Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

maura

Użytkownik
  • Zawartość

    6
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Tu napisałam, co pomogło mi w walce z lękiem http://www.forum.nerwica.com/przeczytaj-konieczniemnie-pomogo-w-walce-z-lkiem-vt2796.htmlJeszcze rok temu, gdu budziłam się rano, łzy płynęły mi po policzkach, że mam przed sobą kolejny dzień do przeżycia. Jedynym moim pragnieniem było zasnąć i nigdy więcej już się nie obudzić, bo nie wierzyłam, że z tego wyjdę kiedykolwiek. Z tego można wyjść. Bywa cholernie ciężko, ale jest to wykonalne. Co do tego, co napisała Dąbrówka, to też spotkałam się z taką opinią, że zatrucie toksynami może powodować objawy nerwicowe. Zwrócił mi na to uwagę pewien laryngolog. Uciski głowy, zawroty głowy może powodować skurcz naczyń pojawiający sie po to, aby uniemożliwić toksynom wniknięcie do mózgu. Mogą do tego dochodzić szumy uszne, omdlenia, utraty świadomości. Znane neurotykom stany alienacji czy depersonalizacji mogą być spowodowane przeniknięciem toksyn do głębszych warstw mózgu np. móżdżka. Tak więc objawy nerwicowe nie zawsze są wynikiem naszych przeżyć psychicznych. Mogą być wynikiem zbyt dużego poziomu toksyn w organiźmie i nieradzeniem sobie przez organizm z ich usuwaniem. U osób z wrażliwym układem nerwowym autonomicznym może to jak najbardziej wyzwalać ostre dysfunkcje układu wegetatywnego czyli właśnie te cholerne objawy przypisane nerwicy.
  2. Wiem, że takie myśli są straszne, bo wyzwalają poczucie winy i lęk przed możliwością ich realizacji. Ale zapewniam Cię, że bardzo dużo ludzi je ma. Ja też Moja terapeutka oraz psychiatra, do którego kiedyś chodziłam powiedzieli, że takie myśli w ogóle nie są niebezpieczne i pokazują to, czego nie chcemy, bo jest sprzeczne z naszym wewnętrznym kodeksem moralnym. A jeżeli coś jest z nim sprzeczne, to człowiek tego nie zrobi. To nerwica natręctw. Świetna jest tu terapia behawioralno-poznawcza. Odradzam leki. Poza tym to przykład matka-dziecko jest klasyczny. Moja terapeutka też miała takie myśli. Powiedziała mi o tym. Takie myśli odzwierciedlają lęk przed utratą kontroli. Ci, co się tego boją nie tracą jej, bo już to, by jej nie stracić kontrolują
  3. To prawda, co napisała limba do Demeter. Nerwowość nie jest tożsama nerwicy. Na nerwicę lękową zapadają zazwyczaj introwertycy. Oni są "nerwowi do wewnątrz", nie na zewnątrz. Niestety...
  4. W tej terapii najważniejsza jest zmiana struktur poznawczych. Bo lęk bierze się z nieprawidłowej interpretacji objawów. Wygląda to tak: jest jakiś bodziec (z wewnątrz ciała lub z zewnątrz), wywołuje on jakiś objaw fizjologiczny. Pod wpływe tego objawu pojawia się myśl. To ona jest tu najważniejszym motorem napędznia lęku. Bo ta myśl powoduje lęk. Z kolei teraz już lęk powoduje kolejne nieprzyjemne objawy fizyczne. I tak jeden objaw fizyczny napędza drugi, drugi trzeci, trzeci czwarty... w między czasie pojawia się coraz to wiekszy lęk, napędzany kolejnymi myślami skoncentrowanymi na objawach już lęku i tak do momentu osiągnięcia już skrajnego uczucia lęku czyli paniki. Najważniejsze są właśnie te myśli dotyczące interpretacji objawów. Jak się okazuje błędnej interpretacji. Terapia ta ma na celu właśnie zmianę owej interpretacji objawów i tym samym uwolnienie się od błednego koła lęku. Bo lęk= postrzegane prawdopodobieństwo zdarzenia razy postrzegana okropność zdarzenia, podzielone przez, postrzegane zasoby własne razy postrzegana dostępność pomocy z zewnątrz. Terapia ta jest terapią krótkoterminową. Średnio wynosi 8-12 spotkań. Wiadomo, jednym wystarczy mniej niż 8 wizyt, drudzy mogą potrzebować więcej niż 12 spotkań. Ja zamknęłam się w tych 12. Terapia może być indywidualna lub grupowa. Moja była indywidualna. Chodziłam co tydzień przez 12 tygodni. Poprawę czuje się z tygodnia na tydzień Ale zaznaczam, że wcześniej uczęszczałam już na inną, co myślę, że też mogło mieć wpływ na dość szybką poprawę w trakcie uczęszczania na tę drugą . Jednakże, gdy miałabym je porównać, pod kątem efektywności, która była lepsza, to uważam że ta behawioralno-poznacza. Dlatego ją poleciłam.
  5. Kochani! Ponieważ walka moja z zespołem lęku napadowego, czy jak kto woli, z nerwicą zakończyła się sukcesem, postanowiłam podzielić się z Wami moimi doświadczeniami odnośnie sposobu jej prowadzenia. Jedynym, znanym mi z własnego doświadczenia sposobem na pozbycie się zaburzeń lękowych (czy to zespołu lęku uogólnionego, zespołu lęku napadowego, zespołu stresu pourazowego, fobii, zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych) jest PSYCHOTERAPIA. Polecam terapię behawioralno-poznawczą. Oczywiście, jak zapewne większość z Was, mam również doświadczenia w „leczeniu” lęku lekami psychotropowymi. Owszem, lęku się nie odczuwa, ale tylko podczas brania leków, bo działają objawowo, a nie przyczynowo. Po ich odstawieniu, wcześniej czy później lęk wraca. Często jeszcze bardziej nasilony…Mam naprawdę doświadczenie w tym , co tu piszę (trzech psychiatrów i dwóch psychoterapeutów). Jeden z psychiatrów by mnie wykończył (anafranil). To dopiero psychoterapeuci „kazali” mi odstawić leki. I za to Im dziękuję. Jeden z Nich, kształcony m. in. w Wielkiej Brytanii, powiedział mi np., że tam, gdy lekarz poda leki psychotropowe na nerwicę, to może stracić prawo wykonywania zawodu. A u nas? Farmakologia to standard. Nie znam nikogo komu tylko farmakologiczne leczenie pomogło. W styczniu 2005 roku lęk wyszedł na światło dzienne u mnie. Gdyby wtedy ktoś powiedział mi, że będę z tym walczyć jeszcze w przyszłym roku, to bym nie uwierzyła, że to wytrzymam. Jakie miałam objawy? Nieustający ucisk głowy, zawroty głowy, niewyraźność widzenia, napięcie szyi i barków, mdłości, nadwrażliwość na zapachy, potworny skurczowy ból brzucha, trudności w przełykaniu, suchość w ustach, płytki oddech, kołatanie serca, skoki ciśnienia tętniczego, uderzenia gorąca, fale zimna, zimne dłonie i stopy, potliwość dłoni i stóp, zmęczenie, totalna dekoncentracja, derealizacja w trakcie ataku paniki. Do tego doszła mi jeszcze depresja. Ale to już inna bajka… Polecam terapię behawioralno-poznawczą, bo sama ją przeszłam. Była to moja druga psychoterapia z kolei. Pierwszą musiałam przerwać, nie z mojej winy. Co do zasady terapia behawioralno-poznawcza zaburzeń lękowych trwa średnio od 8 do 12 spotkań. Jednym wystarcza mniej niż 8 wizyt, inni czasami potrzebują więcej niż 12 spotkań. Ja byłam 12 razy, ale wcześniej, jak już pisałam, chodziłam na inną. Jednak to właśnie behawioralno-poznawczą oceniam jako wysoce skuteczną. Bardzo dobra jest też terapia złożona, gdzie psychoterapeuta stosuje różne nurty psychologii w zależności od rodzaju problemu pacjenta. Taka była moja pierwsza psychoterapia. Miała trwać rok. Szczególnie przy tego rodzaju psychoterapii, zwróćcie uwagę na osobę psychoterapeuty. Najlepszy będzie taki, który jest doświadczony w zakresie udzielania pomocy przy wychodzeniu ze stanu, w którym się znajdujecie. A dzisiaj? Jest tak , jak było kiedyś… przed tym. Zwyczajnie. A przez to cudownie. My, ludzie dotknięci skazą neurotycznej wrażliwości, rozumiemy sens tego zdania, jak nikt inny na świecie… Jeżeli Ci pomogłam, to jestem szczęśliwa.
  6. Kochani! Ponieważ walka moja z zespołem lęku napadowego, czy jak kto woli, z nerwicą zakończyła się sukcesem, postanowiłam podzielić się z Wami moimi doświadczeniami odnośnie sposobu jej prowadzenia. Jedynym, znanym mi z własnego doświadczenia sposobem na pozbycie się zaburzeń lękowych (czy to zespołu lęku uogólnionego, zespołu lęku napadowego, zespołu stresu pourazowego, fobii, zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych) jest PSYCHOTERAPIA. Polecam terapię behawioralno-poznawczą. Oczywiście, jak zapewne większość z Was, mam również doświadczenia w „leczeniu” lęku lekami psychotropowymi. Owszem, lęku się nie odczuwa, ale tylko podczas brania leków, bo działają objawowo, a nie przyczynowo. Po ich odstawieniu, wcześniej czy później lęk wraca. Często jeszcze bardziej nasilony…Mam naprawdę doświadczenie w tym , co tu piszę (trzech psychiatrów i dwóch psychoterapeutów). Jeden z psychiatrów by mnie wykończył (anafranil). To dopiero psychoterapeuci „kazali” mi odstawić leki. I za to Im dziękuję. Jeden z Nich, kształcony m. in. w Wielkiej Brytanii, powiedział mi np., że tam, gdy lekarz poda leki psychotropowe na nerwicę, to może stracić prawo wykonywania zawodu. A u nas? Farmakologia to standard. Nie znam nikogo komu tylko farmakologiczne leczenie pomogło. W styczniu 2005 roku lęk wyszedł na światło dzienne u mnie. Gdyby wtedy ktoś powiedział mi, że będę z tym walczyć jeszcze w przyszłym roku, to bym nie uwierzyła, że to wytrzymam. Jakie miałam objawy? Nieustający ucisk głowy, zawroty głowy, niewyraźność widzenia, napięcie szyi i barków, mdłości, nadwrażliwość na zapachy, potworny skurczowy ból brzucha, trudności w przełykaniu, suchość w ustach, płytki oddech, kołatanie serca, skoki ciśnienia tętniczego, uderzenia gorąca, fale zimna, zimne dłonie i stopy, potliwość dłoni i stóp, zmęczenie, totalna dekoncentracja, derealizacja w trakcie ataku paniki. Do tego doszła mi jeszcze depresja. Ale to już inna bajka… Polecam terapię behawioralno-poznawczą, bo sama ją przeszłam. Była to moja druga psychoterapia z kolei. Pierwszą musiałam przerwać, nie z mojej winy. Co do zasady terapia behawioralno-poznawcza zaburzeń lękowych trwa średnio od 8 do 12 spotkań. Jednym wystarcza mniej niż 8 wizyt, inni czasami potrzebują więcej niż 12 spotkań. Ja byłam 12 razy, ale wcześniej, jak już pisałam, chodziłam na inną. Jednak to właśnie behawioralno-poznawczą oceniam jako wysoce skuteczną. Bardzo dobra jest też terapia złożona, gdzie psychoterapeuta stosuje różne nurty psychologii w zależności od rodzaju problemu pacjenta. Taka była moja pierwsza psychoterapia. Miała trwać rok. Szczególnie przy tego rodzaju psychoterapii, zwróćcie uwagę na osobę psychoterapeuty. Najlepszy będzie taki, który jest doświadczony w zakresie udzielania pomocy przy wychodzeniu ze stanu, w którym się znajdujecie. A dzisiaj? Jest tak , jak było kiedyś… przed tym. Zwyczajnie. A przez to cudownie. My, ludzie dotknięci skazą neurotycznej wrażliwości, rozumiemy sens tego zdania, jak nikt inny na świecie… Jeżeli Ci pomogłam, to jestem szczęśliwa
×