Co mam do zaproponowania drugiej stronie ?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: Co mam do zaproponowania drugiej stronie ?

Avatar użytkownika
przez linka 20 wrz 2010, 15:27
niemądry napisał(a):Dlaczego od razu kura domowa? W czym kobieta opiekująca się przez cały dzień gromadką dzieci jest gorsza o kobiety zajmujacej wysokie stanowisko w firmie? I dlaczego mężczyzna mający za partnerkę wiecznie zapracowaną i przemęczoną panią prezes nie miałby poszukać sobie kochanki?

Gorsza? Nie, ale niestety mniej rozwinięta intelektualnie :-|

Kobieta której całe życie polega na zajmowaniu się domem i dziećmi spędza w nim większość czasu.........więc bez obrazy ale ciągła gadanina o dzieciach może zanudzić. Nie pracuje - więc na co dzień nie ma kontaktu z jakąkolwiek inną grupą ludzi niż mąż i dzieci. Pranie, gotowanie, sprzątanie, prasowanie, tym są wypełnione jej dni - bez obrazy ale w pewnym momencie tematy do rozmowy się skończą........

No a żeby było ją stać na hobby, pasję itd - mąż musi nieźle zarabiać, co w dzisiejszych czasach jest dość trudne. Żeby jedna osoba zarabiała na dom, dzieci i zachcianki współmałżonka.......

Po drugie, taka kobieta jest zależna od męża, nie ma swoich pieniędzy....dla mnie to nie do przyjęcia.....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Co mam do zaproponowania drugiej stronie ?

Avatar użytkownika
przez linka 21 wrz 2010, 11:19
niemądry napisał(a):Tylko, że to rodzi rywalizację wewnątrz związku. Partnerka staje się rywalem, z którym trzeba konkurować tak samo jak w pracy.


:shock: heee?? A najlepiej jest jak jedna ze stron całkowicie się podporządkuje? Uważasz, ze wtedy związek ma większe szanse przetrwania?
Nie rozumiem twojego toku myślenia w ogóle, kobieta niezależna, zarabiająca na siebie, prowadząca dom - staje się zagrożeniem? Trzeba z nią konkurować? A w czym? Kto więcej zarobi? Kto ma wyższe stanowisko? Bo to nie dopuszczalne żeby kobieta stała na wyższym poziomie zawodowym?

Żeby nie było, ja nie jestem jakąś wojującą feministką.......ale twoja teoria, ze lepiej mieć kobietę bez ambicji bo to zdrowsze dla związku jest totalnie bzdurna i obrażająca pracujące kobiety........ :-|

Jeśli kobieta ocenia mężczyznę po tym czy ma lub nie ma auta to ja żadnej przyszłości dla takiego związku nie widzę.....i oczywiście, ze pokocham, bo serce nie sługa, nie da mu się przetłumaczyć, o ten nie ma auta, wypad.........Ty tak potrafisz??
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Co mam do zaproponowania drugiej stronie ?

Avatar użytkownika
przez linka 21 wrz 2010, 11:24
niemądry, może inaczej - ile trwał twój najdłuższy związek?
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co mam do zaproponowania drugiej stronie ?

Avatar użytkownika
przez sebastian86 21 wrz 2010, 11:27
w obecnych czasach wydaje mi sie ze najwieksze szanse na przetrwanie maja zwiazki partnerskie,gdzie nie ma jakiejs z gory ustalonej hierarchi co kto powinien i musi. dzis kobieta ma wieksze mozliwosci rozwoju. nie jest skazana na łaske faceta. ale to zalezy od jej osobowosci i tego co wyniosla z domu.
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2253
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Re: Co mam do zaproponowania drugiej stronie ?

Avatar użytkownika
przez linka 21 wrz 2010, 11:40
niemądry napisał(a):Nie rozumiem twojego toku myślenia w ogóle, kobieta niezależna, zarabiająca na siebie, prowadząca dom - staje się zagrożeniem? Trzeba z nią konkurować? A w czym? Kto więcej zarobi? Kto ma wyższe stanowisko? Bo to nie dopuszczalne żeby kobieta stała na wyższym poziomie zawodowym?

Wyobraź sobie, że rodzisz dziecko, które nie potrzebuje Ciebie jako matki. Jest samodzielne i nie wymaga od Ciebie naturalnego przecież odruchu opiekuńczego, nie wymaga karmienia, nauki liter itd. Jest samodzielne. Czy czułabyś się potrzebna? Czy to byłby zdrowy układ?[/quote]

Nie bardzo wiem jaki to ma mieć związek z moją wypowiedzią dotyczącą rywalizacji w ZWIĄZKU......a to co tu opisujesz to sytuacja naturalna która czeka każdego rodzica w pewnym momencie i tak jest to zdrowa sytuacja.....



niemądry napisał(a):Nie sądzisz, że taka postawa to brak ambicji? Pokochasz bylejakość? Zamiast samochodu wybierzesz tramwaj?

Brak ambicji?? Czy może zgniły konsumpcjonizm?? Auto, pieniądze - to rzecz nabywa, wiem dobrze o tym, że jak szybko się pojawiają tak szybko mogą się skończyć.......i nigdy, nigdy nie poniżyłabym się do takiego poziomu, żeby oceniać kogoś po zasobności portfela......
Grubość portfela nie świadczy o zaradności - a jeśłi takie masz poglądy, to współczuję ci bardzo.....bo nigdy nie znajdziesz prawdziwej miłości........


Ps. Skacząc ze skrajności w skrajność - nigdy w życiu nie dowiesz się co jest ważne....

Nie, nie chodzi mi o przechwalanie się kto więcej.......ale wyciągaj wnioski - związek nie przetrwał więc może z twoimi poglądami jest jednak coś nie bardzo, bez obrazy ale twoje podejście do sprawy jest nieprawidłowe.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Co mam do zaproponowania drugiej stronie ?

przez GreenGo 21 wrz 2010, 11:42
Nigdy nie byłem w związku pomimo swoich 23 lat na karku, glownie z powodu tego, ze czuje, iz nie mam wiele do zaproponowania drugiej stronie, ale stoję murem za opiniami pań moderatorek :smile:
Niemadry, masz dziwne spojrzenie na te kwestie, widac duzo ukrytych kompleksow, wszystko sprowadzasz do pieniedzy i stereotypowego zachowania, nawet jesli spotkalbys taka dziewczyne, ktorej nie zalezaloby na luksusie, to ty psul bys to swoim materialnym podejsciem i niewiara w to, ze ktos moze chciec byc z kims dla niego samego.
GreenGo
Offline

Re: Co mam do zaproponowania drugiej stronie ?

Avatar użytkownika
przez sebastian86 21 wrz 2010, 11:46
dziewczyny bierzcie przyklad z panny modliszki ;P
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2253
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Re: Co mam do zaproponowania drugiej stronie ?

Avatar użytkownika
przez linka 21 wrz 2010, 11:54
Jestem w związku kilka lat...poznałam swojego narzeczonego gdy byliśmy glutami - wtedy oczekiwało się zupełnie czegoś innego....ale do rzeczy.
Okres szkoły średniej, studiów - gdzie kasy mieliśmy tyle, ze ledwo nam na fajki starczało.....i tutaj zaraz ktoś zacznie krzyczeć, a jakie szanse ma facet którego nie stać, żeby zabrał dziewczynę na kolację, podwiózł autem, wziął do kina......otóż ma ogromne szanse, bo o jego zaradności może świadczyć fakt, ze sam coś potrafi zaplanować.....a nie idzie na łatwiznę i kupuje pierdoły. Trzeba stanąć na głowie i zamiast czegoś za kasę zrobić coś od siebie. Teraz jest kasa i jest fajnie, ale czy uzależniam swoje szczęście od tego - nie, bo wiem czym jest choroba i wiem, że wtedy zaradność też nie polega na tym, jakim autem chłopak zawiezie mnie na wizytę u psychiatry, czy czy kupi mi fajny ciuch to się pokażę w nim na terapii :roll: - chodzi o niego i jego wsparcie, czy potrafi dowiedzieć się czegoś o mojej chorobie, czy potrafi przytulić, pomóc, na siłę wyciągnąć z domu, zająć czymś. Czy potrafi ustawić do pionu gdy przeginam. Na tym polega zaradność życiowa.......a kasa.......fajnie jak jest, ale dopiero gdy jej nie ma można się dowiedzieć czegoś o drugiej osobie :smile:

Poza tym to co piszesz, kobieta upodabnia się do mężczyzny itd.....czy ty aby nie przesadzasz?
Co do konsumpcjonizmu - owszem każdy ma marzenia, cele które chce osiągnąć..... ale jeśłi wszytskie one są związane z pieniędzmi to co to za życie? On ma kasę to jest zaradny? Co to za podejście? On ma kasę - dobry materiał na męża? a jak kasa nagle się skończy - co zostanie? Kolejne poszukiwania?
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Co mam do zaproponowania drugiej stronie ?

Avatar użytkownika
przez linka 21 wrz 2010, 12:08
niemądry, inaczej co innego nieudacznik co innego leń.
Skąd mam wiedzieć co będzie jak będę miała 40 lat, teraz mam 25, mój narzeczony 27 i jestem pewna, ze nawet gdyby został jutro bez pracy i nie mógł jej znaleźć, byłabym gotowa utrzymywać nas do momentu aż nie stanął by na nogi. Nie można wymagać od kogoś bycia idealnym, żeby zawsze wszystko się udawało...
Nie ma osoby która nie UMIAŁBY zarobić nawet 500 zł miesięcznie, taka sytuacja może być obecna z dwóch powodów:
-jest leniem
-jest chory
;)
Poza tym wolałabym mężczyznę który będzie mnie kochał, szanował, będzie moją ostoją a będzie zarabiał 1000zł miesięcznie do końca życia, niż kogoś kogo nie do końca bym kochałą - a bogacza.

Co do tego, ze panowie się podlizują......to musi być straszne dla ciebie, nie przyjmować do wiadomości, że ktoś może mieć inne zdanie.....strasznie cię życie skrzywdziło..... :-|
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Co mam do zaproponowania drugiej stronie ?

Avatar użytkownika
przez sebastian86 21 wrz 2010, 12:28
panno modliszko , przyklad dotyczy zdrowego podejscia do osoby faceta ;) wiec apeluje do wszystkich forumowiczek o taki typ myslenia ;)
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2253
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Re: Co mam do zaproponowania drugiej stronie ?

Avatar użytkownika
przez El Chupacabra 21 wrz 2010, 18:40
niemądry napisał(a):Grubość portfela jest wyznacznikiem zaradności a przez to wartości.


Mojej wartosci na pewno nie.

wola człowieka jest jego niebem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1052
Dołączył(a)
22 sty 2009, 14:40
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Co mam do zaproponowania drugiej stronie ?

przez GreenGo 21 wrz 2010, 19:32
Ja nie mam do zaproponowania pieniędzy, przynajmniej obecnie, jeśli (kiedy już) wyciągnę się z tego podłeg stanu, w którym jestem to świat będzie stał przede mną otworem, :roll: ehh, marzenia, ale nawet jeśli miałbym dużo kasy, to nie chciałbym takiej partnerki która patrzy przede wszystkim na to co na zewnątrz, płytkiej i pustej. A ty niemądry uczepiłeś się swojej wersji i myślisz, że to jedyna poprawna, ludzie są różni, mają różne potrzeby, jest wielu takich, którzy by się z tobą zgodzili, to chyba większość, ale również są tacy, którzy widzą to inaczej. Dla mnie to oczywiste, że osoba jest ważniejsza, niż to co posiada, niewielu ludzi szuka czegoś więcej niż powierzchownych relacji, nawet w związku i tacy ludzie kiedy zabraknie pieniędzy często odchodzą od siebie, bo ich relacja była płytka, ja bym tak nie mógł, liczą się dla mnie tych głębokie i szczere relacje (choć mam z tym problemy, a ludzie mi nie ufają za bardzo), ale jak widać po liczbie rozwodów inni tego nie potrzebują.
GreenGo
Offline

Re: Co mam do zaproponowania drugiej stronie ?

Avatar użytkownika
przez frytka 21 wrz 2010, 19:50
Każdy szuka swojej wartości na swój sposób. Dla jednych jest to portfel, dla innych umiejętność empatii... Myślę, że to, co dla kogo jest uwarunkowane sytuacją w której się znajduje (tu - możliwościami które posiada...) oraz w jakim środowisku się wychował. Nie uważam, aby niemądry, miał płytkie podejście - posiadanie jakichś stereotypów jest dobre dopóki nie rani innych (choć nigdy nie zrobi się tak, żeby wszyscy byli zadowoleni). Mówcie co chcecie, jednak dobra materialne decydują co najmniej o naszym samopoczuciu...
Anioły są wśród Nas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
936
Dołączył(a)
24 cze 2010, 14:53

Re: Co mam do zaproponowania drugiej stronie ?

Avatar użytkownika
przez soulfly89 21 wrz 2010, 19:59
Dean napisał(a):Mam nadzieję że niemądry nie ma racji.Wiem jedak że wielu facetów w tym po części ja myśli tak jak on.Mi zawsze było wstyd że jestem biedny,z tego powodu zrezygnowałem z wchodzenia w relacje z dwoma dziewczynami.


Trochę Cię rozumiem Dean. Ja też długi czas byłam dość "biedna" (bo o prawdziwej biedzie to ani Ty ani ja nie mamy pojęcia). Nie miałam kasy na fajne ubrania, czułam się gorsza od koleżanek. To nie jest tak, że tylko mężczyźni są pod presją pieniędzy - my też. Nie macie pojęcia ile kosztuje fajne ubieranie się, kosmetyki, fryzjer itd. Kiedyś myślałam, że zawsze będę szarą myszką, ale zaradność nie polega na zarabianiu milionów. Zaradność to umiejętność radzenia sobie doskonale z mała ilością pieniędzy w życiu :) Dlatego powiem szczerze, faceci, którzy doświadczyli w życiu braku kasy są dla mnie bardziej wartościowi niż rozpieszczeni synkowie z bogatych rodzin. Bo brak pieniędzy właśnie uczy zaradności, moim zdaniem ;).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do