwagi. Skorzystaj z dobrej strony tego faktu. Czerp z życia jak najwięcej. 12. Uwierz, że dasz radę i przejdź do działania. Nie trać więcej czasu. Trzymam za Was kciuki i wierzę, że dacie radę! Agnieszka_1988
  8. Niesia

    Badania okresowe.

    Hej. Pojutrze idę na badanie poziomu prolaktyny. Podobno podwyższony poziom tego hormonu daje wiele objawów nerwicowych. Czy ktoś z Was miał już te badanie? Należy się jakoś specjalnie do niego przygotowywać? Domyślam się, że trzeba być na czczo.
  9. Niesia

    Badania okresowe.

    Dzięki wielkie Moniko. Powiedz mi tylko dlaczego badania płuc? Nic mi nie doskwiera z tej strony, a jestem stosunkowo młoda jeszcze :) TSH oczywiście sobie zażyczyłam, a cytologię zrobię przy najbliższej okazji.
  10. Kilka dobrych lat nie robiłam żadnych badań. Teraz się wybieram, więc mam pytanie: jakie badania powinnam zrobić, w celu sprawdzenia czy wszystko funkcjonuje jak należy?
  11. Niesia

    sauna

    Otwierają w moim mieście nowy basen z sauną. Chciałam się wybrać na to drugie, ale trafiłam na regulamin i oto co tam wyczytałam: Z sauny nie mogą korzystać osoby: - chore na klaustrofobię, schizofrenię i inne schorzenia psychiczne Klaustrofobię rozumiem, ale o co do cholery chodzi ze schizofrenią i innymi schorzeniami psychicznymi? Przez nerwicę nie mogę korzystać z sauny? Dlaczego?
  12. jakubkowa, no dokładnie - terapia to tylko szablon i to od nas zależy czy wcielimy go w życie i zaczniemy coś zmieniać, czy będziemy dalej tak tkwić. Mnie gubiło to, że się nad sobą użalałam i oczekiwałam ciągłego zrozumienia i wsparcia od innych. Inni ludzie jakby stanowili o mnie, ich opinia itp. Teraz wiem, że to ja sama jestem wartością dla siebie i tylko i wyłącznie ode mnie zależy czy będę szczęśliwa czy nie, a nie od tego czy ktoś się odezwie, czy odpowiednio na mnie spojrzy i co pomyśli. Dalej popełniam sporo błędów związanych z moimi niewłaściwymi myślami i skłonnością do histeryzowania, ale już coraz bardziej panuję nad tym i byle co nie wyprowadza mnie z równowagi. Wiem jak z tym walczyć i oby do przodu Wam też życzę, żebyście w końcu poczuli, że coś się zmienia, coś pęka i idzie ku dobremu - nic tak nie napawa optymizmem. Tylko jeszcze taka jedna rzecz. Po zakończeniu terapii przychodzi moment pustki - ok, odzyskałam panowanie nad moim życiem, co dalej? Tu już każdy musi sam znaleźć dla siebie receptę. Nie jest to przyjemne. Ma się ochotę wrócić pod bezpieczne skrzydła terapeutki, ale nie ma sensu się cofać. Do przodu i tyle
  13. Thazek, to tylko złudzenie, że z dala od domu stanie nam się krzywda. Ja miałam z tym duży problem - z opuszczeniem swojej strefy bezpieczeństwa. Na początku pomogła mi myśl, że obecnie pogotowie dojedzie naprawdę wszędzie, a i szpitale są co chwilę Teraz po prostu jadę, nie muszę tworzyć sobie "myśli bezpieczeństwa".
  14. Dodam jeszcze, że ważne są trudne, ale odważne decyzje, które mogą pomóc wyjść z zaburzenia. Dla mnie taką decyzją była wyprowadzka z domu rodzinnego. Jeśli ktoś tkwi w toksycznym związku - niech go zakończy. Czasem musi być gorzej, aby potem było lepiej.
  15. No to i ja się wypowiem Zakończyłam już psychoterapię. Chociaż może zakończyłam to złe słowo, bo jeszcze bywam raz na 3-4 tygodnie, ale już bardziej dla upewnienia się, że na pewno jest już ok. Może powinnam wypowiedzieć się w wątku "wyzdrowiałam", ale to słowo też nie do końca pasuje. Nie będę Wam ściemniać, że jest idealnie, że nagle wszystko się odmieniło i jestem panią świata. Faktem jest, że funkcjonuję normalnie. Lęki - hmmm, powoli zapominam co to, a jeśli się pojawiają to delikatne i chwilowe. Na psychoterapii w nurcie behawioralno-poznawczym omawia się problemy na bieżąco. W pewnym momencie nie miałam już co z terapeutką opracowywać. Wszystko mi się udawało. I uwaga! Eksperymenty! Róbcie je! Wystawiajcie się na sytuacje, które wywołują u Was przerażenie. Ja dzięki nim tak szybko z tego wyszłam. Pewnego dnia stwierdziłam, że pojadę całkowicie sama do sporo oddalonej od mojego miejsca zamieszkania miejscowości. Dałam radę i to całkiem dobrze Od tego momentu było już tylko lepiej. Robię co chcę, żyję jak chcę. Już nie zalegam, jak w grudniu, całe dnie w łóżku. Jestem aktywna, i kurcze ŻYJĘ!
×