Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
El Chupacabra

Co mam do zaproponowania drugiej stronie ?

Rekomendowane odpowiedzi

Zaczne od tego, ze mam kiepskie zdanie o sobie. Zastanawiam sie, jak moglbym zdobyc milosc - ktorej tak bardzo mi brakuje. Brak mi poczucia wlasnej wartosci - za co drugi czlowiek moglby mnie kochac ? Jak moglbym zbudowac zwiazek ? Bardzo mi brakuje bliskosci, a jednoczesnie sie jej boje. Jak ktos wartosciowy ze mna wytrzyma ?? Przeraza mnie ta bezsilnosc. Zwiazki dla mnie dotychczas konczyly sie bolem i walka, o to zeby sie pozbierac. Uwazam jednak, ze milosc jest kluczem do szczescia.

 

Bede wdzieczny za wypowiedzi poparte podobnym doswiadczeniem :)

 

 

PS - jestem pijany, wiec wzielo mnie na przemyslenia :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Mogę powiedzieć, że sam zadaję sobie podobne pytania. Może tylko to słowo ''miłość'' omijam, bo jest dla mnie za duże. Ja będę szczęśliwy, jeśli kiedykolwiek uda mi się zbudować jakąś bliskość, bo bardzo się jej boję-chociaż też bardzo potrzebuję. Moje 2 dotychczasowe związki nie kończyły się bólem, bo były tak chłodne, że nie miało co w nich boleć.

No i czy naprawde miłość jest kluczem do szczęścia? Nie wiem. Nie znam się :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a co macie do zaproponoania drugej stronie? wysilcie się :D dobry temat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie mam nic, a jednak ktoś chyba (chyba chyba chyba chyba) mnie pokochał.

Są we mnie pokłady troski, miłości, ciepła, wrażliwości, wyrozumiałości, poczucia humoru, ale GŁĘBOKO. Trzeba chcieć je znaleść, ktoś chciał. Plote bzdury?

Nosz kurwa, znowu... :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

A co ja mogę zaoferować drugiej stronie? Chodzącą kupę nieszczęścia wpadającą w czarną rozpacz z byle powodu? No, dorzucę gratis te chwile kiedy potrafię sobie się zdystansować i pożartować z tego całego mojego nieszczęścia. Już widzę tę kolejkę chętnych... No dobra, przyznaję, podobnie jak chojrakowa mam w sobie jakieś tam pokłady, ale komu się będzie chciało kopać i szukać...?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Roberrrto,

odczuwam tak samo :(

Z drugiej strony zdaje sobie sprawę ,że miłosc jest tak nieobliczalnym zjawiskiem .Że czasem nic do zaproponowani ,to wystarczająco dużo .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

No tak, pewnie masz rację. W rzadkich chwilach nietotalnegopesymizmu też zdarza mi się tak pomyśleć..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Wiesz chodzi mi o to- co my nazywamy nic. Często jest to cały bukiecik uczuć . A mówimy" nic "bo stabilności np;materialnej nie możemy dać .

A przecież wszyscy znamy ,ludzi których w kupie trzyma tylko strach przed pogorszeniem się warunków życia ,obniżeniem wysokiego standardu.

Często miedzy takimi ludźmi poza luksusem życia ,alkoholem i zdradami ,nie ma nic cennego .

 

Zobacz ilu dzianych facetów ,ma w dupie kim jest laska ,istotne żeby była wystrzałowa ,no bussinewomenki tez tak robią . Szukają kolesi super przystojnych z dużym działkiem :) jak się trafi to elokwentny ( ale nie koniecznie) koniecznie zaś reprezentatywny,żeby fumfele zazdrościły . Zero uczuć ,czysty jarmark mięsny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja cóż...

Ze mną można tylko pójść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko...

Jaka epoka, jaki wiek

Jaki rok, jaki miesiąc, jaki dzień

I jaka godzina

Kończy się

A jaka zaczyna

:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No a ja in plus tez cos mam, ale w moim odczuciu przewazaja zle rzeczy. Boje sie, ze nie zbuduje happy zwiazku, bo druga osoba ze mna nie wytrzyma. Musialaby bardzo kopac :(

 

Wchodzac w zwiazek (raz na X czasu) czuje, ze troche oszukuje druga strone. Skoro ja w siebie nie wierze i mysle o sobie zle, to tak jakbym wciskal komus trefny towar. Wiem co ja moge dostac od partnerki, ale nie wiele sam moge dac. Ponadto przez moje jazdy depresyjne, nerwicowe i DDA jestem bardziej skomplikowany niz przecietna kobieta - a powinno byc na odwrot - to troche niemeskie.

Potem twarde ladowanie, zwiazek sie sypie i kolejny raz dostaje po dupie. Bolesnie wtedy doswiadczam tego kalectwa.

 

Dzisiaj koncze 25 lat, a moj najdluzszy zwiazek trwal pol roku...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

A ja wciąż nie mogę przestać myśleć, że za bardzo jestem popaprany i powinienem się trzymać z daleka od związków, bo mogę kogoś skrzywdzić. I przecież to wiem, mam świadomość, i teoretycznie ta świadomość powinna mi pomóc w tym, żeby nikogo nie skrzywdzić... A ja i tak się boję :( Żeby było śmieszniej nikogo dotąd chyba jakoś specjalnie nie skrzywdziłem.. No ale widziałem jak wyglądało małżeństwo rodziców i brata i pewnie stąd ten strach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
El Chupacabra, może lepiej spróbować trochę ponaprawiać siebie, a później spróbować zbudować coś z kimś?

 

Nie każdemu się w życiu uczuciowym musi tak od razu układać. W końcu poznasz osobę odpowiednią dla siebie, ale najpierw musisz zadbać o siebie samego. Uwierzyć w siebie, zbudować swoją wartość, popracować nad rzeczami, które trzeba zmienić. Podleczyć się troszkę.

 

 

A z okazji urodzin, życzę wszystkiego naj ;)

 

 

Pewnie, ze lepiej. Tylko pracuje juz nad soba ponad 5 lat i jeszcze sporo przede mna. Ile mozna czekac ?

 

Jako facet powiniennem byc silny, byc oparciem dla kobiety - a tak nie jest. Ktora by kogos takiego chciala ?

 

Na razie skupiam sie na zyciu zawodowym, ale czuje sie ostatnio cholernie samotnie.

 

 

Dzieki za zyczenia :)

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A w najmniej oczekiwanym momencie możesz spotkać kogoś, w kim znajdziesz oparcie i komu dasz wszystko, co możesz.

 

To co, jakas "kawa" ? :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
To co, jakas "kawa" ? :mrgreen:

 

Eh, Kusiciel :)

 

Co prawda kawy nie pijam, ale na herbatkę zawsze mam ochotę :)

 

 

Musisz sprobowac kawy :>

 

Jak bede kiedys w W-wce to zaprosze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

W tej chwili?

Zupełnie nic. Nie nadaję się do tego.

Nie chcę zrzucać swoich problemów na drugą osobę.

 

ed: wydaje mi się, że ładniej by brzmiało "co mam do zaoferowania drugiej osobie?"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ja cóż...

Ze mną można tylko pójść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko...

Jaka epoka, jaki wiek

Jaki rok, jaki miesiąc, jaki dzień

I jaka godzina

Kończy się

A jaka zaczyna

:(

 

" rozdzierający jak tygrysa pazur...antylopy plecy, jest smutek człowieczy "

 

tak wiec ...w jasny dzień zmienić najciemniejsza noc ..to jest dopiero coś

 

dobrze wiedzieć ,ze nie tylko ja mam pierdolca na punkcie Edka S :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dobra. mi te się nie chce pchać w związki. jak ktoś ma czas, żeby się podołować, to ok. doszłam do takiego wniosku jak się zakochałam razu pewnego i miałam problemy z nauką, bo przeżywałam, teraz patrzę ile czasu straciłam, zdenerwowało mnie to. szkoda sił.

 

z drugiej strony jestem osobą stworzoną do życia w liczbie mnogiej, serio. ze mną można być fantastycznym zestawem. od dziecka zawsze miałam swoją prawą rękę (XD), niekoniecznie faceta. wkurzało mnie to nie raz, bo bycie samodzielną jednostką jest podobno wygodniejsze, ale za to bardzo męczące, nudne, nie ma się z kim śmiać, do kogo śmiać, po co opowiadać tę samą historię piętnastu osobom, które to gówno obchodzi jak można jednej albo dwum co będą to przeżywać tak jak ja.

 

także jestem częścią zayebistego zestawu.

łatwo się ze mną dogadać, ludzie się przy mnie dystansują do samych siebie, jestem lojalna (ale i tak mi się nikt nie zwierza), mam od zarąbania zalet, szkoda tylko, że dystans do facetów i szybciej mi się przez to odechciewa niż zachciewa. im pewnie przez to też, ale tego nie wiem, bo nie pytałam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
dobra. mi te się nie chce pchać w związki.

 

Do konca w to nie wierze. Milosc jest jedna z podstawowych potrzeb czlowieka, czyli Ciebie tez. Nie da rady byc do konca samemu szczesliwym - taka natura.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie chce mi się pchać z podobnych powodów co wy. jasne, że podstawowa, ale trzeba się zastanowić co mi się w tym wypadku bardziej opłaca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie da rady byc do konca samemu szczesliwym - taka natura.

Dla mnie to bzdura.Oczywiście,że można...Nie każdy chce być z kimś...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja akurat dążę do tego, żeby być szczęśliwa samotnie (w sensie damsko-męskim), bo to nie sztuka się zakochać i fruwać pod sufitem, a potem dupa blada, bo rozstanie/przeszło mi, etc. Dla mnie supernaturalną radością jest przebywanie z drugim człowiekiem i cieszenie się z tego. Szkoda tylko, że czasem nie wychodzi :P ale jest się o co pomęczyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nie chce mi się pchać z podobnych powodów co wy. jasne, że podstawowa, ale trzeba się zastanowić co mi się w tym wypadku bardziej opłaca.

 

To co sie oplaca, nie zawsze jest tym czego by sie chcialo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie wiem czy jedziemy po podobnym szlaku myślowym, no ale.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ojej... No nie myślcie tak o sobie.

 

(dobra, sama tak o sobie myślę czasem)

 

Ale mam chłopaka. I on twierdzi, że się ze mnie cieszy. Chociaż zdarzyło się, że ze złości go podrapałam i skopałam :roll: , chociaż czasem płaczę bez powodu i on wie, że nie może mi wtedy pomóc, tylko przytula i czeka, aż mi przejdzie, chociaż czasem zachowuję się irracjonalnie, przejmuję się byle czym. Mój mężczyzna nie należy do typu autodestrukcyjnego, zatem chyba coś dostaje ode mnie w zamian.

 

Tak ogólnie to jestem opiekuńcza, czuła (jak już się otworzę), lubię pomagać, chyba można ze mną porozmawiać o wszystkim...

 

Chyba każdy ma w sobie coś do zaoferowania drugiej osobie, tylko nie wolno się skupiać za bardzo na sobie. Wtedy pozytywne cechy bardziej widać :) Siebie można poznać tylko w działaniu i tylko w działaniu możemy dać się poznać innym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×